the newest reviews

reviews in english
  • Prejudice - "Broken Promises" 1998 / CD
    TEUTONIC EXISTENCE RECORDS
    BELGIUM

    Prejudice - Broken Promises Technical death metal outfit Prejudice have been around longer than most people give them credit for. As a result it comes as no surprise that their seminal debut "Broken Promises" isn't that known by certain categories of their core audience. Recorded in a one week period at Harrow Studios, Losser in 1997 Prejudice managed to achieve a fairly strong sounding record for the time. Opener 'Society's Victim' immediately grabs the listener by the throat and sets the tone for the rest to come. Groovy mid tempo death metal build upon a solid foundation of technical death metal riffs with slamming hardcore breaks and rhythm sections. Vocalist Erik Lemmens spews forth angry screamed grunts in a streetwise manner, while guitarist/backing vocalist Def provides understandable deep growls. 'Eyes Only' has perhaps once of the better intro sections the band has written up till then, reminding of "Soul Of A New Machine" era Fear Factory. 'As Long As Its Lasts' already displayed that Prejudice had the American death metal thing in their fingers but unnecessary hardcore and synthesizer parts pan most of the effect on this cut. Synthesizers are present on this album, although they serve no real purpose than to create contrasting atmospheres and fill in the breaks through out the record. 'Second Guess' is one of the more solid cuts on this record, featuring a great guitar - and bass solo and a building of dynamics that eventually leads up to both events. 'Perpetual Pain' paves the way for their later repertoire, as it serves for a rudimentary blueprint for much of the material on "Reality" - the successor to this debut. 'Prejudice' is the band's personal anthem and ideological vessel on this record that still stands today as a much demanded classic in their live sets. But the album isn't without its faults either. The songwriting often leaves much to be desired, as a lot of the tracks have a disjointed structure and an unnatural flow to them. The ideas are present but either Prejudice misses the technical abilities to execute them to the fullest or hadn't a firm grip on what point they tried to get across. The vocals grow a bit monotonous in the long run and in the few cuts that backing vocalist Def has he often outshines lead vocalist Erik. Interaction between lead - and backing vocals is nonexistent. On a mere structural level, certain parts drag on too long than is deemed necessary or enjoyable. The production and final mix were of a superior quality compared to what Belgian bands where putting out at the time. The lay-out of "Broken Promises" is colorful but doesn't look anywhere near as professional as the band's later outings. Given the circumstances "Broken Promises" becomes a strong if not flawed debut.

    www.prejudice.beWouter ________7
  • Demolition - "...In The Beginning" 1998 / 1CD
    DN RECORDS
    AUSTRIA

    Demolition - ...In The Beginning Nie najświeższa to pozycja, i podejrzewam, że sami jej autorzy zdążyli już jakiś czas temu zapomnieć, iż coś takiego nagrali. Nieznane są mi obecne losy austriackiego Demolition, i byłem niemal pewien, że zaprzestali egzystencji jako zespół, jednak w 2001 roku dali znak życia za sprawą nowej płyty... Nie zmienia to jednak faktu, że starsza nieco płytka Demolition jest jak najbardziej warta zaprezentowania. Dodatkowym impulsem, który tutaj potęguje szczerą naprawdę chęć docenienia "...In The Beginning" jest to, iż te pięć numerów powstało kilka lat temu, w czasach dla muzyki, jaką wykonuje Demolition, raczej niesprzyjających za bardzo. A co w takich układzie na tej płytce mamy? Niezły thrash metal, który nie kipi szybkością, wulkanem agresji, ani patrząc z drugiej strony, maksymalnym hiciarstwem. Cechy gatunku z obu jego końców, zostały jakby udanie wypośrodkowane, zatem raz Demolition zmierza w jedną, kiedy indziej w drugą stronę. Dzięki temu nie jest nudno. W zawężonym raczej polu radzą sobie nawet sprytnie. Średniej prędkości praca wszystkich instrumentów, fajnie posklejane kompozycje, bynajmniej właśnie nie na schematach refren-zwrotka i tak dalej. Owszem, zdarza się i to, aczkolwiek aranżacje są tu ściśle zbliżone do starszych osiągnięć, zarówno amerykańskiego przemysłu thrashowego, jak i naszego, europejskiego. Produkcja "...In The Beginning" także utrzymana jest w standardach brzmieniowych starego regulaminu tegoż gatunku. Nie mam tego oczywiście za złe, bowiem muzyki Demolition słucha się naprawdę ok, z butelką piwa w ręku i ze szlugiem w papie. Czasem, w chwilach słabości do thrash metalu, powstrzymując się od kolejnych zasłuchiwań w bardziej znanych pozycjach, pozostaje mi tylko od czasu do czasu zapodać sobie na dobranoc taką płytkę jak właśnie "...In The Beginning" – dobry, taki refleksyjny po trosze album.

    www.demolition.atTomash ________6.5
  • Abysal - "Primal chaos" 1998 / 1DEMO
    POLSKA

    Trochę ma już na karku ta tasiemka, ale przyszła do recenzji, więc nie ma przeproś. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie zawartość "Primal chaos". Spodziewałem się raczej smutnawego death/thrashu, a tu z głośników wylewa się czysty mroczny bluźnierczy death metal! Pamiętacie taką załogę jak Betrayer ? Musicie pamiętać! Tu mamy świetną kontynuację tamtej nieodżałowanej kapelki. Kiedyś już podobnie napisałem o Berial, niestety przeliczyłem się, bo już nie istnieją... Oczywiście nie samym Betrayer'em Abysal żyje. Jest więcej black metalowych wpływów, które tylko wzmacniają przekaz "Primal chaos". Abysal stworzyli zajebisty materiał, jak na debiut jest rewelacyjnie. Szkoda, że dopiero teraz wpadła mi ta kaseta w łapy, ale lepiej teraz niż wcale. Wciąż zadziwia mnie to, że ten materiał ma już ponad 3 lata. Wiem, że Abysal miał niedawno nagrać nową bombę. Uważajcie na nią, może wam wybuchnąć prosto w twarz!

    Wojtek Kurzawa; Żytnia 72/27; 87-800 Włocławek; abysal@go2.pl ________
  • Xenomorph 1998 / PROMO
    HOLLAND

    Dutch Xenomorph is back with their 3rd release. I didn't listen to previous ones, so this is my first time with them. As the biography says the band is influenced by thrash/death from the 80's. But if I had to be honest I must say that for me they're influenced by early 90's... but it's my own impression. Anyway Xenomorph plays simple death/thrash, quite funny and catchly. From time to time some rock'n'roll (cock'n'balls, he, he) parts. It's hearable that Xenomorph often listen to early Pestilence and Entombed etc. albums. I don't find any explenation, why do they play that old music, because old times will never back. But it's their own music, everyone can play what he wish. I suppose that Xenomorph boys play for their own joy and fun. Why not ?! All the best guys!! Keep on thrashing !!!

    Marc Verhaar; Julianakade 12; 2316 SB Leiden; Holland; e-mail: cosmicfreak@yahoo.com;
    http://listen.to/xenomorph

    a.p ________6
  • Discern - "Revive and rebuke" 1998 / 1CD
    USA

    I was expecting a classic death metal in the typical American style, with anti-clerical lyrics. Whoops, I was a bit wrong. In any case, it's not a minus for Discern. First of all, I'm most surprised by the fact that in the U.S. arose a band that in its style merges the classic American playing with (attention!!!) something in the vein of the 3rd Grave album. I have to say, this surprised me. But that's not the end of surprises. Discern consists of only one person - Bill Fraser, who plays all instruments: guitars, drums, base, and vocals. Some kind of a multi-instrumentalist. He's doing not bad at all. And the last surprise. Lyrics taken straight from the Bible. Half of you will probably stop reading the rest of the review now. Your decision. I wasn't discouraged by the lyrics at all. It's a private decision of the artist what he's going to sing about. And here the vocals do not belong to the understandable ones... As I've mentioned earlier, Discern plays a good mix of the American and European styles. It's not my ultimate discovery but I like to listen to it from time to time (8 tunes in 21 minutes), and I plan to do an interview with Bill for the next issue. That's it.


    Bill Fraser; 11408 Audelia Road; #4778; Dallas; Texas 75243; Usa
    discern@flash.neta.p ________7
  • Xenomorph - "promo" 1998
    HOLANDIA

    W '94 pięciu kolesi zafascynowanych death, black i thrash metalem lat 80-tych założyło Xenomorph. To czego słucham teraz to ich trzeci materiał. Podobno poprzednie zostały dobrze przyjęte i nawet wtłoczone na jeden krążek prze Teutonic existence rec. Nie słyszałem tegoż, promo'98 jest moim pierwszym kontaktem z Xenomorph. I faktycznie w ich muzyce słychać fascynację latami 80-tymi (choć bardziej początkiem lat 90-tych, jeśli mam być szczery). Nie ma w muzyce Holendrów żadnych extremalnie technicznych zagrywek, czy mega klimatycznych pasaży. Jest równe raczej proste granie. Trochę w tym zabawy i rock'nroll'a (cock'n'boll'a, he, he). W muzyce Xenomorph słychać sporo zapożyczeń z wczesnych dokonań Pestilence, Entombed i innch gwiazd tamtych lat. Nie cwiem jaki jest sens odtwarzania tamtych klimatów, i tak minione czasy nie wrócą. Nie wiem, pewnie kolesie grają dla własnej radochy i zabawy. A tego im nikt nie zabroni. Jest w nich jakiś potencjał i może wypłynie następnym razem...

    Marc Verhaar; Julianakade 12; 2316 SB Leiden; Holland; e-mail:cosmicfreak@yahoo.
    com
    ; http://listen.to/xenomorpha.p ________6
  • Death of millions - "Frozen" 1998 / CD
    USA

    Death of millions - Frozen W życiu po takiej okładce i tytule płyty nie spodziewałbym się tego co tu spotkałem. Sami powiedzcie, okładka to fotka starej wieży, względnie fortecy, wokoło chaszcze. Tytuł też raczej kojarzy się z klimatami. I tu pozwolę zacytować sobie porzekadło, by nie oceniać człowieka (tu patrz : płyty) po wyglądzie jego (jej). Bo Amerykańce grają w moim ulubionym stylu, znaczy się death metal. i jeszcze jedna niespodzianka. Jast to kapela gościa, który jeździł z Incantation w zastępstwie ich bębniarza (bo się ten nieboraczek doigrał wyroku i do paru krajów wpuścić go nie chcieli). Na swoim debiucie D.O.M. nie odbiegają zbytnio od schematów amerykańskiego death i łupią brutalnie, że aż miło. Konceptów panowie mają dużo, czasem wydaje mi się, że ciut za dużo, bo płyta trwa ponad 50 minut. Brzmi to wszystko tak jak powinno, wokalista oprócz klasycznego growlingu czasami coś wykrzyczy i skrzeknie. Momentami przemknie jakowyś oryginalniejszy motyw. W każdym razie na "Frozen" coś się dzieje i jak na debiut uważam ją za płytę udaną, ale nie powalającą na kolana. Czekam więc na drugi cios, który może być potężny

    a.p ________6.5

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.

Echoes of Yul

Granie w pojedynkę, miksowanie, itp. to trochę wymóg sytuacji w jakiej jestem kiedy trudno jest znaleźć kogoś nadającego na podobnych falach, ale są plusy: gram kiedy chcę, muzyka ma spójną wizję i nie idę na żadne kompromisy.