Sadokist

Necrodual Dimension Funeral Storms ___2019
Sadokist to niezła banda fińskich pojebańców. Zdecydowanie bardziej niż na główkowanie nad złożonością swoich utworów stawiają na podziemną autentyczność, bezkompromisowość i konserwatywny, metalowy satanizm, w którym bluźnierstwo przeciwko wszelkim świętościom i normom społecznym jest jedyną, akceptowalną formą składania hołdu dla Piekła. Ta otoczka i wyraźne, wła...





Draghkar

At The Crossroads Of Infinity ___2020
Reklamowany w zeszłym roku składak różnych materiałów Draghkar był atrakcyjny tylko na papierze, w notkach prasowych od Horror Pain Gore - death/doom z nawiązaniami do fińskich klasyków - to mogło rozbudzać apetyty, nawet jeżeli nie jest to ostatnio jakiś oryginalny kierunek. Niestety wydawca nie wspominał wtedy nic o tragicznym warsztacie, paździerzowatych melodiach i koncepcyjnym...





Carbonized Innocents

Demo 2020 ___2020
Cóż za cudowne kilka minut muzyki! Żadnego intro srintro, żadnego ostrzeżenia, parental, srental advisory czy trailerów, które miałyby za zadanie przygotować metalową gawiedź na to muzyczne tornado. Żadnej reklamy, ani zapowiedzi ze strony wielkich wytwórni, które pewnie o tym zespole nawet nie wiedzą. A tu nagle, jak niezapowiedziany strzał w ryj zza rogu ciemnej uliczki, w jakiej...





Rattenfänger

Geisslerlieder ___2019
Przyznam szczerze, że Roman Saenko, razem z resztą ekipy z Drudkh zaimponowali mi tym, że u szczytu eksplozji nowej fali old school doom/death metalu udało im się wyjść z czymś, co będzie brzmiało klasycznie, nawet antycznie, a przy tym miało jednak własny, wyjątkowy charakter. W tłumie rekultywatorów szkoły -ation death metalu, starej Finlandii i Szwecji styl Rattenfänger wyróż...





  • United Death Armageddon 2009, 18.09.2009, Rzeszów, Pod Palmą

    2009-10-29
    Rozpoczęło się z tradycyjnym, ściśle związanym z tego typu wydarzeniami opóźnieniem. Mogę czekać, gdy jest na co, szczególnie w dobrym towarzystwie. Tym razem było na co, towarzystwo dopisało jak zwykle. Niewielki cień na imprezę nazwaną "United Death Armageddon 2009" położyła skromna frekwencja oraz problemy z nagłośnieniem. Rzeszowscy fani muzyki ekstremalnej od pewnego czasu zaczęli niedomagać i odpuszczać sobie koncerty mniej utytułowanych wykonawców. Przykre tym bardziej, że w nie tak odległej przeszłości sytuacja przedstawiała się diametralnie odmiennie. Niewielką liczebnie grupę zgromadzonych przywitał Excidium. Występ Rzeszowian można było podziwiać jedynie od strony wizualnej. Sprawcą wyjątkowo nędznej jakości dźwięku dobiegającego ze sceny był pan odpowiedzialny za nagłośnienie. Większą cześć setu Excidium wypełniły szalone eksperymenty prowadzone przez niego na wszelkich dostępnych suwakach, pokrętłach, przełącznikach. Pan szalał na całego włączając i wyłączając, kręcąc w lewo, prawo, przesuwając w górę i w dół. Efekt tych manewrów był opłakany, dźwięk co rusz niknął, pojawiał się i przepadał ponownie. Po pewnym czasie odbiór doszczętnie zmasakrowanej fonii począł boleśnie ciążyć. Wielka szkoda, że wysiłek i sceniczne zaangażowanie kapeli poszło na marne. Podczas występu kolejnego zespołu sytuacja uległa niewielkiej poprawie. Po części dzięki zaangażowaniu w poprawę nagłośnienia ludzi dobrej woli, przypadkowych herosów, którzy dorzucili jakże cenne w zaistniałej sytuacji "trzy grosze". Pomogło także to, że Mord'A'Stigmata wykonuje muzykę bardziej przestrzenną i uporządkowaną aniżeli sceniczni poprzednicy. Podczas "United Death Armageddon 2009" mogliśmy poznać mocno odmienione oblicze "Uberrealistic". Zespół zrezygnował z intensywnie wykorzystywanej na płycie elektroniki i dało to zaskakująco ciekawy efekt. Szczególnie pozytywnie odebrałem wolniejsze, transowe partie. Być może dlatego, że żwawsze, rozpędzone brzmiały nieczytelnie. Blaze Of Perdition zwracał uwagę przede wszystkim sceniczną prezencją. Muzycy przystroili się litrami farby, krwi, zwojami bandaży, kilogramami łańcuchów. Ze sceny powiało umiejętnie ucharakteryzowaną grozą. Na scenie odbyło się coś na kształt podszytego black metalem rytuału. Bohaterami show byli jednak nie tylko obaj przekrzykujący się, strojący groźne miny, biczujący się wokaliści. Uwagę przykuwał także fenomenalnie grający basista. Byłem pod dużym wrażeniem tego, jak wiele ciekawych dźwięków i nieszablonowych zagrywek zdołał upchnąć ów muzyk w swoje partie nie burząc jednocześnie konwencji surowego black metalu wykonywanego przez resztę zespołu. Hell United ma także w składzie wyczynowych instrumentalistów. Nie mam pojęcia gdzie i w jaki sposób obaj gitarzyści doprowadzają do tak niebywałej wprawy swoje prawe nadgarstki, ale ich praca jest bezwzględnie godna odnotowania. Zaimponowało mi zgranie, precyzja i żelazna kondycja obu panów. Podczas występu Hell United akustyk doszedł do wniosku, że czas prześledzić instrukcję obsługiwanego sprzętu. Ubolewałem nad tym, że na ponowny manewr nie zdecydował się wcześniej, niemniej dzięki nieśpiesznym, acz konsekwentnym działaniom mogliśmy połowę show Hell United podziwiać w zdecydowanie bardziej komfortowych warunkach. Koncert MasseMord charakteryzował przede wszystkim niespotykany owego pięknego wieczoru na tak dużą skalę ruch sceniczny. Na deskach zapanowało zbiorowe szaleństwo, a nagie torsy muzyków wzbudziły niebywały aplauz wśród żeńskiej części publiczności. Podziwiając sceniczne wyczyny MasseMord nie sposób nie zauważyć, że zespół czerpie dużą satysfakcję z występów na żywo nie ograniczając się jedynie do groźnych min i szerokiego rozkroku. Poczynania zespołu charakteryzował potężny ładunek rock'n'rolla, co jest bardzo pożądanym elementem koncertowej zawieruchy. Zapamiętam "United Death Armageddon 2009" jako wyjątkowo barwną imprezę kulturalną, której bardzo mocnym punktem był dobór zespołów. Podczas kilku minionych godzin dane mi było bawić się w takt muzyki ekstremalnej o różnych obliczach, w każdym przypadku cieszącej oko.

    tekst: Robert Jurkiewicz
    foto: A.Czarna666
    added by: Olo

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.