Chaos Echœs

Mouvement ___2018
Śledzę ten zespół od samych ich początków, jeszcze pod szyldem Bloody Sign i kontakt z tymi Francuzami zawsze robił mi dobrze. Wprawdzie forma pierwszego długograja nagranego już po zmianie nazwy była dla mnie osobiście rozczarowująca, ale staram się zrozumieć zamysł; muzyków, którzy zapowiadali to jako pierwszą część z trzyczęściowego cyklu, gdzie “Transient”, jak sama ...





Betrayer

Scaregod ___2018
Wreszcie! Wreszcie w pełni godny następca genialnego “Necronomical Exmortis” - demo, które wyniosło Betrayer na top death metalowej sceny w naszym kraju i którego, w mojej ocenie nie pobili już ani na “Calamity”, ani tym bardziej powrotnym “Infernum in Terra” - obydwa skądinąd zajebiste albumy, ale albo każdemu odrobinę czegoś brakowało, albo czegoś było za dużo - nawet ...





Fetor / Crepitation

Onset of Horrendosity ___2019
Niezmordowany Wojtek z Deformeathing całkiem niedawno wypuścił na rynek kolejną porcję mielonki przeznaczoną dla wielbicieli tego przysmaku przygotowaną według najlepszych przepisów kuchni amerykańskiej. Złaknionym fanom świńskich podrobów rzucił na żer króciutki split po brzegi wypełniony slamming / brutal death metalem, gdzie swoje umiejętności prezentują brytyjski Crepitati...





Entropia

Vacuum ___2018
Klimatyczny jogging metal. Absurdalna szuflada? A do diabła z tym. Ta płyta naprawdę zmusza do fizycznej aktywności, zmiany przerzutki na szybszą, skakania przez kaniony i wbiegania na ośmiotysięczniki. To jest dosłownie godzinna reklama energetyków w okołometalowej oprawie. Króliczek Alcatela eksploduje w spazmach przeładowania, Lion odgryza głowę próbującego go zjeść dziecka, d...





  • Brutal Assault #19 - 06-09.08.2014

    2014-09-15
    W ciągu tych 4-ch dni nie tak znowu wielkie miasto staje się centrum wielkich wydarzeń. Przyjeżdża coraz więcej ludzi z całego świata. Możemy spotkać fanów z Brazylii, Meksyku, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Chorwacji, dalekich zakątkow Rosji. Polaków przyjeżdża więcej, a nawet widuje się wszystkie generacje - od małego do starego. W tym roku skład festiwalu był imponujacy. Największymi gwiazdami tej edycji były bez wątpienia Slayer i Venom. To było dobre posunięcie i wielka radość dla fanów.

    W środę zapowiadała się klasyka: amerykański Flotsam and Jetsam, Terrorizer oraz oczywiście Venom. Na koncercie Terrorizer były z początku problemy na linii akustyk-zespół, które w miarę trwania koncertu z powodzeniem starano się zminimalizować. Przed nimi wystąpił tajski band, który supportował Satyricon na trasie. Po nich zaś wielki Venom, który rozpoczął show hymnem "Black metal". Część zapewne nie wierzyła, że Cronos z kapelą tak dobrze będą się na scenie prezentować. Poleciało również całkiem sporo nowszych utworów. Był ogień, fajerwerki...

    Główną atrakcją czwartkowego dnia, a właściwie powoli zapadającej nocy był rzecz jasna Slayer. Niestety, już nie w oryginalnym składzie. Ciężki do przetrawienia wizualnie, nowy wizerunek Toma i dziwnie spowolnione tempo utworów. Oczywiście, nie zabrakło takich hitów jak "Reign in blood", "Seasons in the abyss", czy "Angel of death". Oczywiście sama możliwość obejrzenia Slayer na scenie Brutal Assault Fest jest już powodem do szczęścia. Tu należą się gorące podziękowania i wyrazy szacunku organizatorom tej muzycznej uczty. Festiwal zróżnicowany muzycznie, ale wszystko w ramach. O późnej już porze pozostało wczucie się w emocjonalny klimat jaki wytwarza na swych koncertach Katatonia. Szkoda, że akurat w tym samym czasie na małej scenie grała Gehenna, której koncert był prawdziwym rarytasem - dobre nagłośnienie, udany koncert. Zbieżność czasowa dwóch dobrych kapel jest usprawiedliwiona przy tej ilości zespołów. Bardzo dobry koncert dało Inquisition - ich black metal przyciągnął na koncert sporą ilość ludzi. Koncert był naprawdę głośny... Upalny dzień zakończył na dużej scenie norweski Khold, którzy potrafią wytworzyć specyficzną atmosferę na scenie. Zagrali bardo udany koncert.

    Dnia trzeciego festiwalu mogliśmy posłuchać naprawdę solidnej dawki death metalu. Świetnymi setami uraczyły szwedzki Unleashed, amerykańskie Suffocation, Obituary, a także czeski Krabathor. Należy również wspomnieć o niezłym występie szwedzkiego Amon Amarth, których muzyce towarzyszyła imponujace scenografia, mgły itp. efekty. Warto nadmienić niesamowity występ naszych krajan z Mgła. Namiot pełen, publika dopisała. Słyszałam nawet, gdy jacyś Rosjanie przyznali, że najbardziej czekają właśnie na Mgłę. Koncert misterium, odegrany w ciemności. Zespół fenomen. Bardzo dobry koncert zagrali, rownież na małej scenie, Schirenc Plays Pungent Stench. Porządna dawka łomotu przyciągnęła masę wygłodniałych fanów. Wracając na dużą scenę - tu też nie brakowało tego wieczora koncertów cieszących oko i ucho. Tak dotrwaliśmy do ostatniego już dnia festiwalu.

    W sobotę dane nam było posłuchać i pooglądać m.in. Impaled Nazarene - istne szaleństwo, Sodom - mus dla maniaków thrash. Z amerykanskiej sceny - hardcore'owe SOIA, którym bacznie przyglądał się także lider Master. Koncert bezbłędny, mógł podobać się także fanom nieco innych muzycznych rejonów. Trzeba było zobaczyć Down, a wreszcie też i Satyricon, których profesjonalizm nie pozwala na marne koncerty.

    Z każdym kolejnym rokiem festiwal się rozrasta. Pojawiają się nowosci - w tym roku np. wystawa prac twórców okładek płyt Unleashed, Morgoth, Asphyx - Alexa Hermanna i Godothora. Jeśli ktoś miał ochotę oderwać się od muzyki to czekały na niego seanse w horror cinema, stoiska z merchem i pamiątkami. Podczas festiwalu miała równiez miejsce premiera książki Bruno Revoltikona "Krabathor a Hypnos".

    Cały festiwal był ucztą dla fanów - ogromne podziękowania dla organizatorów. Przyjeżdżajcie licznie!

    autor: Barbara Niezgoda


    added by: Olo

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.