Run to the hills
: 17-03-2018, 21:26
Zaczyna się powoli sezon wiosenny (czego jeszcze nie widać za oknem), co za tym idzie we wszystkich większych miastach wojewódzkich szykują się wielkie fety maratońskie. Niegdyś Orias powiedział, że prawdopodobnie gdyby nie black metal to już dawno by się zabił. Ja sparafrazuję jego słowa: gdyby nie metal, hardcore punk, harshe, noisy, industriale i bieganie długodystansowe to prawdopodobnie podzieliłbym jego los. Zaraz po zamiłowaniu do muzyki z przesłaniem przeciwko życiu mam od 15 lat pierdolca na punkcie śmigania życiówek o własnych nogach. Były już dyszki, połówki, królewskie dystanse, ultrasy, Czantorie, rzeźniki w Bieszczadach, itp, etc. i nadal mało. Stąd pytanie - kto ma podobny problem i czy może kogoś spotkam 22 kwietnia na Błoniach w Krakowie? :)