Z jakiego nośnika słuchamy muzyki w 2026
: 26-09-2026, 23:18
Jak to jest dzisiaj, jaki nośnik głównie kupujecie i słuchacie?
Ja świadomy kontakt z muzyką i nośnikami zacząłem w okolicach 1983. Jako kilkuletnie dziecko poznałem taśmy szpulowe, na które Ojciec nagrywał nocami muzykę z radia i potrafiłem je obsługiwać. Do tego setki winyli, które wiedziałem gdzie co stoi i potrafiłem wrzucić taką płytkę na gramofon (Ojciec chyba musiał być dumny). Ale to nie było to, emocje wzrosły przy pierwszym magnetofonie w okolicach 1985. Zbierało i oddawało się makulaturę, aby mieć kupon na zakup czystych kaset. Potem nagrywało się na nie muzykę z radia. Kolejny krok to pirackie kasety. Chodziło się do sklepu przez pół miasta. Najbardziej lubiłem brzmienie kaset Takt. Inne to całkowite zamulenie, albo jakieś bezsensowne podbicia, głównie MG brzmiało strasznie przejaskrawione. Potem weszły kasety oryginalne. Moja pierwsza to Deicide Legion. Jakość tragiczna. Druga strona z przumuloną górą. Wrażliwość na jakość dżwięku już miałem dawno wyrobioną. Kolejne kasety i kolejne rozczarowania. Każda strona gra inaczej. Stwierdzam powoli, że kaseta nie jest dla mnie. Postanawiam pozbyć się ok. 1000 kaset i wejść w cd, które to zaczęło mnie fascynować. Drogie i słabo wtedy w pl dostępne, ale to się stało dla mnie marzeniem i idealnym nośnikiem.
Ja świadomy kontakt z muzyką i nośnikami zacząłem w okolicach 1983. Jako kilkuletnie dziecko poznałem taśmy szpulowe, na które Ojciec nagrywał nocami muzykę z radia i potrafiłem je obsługiwać. Do tego setki winyli, które wiedziałem gdzie co stoi i potrafiłem wrzucić taką płytkę na gramofon (Ojciec chyba musiał być dumny). Ale to nie było to, emocje wzrosły przy pierwszym magnetofonie w okolicach 1985. Zbierało i oddawało się makulaturę, aby mieć kupon na zakup czystych kaset. Potem nagrywało się na nie muzykę z radia. Kolejny krok to pirackie kasety. Chodziło się do sklepu przez pół miasta. Najbardziej lubiłem brzmienie kaset Takt. Inne to całkowite zamulenie, albo jakieś bezsensowne podbicia, głównie MG brzmiało strasznie przejaskrawione. Potem weszły kasety oryginalne. Moja pierwsza to Deicide Legion. Jakość tragiczna. Druga strona z przumuloną górą. Wrażliwość na jakość dżwięku już miałem dawno wyrobioną. Kolejne kasety i kolejne rozczarowania. Każda strona gra inaczej. Stwierdzam powoli, że kaseta nie jest dla mnie. Postanawiam pozbyć się ok. 1000 kaset i wejść w cd, które to zaczęło mnie fascynować. Drogie i słabo wtedy w pl dostępne, ale to się stało dla mnie marzeniem i idealnym nośnikiem.