news





the newest reviews

War Ripper

Strength in Numbers ___2020
War Ripper to taki niedzielny projekt Joela Grinda pod którego szyldem nagrał w 2007 jedną epkę i teraz dostajemy dopiero drugi materiał z tym logo - na razie tylko w formacie cyfrowym. I znów od pierwszych dźwięków zostajemy przytłoczeni zajebistymi, oldskulowymi pogłosami i atmosferą będącą skrzyżowaniem surowej bezwzględności Hellhammer i punk-metalowej, d-beatowej energii Dis...





Hostia

Carnivore Carnival ___2020
Hostia jaka jest, każdy widzi – mały opłatek o średnicy około pięciu centymetrów wykonany z mąki, symbolizujący.... chwila, chwila, bo chyba miałem mówić o zupełnie innej Hostii, której należy raczej słuchać niż oglądać. Właśnie moje uszy wypełnia "Carnivore carnival", druga płyta zespołu o tej sympatycznej nazwie. Jeśli jeszcze ktoś nie miał z nimi wcześni...





news

  • Dead Infection, Parricide, Incarnated i inni na 16-lecie Epitome

    2008-04-09
    EveryDayHate oraz Epitome zapraszają na koncert z okazji 16-lecia zespołu Epitome. Impreza odbędzie się 6 czerwca w rzeszowskim Klubie Pod Palmą na ulicy Cichej a zagrać mają: Dead Infection, Parricide, Incarnated, Taraban, Nuclear Vomit, słowacki Obliterate oraz oczywiście sam Epitome. Wszelkie info: everydayhate.ovh.org/epitome/koncert.htmladded by: Olo
    source: Andy / EDH



Hostia

Na nowej płycie znajdziecie numer "Krasnodar Kitchen", opowiada on o zakochanych ptaszkach – Dmitry i Natalii Baksheevy z Rosji. Para przyznała się do kilkunastu morderstw od 1999. Podczas przeszukania znaleziono zdjęcia przedstawiające świąteczną kolację, gdzie dekoracjami stołu były ludzkie części ciała.

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.