TODAY IS A RELEASE DAY OF

VORDR

VORDR



Chaos Echœs

Mouvement ___2018
Śledzę ten zespół od samych ich początków, jeszcze pod szyldem Bloody Sign i kontakt z tymi Francuzami zawsze robił mi dobrze. Wprawdzie forma pierwszego długograja nagranego już po zmianie nazwy była dla mnie osobiście rozczarowująca, ale staram się zrozumieć zamysł; muzyków, którzy zapowiadali to jako pierwszą część z trzyczęściowego cyklu, gdzie “Transient”, jak sama ...





Betrayer

Scaregod ___2018
Wreszcie! Wreszcie w pełni godny następca genialnego “Necronomical Exmortis” - demo, które wyniosło Betrayer na top death metalowej sceny w naszym kraju i którego, w mojej ocenie nie pobili już ani na “Calamity”, ani tym bardziej powrotnym “Infernum in Terra” - obydwa skądinąd zajebiste albumy, ale albo każdemu odrobinę czegoś brakowało, albo czegoś było za dużo - nawet ...





  • Possessed Tour 2003 - Contempt, Mutilation, Tromsnar, Eternal Tear

    2003-07-25
    Przełom maja i czerwca zazwyczaj kojarzy się z mało przyjemnymi obowiązkami szkolno - upierdliwymi...Jednak w głowach kilku osób zrodził się pomysł aby w tym czasie przejechać całą Polskę z siłą stutonowego walca. Tak narodził się pomysł stworzenia objazdowego cyrku nazwanego "POSSESSED TOUR 2003". Jak się później okazało, cyrkowych sztuczek i dobrej zabawy nie brakowało, a dodatkowo obdarowani zostaliśmy kilkoma lekcjami prawdziwego życia oraz szkoły przetrwania... A na ów obóz survivalu wybrało się kilkanaście zakręconych osób, skupionych pod banderami Contempt, Mutilation, Eternal Tear, Tromsnar. I jak się okazało później w praniu, ziomkowie z Lemorth...
    No to jedziemy...!!!


    23.V. - EXTREME, KRAKÓW

    Dzień pierwszy troszkę może nerwowy - wiadomo, są pewne obawy o całokształt właśnie rozpoczynającej się trasy. Na miejscu okazuje się, że są już kolesie z Eternal Tear, Tromsnar oraz lokalnych bandów. Eternale doskonale radzą sobie w ogródku piwnym, gdzie następuje pierwsza integracja Eternal - Mutilation. Jest jak za dawnych lat - po przyjacielsku i jakbyśmy znali się od zawsze. Do koncertu zostało już niewiele czasu, a Contempt-ów dalej nie ma, co naraża załogę na kilka dodatkowych bronxów. Nareszcie są, krótkie przywitanie, ale trzeba zaczynać koncert. Dementia, Mayhayron dają dobre koncerty, choć nie dane było mi ich obejrzeć w całości, ale dzięki za wsparcie trasy!!!!. Tromsnar jak zwykle - jadymy szybko i do przodu. Wyczuwa się pewną nerwowość, to przecież pierwszy gig w nowym składzie, ale nic sobie z tego nie robią - łotają jak opętani. Ciekawość kazała stawić się pod sceną gdy weszła na nią brać z Ursusa czyli Eternal Tear. Troszkę może z początku speszeni, ale podwoje Extreme odczuły ciężar doomu zagranego z pasją. Naprawdę dobry live!!. Teraz my, stawiamy jak zwykle wszystko na jedną kartę bo z publiką jest kiepściutko. Wychodzi niezła sztuka, choć bywały lepsze (ech ta krakowska publika). Trochę słaba słyszalność na scenie, ale niech tam...Contempt 'załatwił' wszystkich pozostałych wraz z pierwszymi plugawymi dźwiękami, które splunęły w twarz z głośników. Potężny głos Lubomira oraz siekający perkusję Josef, gościnnie wraz z Pepo - Erytrosy, a także pląsający transowo Erik dali naprawdę najlepszy koncert tego wieczora.


    24.V. - FILUTEK, CZĘSTOCHOWA

    W 'świętym' mieście gościliśmy pod koniec zeszłego roku i tamten koncert zapadł nam w pamięci z jak najlepszej strony, byliśmy więc ciekawi jak będzie tym razem.... Naprawdę częstochowska publika lubi i umie się bawić, bo po raz drugi mogliśmy tego doświadczyć. Scena troszkę mała ale pal licho... Na początek zagrał olkuski Lemorth, którego dwóch członków wspomaga Tromsnar, a reszta chłopaków pomagała na trasie. Pusta nieco sala zapełniła się w oka mgnieniu, a nawet rozkręcił się niezły młyn pod sceną w takt technicznych dźwięków. Lemorth na koniec zagrali jeszcze "Scavenger Of Human Sorrow" Death i to był koniec, ale jaki...ZAJEBISTY!!! Teraz Mutilation. Gra nam się naprawdę dobrze, choć słyszalność na scenie taka sobie, ludzie dobrze się bawią i jest ich jakby więcej. Kończymy "Mutilation" Death . Dla Eternal Tear sala wydaje się być za mała, oni muszą mieć trochę decybelowej przestrzeni choćby i dla klawiszy Darka, ale także dla nie zawsze przecież growlowych zaśpiewów Kuby. Dali jednak dobry koncert, dobrze przyjęty przez publikę. Po nich instaluje się Tromsnar. Jest gorąco, ale Piotrek obsługujący bas tutaj i w Mutilation dzielnie sobie radzi. I tutaj krakowianie pozostawiają dobre wrażenie, choć sami chyba do końca nie są z siebie zadowoleni - dla mnie całość na pionę... Samo brzmienie Contempt powala, a oni po prostu grzeją aż miło, lecą utwory z "The Secret Around Us" ale góruje materiał z "When Angels Begin To Cry". Utwór "Suicide" to potworny kopniak w twarz. Słowacy kończą Slayerowym "Raining Blood" w morderczym tempie, potem zaś nastaje cisza. Cała ekipa udaje się pod autokar zaparkowany nieopodal gdzie następuje całonocne zbratanie pod chmurką, które przeciąga się do godzin południowych dnia następnego.


    25.V. - ALERGIA, CHORZÓW

    Właściwie tego koncertu mogłoby nie być i wcale nie dlatego, że coś mam do chorzowskiej publiki, ale jeśli miejscowy organizator nie bierze sprawy poważnie i np. rozkleja plakaty tylko na swoim klubie, który zresztą usytuowany jest w dość zamaskowanym miejscu, to o dobrej frekwencji nie może być mowy. Tak więc zagraliśmy dla garstki ludzi, sami robiąc sobie atmosferę zabawą przed sceną. Próba na zajebistym back-linie w doborowym towarzystwie, tu był czas i miejsce na dalszą integrację.


    26.V. - LORD, RADOMSKO

    Żwawa jeszcze po całonocnych bojach brygada dociera do Radomska. Okazuje się, że Eternale grali już w tym klubie. A sam 'Lord' to całkiem fajny, przytulny klub, choć bez dużej sceny i przodów, za to z miłym właścicielem (piana 2.50 ale siła!!!) i dużą grupą przybyłych ludzi. Zaczyna Lemorth, który zostaje legalnym otwieraczem trasy, jak zwykle: technicznie, błyskotliwie i żywiołowo. Słowem professional!!!. Teraz Tromsnar: kolejny strzał w dychę, na sali trwa święto, lud bawi się w najlepsze. Eternal Tear wprowadza trochę zwolnienia, ale bezlitośnie 'strzyże' uszy przybyłych, wolniej w ich przypadku nie znaczy usypiająco, co widać po reakcji ludzi - headbanging na całego. Dziś, jako że to zwykły dzień tygodnia i sąsiedztwo nie zwyczajne brutalnych riffów, o późnej porze gramy skrócony set, ale towarzystwo ani myśli przestać się bawić. Na początek "Possessed by Reality" - kupiony, tak jak i reszta numerów. Tego wieczora śpiewa mi się wyjątkowo super, choć bez odsłuchów i wspomnianych przodów. Kończymy jak zwykle "Mutilation". Contempt po remisowych słowacko - polskich walkach w michałki ani myśli oddać pola na scenie. W głowie huczy Celticowy riff z "Suicide" a oni ciosają bezlitośnie dalej. Ich brutalna muza dobiegająca z sali w połączeniu z M. Foggiem prującym głośniki w garderobie daje jakiś niesamowity chory efekt...Pośród owacji kończą, a potem piwny mord sponsorowany przez właściciela - Ave Lord!!!. W końcu wszyscy lądują w autokarze gdzie chóralnych śpiewów nie było końca. Tu już na dobre zrodziły się więzy krwi.


    27.V. - KINO GRYF, MIECHÓW

    Rodzinne miasto przywitało nas kupą znajomych na koncercie i całkiem niezłą zabawą. W końcu nie co dzień dociera tu metalowa trasa. Na 'pożarcie' Lemorth, ale nic z tego chłopaki, nie zapomnieli jak się rzeźbi techniczną muzę, widzę zdziwienie na znajomych twarzach że tak młodzi ludzie potrafią tak dojrzale grać. Jako gospodarze gramy dziś drudzy. Aby nie forsować nie nawykłej kilkugodzinnego czadu publiki, znów gramy skrócony set. To nie jest nasz najlepszy koncert, być może nastąpiło zmęczenie miejscem, w którym to graliśmy już - nasty raz. Dziś też po raz pierwszy na trasie cover "Mutilation" pojechaliśmy z Lubo na dwa wokale. Zdarzało się to później nagminnie. Po około 30 min. - over. Tromsnar w Miechowie jest dość dobrze znany, toteż nie zdziwiłem się ich dobremu przyjęciu przez publikę, zresztą oni chyba też czują się jak u siebie - naprawdę fajny koncert!!! Eternal Tear naprawdę zrobił w Miechowie furorę, a to za sprawą obecności wśród publiki wielu starych fanów doomowego grania. W perspektywie był dzień wolny, toteż dali z siebie wszystko. Kolejny band i kolejne zdziwienie, bo chyba takich rzeźników jak Contempt nie było tu nigdy. Standardowy set, dołowy głos Lubo, wywalająca z butów sekcja, brzmienie Gibsona Pepo - odlot!!! Po koncercie standardowy już dżajw z pianą w łapie, który przeciągnął się jeszcze na następny dzień i wieczór, bowiem z zestawu wypadł (a wielka szkoda!!) Lublin.


    29.V. - GARAŻ, KIELCE

    Po dniu przerwy dotarliśmy do Kielc. Początkowo koncert miał odbyć się w klubie, 'Wspak' ale okazało się, że klub przechodzi gruntowny remont, więc dziewczyny (HELLOO!!! Monia & Antenka) organizujące ten koncert w ostatniej chwili zdołały załatwić inny lokal - chwała im za to i dzięki wielkie. Klub nieduży, ale po kilku 'przeróbkach' upychamy jakoś sprzęt. Jako pierwszy krakowski Sothoth. Ludzie zaczynają się schodzić, a przy utworach Sothoth zaczynają powoli się rozkręcać. Teraz Tromsnar, dużo ludzi czekało właśnie na nich. W niskiej, dusznej i potwornie gorącej salce dają totalny popis swoich umiejętności, porywają publikę a podczas "Mother North" to istny szał. Eternal Tear również zalicza kolejny udany koncert, choć Kielce łaknęły chyba bardziej brutalnych dźwięków. Mała sala również nie pomogła bardziej przestrzennemu brzmieniu braci z Ursusa. Mutilation - zaczynamy standardowo "Possessed...", czekamy na reakcję, ale jest nieźle a w miarę kolejnych utworów coraz lepiej. Pod koniec jest już extra, znów dwa vocale w "Mutilation" na koniec i zaczyna instalować się Contempt. Zostają od razu 'łyknięci' przez publikę i podczas całego live-u panuje opętańcza zabawa. Lecą znajome już numery z "When..." a kończący całość "Raining Blood" dopełnia całość. Już po wraz z Marcinem, Piotrkiem i chłopakami z Lemorth wychylamy kilka 'głębszych' w ciemnym i pustym zakątku sali. W jasnych jej miejscach trwała niezła biba. Później parę bronxów i jadymy na drzemkę do naszych organizatorek. WIELKIE DZIĘKI!!!.


    30.V. - ARSUS, WARSZAWA

    Warszawa przywitała nas przyjemnym chłodem piwnicy Arsus i cholernym upałem na zewnątrz. Do koncertu było jeszcze dużo czasu, więc towarzystwo rozpełzło się w różnych kierunkach. Jakiś czas przed koncertem dało się słyszeć okrutne krzyki. Wyjaśnieniem było pojawienie się Andy'ego z Pyorrhoea. Reszta chłopaków była już na miejscu, a przybywało także coraz więcej ludzi, by w szczytowym okresie całkowicie wypełnić klub. Dantejskich scen przy kasach może nie było, ale frekwencja zadziwiająca zważając, że na tej trasie nie grają jakieś wielkie nazwy. Lemorth na początek - jak zwykle profesorka technicznego łomotu, choć część ludzi marudzi jeszcze w różnych dziwnych miejscach. W miarę grania na sali zaczyna robić się coraz ciaśniej. Zaczyna grać Pyorrhoea i od razu ...zmiata wsio z powierzchni ziemi. Karkołomna gra Cypriana (ughhh!!!) który w parze z Darayem łupią głowę za głową. Gitary, choć to sakrucka szybkość brzmią selektywnie i miażdżąco. A sam Andy zapytany jak mu się grało, rozbrajająco stwierdził, że tak wolno jak dziś to jeszcze nie grali (no to więcej blastów, blastów Andy ha, ha). Mapet i Damian z Lemorth jeszcze nie ochłonęli kiedy musieli pojawić się w składzie Tromsnar. Zagrali dobrze, choć akustyk nie bardzo sobie radził z brzmieniem całości i dodatkowo 'parapetem' Katarzyny, choć miejscami miał przebłyski formy. Tego dnia lud czekał na Eternal Tear. A oni po prostu wyszli i łupnęli zajebisty koncert, widocznie rola gospodarza dodała im skrzydeł. Marek skupiony, walący w bębny mocno i miarowo, Piotrek kołyszący się transowo wspomaga 'dołami' brata, szalejący bardziej niż zwykle Świstak, klawiszowe pasaże Darka, no i vocal Kuby - wszystko to dziś wybuchło ze zdwojoną energią (Yeahh!!). Wychodzimy z Mutilation ciekawi co nastąpi, jaki będzie odbiór. "Possessed", "Arma Christi" spoko, a nawet całkiem spoko. Nowy "Rise for Victory" potem reszta, jeszcze "Demonic" oraz na koniec tradycyjnie cover Death. Schodzimy zmachani jak psy, ale zadowoleni, bo wyszła niezła sztuka. Contempt ściągnął pod scenę i fanów i muzyków kapel dziś występujących. Total headbanging!!! Zabrzmieli mimo absencji dźwiękowca dobrze, ciężko i brutalnie. Niestety wystąpił u publiki 'syndrom ostatniego autobusu', lecz Słowacy pokazali klasę, co przełożyło się na chóralne wołania o bis. 'Na pokojach' w studio DBX jesteśmy z Contemptami , Lemorth i połową Tromsnar, zakrapiana dyskusja trwa do późnych godzin. Leje się sake. Matki Pici Brućki!!!!


    31.V. - ANDERGRANT, OLSZTYN

    W Olsztynie meldujemy się na dość długo przed koncertem. W trosce o spokojną głowę od razu rozstawiamy na scenie graty. Klub bardzo fajny z dość dużą jak na klubowe warunki sceną. Jest gorąco, więc kilka pian mus jest wypić. Akustyk zjawia się 'kapkę' za późno tak, że o próbie dźwięku mowy być nie może. Ogranie, ale chyba też okrzepnięcie na trasie pozwala Lemorth zagrać następny dobry koncert (który to już z rzędu ha, ha), choć przy prawie pustej sali. Było wszakże tak, że mimo naszych obaw ludzie tłumnie zwalili się przed klub ale początkowo tankowali paliwo w ogródku piwnym, a w pewnym momencie jak gdyby na umówiony znak wstali i ruszyli do wejścia. Potem to już totalna zabawa była. Tromsnar wyszedł na scenę i łupnął potężnie prosto między oczy. Nie wiem, ale jakoś wspomniały mi się 'stare' czasy (fluidy jakieś?), a oni grali z dziką furią kolejne killery podczas gdy przed sceną trwała maxymalna zabawa. Nieco zwolnienia by ochłonąć zapewnił Eternal Tear, lecz mowy o przynudzaniu nie było. Chłopaki gdy grają wolniejsze partie to nie robią z nich 'flaków', ale wkładają całą energię, aby zabrzmiało to jak trzeba. Niski klub znowu nie zapewnił walorów 'słuchowych'. Całość podczas wszystkich występów zabrzmiała jakby stłamszona. A w przypadku, gdy w składzie są klawisze jest to lipa nie do przyjęcia, ale takie są klubowe realia. Na 'dechy' z Mutilation weszliśmy nieco w strachu, bo wiedzieliśmy, że na sali jest pewna 'ważna' osoba i plamy dać nie nada. I znów znajomy już do bólu zestaw numerów poszerzony o "With Spat Soul" przy końcu. Jeszcze cover i lecimy...na sake też, bo jesteśmy zadowoleni z 'przedstawienia', a i Mariusz bo o nim mowa zapytany mimochodem jak było, stwierdza - 'ogień'. Dzięki!!! Głośniki dostały jeszcze kolejnego solidnego kopa od Contempt, który z tych samych 'powodów' co my chciał zaprezentować się dziś wyjątkowo korzystnie. Myślę, że się udało, bo zabawa trwała w najlepsze, a Lubo wyciągał wciąż kolejne asy z rękawa (wielki szu czy co? ha, ha). W ich przypadku warunki klubu podziałały chyba korzystnie, bo zabrzmieli extra. Na tyłach klubu trwała huczna (bo nasza) zabawa, niedługo, bo czas było wyruszyć w nocną drogę do Gdańska. Dżajw dokończyliśmy w autokarze.


    1.VI. - RUDY KOT, GDAŃSK

    Zszokowany nieco obudziłem się w Sopocie. Szok spotęgowała wiadomość, że nocą podczas jazdy padł autokar. Co prawda dojechał jakoś tutaj, a później jeszcze parę kilosów do Gdańska, ale dymy ścielące się za, a także wyprzedzające nas, nie wróżyły niczego dobrego. Jeszcze mandacik za 'ekologię' i meldujemy się przed klubem. Choć uwijamy się jak muchy w smole tzn. w ukropie okazuje się, że i tak opóźnienie będzie znaczne albowiem akustyka wcięło razem ze sprzętem. Lecimy więc na nerwowego browca. Sonheillon niestety nie miałem okazji usłyszeć, ale z drugiej ręki wiem, że są tutaj popularni i wypadli bardzo ok. Występ Tehace wbił me sponiewierane zwłoki w podłogę Sali, bo chłopaki grają z ogniem ale także umiejętności im nie brakuje. Szkoda, że nie wystąpił Dark Legion. Po takiej dawce jak Tehace jakoś wychodzimy na scenę, trochę lipa z publiką, ale Mutilation zawsze gra swoje. Słyszalność na scenie niezła, odpalamy więc "Possessed.." dalej "Arma..." , ci co zostali bawią się nieźle więc dalej, ale z konieczności gramy skrócony set - cóż może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja... Kończymy "Mutilation", oczywiście na dwa vocale z Lubo. Po nas właśnie Lubo z Contempt dają się we znaki pozostałej w klubie publice. I znów brzmią zajebiście, znajome już utwory a także specyficzne zachowanie na scenie - po prostu, Contempt w pełnej krasie. Dziś też powalili nie tylko mnie. Szczerze mówiąc jak przez mgłę pamiętam show Eternal Tear, a później także Tromsnar, ale jeśli chodzi o warszawską ekipę to wiem od ludzi że zagrali ciekawie lecz dziwnie gra się przy prawie już pustej sali, po prostu nie wyzwala się już taka energia w zespole. Eternal zrobił jednak to, co do niego należało i zrobił to dobrze. Przy muzyce jaką gra Tromsnar nieodzowna jest duża liczba społeczeństwa przed sceną. Ile w tym prawdy można było dziś sprawdzić. Bo co z tego, że muzycy wypruwają sobie żyły jak gdyby grali dla full sali skoro tylko dosłownie garstka ludzi uczestniczy w koncercie. Z drugiej strony był to dobry, zagrany na przekór wszystkiemu live. Po całym tym 'Zajściu' wytworzyła się w nas chęć 'zejścia do krainy wiecznych łowów', co też skrupulatnie wypełniliśmy. Perspektywy były, bowiem nieciekawe, wiedzieliśmy, że nie zagramy reszty trasy z przyczyn od nas niezależnych (cholerny autobus!!!), a z drugiej strony nie chcieliśmy nikogo zawieść. BYDGOSZCZ, POZNAŃ, LESZNO, RYBNIK PRZEPRASZAMY!!!!!


    6.VI. - REMONT, SUCHA BESKIDZKA

    Po zebraniu sił udało nam się jednak po wielu przejściach dotrzeć do Suchej Beskidzkiej. Niestety z przyczyn ekonomicznych oraz braku naszego wehikułu czasu pod postacią Autos(zata)na chłopaki z Eternal Tear po prostu nie mogli zjawić się na miejscu. Wielka szkoda, ponieważ przez te parę dni zdążyliśmy się naprawdę zżyć. Zostaliśmy za to wsparci osobą miłego pana Zbyszka Hołdy, dyrektora szacownego, miechowskiego Domu Kultury. Wspomagał nas chłopina jak mógł zimnym jasnym pełnym...hee hee. Sam koncert rozpoczął się... obsuwą. Na pierwszy ogień poleciał Olkuski Lemorth. Chłopaki wypoczęci i gotowi do ataku rozpoczęli totalną nawałnicą dźwięków. Łotali, że aż milo, co docenili maniacs zgromadzeni w Remoncie. Następnie na scenie zameldowali się rzeźnicy z Deformed. Napierdalając ile wlezie i wywijając jakimś ścierwem przypominające zjełczałego kangura rozwalili pod sceną wszystko, co się ruszało. Ludzie w amoku!!! Ale nie ma co się dziwić...Ci którzy przeżyli przygotowywali się do następnego gigu. Szybko i bez zbędnego opierdalania się zainstalował się Tromsnar. Widać, że część osób dobrze znała materiał krakowsko - olkuskiej ekipy i napierdalała głowami w takt ich muzy. Zabawa była przednia i widać było, że chłopakom też się podobało...Potem przyszła kolej na Mutilation w trochę niecodziennym składzie. Ze względów zdrowotnych w miechowskiej ekipie zabrakło Slawka, którego dzielnie zastępowali Paweł oraz Lubo. Duet słowacko - polski dal sobie jednak znakomicie radę. Koncert to jeden wielki huragan, który siał terror i zniszczenie. Do tego stopnia, że aż wzmacniacze spadały na rozognione głowy muzyków. Na zakończenie gigu jak i całej trasy Contempt. Ci panowie dali się poznać jak z najlepszej strony. I nie zawiedli, kawałki zarówno z pierwszej jak i drugiej płyty prezentowały się znakomicie...publika od razu to kupiła i widać było, że chcą więcej i więcej... Ale cóż, trzeba było kończyć...Potem rządziły już niepodzielnie tylko kiełbaski i promile spożywane w dużych ilościach. Zwłaszcza te ostatnie!

    Sumując całą trasę, można być zadowolonym, ponieważ zagrało się kilka naprawdę zajebistych gig's. Z drugiej jednak strony pozostał pewien niedosyt i żal wobec ludzi, którzy mieli zobaczyć wszystkie zespoły biorące udział w trasie a ich nie zobaczyli. Naprawdę zrobimy wszystko, co w naszej mocy by wynagrodzić brak kapel mających grać w Waszych miastach - JESZCZE RAZ GORĄCO PRZEPRASZAMY I POZDRAWIAMY Z SZATAŃSKIM KUFLEM ZIMNEGO PIWA!!!

    Po spotkaniu się, co niektórych członków zespołów biorących udział w odbytej trasie, wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku odbędzie się druga edycja POSSESSED TOUR (czyt. PAMETHINESS TOUR 2004!!!). Obiecujemy, że tym razem weźmiemy zapasowy autokar!!! Hee hee!!! Więc do zobaczyska przyjaciele w przyszłym roku a może wcześniej... któż to wie...!!!


    autorzy: Sławek & Tomek, Piotrek, Paweł/Mutilation

    added by: Olo

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.