NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

zareklamuj koncert / wrazenia z koncertow...

Moderatorzy: ultravox, Heretyk, Nasum, Sybir, Gore_Obsessed

Awatar użytkownika
Żułek
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 12033
Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
Lokalizacja: from hell

NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

01-11-2021, 18:05

Obrazek
Napalm Death wystąpi w Polsce 4 lutego we wrocławskim klubie A2, a ich gośćmi będą: Doom, Siberian Meat Grinder oraz Show Me The Body.

DOOM (Wielka Brytania)
https://www.facebook.com/doomcrustpunk


SIBERIAN MEAT GRINDER (Rosja)
https://www.facebook.com/SIBERIANMEATGRINDER


SHOW ME THE BODY (USA)
https://www.corpus.nyc/
https://www.facebook.com/smtb.official
znowu nie wawa :evil:
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.

memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
Awatar użytkownika
iGrinder
postuje jak opętany!
Posty: 565
Rejestracja: 26-02-2018, 18:40
Lokalizacja: South of Heaven

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

01-11-2021, 21:03

Obecność obowiązkowa!
Bloodlust...
Druglust...
Count Drugula Arise!
Awatar użytkownika
ggfh
w mackach Zła
Posty: 769
Rejestracja: 09-03-2015, 17:32

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

01-11-2021, 21:16

wiadomo cos w temacie cen biletow?
Awatar użytkownika
Medard
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 9514
Rejestracja: 22-04-2017, 19:15

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

01-11-2021, 21:18

Ceny biletów nie są znane, ale wiadomo już, że koncert będzie przeniesiony na 2023.
Die Welt ist meine Vorstellung.
Awatar użytkownika
Duban
weteran forumowych bitew
Posty: 1056
Rejestracja: 14-03-2006, 13:32
Lokalizacja: Wrocław

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

02-11-2021, 07:34

Jak przełożą na przełom wiosny i lata, to może się odbędzie :D
If you believe the western sun
is falling down on everyone.
You're breaking free and the morning's come.
If you would know your time has come.
Hellrocker
postuje jak opętany!
Posty: 609
Rejestracja: 17-07-2010, 11:58

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

02-11-2021, 09:23

Obecny we Wro lub/i we Wiedniu.
Awatar użytkownika
Żułek
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 12033
Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
Lokalizacja: from hell

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

30-01-2022, 04:37

lekki poślizg ;)
Z powodu tymczasowo ograniczonych możliwości realizacji koncertów w niektórych europejskich krajach, management zespołu podjął decyzję o przesunięciu całej zimowej trasy Napalm Death. Ze względu na powyższą zmianę, Doom, Show Me The Body oraz Siberian Meat Grinder nie potwierdzili swojego udziału w jej nowym terminie.

Obrazek

Na przełożony koncert Napalm Death w ramach “Campaign For Musical Destruction Tour” zapraszamy 12 lutego 2023 roku do klubu A2 we Wrocławiu. Wszystkie bilety na koncert będą ważne w jego nowym terminie!
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.

memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
Nasum
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 14198
Rejestracja: 21-01-2011, 11:12

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

26-01-2023, 22:13

Wybiera się ktoś?
Awatar użytkownika
SOWIX666
postuje jak opętany!
Posty: 563
Rejestracja: 28-12-2010, 23:54
Lokalizacja: Broch

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

26-01-2023, 22:20

Jasna sprawa u mnie na wsi 9 marca ;)
Nasum
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 14198
Rejestracja: 21-01-2011, 11:12

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

13-02-2023, 01:29

Byłem, widziałem, wróciłem. Recenzja wkrótce.
Awatar użytkownika
ggfh
w mackach Zła
Posty: 769
Rejestracja: 09-03-2015, 17:32

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

13-02-2023, 07:42

Czy bez Pana Pieczarki, w wersji trio, to pelnoprawny wystep byl? :)
Ps. Ten pierwszy zespol, z pania na wokalu, chetnie bym jeszcze raz obejrzal
Ps2. Ale, ze w klubie platnosc przy barze tylko gotowka to szok
Pacjent
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 16731
Rejestracja: 12-12-2006, 09:30

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

13-02-2023, 08:14

ggfh pisze:
13-02-2023, 07:42
Ps2. Ale, ze w klubie platnosc przy barze tylko gotowka to szok
Uczciwie. Skoro ***** *** to tylko gotówką wobec rządu forsującego płatności cyfrowe.
Jeśli prawdę można wypowiedzieć tylko szeptem, oznacza to, że kraj został opanowany przez wrogów.
Awatar użytkownika
wonsz
weteran forumowych bitew
Posty: 1770
Rejestracja: 18-02-2018, 14:59

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

13-02-2023, 09:43

Zależy przy którym, przy tym na tyłach płaciłem kartą, przy rollbarach widziałem, że gotówką. Znowu ta pierdolona palarnia mnie denerwowała.
'Kolonizacja nie musi być zła.'
MANOWAR
postuje jak opętany!
Posty: 447
Rejestracja: 02-01-2007, 13:33
Lokalizacja: Łódź

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

13-02-2023, 11:22

Escuela Grind - miazga, na żywo zniszczenie, pani śpiewająca obecnie nr 1 na scenie jeśli chodzi o płeć piękna. Siberian Meat Grinder - nie porwali mnie, do tego Rosjanie co samo w sobie jest minusem. Dropdead - najlepszy koncert wieczoru, brzmienie kosa, muzyka idealna pod mój gust plus nawoływanie do wyzwolenia zwierzaków - czego chcieć więcej? Legenda sceny po prostu. Napalm Death bez Shanea ale pokazali klasę, widziałem lepsze ich występy ale o zawodzie nie ma mowy. Ogółem impreza na duży plus pozdro dla obecnych.
r o b e r t
postuje jak opętany!
Posty: 465
Rejestracja: 02-01-2020, 23:31

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

13-02-2023, 13:43

Dokladnie wokalistka rozdala potem jeszcze na stoisku plyty sprzedawała , Napalm rozwalił mocny set i na bis Bad Braims....warto było , publika super nawet pogo było frytki dobre piwko tez telko 18 pln no przezyje sie warto było sie tluc te 200km
ps na głownym barze mozna było karta , płyty i bilet za gotówke niestety
Ostatnio zmieniony 13-02-2023, 13:45 przez r o b e r t, łącznie zmieniany 1 raz.
Nasum
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 14198
Rejestracja: 21-01-2011, 11:12

Re: NAPALM DEATH + DOOM + SIBERIAN MEAT GRINDER + SHOW ME THE BODY 04.02.2022 Wrocław

13-02-2023, 13:44

Ilość wpisów w tym temacie mogłaby sugerować, że zainteresowanie koncertem legendy grind core'a jest niewielkie, a wręcz znikome, ale jak dla mnie, jeśli istnieje taka możliwość, to okazja by po raz kolejny zobaczyć na scenie Barney'a i spółkę nie pozostawia zbyt wielkiego wyboru. Tak więc zimowym, późnym popołudniem zapakowaliśmy się z kumplem do auta i wyruszyliśmy w kierunku Festung Breslau. Podróż minęła w zasadzie dość szybko i około 19 pojawiliśmy się pod klubem. To była nasza pierwsza wizyta w tym miejscu, więc zaraz po wejściu wyruszyliśmy na szybki rekonesans, przy okazji uświadamiając sobie, że jednak nazwa Napalm Death wyciąga ludzi z domów. Sala była pełna, ludzi sporo, więc to przeważyło by dać się ponieść moim literackim ciągotkom bo zapewne kilka osób będzie może chciało te wypociny przeczytać, a i ja poczuję ulgę jakbym opróżnił pełny pęcherz po wypiciu kilku piw.


Rekonesans rekonesansem - trzeba było znaleźć główne miejsca strategiczne, czyli stoisko z merchem, kibel, bar i palarnię. W tym samym czasie kończył już swój występ Escuela Grind więc bardziej traktowaliśmy ich muzykę jako tło. W końcu kiedy postanowiliśmy zobaczyć choć jeden kawałek i ustawiliśmy się na pozycji, wokalistka podziękowała polskiej publice za przyjęcie i pożegnała się wraz z zespołem. No cóż, pech to pech, nic więc na ich temat więcej nie napiszę. Może kiedyś jeszcze będzie okazja ich zobaczyć, o ile cywilizacji nie zdmuchnie jakiś meteoryt, salwa honorowa Iskanderów czy najzwyczajniej w świecie, zespół nie przyjedzie już do nas więcej. Trudno się mówi, żyje się dalej.


Zanim na scenie zainstalował się Syberian Husky, ups, przepraszam, jakiś chochlik się tutaj wkradł, chodziło mi oczywiście o Siberian Meat Grinder, udaliśmy się z kumplem do palarni. Świetne rozwiązanie, wydzielony ogródek na świeżym powietrzu gdzie miłośnicy dymka mogą oddać hołd swemu nałogowi, a niepalący jak ja, mogą się skierować do .....food trucka. Droga była długa więc człowiek głodny się zrobił, skusił na szybkie żarcie... Buda była czysta, sanepid by sie pewnie nie miał do czego przyczepić więc sraczka która mnie dziś zaskoczyła była spowodowana czym innym. Może tym dymem papierosowym, albo przedzierającym się przez niego zapachem palonego zioła? Któż to wie, w każdym razie smakowało. Organizatorzy zadbali by koncerty rozpoczynały sie punktualnie więc wkrótce palarnia się wyludniła a z hali słychać było dudnienie instrumentów. W Makłowiczem nie jestem, więc nie będę dłużej się rozwodzić na temat walorów smakowych posiłku, czym prędzej więc skończyłem i ruszyliśmy zobaczyć SMG.


Nigdy wcześniej ich nie słyszałem, ledwo kilka numerów z Youtube'a, ale wiedziałem że będzie z nimi trudna przeprawa. Ich muzyka to mieszanka death metalu, trashu, rapowanych wokali, czyli taki muzyczny bigos, który jedni wstrząchną ze smakiem, a inni będą wybierać co smakowitsze kawałki ( kurwa, co ja znowu tym Makłowiczem pojechałem? Głodny jestem czy co? ) Tak to jednak niestety wygląda. Na żywo skuchy nie dali, obiektywnie patrząc, grają dobrze, ale nie do końca zażarło. Mieli fajne momenty, ale to za mało by się polubić na dłużej. Jak dla mnie średnio, choć widziałem, że ludziom się podobało. Jasnym punktem ich występu był motyw, kiedy na scenę wgramolił się niedźwiedź w koronie i zaczął tańczyć do jednego z numerów. Miły akcent, ale to wszystko.


Organizatorzy trzymając się sztywno rozpiski oddali deski pod władanie panom z Dropdead. Jeśli ktoś lubi mieszankę crustu, grinda,, punka, h/c czy czego tam jeszcze, to Dropdead pewnie przypadł mu do gustu. Nam niestety nie. Wokalista, pragnąc wzmocnić przekaz tekstów zajął się konferansjerką ale muzycznie to nie moja bajka. Nie zachwycili mnie, więc dłużej nie zamierzam o nich pisać. Wybaczcie.


No i w końcu nadeszła ta chwila, kiedy trzeba było zając z góry upatrzone, strategiczne miejsca bliżej sceny bo w końcu mieli pojawić się panowie z Napalm Death. Techniczni szybko uwijali się z rozstawieniem sprzętu, gitarzysta ND jeszcze szybciej ustawił swój instrument, Danny zrobił kilka przejść na bębnach i światło przygasło... Pojawił się Barney, ale nigdzie nie widzę Shane'a. Kątem oka zobaczyłem jednak laureata nagrody za najbrzydszą fryzurę na metalowej scenie jak ubrany w hawajską koszulę stał obok głośnika z boku sceny. Patrzę, oho, Shane chyba przeholował z napojami wyskokowymi, bo techniczny mówił coś do niego a ten jakoś takim niepewnym krokiem stanął przed nim, po czym opierając się o technicznego, walczył dzielnie zakładając buta. Jego kroki na scenie zdradzały że faktycznie nie jest w najlepszej formie, ale po chwili zaczął grać.... No dobra, myślałem, że to próba dźwięku, bo nikt prócz niego nie grał, Barney spojrzał na niego wymownie, Danny pałeczkami dał sygnał i rozpoczęli koncert. Wszystko było dobrze, no powiedzmy, bo Shane w pewnym momencie odwrócił się i schował za głośnik. Czy puścił tam pawia, upadł czy po prostu poszedł sobie, nie wiem, ale jego występ po niecałym jednym utworze dobiegł końca. Techniczny stał za głośnikiem i trzymając się za głowę w zrezygnowanej pozie patrzył na koncert.... Nie wiem co o tym myśleć. Po trzech kawałkach Barney przeprosił za Emburego mówiąc, że nie czuje się dziś najlepiej.... Czy to problemy zdrowotne? Jeśli tak, to życzę mu powrotu do zdrowia. A jeśli przesadził i wypił o jedną setę za dużo... No, trochę nieelegancko, każdemu może się zdarzyć, ale po tylu latach na scenie...? Tym bardziej, że z powodu problemów z alkoholem z zespołem pożegnał się kiedyś, lata temu, Jesse Pintado.

No nic, w każdym razie nasi dzielni woje postanowili nie składać broni i zagrać set do szczęsliwego końca. Tych nowszych kawałków po tytułach nie pomnę jeszcze, ale te starocie które zagrali to.....no palce lizać, poważnie mówię. Wiadomo, że w secie musiał znaleźć się mój ulubiony "Suffer the children", nie mogło obyć się bez "Unchallenged hate", "Deceiver", "The kill", "siege of power" czy niesamowity "You suffer". Niespodzianki też były, bo oto zagrali jeszcze jedną niesamowitą kolubrynę ze swojego repertuaru, jakim jest "Dead" - będący dłuższy od "You suffer" o jakieś pół sekundy. Albo i o całą. Zaskoczyli mnie gdy grając "Scum" na scenę wszedł techniczny z basem witany przez Barney'a że oto powrócił basista, ale odegrał tylko ten kawałek i zniknął. Zaskoczeniem był "Breed to breathe", który zabrzmiał potężnie, uwielbiam ten kawałek, ale tu brak Shane'a był mocno odczuwalny. Danny pomylił przejścia i Barney musiał improwizować z tekstem, skracając pierwszy śpiewany refren o połowę i rezygnując z końcówki pierwszej zwrotki, ale jakoś wybrnęli z tego. Jeszcze większym zaskoczeniem był "The infiltraitor" z niedocenianego i rzadko odgrywanego albumu "Words from the exit wound" i tutaj zniszczyli totalnie. Wiadomo, że były covery i nie mogło zabraknąć "Nazi punk fuck off"..... Mimo lekkiej frustracji jaka unosiła sie na scenie, koncert był udany. Wokal jak zwykle przebiegł na scenie dwa okrążenia stadionu, gitarzyście dredy wplatały się w struny, Danny masakrował swój zestaw... Legenda, co tu dużo pierdolić. Mimo mankamentów, występ mógł się podobać. Mnie podobał, bo Napalm Death to zespół, któremu jestem w stanie wybaczyć bardzo wiele. Albo nawet i wszystko.

Potem jeszcze chwila na zakupy - wiadomo, jakaś pamiątka musi być. Ceny przystępne, a towar, mimo że to dopiero początek trasy, jest już - przynajmniej niektóre wzory - wyprzedany! Zresztą i we Wrocławiu rozchodził się jak ciepłe bułeczki ( chyba muszę iść do kuchni, bo znów jakieś kulinaria sie tu pojawiają...). Potem już była droga powrotna, w samochodzie sączone było piwo, a trasę umilał nam Protector i Assassin, bo czasem warto posłuchać sobie staroci... Do domu dojechałem szczęśliwie, o czym mogę zaświadczyć pisząc tą przydługawą relację. Jak dotrwaliście do tego miejsca i nie zasnęliście, to oznajmiam że dłużej już was męczyć nie będę. Do następnego razu!
ODPOWIEDZ