Ja pierdolę co to był za koncert !!!
takie koncerty specjalne to ja rozumiem i w pełni aprobuję

nie opisze wszystkiego bo w pełni opisać się tego nie da….
Koncert zaczął się z leciutką obsuwą ok 19:10 a skończył jakiś kwadrans przed północą (w tym dwie 15minutowe przerwy) – obliczcie sobie sami ile to trwało

Setlista w internecie to nie będę przytaczał, każdy sobie sprawdzi.
Podzielona to było na trzy sety.
Set pierwszy – Blizny
Tak jak było zapowiadane, płyta odegrana w całości, w lekko zmienionej kolejności jak na krążku. Zaskoczeniem in plus był drugi wokalista, który świetnie uzupełniał się z wiodącym głosem. Zabrzmiało to naturalnie i było zbliżone to oryginału. W jednym z utworów pojawiła się Anja Orthodox. Całość brzmiała bardzo dobrze, zarówno wokale, jak i cała reszta. Konferansjerka oszczędna, leciały numer za numerem. Publika trochę stateczna, ruchu pod sceną mało.
Set drugi – przekrój
pierwsze zaskoczenie zanim zagrali, to pojawienie na telebimie się grafiki z Dead End – byłem na kilku koncertach Turbo na przestrzeni lat ale nie uświadczyłem numerów z tej płyty. Zaśpiewane dwa numery z kolejnym gościem. Było ciężko i troszkę odmiennie do tego co było wcześniej

później pamiętam zagrali Miecz Bieruda – kurwa żyleta, jak to zabrzmiało, po raz pierwszy pojawiły się u mnie ciarki na ciele (i nie po raz ostatni, hihi), myślałem że pociągną coś jeszcze z Wojownika, ale lecieli z mieszanką tych nowszych i starszych numerów. Grali numery z Avatar, Strażnika, Żywiołu, Smaku i Dzieci. Podczas grania numerów ze Smaku i Dzieci po raz pierwszy na scenie pojawił się przywitany owacjami Grzegorz Kupczyk. Latka lecą, może głos już nie ten, ale trzeba to uczciwie powiedzieć że frontman z niego ekstraklasowy, od razu porwał publiczność, było wspólne śpiewanie, okrzyki (wplecenie w jeden z utworów „Lokomotywy” J. Brzechwy to był hit XD XD). Pełna interakcja. Koncert nabrał nowych kolorytów. Ale i tak najjaśniejszym punktem tego setu był ostatni utwór (z Tożsamości) wykonany razem z Anją…. Jakie ona tam wplotła wokalizy.. głębokie ukłony… ciarki po raz drugi. Wspaniałe wykonanie
Set trzeci – Kawaleria
Co tu dużo pisać, klasyka sama w sobie,odegrana na żywo z pełnym profesjonalizmem i poświęceniem. Płyta odegrana również w zmienionej kolejności. Publika już rozruszana na dobre. Było wspólne śpiewanie klasyków, był luz, była zabawa. Wokaliści się zmieniali (Kupczyk nie zaśpiewał całej Kawalerii), w jednym pojawiła się znowu Anja…. Widać było że wszyscy kapitalnie się bawią. Potem jeszcze dwa numery i powoli się żegnamy…
Bis
Wojownik – miazga kompletna
no i Dorosłe dzieci ze wszystkimi gośćmi na scenie….
Wspólne zdjęcia, ukłony, podziękowania etc, etc…
Zespół ze sceny dziękował za sold-out (a więc jednak był

)
Kupując bilet na ten koncert wybrałem opcję dla emeryta czyli bilet na balkonie

i powiem wam że bardzo mi się to spodobało. Tych pięciu godzin bym tam nie wystał.

Podsumowując – kurewsko udany wieczór, spodziewałem się fajnego koncertu, ale oczekiwania zostały przebite w kosmos. Było pięknie !