Strona 1 z 1

GUTVOID

: 04-05-2026, 14:33
autor: Alter Ego
Kanadyjski Gutvoid pałęta się po scenie już 7 lat, a teraz uraczył nas drugim albumem.

Z uwagę śledzę ich poczynania od pierwszych nagrań. Z jednej strony doceniam ich ścieżkę rozwoju w ramach określonych ram, którymi są długie i zróżnicowane kompozycje. Z drugiej bardzo psują mi odwołania (ale nie produkowanie quasicoverów) do fińskiej sceny ze szczególnym naciskiem na Demilich. W tym momencie musi wybrzmieć, że wraz z albumem „Liminal Shrines” na CV Kanadyjczyków spadła gilotyna, która wyznaczyła granicę pewnego przełomu. Nie ma już tutaj puszczania oka w kierunku Finlandii, które miało miejsce jeszcze na wydanej dwa lata temu EP-ce „Breathing Obelisk”. Pozostało wprawdzie umiłowanie rozbudowanych i co najmniej 6-minutowych utworów, ale klimat powędrował w rejony, które określiłbym szwedzkim doom/death metalem z szerokim polem do popisu, rozciągającym się mnie więcej od Moondark po „nowszy” Edge Of Sanity i Opeth, aż do śmiałych wycieczek jeszcze bardziej na Zachód z małym naciskiem na zamierzchłe czasy Paradise Lost. Powyższe skutkuje tym, że każdy utwór stanowi tutaj autonomiczną opowieść, podczas której najlepiej usiąść wygodnie w fotelu by wczuć się w nastrój misternie tkanych warstw jej poszczególnych rozdziałów. Dzieje się tu bardzo dużo. Wg mnie najlepiej podczas wartkich, typowo deathmetalowych fragmentów, gdzie głęboki growling wciska w fotel, a jednocześnie nogi same rwą się to zabawy w chodzonego. Dam jednak głowę, że dla wielu najważniejsze na „Liminal Shrines” będą klimatyczne i progresywne elementy z główną rolą gitar, które niosą momentami te utwory w fenomenalne rejony. Podejrzewam, że wynika to z faktu, iż Kanadyjczycy poczuli się pewnie w związku z obiektywnie większym doświadczeniem i wyższym poziomem umiejętności, odrzucili pewne wpływy na rzecz innych, które dają im szersze pole do tworzenia czegoś bardziej swojego. Mając do dyspozycji nawet kilkunastominutowe utwory (na tej płycie jest ich dwa) taka koncepcja ma ręce i nogi, zwłaszcza że - z tego co udało mnie się ustalić - „Liminal Shrines” ma być pierwszą z dwuczęściowej muzycznej opowieści, jaką zamierzają opublikować. W związku z tym trochę ubolewam, że druga płyta Gutvoid znajduje się w cieniu innych tegorocznych premier. Na pewno nie jest gorsza od nowego albumu Cryptic Shift, a z pewnością lepsza od ostatniego Blood Incantation.

Re: GUTVOID

: 05-05-2026, 22:51
autor: Bloodcult
Zachęciłeś tym porównaniem do wybornego Blood Incantation ale jednak bardziej wolę progresywne wojaże BI niż postrockowe od Gutvoid ;)