Strona 4 z 5

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 05-08-2026, 13:00
autor: Żułek
możliwe chociaż tego zupełnie nie rozumiem bo tam wcale nie jest tak głośno jakby niektórzy chcieli i przecież koncerty nie kończą się też w środku nocy :roll:

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 06-08-2026, 13:37
autor: when_in_sodom
Tymczasem:
Setlista mojego głównego powodu obecności na tym spedzie:
https://www.setlist.fm/setlist/nevermor ... b16d5.html
Odczuwam pewien niedosyt. Aż 5 numerów z Dead Heart? Nic z 1? Wiadomo, że z Politics nic nie grają, a ostatnia nie zasłużyła jeszcze na kult, ale mogli cos więcej dołożyć z Dreaming, Godless, Politics, kosztem tego...

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 06-08-2026, 14:52
autor: Sgt. Barnes
Z mało i za krótko. Czekam na ich właściwy koncert, a nie tak właściwie support act.
Może się doczekam.

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 09-08-2026, 14:26
autor: ŚWIAT BEZ KOŃCA
Duban pisze:
05-08-2026, 11:20
Dzięki. Indyjska brzmi dobrze zawsze i wszędzie.
O to to to, ostatnio też miałem taką rozkminę, że z innymi kuchniami, np. wietnamską, to czuję duże rozwarstwienie poziomów, a nie trafiłem nigdy na indyjską, która by mi nie smakowała tak fest, nawet jak to z jakiegoś food trucka.

A poza tym to nie wybieram się, ale życzę wszystkim dobrej zabawy, bo to wygląda na fajny skład

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 12:37
autor: Żułek
no ciekawe ile się spóźnie na Armored Saint, z moim fartem pewnie bedzie jeszcze kolejka przed wejściem :jezyk:

dobrze ze chociaz piekarnika nie ma chociaż w środku pewnie i tak będzie ciepło ;)

do tego tramwaj prosto nie jedzie, trzeba wcześniej wysiąść i iść przystanek (Bankowy-Femina) z buta bo znowu coś robią :toxic:

jak ja nie cierpie wakacji :fu: :hehehe:

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 13:19
autor: Żwirek i Muchomorek
Żułek pisze:
11-08-2026, 12:37
do tego tramwaj prosto nie jedzie, trzeba wcześniej wysiąść i iść przystanek (Bankowy-Femina) z buta bo znowu coś robią

:hehehe:

Mam miękkie nogi i pot na plecach z emocji, nie wiem czy w drodzę swoim prywatnym tramwajem z Lublina nie dostane wylewu z wrażenia.

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 22:19
autor: Żwirek i Muchomorek
Savatage koncert roku, nikt tego kurwa nie przebije :krzyk:

Jezu święty! Cały garnitur do prania.

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 22:27
autor: Sgt. Barnes
Jeszcze mi w uszach dzwoni. Coś niesamowitego :pray:

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 22:40
autor: soulsick
Dokładnie, jesiona obsrana.
Doskonale to wszystko wypadło i zabrzmiało. Na takie Savatage czekałem.

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 22:52
autor: Sybir
Bardzo dobre to było. Nevermore kosa, Savatage nawet bardziej. W tym roku chyba tylko koncerty Judas Priest, Down i Electric Wizard zrobiły na mnie większe wrażenie (z naciskiem na "chyba").

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 22:52
autor: Rejwan
Nevermore masa, Savatage wynudził w huj

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 22:53
autor: Sybir
Btw, bardzo się cieszę, że ponownie zobaczę Nevermore już za nieco ponad 3 tygodnie. :)

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 11-08-2026, 23:44
autor: Żułek
Żwirek i Muchomorek pisze:
11-08-2026, 22:19
Savatage koncert roku, nikt tego kurwa nie przebije :krzyk:
mocny kandydat :super:

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 12-08-2026, 00:20
autor: ozzy
Minimalnie gorszy ten koncert od niedzielnego w rzeszy ale i tak było doskonale. Jak zwykle tylko warunki w tym klubie trochę psuły odbiór

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 12-08-2026, 06:17
autor: Sgt. Barnes
Upchali ludzi po sam sufit, nie obyło się bez tworzenia doraźnych "korytarzy życia" do barów. Ceny koszulkow z deka przesadzone, ale coś tam znalazłem w moim rozmiarze na pamiątkę. Wszystkie zespoły klasa, ale Savatage to jednak trochę inna liga i to się czuło. Wieczór jak najbardziej udany, powrót do domu z małymi przygodami, ale warto było, bo mimo tej całej kurtuazji, trudno powiedzieć czy jeszcze do nas zawitają...

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 12-08-2026, 08:27
autor: Duban
Piękny wieczór i piękny koncert. Adrenalina tak mnie trzymała, że we Wro byłem krótko po 1 :)

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 12-08-2026, 09:17
autor: ŚWIAT BEZ KOŃCA
Sgt. Barnes pisze:
12-08-2026, 06:17
powrót do domu z małymi przygodami
Coś ciekawego się działo?

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 12-08-2026, 09:34
autor: Żwirek i Muchomorek
Trochę ochłonąłem, ale i tak mam jeszcze dreszcze, Wspaniały koncert, archetypowy - czysta esencja heavymetalu, no nie da się tego zagrać lepiej czy bardziej. Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń ani nic mądrego do powiedzenia. 10/10

Nevermore nie lubię i nie polubię (uważam ich za zespół mocno przeceniony, totalnie nie na moją wrażliwość), ale gdybym był fanem, to pewnie byłbym zachwycony, bo na poziomie czysto wykonawczym to też była najwyższa półka. Nowy wokalista dźwiga ciężar oczekiwań bez najmniejszych problemów i to tak, że aż trudno w to uwierzyć - co robi wrażenie. Jak widać, nie ma ludzi niezastąpionych i Dane'a też to dotyczy. Ciekawe jak wybrzmią na SDLu za trzy tygodnie, na dużej scenie.

Armored Saint klasa, też warto docenić. Nie jest to zespół z pierwszego szeregu i chyba nawet w tym drugim się nie bardzo wyróźniają, ale grają z sercem i to się czuje - świetny występ.

Ogólnie bardzo udana impreza. Stałem z grubsza na samym środku i nawet dało się trochę oddychać. Mam wrażenie, że ścisk był minimalnie mniejszy niż w czerwcu na Cavalerach, ale może to tylko złudzenie wynikające ze zmiennej gęstości rozkładu gawiedzi.

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 12-08-2026, 10:27
autor: when_in_sodom
:krzyk:

Re: SAVATAGE, NEVERMORE, ARMORED SAINT: PROGRESJA 11.08.2026

: 12-08-2026, 10:30
autor: when_in_sodom
Wybrałem się nacten gig jako fan Nevermore. I się nie zawiodłem. Ale do rzeczy :
Armored Saint. Uważam, że kapela była skrzywdzona przez dźwiękowca. Słabe brzmienie, bas na 1 planie, gitary słabo słychać. Basista na chorkach głośniej niż wokalista. W hicie na końcu "wins hands down" spektakularne solo na 2 gitary mogło byc wulkanem krystalicznej energii, niestety zabrakło tego powera. Szkoda.
Nevermore. Na nich przyszedłem i się nie zawiidlem. Brzmienie petarda. Za krótka setlista, zdecydowanie. Brzmienie już pięknie ustawione, gitary tną a solówki to majstersztyk. Nie zabrakło zaskoczenia, jak w Born, gdzie Loomis pierwszą czesc solo oddał malolatowi...Apogeum nastąpiło w 'enemies of reality'. Czekam na pelny koncert.
Następnie nastąpiło coś niespodziewanego w moim odczuciu. Kapela, na którą przyszedłem przy okazji wgniotla mnie swoją monumentalnoscia i przebiła wszelkie oczekiwania, przeskakujac poprzeczkę ustawioną baaaardzo wysoko przez boską załogę ze Seattle. Gdzieś tak w połowie ich gigu doznałem oświecenia i odplynalem. Koncert kompletny. Genialny. Proszę o takie imprezy. Nie jakieś przecietne mirnoty, a kaplani, piewcy z powołaniem i misja! Jakbym się miał do czegoś doczepić to tylko do tych zbędnych, kiczowatych wizualizacji, jakieś węże, bazyliszki. Na wuj to komu? Najlepiej wyszło jak była awaria, najpierw było logo Armored Saint, później przez kilka minut czarne tło, ew same logo, było git.
2 pytanie, do maniakow: na scenie 2ch klawiszowcow, z czego to wynika bo moje ucho nie wychwycilo aż takich niuansow, czy oni jakieś aranżacje na 2 klawisze mają, harmonie, czy po prostu bardziej aspekt towarzyski, że nie chcieli się kolegi pozbywać, jak w Iron i Vader, że są 3 gitary, a na dobrą sprawę bez tej 3 by się obeszło. Tak z ciekawości pytam, może kto mnie oświeci.
P. S.
Nie obylo się bez drobne incydentu. Gdzieś na początku wykonu Nevermore, jakiś palant w różowej bluzeczce wepchnął się pod scenę robić młyn, tylko raczej bardziej niż na muzie i zabawie zależało mu na wkurwianiu ludzi i popychaniu ich jakiś gość się wqrwil i chciał z nim zrobić porządek, ale został uspokojony przez wiekowego już słuchacza, że nie to nie warte. No i dobrze. Palant się oddalił. Jakoś dziwne, że za chwilę, gdy był największy młyn i ściana śmierci, zaintonowana przez wokalistę i była okazja do poskakania i zabawy to jakoś ow jegomość się nie pojawił, jak również w końcowym 'enemies of reality' gdzie nastąpiła kulminacja energi i szał. Tyle w temacie.