reviews



  • Wynjara - "Human plague" 2004 / 2CD
    NOCTURNAL ART PROD/MYSTIC
    USA

    Wynjara - Human plague Po jakiego czorta istnieją takie zespoły? Bo koleś, który kiedyś grał w znanej kapeli próbuje się dowartościować? Debiutancki album J.P.Soars'a I spółki był cienki jak dupa węża. Prasa I fani nie zostawili na nim suchej nitki. Ten jednak zawzięcie drąży swoje. "Human plague" niewiele różni się od poprzednika wydanego 3 lata temu, z okładem. Wtórny, mętny death z podobno progresywnym smęceniem... W dodatku wciąż z automatem. Ręce mi opadają w połowie płyty, wtórność i marność nad marnościami. "Human plague" kontynuuje jakże chlubną koncepcję zespołu rozpoczętą na "Wynjara" usilnego uszczęśliwienia słuchacza elektronicznymi fajerwerkami, tudzież zagrywkami od czapy. Co jakiś czas coś zabuczy, popiszczy, szepnie. Innym razem ni z gruchy ni z pietruchy Wynjara poczęstuje nas niestrawną zmianą tematu. Z death metalowego łojenia prosto w blusowe/rockowe rzewne pluskania... I to dokładnie w momencie, w którym numer zaczyna się rozkręcać! Żenada I wieś pełną gębą jednak następuje kiedy trio postanawia zagrać jakieś nu-metalowe czy wręcz metallicowe klocki. Klapa na całej linii. Kto by pomyślał, że takie cuda też trzeba umieć grać. I na dobitkę okładka... Nienawidzę strzykawek I zastrzyków. Nic mnie nie zmusi do wkłuwania sobie czegokolwiek. Po czym Wynjara z rozmachem pakuje na okładkę 16 strzykawek! Dziękuję bardzo. Na dno szuflady!

    metalasylum.com/wynjara/; www.mystic.com.pl; www.nocturnalart.coma.p ________3 search for Wynjara

Hostia

Na nowej płycie znajdziecie numer "Krasnodar Kitchen", opowiada on o zakochanych ptaszkach – Dmitry i Natalii Baksheevy z Rosji. Para przyznała się do kilkunastu morderstw od 1999. Podczas przeszukania znaleziono zdjęcia przedstawiające świąteczną kolację, gdzie dekoracjami stołu były ludzkie części ciała.

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.