JAK CZYTASZ?

Czytasz coś więcej niż etykiety Domestosa w kiblu?

Moderatorzy: Heretyk, Nasum, Sybir, Gore_Obsessed, ultravox

ODPOWIEDZ
Nebelwerfer
zaczyna szaleć
Posty: 193
Rejestracja: 26-07-2015, 18:03

Re: JAK CZYTASZ?

02-03-2017, 20:36

Karkasonne pisze: Progresywność, czyli co nowego dana książka wnosi do świata literatury.
Czym to mierzyć? A jak już byś zmierzył, to jesteś pewien, że to jest wyznacznik jakości? Debiut Masłowskiej, "Miłość w sieci", "Pamiętnik Bridget Jones" można byłoby od biedy uznać za pewne novum kiedy wchodziły, ale dziś uchodzą raczej za biedę totalną.
To samo z każdą inną dziedziną sztuki.
Kompletnie tego nie czuję. Leo Burnett ponoć kiedyś powiedział, że jeśli chcesz być tylko oryginalny, to przyjdź do pracy w biurze ze skarpetką na głowie. Jakby to kryterium progresywności odnieść do muzyki, to powinniśmy się zachwycać zespołami deathowymi, które mają na wokalu psa, czy pawiana, a grają na rakietach do badmintona, a zlewać Incantation, bo niby co oni wnoszą - growling był, zwolnienia były, blasty też...Ale wracając do literatury, jest np. taki Krzysztof Varga, który używa ogranej techniki i takiej tematyki, ale mimo wszystko samo połączenie jest dość niecodzienne. Już to powoduje, że nie bardzo wiadomo jak u niego z tą progresją...Mylę się?
Można spokojnie wyodrębnić wiele innych punktów - spójność dzieła, umiejętność posługiwania się różnymi środkami literackimi (i czy trzymają się wciąż kupy), umiejscowienie w kanonie (np. forma wypracowana przez Cervantesa wpływała jeszcze na Dickensa ponad 250 lat później), popularność w pewnym stopniu też, ale generalnie najważniejsza jest własna inwencja.
Wszystko to strasznie subiektywne, ale symptomatyczne wydaje mi się również nawiązanie do kontekstu. Jeśli "Ulisses" jest wartościowym utworem, to ta wartość powinna być niezależna od tego, czy ktoś to będzie recenzował, trawestował, cytował, tłumaczył, podrabiał, etc. Jeśli napiszę najlepszą powieść na świecie, to ona nie straci na wartości dlatego, że mało komu ją pokażę, ani nie zyska, jak rozdam za darmo każdemu na świecie 10 egzemplarzy.
Nebelwerfer
zaczyna szaleć
Posty: 193
Rejestracja: 26-07-2015, 18:03

Re: JAK CZYTASZ?

02-03-2017, 20:46

Drone pisze:Obiektywna ocena jest czymś na kształt kantowskiego poznania a priori.
Nie jestem pewien, czy rozumiem.
Awatar użytkownika
Ubzdur
postuje jak opętany!
Posty: 619
Rejestracja: 16-02-2015, 19:12

Re: JAK CZYTASZ?

02-03-2017, 21:19

Pewne dzieła sztuki są bezwzględnie dobre a inne bezwzględnie złe, bo istnieją obiektywne kryteria, mianowicie idea piękna sztuki do której te lepsze zbliżają się w większym stopniu niż gorsze. I nie ma tu nic do rzeczy gust jednostki lub jego brak a tylko filozoficzna nadrzędna wartość, którą największe arcydzieła zdołały w jakimś stopniu uchwycić. Niemożliwe jest z natury rzeczy coś więcej niż liźnięcie tego Absolutu, a i to mniejszej części niż 99% muzyki udaje się osiągnąć. Z tych 99% słuchanej muzyki zwykle czerpiemy przyjemność dlatego, że przypomina nam o tym 1% który liznął tego absolutu.
Nebelwerfer
zaczyna szaleć
Posty: 193
Rejestracja: 26-07-2015, 18:03

Re: JAK CZYTASZ?

03-03-2017, 08:25

Ubzdur pisze:Pewne dzieła sztuki są bezwzględnie dobre a inne bezwzględnie złe, bo istnieją obiektywne kryteria, mianowicie idea piękna sztuki do której te lepsze zbliżają się w większym stopniu niż gorsze.
Mocno powątpiewam w istnienie tych kryteriów, ale chętnie się mile zaskoczę. Jakie to kryteria?
Ewentualnie możesz podrzucić jakiś obiektywny ranking, top 100 wszechczasów, czy coś. W wersji hard minimal możesz podać wynik korespondencyjnego meczu, dajmy na to "100 lat samotności" vs. "Szatańskie wersety", "Wahadło Foucaulta" vs. "Śnieg", itd.
Z tych 99% słuchanej muzyki zwykle czerpiemy przyjemność dlatego, że przypomina nam o tym 1% który liznął tego absolutu.
Jeżeli wiązać przyjemność z jakkolwiek pojmowaną jakością dzieła, to może nam wyjść z tego, że Hellhammer, Blasphemy, Darkthrone i Motorhead w wyścigu po kresy absolutu dawno przeskoczyły jakichś, podobno wysublimowanych wirtuozów, konceptualistów i innych takich. Ergo: zrównamy czyjś gust (niech będzie, że dziwny, awangardowy, plebejski, niewyszukany) i wynikającą z niego przyjemność z obcowania z, dajmy na to, Waszką G lub Lechem Rochem Pawlakiem z jakimś wysokim stopniem zbliżenia do absolutu. Beherit nad Grażyną Bacewicz, Merzbow nad Góreckim.
Awatar użytkownika
Drone
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10022
Rejestracja: 11-06-2012, 15:28

Re: JAK CZYTASZ?

03-03-2017, 09:12

Nie, nie, nie. Kolega wyżej napisał, że przyjemność ze słuchania 99% muzyki wynika z tego, że taka muzyka jest w jakimś stopniu podobna do dzieł najwybitniejszych. I to jest racja.

A nie, że subiektywna przyjemność jest jakimś kryterium (o ile dobrze rozumiem). To, że przedszkolakowi nie spodoba się debiut BLASPHEMY albo "Polimorfia" Pendereckiego, nie znaczy, że to są rzeczy słabe. To kwestia dojrzałości i tu na scenę wkracza tzw. "wyrobiony słuchacz" :)

Poza tym subiektywizm odbiera prawo do jakiejkolwiek krytyki - skoro moja ocena jest najważniejsza, to ktoś inny też ma prawo mieć swoją ocenę i nie można mu zarzucić, że się myli, nie można dyskutować, więc koniec końców sprowadza się to do głupawego stwierdzenia, że o gustach się nie dyskutuje. Subiektywizm odbiera prawo do powiedzenia, że coś jest słabe czy dobre, pozostawia jedynie prawo do powiedzenia, że coś się podoba lub nie.
Przegrana jest na wyciągnięcie ręki.
Nebelwerfer
zaczyna szaleć
Posty: 193
Rejestracja: 26-07-2015, 18:03

Re: JAK CZYTASZ?

03-03-2017, 11:13

Drone pisze:Nie, nie, nie. Kolega wyżej napisał, że przyjemność ze słuchania 99% muzyki wynika z tego, że taka muzyka jest w jakimś stopniu podobna do dzieł najwybitniejszych. I to jest racja.
Ale to oznacza, że np. istnieje jakiś niepodważalny, OBIEKTYWNY, katalog dzieł najwybitniejszych? Załóżmy, że wg jakichś tam kryteriów, płytą wszechczasów jest "The wall". To by oznaczało, że im dalej od tego "wzorca", tym mniejsza przyjemność z obcowania z dziełem, czy tak?
To, że przedszkolakowi nie spodoba się debiut BLASPHEMY albo "Polimorfia" Pendereckiego, nie znaczy, że to są rzeczy słabe. To kwestia dojrzałości i tu na scenę wkracza tzw. "wyrobiony słuchacz" :)
No właśnie, cały czas mówimy o subiektywnych osądach, subiektywnym poczuciu, że coś jest bliskie absolutowi, że podskórnie czujemy że niby Dream Theater jest parę długości bliżej niż Mortician, ale przecież nie mamy poczucia winy, że Miles Davis (pewnie bliższy absolutowi) daje nam mniej radochy niż np. demówki Beherit.
Subiektywizm odbiera prawo do powiedzenia, że coś jest słabe czy dobre, pozostawia jedynie prawo do powiedzenia, że coś się podoba lub nie.
Ale przecież tak jest cały mechanizm postrzegania skonstruowany, jest skrajnie subiektywny. My jesteśmy poniekąd zakładnikami własnego mózgu, który podsuwa nam pewne interpretacje bodźców, które my przyjmujemy za jakąś tam formę rekonstruowania realności. U każdego ten proces przebiega inaczej i prowadzi do innych wyników, istnieje natomiast coś w rodzaju niepisanej umowy społecznej, że żeby nie zwariować i nie pogrążać się w milionach prób obiektywnego potwierdzenia pewnych faktów, przyjmujemy za pewnik to, co nam się podsuwa przez podręczniki, media, w pracy, w kontaktach prywatnych, itd. Konstruktywiści zawsze tańczą wokół tego i podkreślają, że OBIEKTYWNIE to w zasadzie nic nie można powiedzieć, a indywidualnie konstruowane rzeczywistości nie dają się OBIEKTYWNIE zweryfikować.
Awatar użytkownika
Ubzdur
postuje jak opętany!
Posty: 619
Rejestracja: 16-02-2015, 19:12

Re: JAK CZYTASZ?

03-03-2017, 12:52

To jest dyskusja, której nie doprowadzimy do końca. Są dwie drogi- wiara w istnienie idei i wiara w ich nieistnienie. Każda z nich pociąga za sobą dalsze konsekwencje i jeśli nie mamy schizofrenii, to bez zmiany punktu wyjścia nie dojdziemy do porozumienia. Czym innym jest subiektywizm zmysłów a czym innym wiara w idee. Jedno nie ma żadnego wpływu na to drugie. Np. człowiek bez gustu będzie sobie słuchał polskiego reagge, ale jeśli nie jest skrajnie zapatrzonym w siebie materialistą (filozoficznym) to nie uzna, że polskie reagge>wielcy twórcy muzyki klasycznej. Taki człowiek z wiarą w idee dostrzeże, że jego subiektywne zmysły nie pozwalają mu pojąć sztuki w pełnym wymiarze. Więc przyzna, że Chopin był lepszym muzykiem niż Rychu Peja mimo, że będzie wolał posłuchać Ryśka i w porządku. Jednak zrobi z siebie idiotę gdy zacznie wmawiać ludziom, że jest inaczej bo on tak to odbiera. Jego postawa nie ma żadnego wpływu na jakość gry Chopina. Trzymając się tej analogii, mówi się, że od Chopina nikt nigdy nie grał lepiej na fortepianie. Jeśli to prawda, to zbliżył się on do tego Absolutu bardziej niż inny pianista który gra jego utwory.
Co do listy najlepszych płyt: chyba nikt takiej nie sporządził (bo każdy jest w jakimś stopniu zmysłami ograniczony i jak pojmuje pewien aspekt rzeczywistości mocniej, drugi słabiej) ale sądzę, że takowa w świecie idei istnieje i the wall pewnie powinno się tam znaleźć, mimo iż dla mnie osobiście nie jest to ważna płyta, to nie zaneguję jej wartości, gdyż znam wielu muzyków i estetów których cenię, a dla których jest ona niezwykle ważna i wpływowa. Mimo, że nie dane mi będzie tego pojąć, prawdopodobnie dotknęła ona w jakimś 1% tego Absolutu, a ja mimo braku zmysłów które pozwolą mi ten jeden procent odnaleźć, nie neguję jego istnienia. Każdy ma przecież ograniczenia, zatem nie ma sensu się osobowo wywyższać. W każdym dziele jest choć najmniejszy ułamek procenta tego Absolutu, tak jak w każdej osobie jest jakiś geniusz, jednak rzeczywistość nakłada ograniczenia.
Awatar użytkownika
Drone
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10022
Rejestracja: 11-06-2012, 15:28

Re: JAK CZYTASZ?

03-03-2017, 13:45

+1
Nebelwerfer pisze:Konstruktywiści zawsze tańczą wokół tego i podkreślają, że OBIEKTYWNIE to w zasadzie nic nie można powiedzieć, a indywidualnie konstruowane rzeczywistości nie dają się OBIEKTYWNIE zweryfikować.
Weryfikowalność nie ma żadnego znaczenia. Przy czym są takie idee, które w oczywisty sposób istnieją realnie, a nie są tylko subiektywnym konstruktem, np. matematyka. Zresztą zawsze powtarzam, że materia to ostatecznie pochodna psychiki.
Przegrana jest na wyciągnięcie ręki.
Awatar użytkownika
Wasyl
weteran forumowych bitew
Posty: 1195
Rejestracja: 09-03-2007, 13:44

Re: JAK CZYTASZ?

03-03-2017, 20:53

Nebelwerfer pisze:
Ale przecież tak jest cały mechanizm postrzegania skonstruowany, jest skrajnie subiektywny. My jesteśmy poniekąd zakładnikami własnego mózgu, który podsuwa nam pewne interpretacje bodźców, które my przyjmujemy za jakąś tam formę rekonstruowania realności. U każdego ten proces przebiega inaczej i prowadzi do innych wyników, istnieje natomiast coś w rodzaju niepisanej umowy społecznej, że żeby nie zwariować i nie pogrążać się w milionach prób obiektywnego potwierdzenia pewnych faktów, przyjmujemy za pewnik to, co nam się podsuwa przez podręczniki, media, w pracy, w kontaktach prywatnych, itd. Konstruktywiści zawsze tańczą wokół tego i podkreślają, że OBIEKTYWNIE to w zasadzie nic nie można powiedzieć, a indywidualnie konstruowane rzeczywistości nie dają się OBIEKTYWNIE zweryfikować.
Trzeba powiedzieć, że zgrabnie pan to ujął.
Nebelwerfer
zaczyna szaleć
Posty: 193
Rejestracja: 26-07-2015, 18:03

Re: JAK CZYTASZ?

03-03-2017, 23:05

Ubzdur pisze:Są dwie drogi- wiara w istnienie idei i wiara w ich nieistnienie.
Cokolwiek prymitywny podział. Wierzysz albo nie wierzysz. A empiria?
Np. człowiek bez gustu będzie sobie słuchał polskiego reagge, ale jeśli nie jest skrajnie zapatrzonym w siebie materialistą (filozoficznym) to nie uzna, że polskie reagge>wielcy twórcy muzyki klasycznej.
Bzdura. Na bazie czego stwierdzasz, że słuchanie polskiego reggae ma świadczyć o braku gustu? I kto/co decyduje kto jest wielkim twórcą?
Taki człowiek z wiarą w idee dostrzeże, że jego subiektywne zmysły nie pozwalają mu pojąć sztuki w pełnym wymiarze.

Bzdura. Już na poziomie neuronalnym można spowodować, że dany bodziec wywoła jakiś pozytywny afekt. Na poziomie psychologii społecznej totalnie kosi np. społeczny dowód słuszności i bardzo możliwe, że to jest to, co identyfikujesz z jakimiś "ideami". Wiesz, dużo ludzi mówi, że coś lubi, że trzeba lubić, że kto nie zna, ten wieśniak, ale Hellhammer to ty szanuj, reklama mówi, że widzisz na półce absolutne arcydzieło skandynawskiego kryminału, itd. Paradoksalnie, jeśli zestawisz sobie to, co rzekomo jest kanonem, mistrzostwem, etc. i popytasz ludzi, jak się na tym arcydziele wyznają, to się okaże, że większość pali, ale się nie zaciąga. I nie ma znaczenia, czy mowa o poezji Szymborskiej czy jedynce Bathory, z reguły im większy kult i rzekome oddziaływanie na jakiś obszar kultury, tym ciężej się przyznać przed audytorium, że nie słuchałem, wolę Dismember, to nuda, strata czasu, męczenie buły, bełkot, itd. Najbardziej oczywisty przykład to Biblia, popytaj znajomków o jakieś elementarne historie, np. jak brzmi 10 przykazań i czy jest ich 10.

Kolejna sprawa, ponieważ jesteśmy egoistami, prędzej jesteśmy skłonni uznać, że to inni pajacują i się podniecają jakimś kałem, a nie że z nami jest coś nie tak, bo usnęliśmy na filmie Von Triera, albo szkoda nam życia na słuchanie The Wall.
Więc przyzna, że Chopin był lepszym muzykiem niż Rychu Peja mimo, że będzie wolał posłuchać Ryśka i w porządku. Jednak zrobi z siebie idiotę gdy zacznie wmawiać ludziom, że jest inaczej bo on tak to odbiera.
Osobliwe twierdzenie logiczne. W świecie kulinariów brzmiałoby tak: więc przyzna, że spaghetti jest lepsze niż kasza bulgur, mimo że będzie wolał wcinać te granulki i w porządku. Jednak zrobi z siebie idiotę, jeśli powie, że kasza jest lepsza od makaronu, bo jemu bardziej smakuje.
Wychodzi na to, że jest coś, co wypada doceniać, nawet jeśli męczy, nudzi, nie smakuje, albo w życiu się nie miało z tym kontaktu. I analogicznie, nawet jeśli coś bawi na maksa, to trzeba z pokorą przyjmować, że Idea (czymkolwiek jest) wskazuje, że to wioska.
Fajnie ten John McEntee gra na wieśle, ale szkoda że nie tak blisko Absolutu, jak podobno Homer na lutni.
Jego postawa nie ma żadnego wpływu na jakość gry Chopina.
Z pewnością, zwłaszcza że ten ostatni nie żyje już od jakiegoś czasu, co jest dość istotną przeszkodą w graniu, nomen omen, live. No i obstawiam, że nie został po nim nawet nagrywany w domu kultury reh, więc to jak grał, jest kwestią niemożliwą do ustalenia. Może w studiu i na trasach zastępował go jakiś ówczesny Necrosodom, bo Ferdek miał słabe wykony i na żywo nie było kultu czaszki? Czy wiemy, jak u Chopina brzmiał bass i czy aby żaden pianista nigdy nie był tu lepszy? Mamy relacje świadków, ale ci świadkowie mogli ściemniać, a już na pewno nie mogli słyszeć dzisiejszych pianistów, więc ich zdanie nic nie znaczy. Jak rozumiem, IDEA nakazuje wierzyć, że Chopin grał "najlepiej", Helena Modrzejewska była lepsza od Meryl Streep, a nikt never ever nie miał w łapie większego pierdolnięcia niż August II Mocny.

Ta sama IDEA najprawdopodobniej robi kleksa, kiedy trzeba rozstrzygnąć celebrity deathmatch typu Zeppelini kontra Doorsi, Herbert vs Miłosz, Eco vs Lem. Ale może nie, chętnie poznam wyniki odczytu z absolutomierza.
Trzymając się tej analogii, mówi się, że od Chopina nikt nigdy nie grał lepiej na fortepianie. Jeśli to prawda, to zbliżył się on do tego Absolutu bardziej niż inny pianista który gra jego utwory.
Co znaczy że grał najlepiej? Najszybciej, najdokładniej, miał najlepsze brzmienie, najdłuższe palce, grał najrówniej plecami do fortepianu, umiał grać jedną łapą utwory na dwie, jebał na dwie centrale bez triggerów, wyciskał sztuczne flażolety nogami, sypał na czarnych klawiszach blasty łokciem?
Nie dostrzegasz absurdu porównywania, kto gra najlepiej, albo porównań typu Di Meola vs. Trey Azagthoth?
Co do listy najlepszych płyt: chyba nikt takiej nie sporządził (bo każdy jest w jakimś stopniu zmysłami ograniczony i jak pojmuje pewien aspekt rzeczywistości mocniej, drugi słabiej) ale sądzę, że takowa w świecie idei istnieje i the wall pewnie powinno się tam znaleźć, mimo iż dla mnie osobiście nie jest to ważna płyta, to nie zaneguję jej wartości, gdyż znam wielu muzyków i estetów których cenię, a dla których jest ona niezwykle ważna i wpływowa.
Przede wszystkim, postrzegamy przez dyferencjację, więc to jak ocenimy jakieś dzieło, w dużej mierze jest zależne od tego, co poznaliśmy wcześniej. Ponieważ nie możemy poznać wszystkiego, to nie mamy wystarczającego materiału, by wydawać takie sądy. Jest przecież zawsze promil szansy, że najbliżej Absolutu był Agathocles na jakimś swoim 92323871 splicie, który wyszedł w 3 kopiach, więc głowny recenzent IDEI nie miał nawet szansy poznać tego stuffu (podobnie jak gry Chopina).

Trochę zaskakuje ta logika: ja nie lubię, ale sporo ludzi mówi, że są fajni, więc wstawiłbym ich do topu wszechczasów. BTW, wiesz że ponoć najlepiej sprzedające się płyty na świecie to płyty country?
Mimo, że nie dane mi będzie tego pojąć, prawdopodobnie dotknęła ona w jakimś 1% tego Absolutu, a ja mimo braku zmysłów które pozwolą mi ten jeden procent odnaleźć, nie neguję jego istnienia.
Czyli trzeba wierzyć że Słowacki wielkim poetą był.
W każdym dziele jest choć najmniejszy ułamek procenta tego Absolutu, tak jak w każdej osobie jest jakiś geniusz, jednak rzeczywistość nakłada ograniczenia.
Oczywiście. Jeśli wynik meczu nie jest tak oczywisty jak w przypadku Chopin vs Northland, sędzia może zarządzić rzuty karne. Kto szybciej powtórzy poprawnie numer lokomotywy z Przygód Dobrego Wojaka Szwejka, przechodzi dalej.
Karkasonne

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 01:52

Nebelwerfer, członek którego forume ma, ale na którego nie zasługuje.
Awatar użytkownika
Plastek
zahartowany metalizator
Posty: 5038
Rejestracja: 29-08-2011, 10:58
Lokalizacja: Pot pod pachami
Kontakt:

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 07:32

Nebelwerfer pisze: Wychodzi na to, że jest coś, co wypada doceniać, nawet jeśli męczy, nudzi, nie smakuje, albo w życiu się nie miało z tym kontaktu. I analogicznie, nawet jeśli coś bawi na maksa, to trzeba z pokorą przyjmować, że Idea (czymkolwiek jest) wskazuje, że to wioska.
Tak właśnie jest, doskonała definicja tego forum. Wystarczy się z czymś wyłamać i już zostajesz zjebem, prostakiem i "gdzie byłeś gdy wychodziło Blood Libels".
Aha - The Wall to nudne, spierdolone gówno dla wąsatych pierdzieli z kompleksem niższości.
Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Zerżnij, zerżnij u-f-o-l-u-d-k-u mnie.
Jesteśmy Fisted Sister i lubimy się jebać!!!! Wyjebiemy nawet owcę!!!!
Wszyscy ręce w górę! Wszyscy ręce w górę!
Wolę kakaową dziurę!!
Awatar użytkownika
Drone
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10022
Rejestracja: 11-06-2012, 15:28

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 15:27

Nebelwerfer pisze: Wychodzi na to, że jest coś, co wypada doceniać, nawet jeśli męczy, nudzi, nie smakuje, albo w życiu się nie miało z tym kontaktu. I analogicznie, nawet jeśli coś bawi na maksa, to trzeba z pokorą przyjmować, że Idea (czymkolwiek jest) wskazuje, że to wioska.
To oczywiste.

Jeżeli dasz do przeczytania dwunastolatkowi "Krzyżaków" i "Hamleta", a on powie, że "Krzyżacy" to super powieść, a "Hamlet" to nic nie warta nuda, to potraktujesz jego ocenę poważnie? Ludzie wychodzą z jakiegoś dziwnego założenia, że od pewnego momentu już wiedzą wszystko, pozjadali wszystkie rozumy i w każdym temacie są ostateczną instancją :)
Przegrana jest na wyciągnięcie ręki.
Nebelwerfer
zaczyna szaleć
Posty: 193
Rejestracja: 26-07-2015, 18:03

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 19:57

Karkasonne pisze:Nebelwerfer, członek którego forume ma, ale na którego nie zasługuje.
Rumienię się :)
Karkasonne

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 20:01

Na część tego, co powiedziałeś moja odpowiedź byłaby taka: brak termometru nie oznacza, że temperatura nie istnieje.
Nebelwerfer
zaczyna szaleć
Posty: 193
Rejestracja: 26-07-2015, 18:03

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 20:03

Plastek pisze: Tak właśnie jest, doskonała definicja tego forum. Wystarczy się z czymś wyłamać i już zostajesz zjebem, prostakiem i "gdzie byłeś gdy wychodziło Blood Libels".
To w ogóle symptomatyczne, jak się obwąchuje paru metaluchów, to najpierw jest zawsze przepytywanka - a znasz to? Pewnie, zajebiste! A tamto? Jeszcze zajebistsze! I tak przez dłuższy czas, aż w końcu ktoś powie, że nie znosi tego, co adwersarz uwielbia i jest jazda, że tamci to się sprzedali, inni grać nie potrafią, itd. Nie wiem, może już stary jestem, ale tak generalnie to raczej w dupie mam, czy ktoś ma gust zbieżny z moim w 70% czy 92,8%.
Aha - The Wall to nudne, spierdolone gówno dla wąsatych pierdzieli z kompleksem niższości.
...ale nie wypada krytykować. Kamień milowy przecież i ostatnia prosta przed stacją Absolut.
Awatar użytkownika
Plastek
zahartowany metalizator
Posty: 5038
Rejestracja: 29-08-2011, 10:58
Lokalizacja: Pot pod pachami
Kontakt:

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 20:10

Nebelwerfer pisze:Nie wiem, może już stary jestem, ale tak generalnie to raczej w dupie mam, czy ktoś ma gust zbieżny z moim w 70% czy 92,8%.
Mam dokładnie tak samo i, jak mówiłem wcześniej, m.in z tego powodu, że nie wypinam dupki w stronę żadnych kółeczek wzajemnej adoracji i ich prawd objawionych, spotykam się tutaj z ostracyzmem co głupszych jednostek. Co, dodam, bardzo mnie cieszy:)
Nebelwerfer pisze: ...ale nie wypada krytykować. Kamień milowy przecież i ostatnia prosta przed stacją Absolut.
Zapewne, co nie zmienia faktu, że lubię gnoić takie nadęte, artystowskie balasy jak właśnie "The Wall":) Choć, przyznaję, nie było mnie na forum gdy wychodził "Blood Libels".
Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Ufoludku ufoludku zerżnij mnie. Zerżnij, zerżnij u-f-o-l-u-d-k-u mnie.
Jesteśmy Fisted Sister i lubimy się jebać!!!! Wyjebiemy nawet owcę!!!!
Wszyscy ręce w górę! Wszyscy ręce w górę!
Wolę kakaową dziurę!!
Awatar użytkownika
Ascetic
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 8240
Rejestracja: 10-01-2015, 15:54

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 20:26

Nebelwerfer pisze:
Plastek pisze: Tak właśnie jest, doskonała definicja tego forum. Wystarczy się z czymś wyłamać i już zostajesz zjebem, prostakiem i "gdzie byłeś gdy wychodziło Blood Libels".
To w ogóle symptomatyczne, jak się obwąchuje paru metaluchów, to najpierw jest zawsze przepytywanka - a znasz to? Pewnie, zajebiste! A tamto? Jeszcze zajebistsze! I tak przez dłuższy czas, aż w końcu ktoś powie, że nie znosi tego, co adwersarz uwielbia i jest jazda, że tamci to się sprzedali, inni grać nie potrafią, itd. Nie wiem, może już stary jestem, ale tak generalnie to raczej w dupie mam, czy ktoś ma gust zbieżny z moim w 70% czy 92,8%.
Aha - The Wall to nudne, spierdolone gówno dla wąsatych pierdzieli z kompleksem niższości.
...ale nie wypada krytykować. Kamień milowy przecież i ostatnia prosta przed stacją Absolut.
piedolisz ;-)
obserwacja dobra. co do lubimisiów przechodzących w jawną niechęć połączoną z obrzydzeniem i pogardą.

ja np. mam tak z tomaszem'm. klakierujemy sobie. lubimy się. wypiliśmy razem trochę. gusty mamy zbieżne (jeżeli chodzi o metal w powiedzmy 80%. bo na rap mam wyjebane) i aż tu z niepostrzeżenie pojawi się np. Lord Mantis … i huj … ;-) albo taki Gniewko … ciekawe te def metale … a tu Amon Duul … i pozamiatane ;-) itd. itp. etc.
Awatar użytkownika
moonfire
zahartowany metalizator
Posty: 3481
Rejestracja: 10-05-2011, 00:48

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 20:35

Nebelwerfer pisze: To w ogóle symptomatyczne, jak się obwąchuje paru metaluchów, to najpierw jest zawsze przepytywanka - a znasz to? Pewnie, zajebiste! A tamto? Jeszcze zajebistsze! I tak przez dłuższy czas, aż w końcu ktoś powie, że nie znosi tego, co adwersarz uwielbia i jest jazda, że tamci to się sprzedali, inni grać nie potrafią, itd. Nie wiem, może już stary jestem, ale tak generalnie to raczej w dupie mam, czy ktoś ma gust zbieżny z moim w 70% czy 92,8%.
Gdy chodziłem do szkoły średniej, wszystkie metaluchy, których znałem, mówiły, że Celtic Frost jest be, bo nie grają szybko i w ogóle jakoś tak dziwnie. Coronera i Voivod nie słuchał żaden z nich. Trudno, to był ich wybór, a mój był inny. I pewnie dlatego, słuchając innych rzeczy, nie sięgałem ani po Sodom, ani po Kreatora. Wolałem Mekong Deltę. Pamiętam też paru kolegów, którzy po odkryciu norweskiego black metalu kasowało taśmy z death i thrash metalem, style te określając jako pedalstwo i pozerstwo. Potem im przeszło, polubili nawet heavy metal, a teraz muzyki prawie nie słuchają. Wniosek jest taki, że jak zaczyna się proza życia, mało kto ma czas na swoje hobby, a najbardziej miękcy okazują się najwięksi napinacze.
Bambi
rasowy masterfulowicz
Posty: 2163
Rejestracja: 15-06-2011, 13:00
Lokalizacja: Trzymiasto

Re: JAK CZYTASZ?

04-03-2017, 20:38

Że the wall chujowy na maksa to jest oczywiste. Nie ma tu nic kontrowersyjnego
HAILSA!!!!!
ODPOWIEDZ