reviews



    ENG
  • Amaranthe - "Massive Addictive" 2014 / CD
    SPINEFARM RECORDS
    DENMARK/SWEDEN

    Amaranthe - Massive Addictive So this is where everybody can't stop talking about? Amaranthe, thé Danish-Swedish pop "metal" sensation of more recent times, is usually described as a power metal/metalcore hybrid – in reality however they are an Eurodance band with heavy guitars instead of club beats. By all accounts it has all the makings of an Eurodance band: big hooks, yelping high-pitched female vocals, pounding club beats, and vapid lyrics that are best not thought about. Why is this even classified as metal in the first place? Sure, there are heavy guitars and tough male vocals – but everything else has little (read: nothing) to do with metal, not even in its most populist form. 'Trinity' even starts off with an electronic beat that could have been culled from a Paradisio song. There are two male vocalists, of which only the clean singer is tolerable as he alternates seamlessly with the band's focal point Elize Ryd. Ryd certainly can sing, but it makes you wonder what she could do in an actual metal band that plays to her strengths instead of this meaningless drivel that reduces her to a marketing gimmick its prepubescent audience can fawn over. It still is a mystery what purpose the harsh male vocalist is supposed to serve, but there you got it. He's here, he sings. "Massive Addictive" sounds like the bastard offspring of Paradisio and Rammstein – and there's no reason why any self-respecting metal fan would want to subject him-herself to this, unless the equally reprehensible Semargl and Lacuna Coil are your favorite "metal" bands… This is an obvious and transparent cashgrab aimed at your loins instead of your heart.

    www.facebook.com/pages/Amaranthe/147104251981642
    www.amaranthe.seWouter ________3 search for Amaranthe
  • listen and enjoy!






Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.