reviews



  • Nails - "You Will Never Be One of Us" 2016 / 3CD
    NUCLEAR BLAST AMERICA
    USA

    Nails - You Will Never Be One of Us Ta płyta miała wysadzić muzyczny świat z butów. Przynajmniej ja miałem nadzieję że tak się stanie, choć obserwując towarzyszący kapeli nasilający się rozgłos, jestem pewien iż nie byłem jedyny. Nails ma na koncie świetny debiut no i przede wszystkim kapitalny drugi album, który przedstawił zespół jako bezkompromisowy twór w zaskakującym tempie radykalizujący muzyczną patologię. Jakaż to była mocna płyta! Nic dziwnego, że apetyt został pobudzony do niewyobrażalnych więc rozmiarów. Tymczasem po premierze "You Will Never Be One of Us" nic spektakularnego się nie wydarzyło. Być może to moja wina, w końcu po części sam napompowałem ten balon oczekiwań. Być może Nails nie ma ambicji wkraczania na nowe poziomy ekstremy i chce tak po prostu grać swoje. A może rzeczywiście tym razem coś poszło nie tak? Daleki jestem od angażowania się w wydumane teorie spiskowe. Część z nich pokroju "przeszli do Nuclear Blast i automatycznie złagodnieli" od jakiegoś czasu krąży w cyberprzestrzeni. Nie jestem wewnątrz układu zespół – wytwórnia, staram się więc do tego typu domysłów podchodzić z dystansem, lecz tym razem rzeczywiście zmiana kalibru wydawcy i wydźwięk nowej płyty dziwnym trafem się ze sobą sprzęgają. Dla porządku zaznaczę, że Nails nie stracił pazurów. Po prostu rany zostawiane przez "You Will Never Be One of Us" nie są już tak dotkliwe. Teoretycznie wszystko się zgadza, szczególnie w chwilach gdy kapela wykonuje swój firmowy audio-terror na najwyższych obrotach. Tu nie mam pytań i wątpliwości. W moim przekonaniu problemem jest to, że trio postanowiło ubogacić rytmicznie swoją muzykę w stopniu dotychczas niespotykanym. Zasadniczo nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że firmowa bezkompromisowość ustąpiła sporo pola niezbyt przekonywującym zagrywkom wykonanym w średnio szybkim/wolnym tempie. W efekcie Nails zaskakująco często ciśnie na hamulec i równocześnie zdarza mu się sięgnąć po oklepane, nieco miałkie riffy, które nijak przemówić do mnie nie mogą. Trzeci album Nails to ciągle muzyka, która może się podobać. Nie sposób odmówić jej wielu mocnych akcentów, tyle że nie ma tu mowy o nowej jakości. W chwilach gdy Amerykanie wspinają się na szczyt swoich obecnych możliwości, zbliżają się do poziomu poprzedniej płyty. Niestety zdarzają się także potknięcia, więc w odniesieniu do nowego krążka mówienie o progresie nie ma racji bytu. Nie udało się także choćby ustabilizować formy. Mam duży żal do Nails o to, że spuścił z tonu i nie wysadził muzycznego światka z butów. W konsekwencji porządek zdarzeń będzie taki jak zwykle. Świat wchłonie "You Will Never Be One of Us" i o niej zapomni.

    www.facebook.com/NAILSoxnard
    www.nuclearblast.comRobert Jurkiewicz ________7 search for Nails
  • listen and enjoy!






Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.

Echoes of Yul

Granie w pojedynkę, miksowanie, itp. to trochę wymóg sytuacji w jakiej jestem kiedy trudno jest znaleźć kogoś nadającego na podobnych falach, ale są plusy: gram kiedy chcę, muzyka ma spójną wizję i nie idę na żadne kompromisy.

Fat Ass Records

Każda dupa może się podobać, czy to mała, czy w rozmiarze XXL. Na pewno znajdzie się ktoś komu taka też przypadnie do gustu, np. w Anglii z tego co zauważyłem to XXL ma największe branie ...