Strona 1 z 1

Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 31-05-2026, 11:40
autor: ŚWIAT BEZ KOŃCA
Obrazek

Muszę powiedzieć, że ten festiwal, niezbyt mi znany, wygląda dość dziwnie. Plakat jakby z innej epoki sprzed 20 lat, mieszanka zespołów doskonale mi znanych oraz w większości takich, o których nigdy nie słyszałem... Cena za 1 dzień też dość wysoka (290 za 1 dzień, 380 za dwa). Strefa VIP za 1500 zł za dwa dni, 1000 zł za dzień. Plus taki, że Tiamat gra Clouds i Wildhoney.

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 31-05-2026, 12:09
autor: Stoigniew
Plakat jak plakat, nie czuję że trąci myszką, przypomina mi natomiast klimat okładek płyt z kręgu rocka progresywnego, art rocka itp...

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 31-05-2026, 12:19
autor: NoGodsNoMasters
MajDajingBrajd bez Romana? Jakiś żart to jest. :D

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 31-05-2026, 12:22
autor: Major Zagłoba
Stoigniew pisze:
31-05-2026, 12:09
Plakat jak plakat, nie czuję że trąci myszką, przypomina mi natomiast klimat okładek płyt z kręgu rocka progresywnego, art rocka itp...
Floydowskie Pulse łamane na jakiś ambient festiwal, gdyby nie rozpiska i gitara na ziemi to bym strzelał w Gorlicki ambient festiwal chyba jednak rip

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 31-05-2026, 13:12
autor: Raagoon
Liczy się jedynie to, że zagra Aion, który zaprezentuje utwory ze swoich kultowych albumów, w tym "Midian" i "Noia".

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 31-05-2026, 13:41
autor: NoGodsNoMasters
Przy okazji naszła mnie taka refleksja, że przeglądam różne składy festiwali , czy ofertę koncertów w celu...No właśnie. Niby mógłbym gdzieś pojechać. Niby wybór jest, ale przestało mi się najzwyczajniej chcieć. Właściwie wszystko co mogłem i potrzebowałem już widziałem. Może na Chaos Descends ruszyłbym najwcześniej, bo miejsce świetne i skład konkretny, ale z drugiej strony to ostatni raz w tamtym miejscu co podbija zaintersowanie, a siedzenie przez trzy dni w krzakach z naprutym tłumem jakoś mnie przestało bawić. Prawdopodobnie nadeszła emerytura. No ale nadal przeglądam. :hehehe:

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 27-07-2026, 21:30
autor: ŚWIAT BEZ KOŃCA
Melduję się z powrotem jako jednoosobowa reprezentacja Masterfula, wciąż świeżo i pełen emocji, bo własnie wróciłem do domu z tych dalekich wojaży do nieznanych mi części Polski i potrzebuję odpocząć, to mogę równie dobrze popisać, a jest co :super:

Przyjechaliśmy tylko na drugi dzień i dotarliśmy do miasta... Po pierwsze, to jeśli chodzi o promocję w internecie tego festiwalu, to jest ona kompletnie żadna. Na fejsie był chyba 1 komentarz poprzedniego dnia? Miasto trochę opustoszałe, nigdzie nie widać żadnych plakatów że ma się odbyć jakiś festiwal. Śmialiśmy się, że zapytam jakiegoś przechodnia którędy na festiwal, a on odpowie: ,,Festiwal? Chodzi o festiwal piosenki radzieckiej który odbył się tu w 1988?" No ale dobra, dojechaliśmy, wygląda wstępnie pięknie - parking pod jakimś dużym lasem, i z buta deptakiem nad duży staw ze strefową plażową, która wyglądała na o wiele większą, niż wynoszą potrzeby miasta, ale nie ma co narzekać, były luzy

Jak dojechaliśmy, to grał Lee Abraham, nie znam, posłuchałem z boku, okazało się, że to nie dla mnie.

W ogóle to to chyba jeden z mniejszych festiwali, jakie istnieją... Mała scena nie różniła się wiele od dużej. Ludzi tak, ja wiem, z 500 osób? Dwa miejsca do kupienia browara i jedno do kupienia jedzenia, zaledwie ze 2-3 stoiska z płytami (z których w większości nic nie znałem, bo to chyba jakieś prog rocki), do tego stoisko do próbowania serów pleśniowych? No dziwne to klimaty trochę na pierwszy rzut oka. Nie żeby złe, ale nietypowe.

Na małej scenie zagrał Imaginature. Kilku chłopaków, w tym jeden z wybitnie dobrym wokalem pasującym do muzyki, która kręciła się w okolicach włoskiego power metalu (Rhapsody, Labyrinth). Do tego niestety na drugim wokalu była druga piejąca pani, która ciągnęła skojarzenia zespołu do Nightwish, iiii... No nie chcę być niemiły, ale ona do tego zwyczajnie nie pasuje. Jakby z niej zrezygnowali, do tego zagrali ostrzej trochę, to byłoby to fajne granie w klimatach Stormwarrior, czyli takiego power, ale bardziej pazurzastego.

Swallow the Sun - w zasadzie dobry wstęp do Tiamat. Nie jest to nic, czego bym na co dzień słuchał, ale przez dużą część koncertu mocno mną bujało (po przyjęciu odpowiednich środków wzmacniających wrażenia). Doły, doły, doły, niezły cover Type o Negative (dobry, bo wokalnie to faktycznie było na poziomie), ale jednak ostatecznie odrzuca mnie od takiej konwencji płynącego funeral doomu brak kontrapunków, czegoś wybijającego się. No ale może tak ma być.

No i na koniec... Tiamat... ŻADNE ILOŚCI OPISÓW W INTERNECIE NIE BYŁY W STANIE MNIE DO TEGO PRZYGOTOWAĆ PSYCHICZNIE. To było tak dziwne, że będę musiał chyba przepracować ten koncert z psychologiem. No ale do rzeczy. Zaczyna się, wychodzi zespół, wychodzi Edlund... Ubrany w kitel jak jakiś pacjent szpitalny (albo chirurg, ale jego zachowanie wskazywało mocno na pacjent, bo nie chciałbyś, by ten chirurg cię operował). Dziwny outfit, ale OK, to nie jest najważniejsze. Widać było od razu jednak, że wygląda po prostu jak dziadek, a poruszał się jeszcze gorzej, jak Ozzy na scenie w swoich ostatnich latach.

Miał to być specjalny set z Clouds i Wildhoney. Takiego wała. Nie wiem, czy zapomnieli o tym, czy się nie dogadali, ale zagrali przekrojowo, zaczynając od "In a Dream" i idąc w górę (sorry Jester). Wszystko było OK aż do "Do you dream of me", w którym... Usiadł na scenie, jakbym nie mógł już dalej stać, i śpiewał dalej. Perkusista (Lars, jedyny oryginalny członek zespołu i w ogóle jedyny wymieniany w stałym składzie) podszedł do niego upewnić się, że wszystko OK, ale tak, jakby widział to już więcej niż raz, bez paniki. Potem zaczęło się już falowanie... Chłop zwyczajnie TRZYMAŁ SIĘ STATYWU żeby się nie przewrócić, siadał czasem, i wokalnie się sypał... Jak zagrali "Brighter than the Sun" to chociaż kocham ten kawałek, i ten super przebojowy refren, to... On ten tekst zwyczajnie BEŁKOTAŁ, nawet nie próbował śpiewać, ledwie się dało rozpoznać, co to takiego. W pewnym momencie zaczął pierwszą linijkę tekstu i zawiesił się. Miałem wrażenie, że zwyczajnie nie lubi tego kawałka i robi to na odpierdol, ale on chyba dogorywał. Na koniec zagrali "Gaia", na którą wszyscy ewidentnie czekali, ale to już było jak dorzynanie... Po czym Edlund wziął swoją butelkę piwa drżącą ręką i oddalił się na zaplecze w sposób aż zbyt dosadnie mówiąc ,,a teraz potrzebuję zostać z nią sam na sam". Ludzie wciąż wołali o bis, a ja miałem nadzieję, że więcej już nie będzie, bo zwyczajnie żal było mi patrzeć na człowieka.

Bardzo dużo potem komentowaliśmy - że mamy nadzieję, że zawieźli go do szpitala, z którego został tu przywieziony; że fakt, że się ruszał, to potężna sztuka nekromancji; że od dziś będę pytał codziennie chatagpt "Czy Johan Edlund wciąż żyje?"'; że poruszał się jak paralityk; że nie do wiary, że ma 55 lat... Tak czy siak... Mówiąc poważniej - czułem, że patrzę na człowieka, który żeby wycisnąć z siebie maksimum wspaniałej sztuki, zniszczył samego siebie do cna.

Nie pojadę więcej na Tiamat. Nie chcę widzieć tego znowu. Niemniej jednak, cieszę się, że byłem, to był jeden z ważniejszych koncertów, jakie w życiu widziałem, a jeśli chodzi o ładunek emocjonalny, to może nawet największy. Jeśli ktoś z was się zdecyduje, to zostaliście ostrzeżeni.

Setlista:

In a Dream
Clouds
Smell of Incense
The Sleeping Beauty
Divided
Cain
Wildhoney
Whatever That Hurts
The Ar
Visionaire
Do You Dream of Me?
Church of Tiamat
Love in Chains
Wings of Heaven
Phantasma De Luxe
Brighter Than the Sun
Vote for Love
25th Floor
Gaia

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 27-07-2026, 22:01
autor: Lukass
ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze:
27-07-2026, 21:30
Melduję się z powrotem jako jednoosobowa reprezentacja Masterfula, wciąż świeżo i pełen emocji, bo własnie wróciłem do domu z tych dalekich wojaży do nieznanych mi części Polski i potrzebuję odpocząć, to mogę równie dobrze popisać, a jest co :super:
Ech. No widziałem Tiamat rok temu na Mystic, tam rzeczywiście był set zapowiadany (trochę mi szkoda, bo w tej Twojej setliście są smaczki z innych płyt). No ale, dał radę. Nie było szału, nie było tragedii, po prostu dociągnął to do końca. Ale to chyba jednak była chwilowa poprawa. Przykre.

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 27-07-2026, 22:31
autor: vicotnick
Taka sytuacja z 2017


Obrazek

Re: Ostrów Rock Festival 2026 - Tiamat, My Dying Bride

: 27-07-2026, 23:07
autor: vicotnick