the newest reviews

reviews in english
  • Entropia - "Vacuum" 2018 / 3CD
    ARACHNOPHOBIA RECORDS
    POLAND

    Entropia - Vacuum Klimatyczny jogging metal. Absurdalna szuflada? A do diabła z tym. Ta płyta naprawdę zmusza do fizycznej aktywności, zmiany przerzutki na szybszą, skakania przez kaniony i wbiegania na ośmiotysięczniki. To jest dosłownie godzinna reklama energetyków w okołometalowej oprawie. Króliczek Alcatela eksploduje w spazmach przeładowania, Lion odgryza głowę próbującego go zjeść dziecka, dziadek podnosi dwoje wnucząt naraz i nie napierdalają go plecy, Chodakowska zaczyna się pocić, a korzeń płonie jak Rzym Nerona. Energia. Dynamika. Ciśnienie. Uwolnienie. Entropia serwuje nam utwory rozwijające się, a w dużej części też brzmiące niczym klasyczne dj-ejskie sety. O ile jednak trance’owe dłużyzny w czysto elektronicznym wydaniu na dłuższą metę strawne są jedynie po odpowiednich zakupach u dilującego kumpla, o tyle Entropia nie babrze się nadmiernie w jednym motywie, nie pozwala nam popadać w katatoniczny stupor - zostajemy zabrani w płynną i dynamiczną przejażdżkę po rozległych obszarach stylistycznych i szerokiej amplitudzie poziomów energetycznych. Godny podziwu jest dokonany przez Entropia postęp w posługiwaniu się coraz bardziej rozwiniętym i zróżnicowanym językiem muzycznym. Na “Vaccum” wije się on niczym wielowymiarowa wstęga Mobiusa co chwilę ukazując inne oblicze zespołu. I to znane do tej pory - post-metal, sludge, blasty i ciężar, i to nowe dla nich, które, jak już wspomniałem, mocno nawiązuje do charakteru muzyki klubowej. Entropia otwiera się na nowe ścieżki, nowe możliwości, robi to z dużą swobodą i pewnością siebie. Narzucają sobie tym materiałem jeszcze bardziej wyśrubowane wymagania na przyszłość i miejmy nadzieję, że nie będzie ich to w żaden sposób paraliżowało.

    entropia.bandcamp.com
    www.facebook.com/mourningentropia
    sklep.arachnophobia.pl
    www.facebook.com/arachnophobiarecs
    arachnophobiarecords.bandcamp.comOlo ________9listen and enjoy!
  • Envig - "By Human Hands" 2018 / 1CD
    CRYPTORIUM RECORDS
    SWEDEN

    Envig - By Human Hands Klasyczny, motoryczny groove death metal. Ciężko walcujące się riffy, brzmiące tak, jakby zamiast strun gitarzyści założyli sobie czołgowe gąsienice, tratująca niczym batalion piechoty sekcja rytmiczna, wokalista ryczący niskim, zdartym growlem kolejne wersy żywcem wyjęte z “Na Zachodzie bez zmian” Remarque’a i unoszący się nieodzownie nad całością duch potężnego Bolt Thrower, ale też Grave, Hail of Bullets czy Asphyx. Kwestię oryginalności w takich przypadkach należy raczej przemilczeć - Envig dostarcza po prostu wojenny death metal wysokiej jakości, z rozpoznawalnymi kawałkami, z niezłą produkcją, w której nie zgubiono surowego, niedźwiedziowego charakteru nisko strojonych gitar i przesteru HM2. Charakterystyczne dla szwedzkiego oldskula wprowadzanie dodatkowej gitary z melodyjnie snującym się motywem dodaje całości nieco wyrafinowania, a cover “...For Victory” na koniec nie pozostawia wątpliwości co do optyki jaką należy przyjąć wrzucając ten krążek do odtwarzacza. Wtórne czy nie - ja to kupuję.

    envig.bandcamp.com/
    www.facebook.com/Envigsweden/
    open.spotify.com/artist/77KfW9DyhIRV8MtHErMps0
    www.cryptorium.se
    www.facebook.com/cryptoriumrecordsOlo ________7listen and enjoy!
  • Reinfection - "Breeding hate" 2018 / 2CD
    DEFORMEATHING PRODUCTION
    POLAND

    Reinfection - Breeding hate Właśnie sobie uświadomiłem, że czekałem osiemnaście lat na chwilę, kiedy w moim odtwarzaczu zabrzmi drugi album tego monstrum z Przysuchy. To jedna z tych płyt wobec której miałem niesamowicie duże wymagania, własne wyobrażenia jak powinna brzmieć, i przede wszystkim miałem nadzieję, że dorówna przynajmniej swojej poprzedniczce. Nie bawiąc się dłużej w nikomu pewnie niepotrzebne wstępy mówię prosto z mostu - nowa płyta Reinfection zaspokoiła mój apetyt na ekstremalny gore grind, a wszelkim niedowiarkom komunikuję, że warto było czekać! Sekundę po załączeniu "Breeding hate" otrzymujemy mocarny cios w dziąsło, bowiem przed tą 27 minutową burzą nie ma żadnej ciszy, żadnego ostrzeżenia, żadnego intro które przygotowałoby nas na te tsunami dźwięków. Słychać od razu kto gra, cieszy fakt że chłopaki zachowali swój muzyczny charakter i nadal chłostają słuchacza aż miło. Same kawałki wydają się być bardziej przyswajalne, mocne, rwane riffy wkręcają się pod czaszkę i długo nie chcą spod niej wyjść. Samo brzmienie doskonale podkreśla surowy, patologiczny klimat tej płyty, a jeden ze znaków rozpoznawczych zespołu - wokal - nadal jest barbarzyńsko brutalny i jest doskonałym uzupełnieniem tej dźwiękowej masakry. Na debiucie było słychać młodzieńczy bunt i zapał, na "Breeding hate" słychać, że to ci sami oprawcy, którzy jednak nabrali więcej doświadczenia i pragną pokazać światu, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Przez cały czas trwania tego krążka jesteśmy atakowani ekstremalnymi tempami, wokalami które przypominają czasem odgłosy wydawane przez pacjentów szpitala dla obłąkanych, i gitarami, które potrafią wbić w glebę. Ostatni utwór to pewna nowość w ich muzyce, ale spokojnie, nie usłyszycie wtedy jakiegoś country czy gangsta rapu, a nieco wolniejszy, zdecydowanie chory, utrzymany w klimacie Epitome utwór, który pozostawi pisk w Waszych uszach. To jedna z najmocniejszych pozycji, która pojawiła się w tym roku, a na naszej rodzimej scenie podejrzewam, że także wiodąca prym jeśli chodzi o tegoroczne wydawnictwa. Jeśli jeszcze nie słyszeliście tej płyty, to przed naciśnięciem przycisku "play" zapnijcie pasy bezpieczeństwa i przygotujcie apteczkę pierwszej pomocy, bo jeśli nawet nie wyłamie wam łokci na lewą stronę i nie zrobi trepanacji czaszki bez znieczulenia, to przynajmniej krwotok z uszu macie zapewniony.

    www.facebook.com/reinfectionband
    www.deformeathing.com
    www.facebook.com/DeformeathingNasum ________9listen and enjoy!
  • Conveyor - "An Incarnated Restriction" 2018 / 1CD
    ART OF THE NIGHT PRODUCTIONS
    POLAND

    Conveyor - An Incarnated Restriction Puławski duet zaskoczył mnie bardzo na plus. Młode chłopaki, ograniczony skład, a ścieżka stylistyczna którą obrali jest bardzo nieoczywista, odważna i wymagająca. Na swoim pierwszym materiale zaprezentowali 45 minut pokręconego, progresywnego death metalu utrzymanego produkcyjnie i kompozycyjnie w duchu starej szkoły - okolice wczesnych dokonań Meshuggah, Voivod, Atrocity, Atheist, czy nawet Ved Buens Ende - ale bez męczącego brzdąkania na rozstrojonych gitarach jak to mają w zwyczaju współcześni filozofowie atonalnego postępu. Rwana dynamika, nieustanne zmiany temp, riffy pokręcone jak taktyczne schematy trenera Gmocha i do tego dosyć klasyczny growl. Przez brak partii solowych(!), bez wyraźnej linii basu i bez jakichkolwiek aranżacji klawiszowych całość brzmi dosyć surowo, ale dajmy chłopakom luz - dla mnie najważniejsze jest, że pomimo całej swojej nieprzewidywalności Conveyor nie grzęzną w bałaganie swoich pomysłów, ani nie doprowadzają percepcji słuchacza do niestrawności i choć ogólna wizja pewnie wymaga jeszcze szlifów i wyraźniejszego spoiwa koncepcyjnego, to nie da się nie zauważyć olbrzymiego potencjału ich grania. Conveyor nie są przy tym nastawieni pretensjonalnie w stosunku do odbiorców i raczej zdają sobie sprawę, że na zainteresowanie szerokiej publiki pewnie trudno będzie liczyć. Wystarczy przecież spojrzeć na losy naszych krajowych ekip pokroju Mess Age, Myopia, Youdash, które w podobnych klimatach nagrywały rewelacyjne materiały, a ostatecznie trafiły gdzieś na margines ektremalnej koniunktury. Taki to już los eksperymentatorów i trendojebców.

    www.facebook.com/ConveyorOfficial/
    www.facebook.com/Art.of.the.Night.Productions/
    www.sztukanocy.plOlo ________7listen and enjoy!
  • Black Bleeding - "The Awakening" 2005 / EP
    NIHILISTIC HOLOCAUST
    BELGIUM

    Black Bleeding - The Awakening Demo wypuszczone kilkanaście lat temu na kasecie przez Gabriela Skowrona i jakiś mało istotny, ruski label na CDR dostało swoje drugie życie na profesjonalnym, srebrnym krążku z zupełnie nową oprawą graficzną, ale znów z logiem Nihilistic Holocaust. Obszernymi fragmentami jest to nienajgorszy, bluźnierczy death/black metal - zwłaszcza w najszybszych, najbardziej kipiących furią momentach, gdzie przypomina dobre, podziemne produkcje tego typu z końca lat 90-tych / początku dwutysięcznych (okolice starszego Belphegor). Kiedy indziej gitary wpadają jednak w niestrawne umelodyjnienie i black-death metalowe galopady, które bardziej kojarzą się z wczesnym Aurora Borealis lub Arghoslent. Wszystko to z typowym dla tego okresu i podziemnego charakteru brzmieniem - organicznym, nieskomasowanym, ale dobrze oddającym wigor undergroundowych pasjonatów ekstremalnego metalu, którzy zaciekle piórkują te swoje riffy bez ambicji na przekraczanie Rubikonu i podbijania telewizji śniadaniowych. Zespół, od czasu tego demo nagrał dwa nowe, duże krążki, których zawartość w ekspresowym tempie można opisać podobnie jak i to demo czyli: bluźnierczy wygar + masa melodii. Tych ostatnich jest zdecydowanie jak na mój gust za dużo i są po prostu niestrawne. Przy nadmiarze wolnego czasu i dobrych chęci możecie te nagrania sprawdzić osobiście na zespołowym bandcampie.

    blackbleeding.bandcamp.com
    www.facebook.com/beerbleeding
    www.facebook.com/nihilisticzinedistro/
    nihilistic.shost.ca/Label/moreinfos/moreinfos_blackbleeding3.htmOlo ________5listen and enjoy!
  • Mortuous - "Through Wilderness" 2018 / 1CD
    TANKCRIMES RECORDS
    USA

    Mortuous - Through Wilderness Fantastyczny kawał ponurej, oldskulowej mielony z masywnymi zwolnieniami, których nie powstydziłaby się nawet branża motoryzacyjna w USA w okresie kryzysu. Rzadko się zdarza żeby amerykański zespół tak udanie sięgał także do europejskich źródeł, ale kalifornijski Mortuous doskonale łączy miłość do “Onward to Golgotha”, “Mental Funeral” i “Cause of Death” z kultem “Cursed”, “The Rack”, “The Grand Leveller”, czy nawet tych absolutnie najwcześniejszych nagrań My Dying Bride. Krótko po jakże klasycznym intro z akustycznymi gitarami (kiedyś, przed erą klawiszową grane na akustykach intra/outra były przecież nieodzownym elementem każdego demo i płyty) zwala się na nas surowa, brutalna demolka w starym stylu, którą szybko równoważą zmurszałe, ciężkie koła młyńskie średnich temp, podkręconych rwącym trzewia basem i jęczącymi apokaliptycznie solami, a asortyment temp zamykają gniotące bezlitośnie doomowe płyty nagrobne. W którymś z kawałków zaczyna mi się wydawać, że słyszę znajomy głos za mikrofonem - sprawdzam line-up i okazuje się, że mamy tu kilku zacnych gości. Chris Reifert udzielił się wokalnie w dwóch utworach, jego stary znajomy - Dany Coralles do jednego z tych numerów nagrał solo, jedną z solówek nagrał też Derrel z Exhumed, a do tego śliczna gitarzystka Teresa Wallace (Dreaming Dead) zrobiła klimacik partią na flecie w potężnie przetaczającym się, funeral doom metalowym kawałku zamykającym album. Jeżeli podjarani liżecie już monitor to jest to jak najbardziej zdrowa, w pełni uzasadniona reakcja na zajebistość, którą ocieka całe “Through Wilderness”.

    www.facebook.com/mortuous/
    mortuousdeath.bandcamp.com/
    www.tankcrimes.com
    www.facebook.com/tankcrimes
    downloads.tankcrimes.com/
    EU distr.: www.dawnbreed.com/nl/index.php?route=product%2Fproduct&product_id=1466Olo ________8,5listen and enjoy!
  • Crawl - "Rituals" 2018 / 1CD
    TRANSCENDING OBSCURITY RECORDS
    SWEDEN

    Crawl - Rituals Szwecja gra Szwecję. Może i zielone światło dla trendu na to granie już zgasło, ale jeszcze niektórzy dodają gazu żeby załapać się na końcówkę żółtego. Szansę na realne zaistnienie w gronie rekultywatorów szwedzkiego old school death metalu mają już teraz tylko ci, którzy robią to naprawdę kurewsko dobrze, ale szczęśliwie Crawl łapie się do tej grupy. W dodatku wybrali tą mniej melodyjną, a bardziej surową stronę sztokholmskiej szkoły - w stylu, który równo sympatyzuje z “Left Hand Path”, jak i “Horrified”, ze sprężystą mieloną Paganizer jak i bitką serwowaną przez Skitsystem. Ścierające się betonowe bloki riffów w wykonaniu Crawl nurzają się w crustowym syfie i idealnie zbalansowane w dynamice numery szybko zyskują sympatię swoim młodzieńczym wigorem i nieułagodzoną estetyką. Czujemy się wręcz jak na próbie zespołu - prawie za każdym razem, gdy jedna lub obydwie gitary zostają wstrzymane to ciszę skutecznie zagłusza charakterystyczne wycie sprzęgnięcia (nawet pomiędzy utworami), słyszymy co jakiś czas nabicia pałeczek przed kolejnymi wejściami bębniarza, a wokal pożera nas żywcem na jednym wdechu, ze zwierzęcym rykiem wydobywającym się z jego potężnego gardła. Znam takich, którzy w całej nowej fali staroszkolnego szwedzkiego death wyszukują właśnie tylko tak brzmiących perełek i, wbrew pozorom, nie pojawiło się ich aż tak wiele. Transcending Obscurity wyłapała wcześniej podobne Henry Kane i Crawl też charakteryzuje się uderzającą bezpośredniością i spartańskim charakterem kompozycji. Jeżeli nie przeszkadza Wam zatem, że utwory trwają po dwie i pół minuty, że nie ma w nich solówek, że okładka pasuje bardziej do randomowego, religijnego black metalu, a wszystko jest skandalicznie nieodkrywcze to Crawl potrzebuje bardzo Waszej kasy. Na struny, na paliwo, na spirytus, na kolejne songi.

    www.facebook.com/CRAWLSWE/,
    crawldeath.bandcamp.com/
    transcendingobscurity.bandcamp.com/
    tometal.com/
    www.facebook.com/transcendingobscurityrecords/Olo ________7,5listen and enjoy!
  • Eroded - "Necropath" 2018 / 2CD
    F.D.A. RECORDS
    ITALY

    Eroded - Necropath Drugi album włoskich death metalowców, którzy powstali w 2003 roku we włoskiej Alessandrii, ale zadebiutowali dopiero w 2012. W zespole bębni gość, który przed laty udzielał się na gitarze m.in. w Mortuary Drape i Voids of Vomit, a żeby było ciekawiej, na gitarze mamy Lorenza Opfergeist, który z kolei bębni w black metalowym Movimento d`Avanguardia Ermetico (wydawanym przez Avantgarde Music). Zostawmy jednak te instrumentalne przesiadki i przejdźmy do konkretów - zawartość "Necropath" to stuprocentowy old school death metal utrzymany bardzo mocno w skandynawskim duchu. Surowe betoniary gitar tonące nieco w studziennym brzmieniu, silny, sprężysty bas, luźne naciągi bębnów, ociekający flegmą growl i jęczące sola. Eroded całkiem nieźle brzmią, ale nie podejmują nawet najmniejszej próby łamania schematów przyjętej konwencji. Wszystko jest do bólu typowe dla licznej gromadki przedstawicieli tego typu grania z ostatnich lat i nie wybijające się ponad średnią-przyzwoitą. Dobra praca sekcji nie jest niestety w stanie zatuszować banalnej mielony riffów i w efekcie utwory przelatują w sposób praktycznie niemożliwy do zapamiętania, a nawet rozróżnienia. Jeżeli jednak łykacie wszystko w szwedzkim duchu - od Grave i Paganizer po Necrovorous, Puteraeon, Mass Burial, Oniricous, Fatalist itp. to możecie brać się też spokojnie i za Eroded nie zwracając uwagi na moje postękiwania.

    www.facebook.com/erodeditaly/
    fda-records.com/
    www.facebook.com/FDAREC/Olo ________6,5listen and enjoy!
  • Neocaesar - "11:11" 2017 / 1CD
    SELF-RELEASE/XTREEM MUSIC
    NETHERELANDS

    Neocaesar - 11:11 Czterech muszkieterów znanych z Sinister powróciło zza światów. Na pokładzie Sinister nigdy co prawda nie spotkali się w komplecie, lecz to mało istotne. Wartym odnotowania jest, że każdy z nich odcisnął piętno, mniejsze lub większe, na historii tego zasłużonego zespołu. Role epizodyczne odegrali basista Michel Alderliefsten, który zagrał na "Bastard Saints" i perkusista Eric de Windt, który wokalował na "Aggressive Measures", ale już gitarzysta Bart van Wallenberg, a także wokalista Mike van Mastrigt współtworzyli kamienie milowe w dziejach swojego macierzystego zespołu. To w dużej mierze dzięki nim płyty takie jak "Cross the Styx", "Diabolical Summoning", "Hate", "Bastard Saints", czy wreszcie "Aggressive Measures" prezentują się wspaniale po dzień dzisiejszy. Niezmiernie cieszy mnie, że tak utalentowani ludzie nie złożyli broni i tym samym debiut Neocaesar ujrzał światło dzienne. Cieszy mnie tym bardziej, że jako bezkrytyczny fan Sinister z okresu gdy to właśnie Bart i Mike grali w tej kapeli pierwsze skrzypce otrzymałem płytę utrzymaną w duchu "Diabolical Summoning" i "Hate". Potężny, duszny death metal napiętnowany jedynymi w swoim rodzaju riffami Barta oraz równie pamiętnymi wokalami Mike'a. No i co z tego, że to wszystko już było? Każdorazowy odsłuch "11:11" sprawia mi równie wiele przyjemności, co obcowanie z płytami klasycznymi dla tego gatunku. Poza tym debiut Neocaesar, pomimo oczywistych skojarzeń, jest w dzisiejszych czasach płytą wyjątkową. Powód takiego stanu rzeczy jest prosty, Bart van Wallenberg gra od zawsze w swojej własnej lidze. Jego styl jest absolutnie unikatowy i niepodrabialny. Trudna do opisania wypadkowa wirtuozerii, a przy tym chwytliwości, owiana oddechem samego Diabła. To wszystko za Jego sprawą działo się na "Diabolical Summoning" i "Hate". To dzieje się także dziś, na imię ma Neocaesar.

    www.facebook.com/Neocaesar.official
    www.youtube.com/channel/UCJ-U6wvapC3i3OAPUsFibrQ
    www.xtreemmusic.comRobert Jurkiewicz ________10listen and enjoy!
  • Supreme Carnage - "Morbid Ways to Die" 2018 / 3CD
    REDEFINING DARKNESS RECORDS / RAW SKULL RECORDS
    GERMANY

    Supreme Carnage - Morbid Ways to Die Niemiecki Supreme Carnage miele death metal wg. klasycznych, europejskich przepisów - ciężko przewalające się, motoryczne riffy, wyraźne linie melodyczne, głębokie, gardłowe growle i bezlitośnie gniotąca, masywna maszyna bębnów. Skojarzenia głównie z Gorefest, Hail of Bullets, ale też Centinex, Vader, Vomitory, współczesnym Asphyx, no i oczywiście Grave, od których, jak się wydaje, zaczerpnęli pomysł na tytuł płyty. Jest to już trzeci album zespołu, i choć ciężko się u nich doszukać jakiegoś charakterystycznego, własnego pierwiastka, to zdecydowanie warto odnotować wysoki poziom wykonania, kompozycyjne zróżnicowanie i wzorową produkcję studia Soundlodge. W zasadzie wszystko jest podręcznikowo nienaganne i jeżeli nie przeszkadza Wam, że słuchając Supreme Carnage możecie pomylić ich z kilkunastoma innymi zespołami z naszego kontynentu grającymi staroszkolny death w tym stylu, to możecie sięgać po ten krążek bez cienia litości dla swojego portfela.

    www.supremecarnage.eu
    www.facebook.com/supremecarnage
    supremecarnage.bandcamp.com
    www.redefiningdarkness.com
    www.rawskullrecordz.orgOlo ________7listen and enjoy!
  • Ataraxy - "Where All Hope Fades" 2018 / 2CD
    DARK DESCENT RECORDS
    SPAIN

    Ataraxy - Where All Hope Fades Trochę nieszczęśliwe jest według mnie opisywanie Ataraxy jako zespołu death/doom metalowego - znacznie bliższe prawdy byłoby określenie ich twórczości jako współczesny dark metal z death metalowymi korzeniami. O ile oczywiście przywiązujecie jakąkolwiek wagę do nomenklatury stylistycznej, bo sam zespół raczej nie wydaje się zawracać tym sobie głowy. Produkcje Hiszpanów są w każdym razie idealne wtedy, gdy bardziej niż gruzu i zdołowanych gitar poszukujecie pokornego obcowania z majestatyczną i eteryczną atmosferą zaświatów. Już na debiucie wydawało mi się, że żeby go nagrać musieli chyba wejść w studio w stan śmierci klinicznej, aby tak doskonale oddać dźwiękami pozagrobowe fantasmagorie. Na “Where All Hope Fades” wszystko to zyskuje jeszcze bardziej na gęstości i staje się jeszcze bardziej wielowymiarowe. A zgodnie z tym co mówią sami muzycy, także w warstwie tekstowej zanurzyli się oni znacznie głębiej w ciemne zaułki swojej świadomości. W szerokich ramach gatunkowych Ataraxy maluje ponure pejzaże opuszczonych światów, przesiąknięte zimnym, wywołującym dreszcze niepokojem i rezonujące odległymi jękami zagubionych dusz. Fragmenty wyciszenia nie oznaczają tutaj wcale wytchnienia, złowieszczo uwodzące harmonie gitar hipnotyzują i prowadzą na skraj ziejącej otchłani, w którą spycha słuchacza nacierająca ściana gęstych dźwięków, a nad wszystkim swoje panowanie roztacza rozdzierający wokal Javi’ego, którego obłędnie rozpaczliwa maniera ma w sobie zarówno coś z van Drunena jak i wczesnego Schuldinera. Ostatecznie płyta jest niesamowicie wciągająca już od pierwszego kontaktu, nawet jeżeli muzyczna narracja prowadzona jest mało dynamicznie. Jednak właśnie to nieprzerysowanie w żadnym elemencie i fakt, że Ataraxy nie sili się na odtwarzanie jakichkolwiek wzorców z przeszłości czy współczesności jest wielkim atutem tego krążka. Unikalna ekspansja ciemnej energii jakiej doświadcza słuchacz na swojej osobie staje się wkrótce uzależniająca i bardzo długo nie pozwala wyprosić się z odtwarzacza.

    www.darkdescentrecords.com
    darkdescentrecords.bandcamp.com
    www.facebook.com/ATARAXY-281047751876Olo ________9listen and enjoy!
  • Disembowel - "Plagues and Ancient Rites" 2017 / 1CD
    MUSHANTUFE PRODUCTIONS/IRON BONEHEAD PRODUCTIONS
    CHILE

    Disembowel - Plagues and Ancient Rites Fajne logo, fajna okładka, lovecraftowe tytuły kawałków i bandycko-oldskulowy wizerunek zespołu. Wydaje się, że bez słuchania można już ładować karabin pochwalnymi spustami pod adresem tej chilijskiej hordy, a tu dupa - na wspomnianych atrybutach kończą się ‘plusy dodatnie’ Disembowel, których nazwa nie powinna Was zmylić - nie jest to absolutnie stylistyczny hołd dla pewnego legendarnego zespołu z Australii. Disembowel grają wprawdzie faktycznie staroszkolny death metal, ale w wykonaniu, które moim skromnym zdaniem zaniża mocno standardy do jakich w ostatnich latach mogliśmy się już przyzwyczaić, a jakie z całą pewnością prezentowały wydawnictwa z logiem współwydającej ten album (na winylu) Iron Bonehead. Przy pobieżnym kontakcie można ich od biedy porównywać z wczesnym Grave Desecrator, Imprecation, Excruciate, Nun Slaughter, naszym Throneum i wielu im podobnym, ale jednak absolutnie NIE JEST to ten poziom. Miałkie riffy z nijaką, banalną melodyką i prostacka sekcja oparta na kilku patentach starają się udawać stuprocentowy, podziemny death metal, ale kompletnie nie ma tu na czym zawiesić ucha - no chyba, że na wyczynach gitarzysty, który uparł się na granie solówek, choć z całą pewnością nie zawracał sobie nigdy głowy przyswajaniem podstaw harmonii, skal i tym podobnych bzdur, wobec czego partie te brzmią jakby ktoś grał przypadkowe legata okraszone zabawami z wajchą, gdzie okazjonalnie zdarzy się pojedynczy, dobrze wstrzelony dźwięk. Najmocniejszym punktem całości pozostaje wokalista ze swoim klasycznym, chrapliwym growlem na pogłosie, ale nie daje to żadnych podstaw do zmiany twierdzenia, że “Plagues and Ancient Rites” to na dłuższą metę bezjajeczna dłubanina trójki zapaleńców, bardziej dbających o swój image niż umiejętności i którzy z wydawaniem oficjalnego debiutu powinni byli poczekać jeszcze kilka lat, aż ich kiełkujące słabo pomysły rozwiną się może kiedyś do ziejących prawdziwie złowrogim klimatem kompozycji.

    mushantufeproductions.bandcamp.com
    www.facebook.com/mushantufe
    www.ironbonehead.de
    www.facebook.com/IronBoneheadProductions
    ironboneheadproductions.bandcamp.comOlo ________5listen and enjoy!

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.