TODAY IS A RELEASE DAY OF

MORBID FLESH

RITES OF THE MANGLED

reviews



    ENG
  • Bong - "We Are, We Were and We Will Have Been" 2015 / CD
    RITUAL PRODUCTIONS
    UK

    Bong - We Are, We Were and We Will Have Been The UK has a long history of delivering the most poignant and enigmatic of doom metal. Bong, the psychedelic drone combo from Newcastle Upon Tyne, offers a variation of the early Esoteric sound. "We Are, We Were and We Will Have Been" is the Brits' fifth album, and it sounds as smoked out as always. This is feedback laden, bass-dominated droning doom that would make Stephen O'Malley proud. Through sheer repetition, and a suffocatingly oppressive atmosphere Bong manages to do within two (admittedly long) songs what any number of young death metal bands can't manage within the entirety of their discography, that is: making the listener feel uneasy. Esoteric, Yob and Burning Witch did the same thing to varying levels of success – yet Bong (at least they are honest about it) is more about atmosphere and feeling than it is about conventional songwriting. The monk chants and ethnic instrumentation (sitar, among others) contribute to the otherworldly atmosphere the record aims for. We are, we were and we will have been looking to the UK for the trippiest of doom. Well done, gentlemen.

    www.facebook.com/pages/BONG-DOOM/173658429382728
    www.ritualproductions.netWouter ________8 search for Bong
  • listen and enjoy!






Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.

Echoes of Yul

Granie w pojedynkę, miksowanie, itp. to trochę wymóg sytuacji w jakiej jestem kiedy trudno jest znaleźć kogoś nadającego na podobnych falach, ale są plusy: gram kiedy chcę, muzyka ma spójną wizję i nie idę na żadne kompromisy.