Dwójka to ich zdecydowany peak, bije na głowę NOLĘ, która przecież sama w sobie jest fenomenalna. Wspaniałe kompozycje, kombinowane wokale (być może jego najlepsze), niepowtarzalny klimat. No i masa dobrych riffów, trudno mi nawet wskazać ulubiony utwór. Jest trudniejsza w odbiorze i dużo dłuższa, myślę, że dlatego niektórzy mniej ją cenią. Jest bardziej płynąca, niczym podróż wzdłuż Missisipi łóką z widokiem na te wszystkie bagna. Jeszcze jakaś wędka, bourbon.Sgt. Barnes pisze: ↑15-01-2024, 14:04Na dwójce więcej się dzieje, trzeba jej poświęcić trochę czasu, nie jest tak bezpośrednia jak NOLA. Wyjebałbym te kilka dziwnych przerywników, niepotrzebnie wydłużają i tak długą płytę. Anselmo fajnie kombinuje ze śpiewem, nie drze ryja jak pojebany, ale wprowadza świetny klimacik jak w zamykaczu. No i je2st tu New Orleans Is a Dying Whore - chyba mój ulubiony ich wałek. Co za riff!
A nowy singiel ok, ale to tylko zabawa. Szkoda, że to nie zapowiedź nowej płyty jeszcze. Jestm ciekawy jak ich forma kompozycyjna. Kirk i Pepper są zawsze w wysokiej, ale być może najlepszymi pomysłami obdzielili macierzyste zespoły.

