Hostia

interview by - Nasum
Lubię muzyczne niespodzianki. Lubię jak na scenie, tym bardziej tej naszej, krajowej, pojawia się zespół znikąd i bezpardonowo pokazuje wszystkim swoje kły. Przykładem niech będzie Hostia – zespół, który zadebiutował dwa lata temu jako projekt i od razu wzbudził zainteresowanie w pewnych kręgach. Ludzie odpowiedzialni w tym zespole za muzykę postanowili nie zasypywać gruszek w popiele i właśnie teraz pojawia się na rynku ich drugie wydawnictwo "Carnivore carnival". Materiał bardzo udany, mocny, brutalny, czyli taki, jaki lubię najbardziej. A że byłem ciekaw kilku rzeczy związanych z Hostią, to wysłałem kilka pytań, na które odpowiedzi udzielił mi vocalus maximus st. Sixtus - nie męczę dłużej, zapraszam na lekturę ogłoszeń duszpasterkich...

1. Witam Panów kaznodziejów, jak samopoczucie? Właśnie na rynku pojawiła się Wasza druga płyta, tak więc jesteście gotowi by odpowiedzieć na kilka pytań, nie tylko dotyczących "Carnivore carnival"?

Dzień dobry, dzień dobry. Gdy trzyma się w ręku efekt kilkumiesięcznej pracy, to samopoczucie jak najbardziej szampańskie (śmiech). Co do pytań - zamieniam się w słuch.

2. Powstaliście jako projekt, dzięki któremu jak kiedyś wspomnieliście, postanowiliście się wyżyć grając zupełnie inną muzykę niż ta, którą gracie w swoich macierzystych formacjach. Nie wiązaliście z tym projektem żadnych długofalowych planów, bowiem gdyby nie osiągnęliście żadnego rozgłosu, to chcieliście grać dla samej frajdy grania. Czy sukces Hostii zaskoczył Was samych?

Nic się tak naprawdę nie zmieniło w naszym podejściu do Hostii, nadal jest to dla nas tylko zabawa/odskocznia od codziennych trosk. Nie odczuliśmy, aby nasz projekt odniósł jakiś specjalny sukces. Może wiesz coś więcej na ten temat? (śmiech) Przyznam szczerze, że nie bardzo mamy czas na śledzenie tego, co się dzieje wokół zespołu, nie zajmuje to naszych myśli. Naturalnie jest mocno odczuwalny pozytywny feedback na to, co robimy. Świadczy o tym choćby to, że wszystko co wypuszczamy dla ludzi, zarówno merch, jak i płyty są  wyprzedawane. Sami jesteśmy kolekcjonerami, więc staramy się zaoferować odbiorcom jak najlepszy merch. Wracając do Twojego pytania, nie ma tu może elementu zaskoczenia, ale jest nam zajebiście miło, że to co robimy dla zabawy, podoba się również innym.

3. Żadnych oczekiwań, planów czy pomysłów jak ciągnąć to dalej. I tak jak pojawiliście się nagle i niejako znikąd, tak teraz pojawia się druga płyta. Czy to znaczy, że wraz z jej ukazaniem Hostia z projektu przeobraziła się w normalnie funkcjonujący zespół, który będzie regularnie wydawał płyty? Skupiacie się teraz tylko na Hostii, czy też dzielicie czas pomiędzy wszystkie zespoły w których gracie?

Po ukazaniu się debiutu już wiedzieliśmy, że skupimy się na Hostyjce, jako prawdziwym zespole. Mieliśmy okazję przetestować materiał na pojedynczych sztukach, jak i na trasie "Innowiercy Tour", okazało się, że fajnie to jedzie na żywca. Cała nasza czwórka traktuje ten zespół priorytetowo i nie udzielamy się już na tę chwilę w innych bandach.

4. Zdecydowaliście się użyć polskojęzycznego szyldu. Na scenie jest już Mgła, Furia, Lęk – wiadomo, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Czy przyszło Wam do głowy, że sporo ludzi mogło skojarzyć Was z kolejnym black metalowym projektem? Niektórzy nie przepadają za takim graniem, więc mogli Was najzwyczajniej skreślić na starcie. Nie mieliście takich obaw?

Okazało się, że nie tak do końca to polskojęzyczny ten szyld. W języku hiszpańskim to wulgarne określenie "jebać" (śmiech). W naszym przypadku miało zadziałać jak cios w gardło wyznawców katolickiej sekty i  polskich nadętych fanatyków religijnych. Naturalnie zdawałem sobie sprawę ze skojarzeń o których piszesz, zwłaszcza w zestawieniu z naszą stylistyką wizualną. Wyobraź sobie zaskoczenie odbiorcy który nastawia się na blacki, a tu jeb – prawdziwy wpierdol do headbanging'u (śmiech).

5. Skoro już wybraliście polską nazwę, dlaczego nie używacie ojczystego języka w swoich tekstach?

Eh mam straszną awersję do języka polskiego w metalu. Darcie ryja w naszym ojczystym języku jest totalnie bez sensu, skoro nie można zrozumieć tekstu, kolejna sprawa, napisać fajny teksty po polsku, aby słuchając nie oblewał ludzi rumieniec zażenowania jest bardzo trudno. Nazwij mnie starym dziadem, ale skrócę to tak: jeśli nie jesteś Romkiem Kostrzewskim, nie śpiewaj metalu po polsku. Amen.

 

6. Ukrywacie się pod pseudonimami. Co ciekawe, nie są to jakieś gore'owe, groteskowe ksywki, czy imiona diabłów i demonów z jakiejś zapomnianej mitologii zachodnich aborygenów. Św. Ewaryst czy św. Anaklet, to imiona jednych z pierwszych papieży, czyż nie? Pozostałe imiona to także imiona przywódców kościoła? Kto wpadł na ten pomysł?

Dokładnie tak, są to imiona papieży tych najlepszych, czyli martwych. Zaznaczę tu jednak dla zainteresowanych, że nie były to postacie takie "święte", warto poszperać i poczytać co nieco. Pomysł mój podobnie jak nazwa, ponieważ wszystkie rzeczy pozamuzyczne w zespole to moja brocha. Za co jestem wdzięczny chłopakom, bo sprawia mi to wiele frajdy.

7. Mówiliście wcześniej, że nie zamierzacie robić wielkiej tajemnicy z Waszej tożsamości, wszystko miało być dla zainteresowanych jasne po pierwszym koncercie. Z tego co jednak widzę, nadal na zdjęciach nie prezentujecie swoich twarzy, które tym razem zakrywacie ciekawymi "maskami"... Ta lekka aura tajemnicy, te ukrywanie twarzy  stało się już nieodłącznym elementem Waszego image? Na koncertach także zastosujecie ten patent?

Nie robimy wielkiej tajemnicy, ale też nie zamierzamy się afiszować, na koncertach nie zakrywamy twarzy i w dalszym ciągu nie będziemy. Zależy nam aby Hostia była odbierana jako jeden organizm, nie jako 4 indywidualne mordy. W tym chorym kraju zaraz przyjdzie mi się napierdalać na miecze z rycerzami Chrystusa, jak tylko wyjdę z domu, więc tak będzie bezpieczniej dla mnie, jak i dla tych  biednych, chorych psychicznie gości.

8. Pierwszy album nagraliście podobno dość szybko. Instrumenty zarejestrowaliście w trzy dni, wokale w dwa. Większość została zarejestrowana za pierwszym, maksymalnie drugim podejściem. Jak było tym razem? Też poszliście na żywioł aby uchwycić ten pierwiastek szaleństwa i spontanicznej energii?

Tak! Ostatnia sesja nagraniowa wyglądała praktycznie tak samo (śmiech). Tym razem również większość wokali powstała w studiu. Jest to świetne doświadczenie, bardziej stresujące, ale za to zostaje element zaskoczenia i świeżości podczas nagrywania. Gdy się wymęczy na próbach cały materiał do perfekcji, to później nagrywanie jest mniej ekscytujące. Mogliśmy sobie pozwolić na improwizacje czy eksperymenty pod czujnym uchem Janosa. Postawiliśmy znów na surowość, tym razem chcieliśmy oddać energię, która towarzyszyła nam na koncertach. Bardzo mi zależało na zachowaniu naturalnego wokalu, bo spuszcza on wtedy najlepszy wpierdol. Nie jestem fanem udawanego "technicznego" darcia pyska. Wykrzykuję swoje flaki i brzmi to jak niedźwiedź grizzli topiący się w studni (śmiech).

9. Po przesłuchaniu "Carnivore carnival" jako pierwsze skojarzenie przyszła mi do głowy nazwa Lock Up. Podobna muzyka, podobny żywioł, i kilka innych wspólnych cech właśnie z tą załogą. Zgodzicie się z taką opinią, czy też bronicie się rękami i nogami przed jakimikolwiek porównaniami?

O ile wiem to jestem jedynym fanem Lock Up w kapeli, ale po wokalach raczej tego się nie usłyszy (śmiech). Nie da się bronić przed porównaniami więc nie przeszkadza mi to. W przypadku Lock Up zgadzam się z Tobą, łączymy podobne nurty, jest śmierć metal ale jest też hardcorowa skoczność, czy jakieś crossover'owe smaczki.. Powiem tak -  Hostia może się spodobać fanom Lock Up.

10. Poszliście za ciosem i skorzystaliście z usług tego samego studia i realizatora. Jak Wy, jako twórcy, oceniacie nowy materiał? Jesteście zadowoleni z końcowego rezultatu?

Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z Janosem jak i jego studia JNS. Szczerze mówiąc nagrywanie z nim to czysta frajda, wszystko przebiega szybko i sprawnie i co najważniejsze, w fajnej atmosferze. Może to wynikać z faktu iż to nie pierwsza nasz współpraca i wiemy czego po sobie oczekiwać. Jeśli chodzi o miksy i produkcję to już są łzy i pot (śmiech) ale najważniejsze jest to, że znajdujemy złoty środek i wszyscy są zadowoleni.

11. To pytanie musiało się pojawić. O czym traktują teksty na nowej płycie? Skupiliście się wyłącznie na tematach około religijnych, czy też może poruszacie także inne kwestie?

To już pewnego rodzaju schemat. Bazą jest  krytyka i demaskowanie religii, a w szczególności chrześcijańskiej sekty. Tak jak na debiucie, mamy też numer, który jest tributem dla klasycznego horroru slashera z 80 lat. Mieliśmy już "Leatherface Kiss", a tym razem mamy numer "Jason's Cardio". Lubię również sięgnąć po prawdziwe historie, prawdziwych pojebów, jak Karl Großmann – kanibal z Berlina, który w latach 20 zabijał prostytutki i sprzedawał ich mięso w postaci wędlin na targu. Najsłynniejsze były kiełbaski. Karl pojawił się na naszym debiucie w utworze "Karl's Delicatessen". Na nowej płycie natomiast znajdziecie numer "Krasnodar Kitchen", opowiada on o zakochanych ptaszkach – Dmitry i Natalii Baksheevy z Rosji. Para przyznała się do kilkunastu morderstw od 1999. Podczas przeszukania znaleziono zdjęcia przedstawiające świąteczną kolację, gdzie dekoracjami stołu były ludzkie części ciała. Sięgając po taka tematykę, chciałem udowodnić, że nie potrzebujemy bajek o diable czy innych głupot, na ziemi mamy dość czystego zła i diabły. Może nawet to Twój sąsiad (śmiech)!

12. Pojawiło się również ciekawe video do kawałka "Dance 4 Jesus", które urzeknie zapewne kilku miłośników takich dźwięków. Prześmiewcze, z wyczuwalną nutą szyderstwa, dobrze komponuje się z lekkim, zabawowym zabarwieniem samego utworu. Kto wpadł na pomysł jego realizacji?

Winny! Nie wymyśliłem jednak nic oryginalnego. Dużo wcześniej widziałem jakieś kompilacje, gdzie podkładano taki obrazek pod nutę metalową, jednak nie mogłem się oprzeć bo zarówno tytuł, jak i sam numer o to się aż prosił (śmiech).

13. Na szczególną pochwałę oraz uwagę zasługuje oprawa graficzna autorstwa Łukasza "Pachu" Pacha, który jak już co poniektórym wiadomo, jest również Waszym wokalistą. Czy myśleliście aby oddać tą działkę jakiemuś innemu artyście, czy uznaliście, że jako członek zespołu najlepiej wyrazi to, co chcecie przekazać?

Dziękuję bardzo. Tutaj znowu jestem wdzięczny chłopakom za zaufanie, całkowicie dali mi wolna rękę w tematach graficznych i pozamuzycznych. Póki się to zgadza i jest za darmo to chyba mnie nie zwolnią z tego (śmiech). A tak poważnie, nie oddam tej fuchy nikomu, ponieważ konsekwentnie zajmuję się tym od początku i jest to mój ukochany bękart. 


 

14. Oprócz oprawy graficznej cała otoczka wokół kapeli ma wymiar raczej antychrześcijański, albo jak wolicie, antyreligijny. W przeciwieństwie jednak do takiego Behemotha, a szczególnie do lidera tej kapeli, który próbuje wzbudzać kontrowersje i skandale za wszelką cenę, przekraczając wszelkie granice, Wasz sprzeciw jest utrzymany w ryzach dobrego smaku. Czy sami sobie wyznaczyliście te granice, czy też może źle to odbieram, i wraz z dalszą działalnością, będziecie je przesuwać dalej?

Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się nad tym. Żyję z projektowania grafiki i tworzę rzeczy tak jak czuję, że powinny wyglądać, to jest kwestia estetyki. Nie mówię sobie podczas projektowania "O nie kolego, hola, hola, przesadziłeś teraz" (śmiech). Nie wyznaczałem żadnych granic, tu chodzi bardziej o wspomniany przez Ciebie dobry smak, projektuję rzeczy pod siebie, np. koszulka musi być taka, abym sam w niej mógł chodzić. Kontrowersja nie jest moim celem, lubię korzystać ze starych religijnych rycin, wydaje mi się to bardziej bluźniercze niż dosłowny, ordynarny wzór. To nie jest zimno wykalkulowany proces, kto wie, może za jakiś czas zmieni się wizualny kierunek Hostii, wszystko zależy od natchnienia.

15.Co sądzicie o tych wszystkich antychrześcijańskich gadżetach z logo Behemoth? Karma dla psów w formie krzyży, czarna hostia, kawa w opakowaniu z odwróconym krzyżem... Dla mnie to groteska, ale widać, że ludzie kupują takie rzeczy. Czy Hostia w ramach kontrowersji, a co za tym idzie, darmowej reklamy i rozgłosu posunęłaby się do takich cyrkowych sztuczek? Czy może wolicie skupić się na najważniejszym – muzyce?

Ciężki temat, że nie jestem zbyt obiektywną osobą, aby się wypowiadać ponieważ jak wspomniałem to moja praca i zdarza mi się współpracować z Nerem. Powiem jak ja to widzę, z mojej perspektywy. Przede wszystkim jestem już dorosłym gościem i nie traktuje zbyt poważnie otoczki około metalowej, dlatego nie za bardzo moje emocje budzą gadżety zespołowe. Tak jak wspomniałem, to pewnie przez zboczenie zawodowe, ale cenię pomysłowość i jakość jeśli chodzi o merch.  Behemoth  to światowa czołówka . Wszystko się zajebiście zgadza, tam nie ma przypadkowych rzeczy, wszystko jest bardzo dobrej jakości. Dla mnie to atut, nawet jeśli byłyby to tampony (śmiech). Wracając do Hostii, skupimy się na muzyce, bo z tego mamy największą przyjemność, każdy z nas ma pracę, nie musimy zarabiać i nie zarabiamy na zespole.

16. Z tego co kojarzę, to do tej pory wzięliście udział w jednej trasie po naszym cudownym kraju w towarzystwie Frontside i Mentor, która odbyła się pod szyldem "Innowiercy tour". Jak wrażenia? Jak ludzie przyjęli Hostię, która była wtedy nową twarzą na rodzimej scenie?

Ta trasa była naszym chrztem bojowym, wspominamy bardzo dobrze. Znamy się dobrze wszyscy między kapelami, więc towarzysko było wybornie. Otwieraliśmy każdy koncert więc byliśmy pewni, że będziemy grać do barierek (śmiech). Już pierwszy koncert w Krakowie nam wyjaśnił, że wręcz przeciwnie i naładował energią. Mieliśmy wyjątkowo dobre przyjęcie, jak na nieco brutalniejsze granie w zestawieniu z resztą zespołów. Wysprzedaliśmy również cały merch podczas tej objazdówy, więc bardzo nas to pozytywnie zaskoczyło.

17. Żyjemy w nieciekawych czasach. Zewsząd łypie na nas złowrogim okiem niewidzialny wirus, przez co większe spędy zostały tymczasowo mocno ograniczone. Jak się to odbija na Waszej działalności? Wydaliście nową płytę, ale na razie pewnie sami nie wiecie czy i kiedy będziecie promować ten krążek na żywo? Frustruje Was ta sytuacja?

Sytuacja jest bardzo trudna dla zespołów żyjących z grania na żywo, u nas nie ma kompletnie ciśnień na granie koncertów, starczy nam wyżywanie się po pracy w kanciapie na próbach.
Oczywiście chętnie potestowalibyśmy nowy materiał na koncertach, ale na pewno nie będą to żadne streamingi, czy koncerty krzesesłkowane. Ta formuła nie sprawdzi się w naszym przypadku. Ma być wpierdol, pot i krew na ścianach, inaczej to nie koncert (śmiech)!

18. Słyszałem, że pierwsza płyta zaczęła się sprzedawać niejako bez wielkiej promocji, coś na zasadzie poczty pantoflowej, ludzie nawzajem przekazywali sobie informację, że ten materiał wart jest zakupu. Faktycznie tak było? Wasza nowa płyta pojawiła się w kilku winylowych wersjach, z czego jedna została już w przedsprzedaży sprzedana do ostatniego egzemplarza. Możemy już mówić o sukcesie?

Przy debiucie cała robotę zrobił pierwszy singiel "Corroded Cross", mieliśmy całkiem dobry odbiór jak na nieznany zespół znikąd i faktycznie Hostyjka rozchodziła się między ludźmi bez udziału patronów medialnych czy promocji. Co do nowego wydawnictwa wszystko wskazuje na to, że jednak takie granie podoba się komuś poza nami samymi (śmiech). Z informacji od Wojtka - naszego wydawcy, wiem, że ludzie czekali do północy, kiedy odpalony został pre order i w ciemno (nie licząc 2 singli) wykupili limitowany nakład winyla, w ciągu paru godzin. Ptaszki ćwierkają, że reszta wydań schodzi bardzo ładnie. Jestem pod wrażeniem zaufania jakim obdarowali nas zarówno słuchacze, jak i nasz wydawca. Mimo iż człowiek podchodzi do tego egoistycznie i robi to dla własnej przyjemności, to byłoby czystym kłamstwem twierdzić, że nie mam z tego satysfakcji i nie jest mi zajebiście miło. Pozwolę sobie tu z naszej strony podziękować wszystkim wariatom! Spłoniecie w piekle! (śmiech)

19. Nowy materiał to 17 kawałków w 23 minuty – optymalny czas jak na taki wygar. Wykorzystaliście wszystkie utwory czy może zostało Wam coś z tej sesji i niebawem możemy spodziewać się jakiejś okazjonalnej epki?

Na "Carnivore Carnival" wysptrykaliśmy się z wszystkich numerów, które w tym czasie posiadaliśmy. Mogę tylko powiedzieć, że już klaruje się nowy materiał. Nie ma zmiłuj się.

20. Ok., to by było chyba wszystko o co chciałem zapytać. W tym miejscu czytelnicy pochylą głowy na błogosławieństwo a z Waszej strony niech popłyną jakieś bluzgi na zakończenie i puszczam Was wolno. Dzięki!

Dziękuję uprzejmie za zainteresowanie się naszym małym zespołem, a co do Was drodzy czytelnicy – Jeśli znudziły Ci się już techniczne popisówki między kolegami muzykami, łakniesz konkretnego wpierdolu do machania dyńką lub do rozbijania innych dyniek, przyjmij do serduszka Hostyjkę.

 

Band:
www.facebook.com/hostiaband
www.hostiametal.bandcamp.com
www.churchofhostia.com
www.youtube.com/hostiaband

Label:
www.deformeathing.com
www.deformeathing.bandcamp.com
www.facebook.com/deformeathing



Hostia

Na nowej płycie znajdziecie numer "Krasnodar Kitchen", opowiada on o zakochanych ptaszkach – Dmitry i Natalii Baksheevy z Rosji. Para przyznała się do kilkunastu morderstw od 1999. Podczas przeszukania znaleziono zdjęcia przedstawiające świąteczną kolację, gdzie dekoracjami stołu były ludzkie części ciała.

Reinfection

Czy damy radę wpasować się w panujące dzisiaj trendy tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak i płyta zdoła troszkę namieszać i odbije się to echem w środowisku. Mam też nadzieję, że będziemy w stanie pokazać, że scena ma się dobrze i zachęcić innych do tego że warto coś robić mimo tego, że się mieszka daleko od siebie.

Nuclear Holocaust

Jest old school, bo nie zagraliśmy ani jednego oryginalnego dźwięku, kawałki są krótkie, jest w nich mnóstwo thrashu i punka, szczypta death metalu – to dla wielu będzie właśnie przepisem na grindcore, zmieniają się tylko proporcje. Nie boli nas ta łata, nie chce nam się też szukać innej.