news





the newest reviews

War Ripper

Strength in Numbers ___2020
War Ripper to taki niedzielny projekt Joela Grinda pod którego szyldem nagrał w 2007 jedną epkę i teraz dostajemy dopiero drugi materiał z tym logo - na razie tylko w formacie cyfrowym. I znów od pierwszych dźwięków zostajemy przytłoczeni zajebistymi, oldskulowymi pogłosami i atmosferą będącą skrzyżowaniem surowej bezwzględności Hellhammer i punk-metalowej, d-beatowej energii Dis...





Hostia

Carnivore Carnival ___2020
Hostia jaka jest, każdy widzi – mały opłatek o średnicy około pięciu centymetrów wykonany z mąki, symbolizujący.... chwila, chwila, bo chyba miałem mówić o zupełnie innej Hostii, której należy raczej słuchać niż oglądać. Właśnie moje uszy wypełnia "Carnivore carnival", druga płyta zespołu o tej sympatycznej nazwie. Jeśli jeszcze ktoś nie miał z nimi wcześni...





news

  • Memoriam (gb) - pierwszy singiel z nowego albumu "To the End"

    2021-01-23

    "Onwards into Battle" to kawałek otwierający i pierwszy promujący nowy album "To the End" brytoli z Memoriam, który ukazać się ma 26 marca nakładem Reaper Entertainment. Jest potężny, chwytliwy i spowoduje, że do 26 marca będziecie mieć owsiki w dupie nie mogąc doczekać się tego albumu:


    Karl Willets o tekście upublicznionego singla: "Utwór ten kontynuuje koncept z "Requiem for Mankind" i jest pod wieloma względami podobny do utworu "Fixed Bayonets". Tekst utworu koncentruje się na "godzinie zero" będącej początkiem bitwy, co jest bardzo odpowiednie na początek tego albumu.‭ W temacie wojny tekst tego kawałka eksploruje zwłaszcza brutalność wojny okopowej.
    Wojna trwa. Niech rozpocznie się bitwa.
    "

    Preordery "To the End": www.reapermusic.de/memoriam-end

    Line-up Memoriam:
    Karl Willetts | vocals  (ex-Bolt Thrower)
    Frank Healy | bass (ex-Benediction)
    Spike T Smith | drums (Sacrilege, Conflict, Killing Joke, The Damned)
    Scott Fairfax  | guitars (As The World Dies, ex-Benediction live)

    Jak informowała już wcześniej wytwórnia zapowiadając ten album, w ciągu dwóch lat od wydania "Requiem For Mankind" Memoriam nie spoczęli na laurach. "To the End" to początek drugiej trylogii albumów zespołu, ale będący swego rodzaju prologiem do pierwszych trzech płyt. Cofając się chronologicznie i opowiadając o życiu lidera, którego upadek zobrazowany został w pierwszej trylogii, teksty nowego albumu, choć osadzone w fikcyjnym królestwie, inspirowane są jak najbardziej życiem realnym. Główny temat wojny podkoloryzowany jest politycznymi perturbacjami i doświadczeniami dnia codziennego, które razem tworzą spójną i fascynującą kronikę.

     

    Kwartet ponownie skorzystał z usług producenta Russa Russella, ale po raz pierwszy zespół nagrywał demo z tymi utworami i do studia weszli na znacznie lepiej przygotowani. Jeżeli dodamy do tego świetne stosunki jakie zespół a z Russellem to dostaniemy pełny obraz doskonałych warunków pozwalających na odważniejsze eksperymentowanie. Znalazło to swoje wyraźne odzwierciedlenie w zróżnicowaniu struktur i brzmienia dziewięciu utworów na tym albumie.

    Po raz kolejny okładkę stworzył też Dan Seagrave, którego twórczość od samego początku istnienia zespołu Memoriam traktują jako swoisty akompaniament do ich muzyki.

    Komentarz zespołu:
    "Jesteśmy naprawdę szczęśliwi z faktu współpracy z Danem. Jego wizje i interpretacje pomysłów są absolutnie unikalne i jest czymś fantastycznym wspólne angażowanie się z nim w twórczy proces - widząc pomysły przetworzone na niezwykłe obrazy, które z dumą możemy użyć jako okładki dla naszych albumów. Nie ma drugiego grafika o takim stylu i praca z jakimkolwiek innym artystą w tym momencie byłaby dla nas pójściem na kompromis; jego przywiązanie do detali jest wręcz niewiarygodne. "To the End" to pierwszy album nowej trylogii i przedstawia wydarzenia, które doprowadziły do scen przedstawionych na naszym pierwszym albumie "To the Fallen". Okładka przedstawia władcę prowadzącego swoich żołnierzy na ostatnią bitwę, w której sam ginie. Wygląda cholernie zabójczo."

    Sam Seagrave tak opowiada o swoim dziele:
    "W tej chwili uchwyciliśmy świt zagłady miasta; widoczny z przemysłowych peryferii, w czasie gdy wojska spadają manewrem okrążającym na dolinę, siejąc zniszczenie i zbliżając się coraz bardziej do celu.
    Postać władcy na tym etapie stała się dla mnie czymś w rodzaju nieludzkiego stworzenia. W jego DNA następuje elementarna zmiana i odcina się on od swoich przyziemnych zmysłów. związany ziemską materią, czujemy, że jego obecność niesie ze sobą surrealistyczną chorobę, która dotyka najbliższe otoczenie i tych, którzy znajdują się w jego zasięgu.
    Mój artystyczny wkład polegał na połączeniu wojskowej techniki retro z początku XX wieku ze sztuką renesansu. Na przykład czołgi z płaskorzeźbami i wynalazki takie jak latający kombinezon, czy metalowy pojazd opancerzony wznoszący się obok figury na pierwszym planie. Na tym obrazie jest mniej dosłownego mroku. Wydaje się, że bardziej przenika on tutaj w strumieniu cząstek pyłu, niczym mgła, w której mieszają się cząsteczki lodu i szarego betonu. Prześwieca przez nią światło wschodzącego dnia, tak rozświetlające jak i śmiertelne."

    www.facebook.com/Memoriamuk2020
    www.facebook.com/ReaperEntertainment/
    www.reapermusic.de/memoriam-end/

    added by: Olo
    source: fb / Reaper Entertainment

    MemoriamReaper EntertainmentDan SeagraveRuss Russell


Hostia

Na nowej płycie znajdziecie numer "Krasnodar Kitchen", opowiada on o zakochanych ptaszkach – Dmitry i Natalii Baksheevy z Rosji. Para przyznała się do kilkunastu morderstw od 1999. Podczas przeszukania znaleziono zdjęcia przedstawiające świąteczną kolację, gdzie dekoracjami stołu były ludzkie części ciała.

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.