Chaos Echœs

Mouvement ___2018
Śledzę ten zespół od samych ich początków, jeszcze pod szyldem Bloody Sign i kontakt z tymi Francuzami zawsze robił mi dobrze. Wprawdzie forma pierwszego długograja nagranego już po zmianie nazwy była dla mnie osobiście rozczarowująca, ale staram się zrozumieć zamysł; muzyków, którzy zapowiadali to jako pierwszą część z trzyczęściowego cyklu, gdzie “Transient”, jak sama ...





Betrayer

Scaregod ___2018
Wreszcie! Wreszcie w pełni godny następca genialnego “Necronomical Exmortis” - demo, które wyniosło Betrayer na top death metalowej sceny w naszym kraju i którego, w mojej ocenie nie pobili już ani na “Calamity”, ani tym bardziej powrotnym “Infernum in Terra” - obydwa skądinąd zajebiste albumy, ale albo każdemu odrobinę czegoś brakowało, albo czegoś było za dużo - nawet ...





Fetor / Crepitation

Onset of Horrendosity ___2019
Niezmordowany Wojtek z Deformeathing całkiem niedawno wypuścił na rynek kolejną porcję mielonki przeznaczoną dla wielbicieli tego przysmaku przygotowaną według najlepszych przepisów kuchni amerykańskiej. Złaknionym fanom świńskich podrobów rzucił na żer króciutki split po brzegi wypełniony slamming / brutal death metalem, gdzie swoje umiejętności prezentują brytyjski Crepitati...





Entropia

Vacuum ___2018
Klimatyczny jogging metal. Absurdalna szuflada? A do diabła z tym. Ta płyta naprawdę zmusza do fizycznej aktywności, zmiany przerzutki na szybszą, skakania przez kaniony i wbiegania na ośmiotysięczniki. To jest dosłownie godzinna reklama energetyków w okołometalowej oprawie. Króliczek Alcatela eksploduje w spazmach przeładowania, Lion odgryza głowę próbującego go zjeść dziecka, d...





  • United Death Armageddon 2009, 18.09.2009, Rzeszów, Pod Palmą

    2009-10-29
    Rozpoczęło się z tradycyjnym, ściśle związanym z tego typu wydarzeniami opóźnieniem. Mogę czekać, gdy jest na co, szczególnie w dobrym towarzystwie. Tym razem było na co, towarzystwo dopisało jak zwykle. Niewielki cień na imprezę nazwaną "United Death Armageddon 2009" położyła skromna frekwencja oraz problemy z nagłośnieniem. Rzeszowscy fani muzyki ekstremalnej od pewnego czasu zaczęli niedomagać i odpuszczać sobie koncerty mniej utytułowanych wykonawców. Przykre tym bardziej, że w nie tak odległej przeszłości sytuacja przedstawiała się diametralnie odmiennie. Niewielką liczebnie grupę zgromadzonych przywitał Excidium. Występ Rzeszowian można było podziwiać jedynie od strony wizualnej. Sprawcą wyjątkowo nędznej jakości dźwięku dobiegającego ze sceny był pan odpowiedzialny za nagłośnienie. Większą cześć setu Excidium wypełniły szalone eksperymenty prowadzone przez niego na wszelkich dostępnych suwakach, pokrętłach, przełącznikach. Pan szalał na całego włączając i wyłączając, kręcąc w lewo, prawo, przesuwając w górę i w dół. Efekt tych manewrów był opłakany, dźwięk co rusz niknął, pojawiał się i przepadał ponownie. Po pewnym czasie odbiór doszczętnie zmasakrowanej fonii począł boleśnie ciążyć. Wielka szkoda, że wysiłek i sceniczne zaangażowanie kapeli poszło na marne. Podczas występu kolejnego zespołu sytuacja uległa niewielkiej poprawie. Po części dzięki zaangażowaniu w poprawę nagłośnienia ludzi dobrej woli, przypadkowych herosów, którzy dorzucili jakże cenne w zaistniałej sytuacji "trzy grosze". Pomogło także to, że Mord'A'Stigmata wykonuje muzykę bardziej przestrzenną i uporządkowaną aniżeli sceniczni poprzednicy. Podczas "United Death Armageddon 2009" mogliśmy poznać mocno odmienione oblicze "Uberrealistic". Zespół zrezygnował z intensywnie wykorzystywanej na płycie elektroniki i dało to zaskakująco ciekawy efekt. Szczególnie pozytywnie odebrałem wolniejsze, transowe partie. Być może dlatego, że żwawsze, rozpędzone brzmiały nieczytelnie. Blaze Of Perdition zwracał uwagę przede wszystkim sceniczną prezencją. Muzycy przystroili się litrami farby, krwi, zwojami bandaży, kilogramami łańcuchów. Ze sceny powiało umiejętnie ucharakteryzowaną grozą. Na scenie odbyło się coś na kształt podszytego black metalem rytuału. Bohaterami show byli jednak nie tylko obaj przekrzykujący się, strojący groźne miny, biczujący się wokaliści. Uwagę przykuwał także fenomenalnie grający basista. Byłem pod dużym wrażeniem tego, jak wiele ciekawych dźwięków i nieszablonowych zagrywek zdołał upchnąć ów muzyk w swoje partie nie burząc jednocześnie konwencji surowego black metalu wykonywanego przez resztę zespołu. Hell United ma także w składzie wyczynowych instrumentalistów. Nie mam pojęcia gdzie i w jaki sposób obaj gitarzyści doprowadzają do tak niebywałej wprawy swoje prawe nadgarstki, ale ich praca jest bezwzględnie godna odnotowania. Zaimponowało mi zgranie, precyzja i żelazna kondycja obu panów. Podczas występu Hell United akustyk doszedł do wniosku, że czas prześledzić instrukcję obsługiwanego sprzętu. Ubolewałem nad tym, że na ponowny manewr nie zdecydował się wcześniej, niemniej dzięki nieśpiesznym, acz konsekwentnym działaniom mogliśmy połowę show Hell United podziwiać w zdecydowanie bardziej komfortowych warunkach. Koncert MasseMord charakteryzował przede wszystkim niespotykany owego pięknego wieczoru na tak dużą skalę ruch sceniczny. Na deskach zapanowało zbiorowe szaleństwo, a nagie torsy muzyków wzbudziły niebywały aplauz wśród żeńskiej części publiczności. Podziwiając sceniczne wyczyny MasseMord nie sposób nie zauważyć, że zespół czerpie dużą satysfakcję z występów na żywo nie ograniczając się jedynie do groźnych min i szerokiego rozkroku. Poczynania zespołu charakteryzował potężny ładunek rock'n'rolla, co jest bardzo pożądanym elementem koncertowej zawieruchy. Zapamiętam "United Death Armageddon 2009" jako wyjątkowo barwną imprezę kulturalną, której bardzo mocnym punktem był dobór zespołów. Podczas kilku minionych godzin dane mi było bawić się w takt muzyki ekstremalnej o różnych obliczach, w każdym przypadku cieszącej oko.

    tekst: Robert Jurkiewicz
    foto: A.Czarna666
    added by: Olo

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.

Ulcer

Może dzięki uwielbieniu Dissection jest na Heading Below więcej melodii? Może za sprawą Testimony of Ancients znalazły się klawiszowe podkłady? Być może dlatego, że kochamy Autopsy jest więcej tłustych zwolnień? Jakoś tak to wszystko naturalnie przyszło.