Chaos Echœs

Mouvement ___2018
Śledzę ten zespół od samych ich początków, jeszcze pod szyldem Bloody Sign i kontakt z tymi Francuzami zawsze robił mi dobrze. Wprawdzie forma pierwszego długograja nagranego już po zmianie nazwy była dla mnie osobiście rozczarowująca, ale staram się zrozumieć zamysł; muzyków, którzy zapowiadali to jako pierwszą część z trzyczęściowego cyklu, gdzie “Transient”, jak sama ...





Betrayer

Scaregod ___2018
Wreszcie! Wreszcie w pełni godny następca genialnego “Necronomical Exmortis” - demo, które wyniosło Betrayer na top death metalowej sceny w naszym kraju i którego, w mojej ocenie nie pobili już ani na “Calamity”, ani tym bardziej powrotnym “Infernum in Terra” - obydwa skądinąd zajebiste albumy, ale albo każdemu odrobinę czegoś brakowało, albo czegoś było za dużo - nawet ...





Fetor / Crepitation

Onset of Horrendosity ___2019
Niezmordowany Wojtek z Deformeathing całkiem niedawno wypuścił na rynek kolejną porcję mielonki przeznaczoną dla wielbicieli tego przysmaku przygotowaną według najlepszych przepisów kuchni amerykańskiej. Złaknionym fanom świńskich podrobów rzucił na żer króciutki split po brzegi wypełniony slamming / brutal death metalem, gdzie swoje umiejętności prezentują brytyjski Crepitati...





Entropia

Vacuum ___2018
Klimatyczny jogging metal. Absurdalna szuflada? A do diabła z tym. Ta płyta naprawdę zmusza do fizycznej aktywności, zmiany przerzutki na szybszą, skakania przez kaniony i wbiegania na ośmiotysięczniki. To jest dosłownie godzinna reklama energetyków w okołometalowej oprawie. Króliczek Alcatela eksploduje w spazmach przeładowania, Lion odgryza głowę próbującego go zjeść dziecka, d...





  • Brutal Assault #21 - 10-13.08.2016

    2016-10-29
    21 edycja Brutal Assault powitała nas ulewnym deszczem już pierwszego dnia festiwalu. Na jednym dniu nie poprzestajac niestety. Padało w dzień, padało w nocy, ciuchy nie chciały schnąć, ale co tam... Przed nami 4 dni wielkiego święta muzyki ekstremalnej. Przyjechała rzesza fanów, którzy, jak co roku, bawili się przy dźwiękach swoich faworytów.

    Organizatorzy wprowadzili pewna nowinkę, w stosunku do lat poprzednich. Chodzi o system czipowy. Rozumiemy przesłanki, chęci wprowadzenia takiego systemu, jednak należy zrozumieć nieprzygotowanych na czekanie w 6-cio godzinnych kolejkach, przy kiepskiej pogodzie, tyko dlatego, że w międzyczasie były podobno problemy z internetem. Ludzie klęli na czym świat stoi. Ten to pierwszy raz w historii Brutal Assault użyty system, kazał nam się "odpiknąć", zarówno przy wejściu na teren arealu, jak i przy wyjściu. To powodowało ponowne kolejki, mimo dość zgrabnej ich płynności. Jednak przy opuszczaniu w godzinach nocnych twierdzy, powodowało zbyteczną frustrację wśród rozemocjowanych fanów. Opaska z czipem umożliwiała płatności, z tym podobno nie było problemów. Jeśli ta forma będzie kontynuowana w przyszłości, to ogromna prośba o uwzględnienie gustów fanów spoglądających z utęsknieniem na podium, a czekających w nieubłaganych kolejkach. Może należałoby przemyśleć lekką zmianę godzin występów kapel?

    Godna podziwu jest punktualność z jaką rozpoczynają się koncerty, uwzględniając w tym zmiany programowe jakie w małej liczbie zawsze będą się zdarzały. W końcu gra tu ponad 100 kapel. Pod tym względem organizacja bezbłędna, pochwalić. To naprawdę mrówcza praca wielu, wielu osób, a każdy z nas jest tylko człowiekiem i robi, co w jego mocy. Kochani, tradycyjnie, przyjeżdżajcie na Brutala nie bacząc na takie drobiazgi jak pogoda. Nie zrażajcie się - to Wy czynicie ten festiwal coraz większym. Większość stałych bywalców ceni go za profesjonalizm, dostępność cenową oraz możliwość oglądania w ciągu zaledwie 4 dni tak wielu zespołów. Niektóre z nich ciężko spotkać na koncercie klubowym. To jest właśnie to co ja osobiście w tym festiwalu uwielbiam. Brutal Assault to z resztą nie tylko uczta muzyczna, o czym więcej w dalszej części tekstu, lecz także niekończące się dyskusje, nowe znajomości itp. W namiotach piwnych od lat można śledzic grę kapel na monitorach, siedząc i odpoczywając przed dalszymi koncertami. Można się przyczepić, cytując zasłyszane rozmowy fanów o zmianę sceny, na ktorej zagrał szwedzki, deathmetalowy Grave. Ale więcej poważnych błędów nie odczułam. Może tylko tyle, że życzeniem, nie tylko moim, byłoby więcej black metalu na festiwalu. Konstruktywna krytyka zawsze tylko sprzyja poprawie, jaką ma przynieść każdy następny rok. Życzę organizatorom dalszych sukcesów w kreowaniu historii metalu, fanów proszę - bądźmy dalej tego częścią.



    Festiwal uwzględnia klimatyczna oprawę koncertow (wystrój scen). Pozwala zapoznać się ze sztuką, czego przykładem jest obecność ekspozycji, obrazów autorów znanych znamienitych kapel,p ozwala zapoznać się z historią i ciekawostkami zwiazanymi z poprzednimi edycjami festiwalu. Różnie zatem można spędzać czas. Jeśli ktoś chce iść do kina - bardzo proszę, są siedzenia, przyjemne schronienie przed upałem i ciekawe propozycje filmowe, z uwzględnieniem kina skandynawskiego. Wszystko dobrane tematycznie. Wychodząc z kina widzimy szereg namiotów handlowych - mniejszych, większych, wielkich. Można znaleźć ciekawe płyty, flagi, t-shirty a także ubrać się, umalować, uczesać, dokonać lekkiej zmiany wizerunku. Płacimy zarówno w czeskich koronach jak i w euro. Kuchnia różnorodna - jest tak już od lat, choć z każdym rokiem przybywają jakieś nowinki. Obowiazujace zasady przestrzegania czystości, a także ograniczenie używania plastiku dają dobre wzorce. Ludzie na festiwalu nastawieni przyjaźnie, pomocni, to cieszy. Nie ma problemu z toaletą, prysznicem, czy pomocą lekarską. Z naturalnej trybuny, siedząc, możemy obserwować koncerty, które w godzinach nocnych zamieniają się w widowiska, którym towarzyszy ogień. Festiwal nie ma klasycznych headlinerow, co w praktyce oznacza, że każdego dnia jego trwania występują znani, uwielbiani i szanowani. Dlatego warto zostać na całe 4 dni, co należy uwzględnić planując brutalny urlop. Różnorodność gatunków, stylu przyprawia o zawrót głowy. Zespoły znakomicie przygotowane do warunków festiwalowych dawały z siebie wszystko, przygotowując specjalne sety, grając całe płyty, czy konwersując z publiką.

    Wyróżnił się tu Abbath, który ściągnął pod scenę rzesze fanów juz pierwszego dnia. Koncert przeplatany był poczuciem humoru wokalisty. Żadna niespodzianka dla tych, którzy mieli przyjemność oglądać Abbath na wspólnej trasie z Behemoth. Liczną publiczność zgromadził Mastodon, który zagrał 14 utworów. Bardzo dobry koncert dała Gojira, było ciężko, było dobrze. Na Brutal Assault każdego roku widzę wielu fanów tej kapeli. W ich koncertowym secie przeważały utwory z "Magma". Dość dużym zainteresowaniem cieszył się Septic Flesh, choć trochę szkoda, że zaczęli w słońcu. Popłynęły dźwięki "The vampire from Nazareth", "Prometeusz", "Lovecraft's death". Arch Enemy - przyznam, że nie lubię ich, lecz obiektywnie muszę stwierdzić, że wokalistka potrafi zrobić wrażenie. Umie się przypodobać fanom, jest żywiołowa, ma potężne wsparcie znakomitych gitarzystów i ten koci look. Na mój gust jesdnak za dużo blichtru, zbyteczna dbałość o detale stroju, fryzur. Wybaczcie, ale ja nie jestem w stanie oprzeć się wrażeniu pewnej sztuczności.

    Przejdźmy w mroczniejsze klimaty... Portugalski Moonspell dał świetny koncert z okazji 20-lecia wydania płyty "Irreligious", której to większą część zagrali, dodając do tego kultowe "Alma Mater" i "Vampiria". Kiedyś wg. mnie Satyricon grał szalenie dobre koncerty, jednak ostatnimi czasy, coś u nich nie do końca gra. Satyr zaprezentował "Nemesis Divina" i choć muszę przyznać, że są profesjonalistami, to coś mi się w tym wszystkim 'rozjeżdżało'. Lata temu ich koncerty były dla mnie magiczne - dziś czegoś mi w nich brakuje. Żelaznym festiwalowym punktem programu były takie hity jak "K.I.N.G", czy "The Pentagram Burns", które zawsze są w stanie kupić publikę.

    Agnostic front to zespół dający świetne, energetyczne koncerty. To zespół legenda, choć nie jest to moja ulubiona muzyka. Trudno ich jednak nie cenić za szczerość, oddanie i radość koncertowania. Aborted zagrali poprawnie, ale nic ponadto. Zmiana wystroju sceny i na scenę wkracza Dark Funeral. Choć już nieco inny to zespół, to wciąż dają dobre sztuki. Dbają o odpowiednią otoczkę na scenie - tu płachta z logo zespołu nie wystarcza. Takich właśnie kąsków na Brutalu poprosimy więcej! Muzyczno-ogniowe show dał też Behemoth, których koszulki były bardzo popularne wśród uczestników festiwalu. Cokolwiek by nie sądzić o osobie głównodowodzącego, to jednak nie można odmówić im konsekwencji i zapału do grania, za które tak wiele dzieciaków ich uwielbia. Choć zaprezentowali ten sam repertuar na festiwalu co w klubach, kilka miesięcy wcześniej, to, rzecz jasna, koncerty się trochę różniły. Dalej Ihsahn, ale nie jestem w stanie wytrzymać ich twórczości. Jako miłośniczka starego Emperor trochę się dziwnie czuję z tego powodu. Dla fanów thrash i nie tylko - występ legendarnych Destruction i Exodus. Fani progresywnego metalu też mogli czuć się usatysfakcjonowani. Naprawdę znakomity koncert dała nasz krajowa Mgła. Ośmielę się stwierdzić, że nie tylko w mojej ocenie, był to jeden z najlepszych koncertów Brutal Assault 2016. Zgromadził olbrzymią publiczność, która słuchała, słuchała, słuchała. Warty wyróżnienia był koncert Die Krupps, a także bogów death metalu - Obituary, z przejmującym wokalem Johna Tardy'ego. Z wielkich należy wspomnieć Dying Fetus - miazga po prostu. Do tego Ministry, które kilka lat temu grało pożegnalne trasy. I co? Widzimy ich znowu... Immolation, Venom Inc., Coroner, Taake... Wybaczcie że wspominam tak pobieżnie, ale te nazwy mówią same za siebie. Trzy sceny, radzący sobie dżwiękowcy. Długo by wymieniać, rozpisywać się. Najlepiej to przeżyć, samemu się przekonać, poczuć klimat na własnej skórze.

    Festiwal nie ma headlinerów, po gigantach scen grają mniejsze, mniej znane zespoły. Style, klimat, wszystko się przeplata, tworząc wyjątkowymi te 4 dni i noce w roku. Zewsząd słychać muzykę, w mieście, knajpach, barach, głośnikach w autach. Cieszymy się widząc ludzi podobnych sobie, zakochanych w muzyce - dzieci, starszych fanów. Kochani, pole namiotowe darmowe, wielki wybór na stoiskach i niezapomniane wrażenia, które dadzą Wam kopa na cały rok w oczekiwaniu na przyszłą edycję. Do zobaczenia w 2017!

    text: Barbara Niezgodaadded by: Olo

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.