polski english
update
close x Least Worst Option is the new and independently operated media review project of long-time Masterful Magazine scribe Wouter Roemers. He will remain with us, while doing his own project. The goal is to cover metal records, both old and new, in greater length and detail on comparison to the more compact reviews people have come to expect here. Least Worst Option will cover mostly metal records, but will occasionally venture into pop territory to keep things interesting, coverage of old and new video games is something to be found there as well. Check out all of this and more at www.leastworstoption.com .

Least Worst Option are on FaceBook too! So "like" them, share them and remember to visit them regularly.

Antigama

interview by - Robert Jurkiewicz
Antigama wróciła na dobre, chodź jak twierdzi gitarzysta zespołu Sebastian, nigdzie nie odeszła, więc ... nie miała skąd wracać. Zakres pytań chyba dość szeroki, ale od 2007 roku tematów uzbierało się sporo. Kilka z nich dotyczy przeszłości, która wcześniej nie była zbyt jasna. Jako autor pytań nie jestem szczególnie obiektywny. Myślę, że każdy indywidualnie oceni wartość poniższej "konwersacji". Ja cieszę się, że Antigama nabrała wiatru w żagle, bo to ważny dla mnie zespół.
Ostatni wywiad z Antigama na łamach Masterful miał miejsce w 2007 roku. Ostro zasuwa ten czas prawda?

Totalnie...

W międzyczasie sporo się u Was działo. Split z Nyia, zmiana wokalisty, "Warning", wywiad "widmo" dla Masterful, trasa koncertowa, kilkuletnia przerwa, zmartwychwstanie z nowym basistą i z Łukaszem na pokładzie, kolejny split, kolejna zmiana składu, nowy wydawca, "Stop the Chaos", koncert u boku Nasum. Pominąłem coś?

Wydaje mi sie, że wymieniłeś prawie wszystkie bardziej znaczące fakty z tamtego czasu. Oprócz tego graliśmy jeszcze muzykę do dwóch przedstawień teatralnych i to było bardzo ważne i inspirujące doświadczenie dla nas jako zespołu.

To może zacznę od początku. Rok 2007 był chyba bardzo łaskawy dla Antigama. Świetna płyta dla Relapse, równie mocny split z niezapomnianym Nyia wydany dzięki rodzimemu Selfmadegod. Jak Ty wspominasz tamten okres?

To był bardzo fajny i kreatywny czas w historii Antigamy. Sporo się wtedy działo wokół zespołu i wynikiem tego był "Resonance", który uważam osobiście za najlepszy krążek Antigamy nagrany w starym składzie.

Jakoś nie odnotowałem u Was wybitnej aktywności koncertowej w tym okresie. Przegapiłem coś?

W tamtym czasie zagraliśmy kilka pojedynczych koncertów oraz trasę z Nyia i Blindead. Antigama nigdy nie była zespołem grającym regularne, długie trasy koncertowe.

No i co się właściwie stało w tamtym okresie? Czemu Łukasz opuścił zespół? Ja mam swoją teorię, wedle której kapela zmierzała w kierunku tradycyjnego, organicznego grania, podczas gdy Łukasz podpisywał się pod eksperymentalnymi, elektronicznymi kompozycjami. Ile prawdy w tej teorii?

Zero prawdy w tej teorii. W tamtym okresie mocno rozwijał działalność swojej firmy, co bardzo mocno kolidowało z naszymi ówczesnymi planami. Łukasz zawsze był blisko związany z zespołem, nawet wtedy, kiedy przez chwilę go w nim nie było. To jego autorstwa były elektroniczne sekwencje na "Warning".



Co z Michałem Pietrasikiem, który szarpał cztery struny w Antigama przez kilka lat? Jakoś słuch o nim zaginął ...

Michał gra w Łbie Prosiaka.

W jaki sposób pozyskaliście do zespołu Patryka? Koledzy z Blindead byli chyba trochę zazdrośni?

Nieee, dlaczego? Z Patrykiem poznaliśmy i polubiliśmy się podczas wspólnej trasy Antigama/Nyia/Blindead w 2007. Po tym, jak Łukasz zdecydował się opuścić zespół, wybór Patryka był dla nas bardzo naturalny. Patryk mieszkał już wtedy w Warszawie, więc to mocno ułatwiło nam wiele spraw.

"Warning" był pierwszym materiałem Antigama, który mnie nie zaskoczył. Owszem, sprawił mi dużo frajdy, ale spodziewałem się znacznie więcej po następcy "Resonance". Jak Ty dziś oceniasz tą płytę?

Dawno jej nie słuchałem ha ha... Nie wracam zbyt często do tego, co zrobiliśmy w przeszłości. "Warning" to płyta, która powstawała w bardzo specyficznym momencie przemian w zespole. Nie uważam tego krążka za kamień milowy w naszej dyskografii, ale jest tam kilka momentów, które przykuwają uwagę.

Widziałem Was w Warszawie podczas trasy "DISGORGE EUROPE 2009". Sprawialiście wrażenie zgranego kolektywu. Jak to się stało, że chwilę później wszystko się posypało?

Patryk zaczął być mocno zajęty Blindead - chwilę później chłopaki odnieśli spory sukces z zespołem. A my "odzyskaliśmy" Łukasza i zaczęliśmy pracę nad nowym materiałem i soundtrackiem do sztuki teatralnej, którą zagraliśmy z Łukaszem w Krakowie na początku 2011 roku.

Bardzo mnie interesuje, co się działo z Antigama w tak zwanym międzyczasie. Daliście sobie spokój z muzyką na serio? Było zagrożenie, że zespół przepadnie na amen?

Przez cały czas pracowaliśmy nad muzyką. Powstało milion kawałków, które trafiły do szuflady. Po prostu siedzieliśmy w kanciapie i graliśmy. Musieliśmy uporządkować też kilka spraw w zespole, więc zajęło nam to trochę. Muzycznie byliśmy przez cały czas aktywni.

Przyznam, że postawiłem na Was krzyżyk, zresztą chyba nie ja jeden. Tymczasem wybudziliście się z letargu i totalnie zaskoczyliście mnie splitem z Psychofagist. Jak doszło do tego wydarzenia?

Split z Psychofagist nagraliśmy w styczniu 2011 roku. Pomysł wyszedł od Psychofagist i Luuka z Doomstar Booking. Oni to zaaranżowali, a później zapytali nas, czy chcielibyśmy dzielić z nimi to wydawnictwo. Zgodziliśmy się i to było nasze "przebudzenie z letargu".

Nie sądzisz, że świry z Psychofagist przypominają nieco Antigamę sprzed "Resonance"?

Chłopaki są fanami Antigamy i jeśli słyszysz nasze wpływy w ich muzyce, to jest to dla nas duży komplement. Psychofagist to mocno pokręcony band!

Utwory z "9 Psalms of An Antimusic to Come" zaskakują nie tylko ze względu na fakt ich powstania. Przede wszystkim wróciła do gry nowa, świeża Antigama. Inne spojrzenie na rytmikę, aranżację, a równocześnie słychać, że to ciągle Antigama. Przyznam, że moim zdaniem to jedne z najlepszych utworów Waszego autorstwa. Nie uważasz, że taki "Missing The Past" to jeden z jaśniejszych punktów w Waszej karierze?

Cieszę się bardzo, że lubisz ten materiał. "Missing The Past" to dobry kawałek i mamy go w swojej live setliście. Muzycznie to trochę inna Antigama - trochę bardziej, hmmm, "piosenkowa", choć to nie było naszą intencją... Jest tam kilka pokręconych momentów, które bardziej kojarzą się z tym, co robimy w zespole na co dzień. Jesteśmy zadowoleni z tego wydawnictwa i z towarzystwa Psychofagist na splicie.

Zaraz po wydaniu splitu świat obiegła wiadomość, że pod banderą Selfmadegod wychodzi nowy mcd. Mieliście tak silną potrzebę twórczą?

Tak. W zespole nastąpiły znaczące zmiany składu, nowy materiał powstał momentalnie i spontanicznie. Mieliśmy pomysł na MCD i zrealizowaliśmy go w bardzo szybkim czasie.

Dlaczego właśnie Selfmadegod? Relapse nie była zainteresowana kontynuowaniem współpracy?

Kontrakt z Relapse dobiegł końca i powrót do Selfmadegod Records był naturalnym krokiem z naszej strony. Karol wspólnie z nami budował 12-letnią karierę Antigamy i wykonał przez ten czas ogrom promocyjnej pracy. W Selfmadegod czujemy się lepiej niż w Relapse. Karol jest naszym przyjacielem i największym supporterem - czego chcieć więcej?

"Stop the Chaos" został wydany w kilku wersjach, także winylowej. Nie sądzisz, że to najlepszy nośnik dla tego typu muzyki, czy wręcz dla muzyki w ogóle? Kolekcjonujesz winyle? Pochwalisz się szczególnie cennymi płytami ze swojej kolekcji?

Uwielbiam winyle. Jestem bardzo szczęśliwy, że "Stop The Chaos" ukazał się w tym formacie. Kolekcjonuję winyle i oprócz regularnych wydawnictw mam w swojej kolekcji wiele rarytasów, test pressów i bootlegów. Szczególnie cenne? Każda z nich!

Przyznam, że nakręcony innowacyjnością, jaką znalazłem na "9 Psalms of An Antimusic to Come" oczekiwałem po "Stop the Chaos" kolejnego kroku w nieznane. Tymczasem Wy wróciliście gdzieś w okolice "Resonance". Nie sądzę, by zabrakło Wam odwagi, czemu więc nie poszliście krok dalej?

Gramy to, co czujemy. Nie narzucamy sobie z góry, że każda następna płyta Antigamy ma być dziwniejsza od poprzedniej. To wszystko wychodzi z nas bardzo spontanicznie i bez żadnej zimnej kalkulacji. Nagrywamy to, na co mamy ochotę w danym momencie.



Wróciliście na "Stop the Chaos" do szybkiej, drapieżnej muzyki dodając do niej nieco stylowej chwytliwości i przebojowości. Dobrze rozumiem Wasze intencje?

Taaak...

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Na "Zeroland" tytułowy, oparty na elektronice utwór zajmował połowę czasu trwania płyty. W przypadku "The End" na nowym mcd Łukasz ograniczył się do niespełna pięciu minut. Nie jest tak, że obecnie w Antigama nieco więcej kalkulacji niż spontanu? Nie mówię, że to źle. Każdy kiedyś dojrzewa...

Ha! My jesteśmy już wystarczająco dojrzali. Na temat spontaniczności i kalkulacji odpowiedziałem powyżej...

Na "Stop the Chaos" zabrakło perkusisty Sivego, jak do tego doszło?

Z Krzyśkiem rozstaliśmy się w lipcu 2011 roku. Powód? Siwy nie był wystarczająco zainteresowany przyszłymi poczynaniami Antigamy... Było między nami zbyt wiele rozbieżności i nieporozumień, więc musieliśmy zakończyć współpracę.

Moim znaniem Sivy dzięki swojemu oryginalnemu stylowi gry miał spory wpływ na brzmienie Antigama. Jak sobie radzicie bez niego? Nowy perkusista włączył się w proces twórczy?

Radzimy sobie bez niego bardzo dobrze, a nawet lepiej. Paweł jest doskonałym perkusistą, co udowodnił na "Stop The Chaos". Od samego początku ma wolną rękę i wspólnie komponujemy nowe numery Antigamy.

Kolejna wzmianka na temat Sivego. Pod moją recenzją "Stop the Chaos" odezwało się kilku komentatorów twierdzących, że Sivy "to był/jest bardzo słaby perkusista, bez podstawowej techniki werbla", "miał wyraźne braki techniczne, grał po prostu koślawo". Jak to się stało, że nie zauważyliście tego przez tyle lat?

Ha ha ha. No cóż... Opinie jakie są, takie są... Siwy to dobry, oryginalny i bardzo specyficzny perkusista. I rozumiem doskonale, dlaczego nie wszystkim się to podoba. Z Pawłem gra nam się zdecydowanie lepiej, jest moc, jest prędkość i nowa energia.

Poproszę o kilka słów na temat nowych ludzi w zespole.

Paweł grał próby w tym samym miejscu, co my. Był jeszcze w Vader, kiedy zaczęliśmy współpracę. To samo tyczy się Michała - spotkaliśmy się w klubie, w którym gramy. Nie musieliśmy szukać zbyt daleko.

Poprzednie materiały Antigama współtworzyłeś wraz z Sivym. Na kim dziś spoczywa twórczy bagaż?

Głównie na mnie i na Pawle. Wszystkie sentencje elektroniczne są natomiast dziełem Łukasza. Nasza trójka doskonale się uzupełnia w kwestii kompozycji muzyki Antigamy.

Wygląda, że ożywiliście się koncertowo. Kiedy trasa po ojczyźnie?

Na pewno po nowej płycie. Mam nadzieję, że już wkrótce będziemy grali więcej koncertów w kraju. Mamy sporo planów koncertowych na ten rok, i mam nadzieję, że wypalą.

Widziałem Was na "deskach" przed Nasum. Jak wspominasz tą imprezę? Moim zdaniem Nasum udowodnił, że grindcore’a można grac profesjonalnie, a przy tym na wielkim luzie. Czyż nie o to chodzi w tej muzyce?

Bardzo miło wspominam koncert z Nasum. Świetnie się grało w Krakowie i towarzystwo też było "w dechę". Granie grindcore’a na luzie to podstawa. Nasum to udowodnił.

Pozostańmy w kwestii indywidualnych upodobań. W kilku wywiadach udzielonych w przeszłości otwarcie odcinałeś się od muzyki ekstremalnej. Zastanawia mnie dlaczego człowiek, który nie słucha i nie inspiruje się tego typu dźwiękami komponuje i wykonuje tak intensywną muzykę?

Nie mam pojęcia stary... Chyba jestem chory ha ha ha. Muzyka Antigamy jest wystarczająco intensywna i wymagająca, że nie muszę dodatkowo katować się toną grindu w domu. Oczywiście słucham ekstremalnej muzyki, ale głównie kapel, na których się wychowałem, takich jak Napalm Death... W potoku współczesnego grindcore’a ciężko znaleźć mi oryginalnych wykonawców. Oczywiście są wyjątki, ale dosłownie kilka.

Mam nadzieję, że ekstremalnych dźwięków nie zabraknie na kolejnych płytach Antigama. W jakim kierunku uderzycie?

W kierunku ekstremalnym ha ha... Materiał, który skomponowaliśmy na nowy krążek Antigamy, jest najbardziej intensywnym kawałkiem muzyki skomponowanym kiedykolwiek przez Antigamę.

Wiem że planujecie kolejny split. Poproszę kilka słów na ten temat.

Tak, oprócz 3-way split CD/LP z Noisear i The Kill, który ukaże się wkrótce, nagrywamy 7" split z Total Fucking Destruction. Wydawcą będzie Fat Ass Records, wytwórnia, która wydała "Intellect Made Us Blind" na winylu. Szykuje się niezłe szaleństwo!

Kiedy duża płyta?

W maju. Właśnie siedzimy w studio i ją nagrywamy. Ścieżki bębnów są już zarejestrowane i za moment zabieramy się za gitary i całą resztę. Płyta będzie nosiła tytuł "Meteor" i ukazuje się w maju 2013 dzięki Selfmadegod Records.

Możesz obiecać, że Antigama nie zniknie ponownie ze sceny za rok, czy dwa? Jesteście wystarczająco zmotywowani do grania?

Bardzo bym chciał, żeby tak było. Antigama to nasza misja, i póki będziemy ją czuć, Antigama będzie istniała dalej.

Dziękuję za wywiad.

Ja również bardzo dziękuję, Robert!!!

Masterful Magazine - http://masterful-magazine.com