TODAY IS A RELEASE DAY OF

MORBID FLESH

RITES OF THE MANGLED

reviews



  • Them Pulp Criminals - "Lucifer is Love" 2016 / 1CD
    MALIGNANT VOICES
    POLAND

    Them Pulp Criminals - Lucifer is Love Któż z nas nie lubi od czasu do czasu posłuchać ładnych piosenek? Szczególnie, jeśli są to przy okazji dobre piosenki. Ścieżka, jaką podąża Them Pulp Criminals została zgrabnie i celnie przedstawiona w notce promocyjnej. Wedle niej "Lucifer is Love" adresowana jest do fanów King Dude, The Coffinshakers, Siouxie and the Banshees czy Johnny'ego Casha. Cóż mogę dodać siebie? Dodam Nicka Cave'a, którego twórczość z okresu "Let Love In" bardzo ładnie mi się klei z tym, co tworzy krakowski duet. W muzyce naszych rodaków niejednokrotnie do głosu dochodzi tak charakterystyczna dla Cave'a przewrotność, nonszalancja, a miejscami i zblazowanie. Odnoszę wrażenie, że z racji rosnącej popularności King Dude, niedawnej wizyty artysty w Polsce, Them Pulp Criminals są w dużym stopniu kojarzeni właśnie z tym amerykańskim artystą. Trudno zaprzeczyć, że diaboliczna otoczka towarzysząca dokonaniom King Dude i Them Pulp Criminals w jakimś sensie zbliża owych wykonawców. Biorąc jednak na warsztat to co najistotniejsze, czyli muzykę, nie zauważam zbyt wielu podobieństw. Them Pulp Criminals gra lżejszą muzykę, operuje znacznie cieplejszym brzmieniem. Na "Lucifer is Love" nie ma mowy o ciężkich, przesterowanych gitarach, czy też o demoniczno/wampirycznych wycieczkach do cmentarnej krypty, tak często odwiedzanej przez King Dude. Debiut krakowskiego duetu to po prostu zestaw chwytliwych piosenek bliskich stylistyce country. Pieśni przetaczają się z reguły w nieśpiesznym tempie, choć pojawiają się i skoczne, dynamiczne kompozycje. W warstwie instrumentalnej prym wiedzie ślicznie brzmiąca gitara akustyczna. Warto nadmienić, że pomimo programowej wstrzemięźliwości, nie sposób posądzać "Lucifer is Love" o źle kojarzący się prymitywizm. Owszem, jest chwytliwie, lekko i komunikatywnie, lecz nie sposób nie zwrócić uwagi na zgrabne aranże, a także na brawurowo grającego gitarzystę, którego partie zawierają kilka subtelnie podanych, intrygujących niuansów. Duże brawa należą się także wokaliście. Przy okazji recenzji Ragehammer pisałem, że Tymoteusz Jędrzejczyk to moim zdaniem obecnie czołowy krzykacz na naszym podwórku. Debiut Them Pulp Criminals obsadza go w roli zaskakująco wszechstronnego wokalisty. "Lucifer is Love" to bardzo dobry debiut tego świetnie rokującego duetu.

    thempulpcriminals.bandcamp.com/releases
    www.malignantvoices.comRobert Jurkiewicz ________8 search for Them Pulp Criminals
  • listen and enjoy!




Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.

Echoes of Yul

Granie w pojedynkę, miksowanie, itp. to trochę wymóg sytuacji w jakiej jestem kiedy trudno jest znaleźć kogoś nadającego na podobnych falach, ale są plusy: gram kiedy chcę, muzyka ma spójną wizję i nie idę na żadne kompromisy.