HROB
: 21-04-2026, 15:46
Hrob narobił sporo zamieszania swoja wyborną (vyborny to również po słowacku wyśmienity) demówką do tego stopnia, że niektórzy czekali na debiutancki album, jak nie przymierzając na Snet pięć lat wcześniej. I właśnie teraz „Brana Chladu” wyskoczyła z gorącego pieca hiszpańskiej Memento Mori. Paradoksalnie, bo tytuł ten oznacza bramę chłodu. Nie jest to kwestia bez znaczenia, bo chłodem czuć od tego albumu nie tylko z okładki. Wspomniana demówka miała zdecydowanie wyższą temperaturę. Tutaj jest zdecydowanie więcej doom, czasem nawet funeral doom, a skojarzenie z takim Evoken nie musi być wcale wyssane z palca. Demo Hrob było szybsze, doommetalowe wycieczki rzadsze, lecz jednocześnie bardziej masywne. Na albumie, na którym na szczęście nie znalazł się żaden z utworów z demo, Słowacy postawili na bardziej przejrzystą produkcję z wyeksponowaną rolą gitar, także podczas szybszych partii. W pewnym momencie przeszło mi przez myśl, że słyszę kolejną część utworu „Christening the Afterbirth” z „Onward to Golgotha” z naciskiem na jego niesamowite zwolnienia. Ten zimny dreszczyk emocji poczułem jeszcze kilka razy. Bynajmniej nie z tytułu odkrycia bezpośrednich odniesień do dzieł uznanych, ale wysokiej jakości tego materiału, zwłaszcza gdy Hrob unika amerykanizacji swoich pomysłów i z chłodną kalkulacją lepi cząstki doom/death w europejskim stylu. Całość jest okraszona tekstami w języku słowackim, co mnie – nawiasem mówiąc – ani ziębi, ani grzeje, bo nie rzuca się mocno w uszy. Jest to zdecydowanie jeden z najjaśniejszych punktów tego roku, który sprawdzi się w chłodne wiosenne poranki, jak i w czasie gorących dni środka lata. Polecam go zarówno łowcom dobrego death metalu oraz fanom mniej i bardziej ponurego doom metalu.