Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

zareklamuj koncert / wrazenia z koncertow...

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1181
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

03-07-2026, 08:29

TL;DR - FURIA zajebała wszystkich na kotleta.

Wersja dłuższa:
Przeniesienie festiwalu na teren Parku Ludowego uważam za bdb pomysł, bo jest tam po prostu fajniej pośród drzew. Trochę jak w lesie, zero przypadkowych ludzi, po prostu super.

Mimo pewnych komplikacji logistycznych udało mi się dotrzeć na DRANK. Było to, psze państwa, granie elektroakustyczne, taki free improv na preparowany fortepian i trąbkę z masą efektów. Podobno jakaś austriacka gwiazda tej sceny, ale mnie te improwizacje bardzo nie wciągały. Momentami miałem jakieś skojarzenia z BOARDS OF CANADA - dało się tego słuchać bez bólu, ale i bez zaangażowania. Z gadek w przerwach wnioskuję, że jacyś zestresowani chyba byli. Daję 5/10 - bo ani to złe, ani dobre, takie obojętne.

Obrazek

Następnie powinna być LEIL BORDEUIL, ale ponieważ DREW MCDOWALL łamał żebro, to uznałem, że czas poświęcić ten czas na cele towarzysko-zakupowe i przewaliłem mnusfo pinięsy na targach małych wydawców. Dla zainteresowanych: jest tam też stoisko Okultury, Dariusz Misiuna sprzedaje książki, żałuję, że nie wziąłem plecaka czy jakiejś torby, żeby se zanabyć Williama Burroughsa, no ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby zrobić to następnego dnia. Pani grała tymczasem na wiolonczeli i chyba kręciła niezły FPIERDOL, bo w pewnym momencie z namiotu rozbrzmiewały już jakieś tektoniczne odgłosy, które szanuję, ale niekoniecznie rozumiem.

Po tym wszystkim przyszedł czas na bezalkoholowego browara (funduje Browar Zakładowy, są dwa piwa 0%: i to o smaku tropikalnym/mango jest zdecydowanie lepsze) i MARTWEGO BOBA. No więc MARTWY BOB zaserwował coś, co nazwałbym ska-punkiem nakręconym amfetaminą tak, że biały proch wysypuje się z nosa, uszu i skąd tam jeszcze. Bardzo energetyczne, ale też komiksowe (skojarzenia miałem z Simpsonami lol, ale też ze slapstickiem a'la Flip i Flap). Nakurwiali tak, że mi żabot wypadł, ale też było to jakieś na jedno kopyto, więc gdzieś w połowie musiałem wyjść i ochłonąć. Z własnej woli chyba bym na taki koncert nie poszedł, ale było fajnie. 6/10.

Obrazek

No i na koniec gwiazda wieczoru, czyli FURIA GRA KINO. To chyba mój dziewiąty albo dziesiąty koncert FURII, więc wiedziałem czego się spodziewać i to dostałem - trans i zaoranie, totalne roztopienie się w dźwięku. Nagrania filmowe były fajne - bardzo mi się podoba motyw z kronikami filmowymi o budowie Spodka, który przestaje tu być obiektem rozrywkowym i nabiera jakiego takiego sakralnego charakteru, jakby to był kościół. Taka śląska Sagrada Famili. Efekty mistycyzując potęgował koleś, który cały koncert wymachiwał nad głowami tłumu krucyfiksem xD Pasowało to idealnie - nie dlatego, że chrześcijaństwo, tylko dlatego, że FURIA ten swój Śląsk tutaj uświęca i fetyszyzuje już do absurdu.

Obrazek

Obrazek

Grali numery z nowej płyty, z Księżyca, z Marzanny. Brakowało mi bardzo reprezentacji numerów z Nocela, no ale widać nie można mieć wszystkiego. Brzmieniowo miałbym takie zastrzeżenia, że wokal trochę ginął w gitarach, nie bardzo dało się zrozumieć Nihila, ale poza tym było super i myślę, że event łapie się do top trzech najlepszych koncertów FURII jakie widziałem. Nie jest to już zespół, jest to zjawisko i hÓj. 9,75/10.

Podsumowując, bardzo dobre otwarcie i czekam na więcej, zwłaszcza w sobotę. Dzisiaj chyba się przejdę dopiero na THERAPY?, ale kto wie, może i te wcześniejsze uda się zobaczyć.
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
longas
rozkręca się
Posty: 81
Rejestracja: 19-03-2012, 15:53
Lokalizacja: LBN

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

03-07-2026, 11:04

nie rozumiem jak mozna sie zachwycac koncertem zespołu ktory jest zasłoniety jakas szmata na ktorej prezentowane sa beznadziejne filmiki.

ku.wa ide na koncert to chce posłuchac i zobaczyc zespoł, a nie filmiki z prlu.
takie cos mozna wyswietlac za zespołem, a nie przed...na bardziej bezsensownym koncercie nie byłem.
jako ze furia z płyty na płyte gra coraz nudniejsza muzykę, to w połaczeniu z tą zasłoną powodowało, ze to był jeden z najnudniejszych koncertów w moim zyciu.
patrzyłem tylko ile ludzi stoi pod scena i patrzy jak ciele w malowane wrota na te plachte...nie kumałem tego.
mnie ta forma koncertu obrażała. czułem sie jak debil, dlatego w dupie miałem co sie działo na scenie i polezałem na leżaku ...i tak zleciało 1.5 h.
nihil to juz sam nie wie co wymyslic zeby było dziwniej....
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1181
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

04-07-2026, 09:48

Innych Brzmień dzień drugi. Z uwagi na zapierdol w pracy i ogólne zmęczenie rozważałem żeby nie iść w ogóle, ale jednak się wybrałem i zaliczyłem dwa występy, a właściwie półtora.

TRAMHAUS, zupełnie mi nieznana kapela post-punkowa z Holandii, dała bardzo energetyczny, bardzo pozytywny koncert w którym wszystko się zgadzało i generowało bdb trans. Publika trochę tańcowała, a i mnie zaczynało wciągać do pląsów, co raczej mi się nie zdarza - więc daję okejkę. Mnóstwo zaangażowania, dobry kontakt z publiką i, pomimo ogólnej posępności formy, mnóstwo... słońca? Bardzo optymistyczne grzanie, podobało mi się i chyba będę badał to gunwo z płyt, bo jest w tym coś co mi robi dobrze.

Obrazek

THERAPY? to jest zespół, którego w zasadzie w ogóle nie znam, więc koncert to dobra okazja, żeby się nawzajem obwąchać i poznać. Wiem już, że raczej nie będziemy ze sobą chodzić na randki, ale patrząc obiektywnie - wyglądało to na bardzo dobry rockowy występ z mnóstwem szeroko pojętego pierdolnięcia. Posłuchałem z pół godziny, pokiwałem z uznaniem głową przy frazie „Fuck Donald Trump”, po czym uległem swojemu zmęczeniu i poszedłem do domu gdzie jebłem się na łóżko niby kłoda dębowa, coby regenerować się przed dniem trzecim - w moim mniemaniu najciekawszym.

Obrazek
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
Awatar użytkownika
nagrobek
zahartowany metalizator
Posty: 4411
Rejestracja: 15-10-2014, 11:08

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

04-07-2026, 10:52

młodziaki z Tramhaus bardzo ok, Therapy? pierwsza połowa koncertu lepsza, później poszli w solówki na perkusji i wjechał jakiś dziadkowo rokowy klimat, chwilami ciary krindzu mocno. ostatni duet to jakaś dyskoteka była, nie moja filiżanka herbaty więc się zawinąłem. miejscówka super, klimat imprezy spoko. dziś będzie chyba jeszcze lepiej.
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1181
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

04-07-2026, 12:32

nagrobek pisze:
04-07-2026, 10:52
pierwsza połowa koncertu lepsza, później poszli w solówki na perkusji i wjechał jakiś dziadkowo rokowy klimat, chwilami ciary krindzu mocno
Czyli wyszedłem w dobrym momencie.

Jeszcze ogólna refleksja, że miejscówa jest sto razy lepsza niż błonia pod Zamkiem i bardzo bym chciał, żeby już zostali w tym parku na stałe. Wspaniale jest w tych drzewach.
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1181
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

05-07-2026, 12:13

Innych Brzmień dzień trzeci

Dotarłem na teren festu gdy zaczynała grupa TORPEDO, ale odpuściłem jej słuchanie na rzecz kontaktów towarzyskich (wielce udanych pozdrawiam i wysyłam wszystkim buziaki) i buszowania w książkach/płytach. To, co do mnie dotarło spod namiotu brzmiało... no nie brzmiało dobrze.

Potem krótki skok na piwo i wio na SUN RA ARKESTRA.
Umówmy się, że to nie jest projekt dla nikogo poza ultrasami. Ja się uważam za fana, więc mi się bardzo podobało, ale no to jest projekt muzealny. Muzyka SUN RA zakonserwowana w karbonicie jak Han Solo i wystawiona na pokaz gawiedzi - podobna do oryginału, ale już pod każdym względem martwa. Grali też SUN RA w tym przyjaźniejszym, przystępnym, bigbandowym wydaniu - żadnych awangardowych odotów a'la Atlantis nie uświadczyłem - ale sam mistrz miewał takie loty i często je kultywował, więc nie można powiedzieć że grali wbrew niemu. Trochę brakowało dynamiki, wyciszania jednych nstrumentów na rzecz innych, ale wtedy nie byłoby takiego transu. Chyba?
Ale koncert miał swoje plusy. Był mega transowy i hipnotyzujący, zupełnie mnie wciągnął w siebie i zaczął przytulać i miziać po brzuszku. Był bardzo anachroniczny i to jest dobre, bo dawał ŻYWY wgląd w awangardową, totalnie odklejoną muzykę wymyśloną gdzieś w połowie lat 50tych XX wieku albo i wcześniej. Był też atrakcyjny wizualnie - te stroje LOL. No i jak się rozkręcili, to były momenty naprawdę porywające. Solo na basie :ok: Pod koniec część muzyków zeszła ze sceny i w korowodzie przeszli przez publikę, cały czas grając na dęciakach - i to było pod wieloma względami wspaniałe i magiczne, bardzo teatralne i wykraczające poza standardy zwykłych występów. Daję dużą okejkę ze świadomością, że to nie jest dla każdego, że to nie wszystkim się musiało podobać. Zresztą ze spotkanych znajomych nikogo to nie porwało poza mną.

Obrazek

Obrazek

Krótka przerwa i BACKENGRILLEN.

Przespałem się z tym i krótka piłka: koncert festiwalu. Gacie do wymiany.

Album to po prostu improwizowana sesja gości, którzy nie mieli jeszcze precyzyjnej wizji tego co by chcieli osiągnąć. Przed koncertem posiedzieli ewidentnie nad strukturami i zagrali kilka długich kawałków, które URYWAŁY JAJA. NIeprawdpodobnie jaskiniowe, barbarzyńskie, prymitywne, chamskie, wulgarne granie; mnóstwo transu, agresji i absolutnego chaosu, zwłaszcza w solówkach Gustaffsona. Gustaffson w ogóle jest lew jak król dżungli i nie zapraszam do dyskusji :kurde: Widziałem go piąty raz w ciągu ostatniego półrocza i tu był w absolutnie najlepszej formie jak dotąd. Kosa. Na plus notuję też wypruwające bebechy wejścia po wyciszeniach. Perkusja łupała tak, że mnie jeszcze głowa boli. Przeskoczyli FURIĘ o centymetr i zajęli miejsce na podium!

Obrazek

No i na koniec DALEK. Nie jestem fanem, nie lubię takiego grania, nie podoba mi się i nie obchodzi mnie, że "to taki rap dla metaluchów". I chyba się to nie zmieni, aczkolwiek - może targany zmęczeniem - bardzo się gdzieś od połowy wkręciłem i popłynąłem na tych bitach. Bardzo narkotyczne, hipnotyzujące granie. Miałem jakieś wizje kanałów pod wielkim miastem, w których biegają szczury. Nie było źle, ale też było w tym coś przynudzającego, dokładnie to, co mnie odstręcza w domu. No i nie przepadam za rapowym wokalem, po prostu.

Na koniec była niespodzianka. Na scenę wpadł Mats Gustaffson i zagrał z DALEKIEM jeden numer. Gangsta rap z freejazowym saksofonem - czemu nie? Pięknie się tego słuchało, zwłaszcza, że było słychać, że to nie było ćwiczone ani nic, tylko po prostu wszedł i zaczął grać. Gustaffson na początku jakoś niepewnie się w ten klimat wpasowywał, grał zachowawczo, ale potem złapał flow i już nawijał przez saksofon jak rasowy NIGGA z bronxu.

Obrazek

No i tyle, potem powrót do domu i o trzeciej nad ranem lulu. A dzisiaj dzień ostatni, na wyciszenie.
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
Awatar użytkownika
DST
zahartowany metalizator
Posty: 3352
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

05-07-2026, 12:29

Pierwszy raz udało się zajechać do Lublina i bardzo pozytywne wrażenia dotyczące samego miasta. Miejsce zdaje się oddychać kulturą i historią. Po zapoznaniu się z lokalnymi atrakcjami (oprowadzeni przez kolegę Żwirka) wbiliśmy na festiwal.
Klimacik kameralny, piwo rzemieślnicze więc bdb. Trochę się nastałem w kolejkach, ale ogólnie spoko. W międzyczasie dołączył do nas były forumowy kolega Drone i się zaczęło.

SUN RA ARKESTRA - duży skład, pstrokate stroje, sekciarski odklejony (ale pozytywny) vibe. Przez pierwszą połowę koncertu miałem niestety wrażenie, że kiepsko im idzie, dęli w instrumenty dość agonalnie i jakoś mi się to wszystko rozjeżdżało. Później nabrało to wszystko większego kolorytu i witalności. Najbardziej podobały mi się takie bardziej plemienne bębnowe motywy. Sama muza mimo wszystko dość mocno zakorzeniona w standardowym jazzie (ale ja się na tym chuja znam, więc mogę mieć halucynacje)

BACKENGRILLEN - ich album kupiłem wcześniej w ciemno i zirytował mnie na tyle, że go sprzedałem. Odebrałem go jako ciągnącą się w nieskończoność leniwą improwizację opartą na jaskiniowych motywach sekcji rytmicznej. Na żywo zadziałało to o wiele lepiej niż na płycie. Zaczęli od pierwszego utworu z ostatniej (chyba jedynej) płyty i jak Gustaffson wszedł na solówkę to robiło to wrażenie. Bardzo ekspresyjny styl gry, opresyjny i natarczywy, często brzmiał jak piszcząca kreda przejeżdżającą po tablicy. Charczał, piszczał i generalnie zarzynał każdy instrument, którego się dotknął (był jeszcze flet i elektroniczne zgrzyty). Brzmiało to w całości jak muzyka końca czasów - jaskiniowe piski, darcie pizdy i wściekłość. Nie utrzymywało to mojej uwagi non stop przez całość, ale robiło wrażenie.

Później o DÄLEK jeszcze napiszę
Awatar użytkownika
nagrobek
zahartowany metalizator
Posty: 4411
Rejestracja: 15-10-2014, 11:08

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

05-07-2026, 14:45

Dälek to dla mnie występ festiwalu. jak to jechało pięknie to ja pierdole. gitara malowała zajebiste tła, typ wypluwał cały wkurw i gorycz ale jakby na totalnym luzie i „od niechcenia” plus wizuale w tle, no wszystko tam grało razem.
Backengrillen, no nie, nie oszukujmy się i nie pałujmy nazwiskami. Jeśli kogoś to porywa..spoko, dla mnie ta płyta to ciężki glut, na żywo może troche lepiej ale niestety niewiele. jest sporo lepszych, ciekawszych rzeczy do posłuchania ze zbliżonych rejonów, może bez znanych nazwisk dmuchających w trombe, bo chyba tym się głównie fani projektu podniecają.
Znów super fajny, piknikowy i dość kameralny klimat ..poimprezowy zaskok na „cpn” to nocna prohibicja w lbn;)
A, no i spotkanie/rozmowa z A.Hacke na starym mieście było bardzo udane, warto było się wybrać.
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1181
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

05-07-2026, 16:44

nagrobek pisze:
05-07-2026, 14:45
poimprezowy zaskok na „cpn” to nocna prohibicja w lbn;)
Obrazek

Dzisiaj ostatni dzień, trochę już mam dosyć wrażeń, ale nie ma zmiłuj, napierdalać trzeba!
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
Awatar użytkownika
Anzhelmoo
weteran forumowych bitew
Posty: 1594
Rejestracja: 19-03-2017, 08:51

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

05-07-2026, 20:09

Żwirek i Muchomorek pisze:
03-07-2026, 08:29
Następnie powinna być LEIL BORDEUIL, ale ponieważ DREW MCDOWALL łamał żebro, to uznałem, że czas poświęcić ten czas na cele towarzysko-zakupowe
O co cho? To jakaś metafora, czy ktoś z tego duo był nieobecny? Drew ostatnio grał bardzo dużo w Polsce - Poznań, Bydgoszcz, Trójmiasto, teraz Lublin, pewnie coś jeszcze po drodze - chyba tylko Warszawę ominął i rozważałem podskoczyć do Lublina, ale nie wypaliło i zastanawiam się, czy dużo straciłem. Nawiasem mówiąc od kilka lat temu grał kilka koncertów z repertuarem Time Machines (nie w PL) - to musiało być super doświadcenie.
Obrazek
Obrazek

Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1181
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

05-07-2026, 20:26

Anzhelmoo pisze:
05-07-2026, 20:09
Żwirek i Muchomorek pisze:
03-07-2026, 08:29
Następnie powinna być LEIL BORDEUIL, ale ponieważ DREW MCDOWALL łamał żebro, to uznałem, że czas poświęcić ten czas na cele towarzysko-zakupowe
O co cho? To jakaś metafora, czy ktoś z tego duo był nieobecny? Drew ostatnio grał bardzo dużo w Polsce - Poznań, Bydgoszcz, Trójmiasto, teraz Lublin, pewnie coś jeszcze po drodze - chyba tylko Warszawę ominął i rozważałem podskoczyć do Lublina, ale nie wypaliło i zastanawiam się, czy dużo straciłem. Nawiasem mówiąc od kilka lat temu grał kilka koncertów z repertuarem Time Machines (nie w PL) - to musiało być super doświadcenie.
Nie, to nie metafora. Naprawdę złamał żebro chwilowo przed festiwalem i nie mógł przylecieć, czego bardzo żałuję. BARDZO :pepe:

Zaraz startuje Małecki. HINODE TAPES, mimo pewnego potencjału (piękne partie perkusji) mnie strasznie zmulilo. Szkoda, ale z płyt chyba i tak obadam. Brzmiało kak cos do słuchania przed snem.
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
Awatar użytkownika
DST
zahartowany metalizator
Posty: 3352
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

06-07-2026, 22:09

DÄLEK - trochę mi się podobało, a trochę nie. Ja ogólnie lubię takie twarde, zimne gówno ze wschodniego wybrzeża, a u nich słychać tą około-nowojorską tradycję pomimo tych wszystkich pozarapowych wpływów. Nastawienie na przekaz, tradycyjny MC a nie pajacowanie i duża powaga ogólnie. Brzmieli unikalnie przez te plamy dźwięku, wizuale wwiercały się w banię i repetytywność tych prostych beatów była dość hipnotyczna. Niemniej, nie rozumiałem co on nawija i umykał mi przez to przekaz, który u nich jest istotny. Po drugie, lubię w rapie (w metalu nie uważam tego za konieczne) jakiś fajny hook, punkt zaczepienia, powtórzenia itp komercyjne zabiegi a u nich tego zbyt wiele nie ma. Taka forma, co szanuję, ale była różnica jak zagrali taki bardziej bangerowy kawałek, od razu pobujałem się mocniej. Myślę, że dla ich fanów był to zapewne udany koncert (może nie wszystkim przeszkadzał niewyraźny wokal, a może stałem w złym miejscu). Było warto, ale zabrakło paru elementów.
Awatar użytkownika
nagrobek
zahartowany metalizator
Posty: 4411
Rejestracja: 15-10-2014, 11:08

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

06-07-2026, 22:52

DST pisze:
06-07-2026, 22:09
DÄLEK - trochę mi się podobało, a trochę nie. Ja ogólnie lubię takie twarde, zimne gówno ze wschodniego wybrzeża, a u nich słychać tą około-nowojorską tradycję pomimo tych wszystkich pozarapowych wpływów. Nastawienie na przekaz, tradycyjny MC a nie pajacowanie i duża powaga ogólnie. Brzmieli unikalnie przez te plamy dźwięku, wizuale wwiercały się w banię i repetytywność tych prostych beatów była dość hipnotyczna. Niemniej, nie rozumiałem co on nawija i umykał mi przez to przekaz, który u nich jest istotny. Po drugie, lubię w rapie (w metalu nie uważam tego za konieczne) jakiś fajny hook, punkt zaczepienia, powtórzenia itp komercyjne zabiegi a u nich tego zbyt wiele nie ma. Taka forma, co szanuję, ale była różnica jak zagrali taki bardziej bangerowy kawałek, od razu pobujałem się mocniej. Myślę, że dla ich fanów był to zapewne udany koncert (może nie wszystkim przeszkadzał niewyraźny wokal, a może stałem w złym miejscu). Było warto, ale zabrakło paru elementów.
pewnie ten? :think:
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1181
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

06-07-2026, 23:19

Krótko o ostatnim dniui:

HINODE TAPES dli raczej przymulająy, senny koncert, idealny na afterparty o trzeciej w nocy, a nie na tę porę w jakiej grali. Bardzo przyjemna praca perkusji - rozedrgana, rozwibrowana, a jednocześnie subtelna, cicha - plus fajne wizuale, ale to za mało, żeby mnie przekonać. Niemniej jednak, pewnie jakimś ultrasom (jeśli takowych posiadają) mogło się podobać. Będę badał z płyt, bo widze potencjał, ale koncert średni.

Obrazek

MARCIN MASECKI & BOLEEROS czy jakoś tak - NIE. Big band, muzyka latynoska z lat 50tych, no niby spoko, taka entomuzykologiczna wycieczka po Ameryce Południowej, w dodatku z obszernymi objaśnieniami Maseckiego, ale... NIE. Gładkie, błyszczące, parujące, ciepłe kluuuuuuuuuuuuuchyyyyyyyyy :krzyk:
Oczywiście wszystkie stare baby wokół zachwycone.

Obrazek

No i na koniec wisienka na tym torcie z gówna: MATS GUSTAFFSON & KIMMO POHJONEN. Zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać po tym akordeonie i okazało się, że ten Pohjonen to jakiś totalny kosmita jest - napakowany ultra-samiec buchający testosteronem na kilometr, z akordeonem domowej roboty podpiętym pod armię efektów i looperów, z mikrofonem przy twarzy i wczuwający się w muzykę jak skrzyżowanie syberyjskiego szamana z Johnem Travoltą. Efekt - ultratektoniczne, MOCARNE drony połączone z rytmicznymi uderzeniami brzmiącymi niemal jak perkusja uciskająca wszystkim zgromadzonym pod sceną stulejarzom zapadłe klaty. Lekko folkowe, skoczne, fińskie melodie i mruczenie do mikrofonu dodawały całości rytualnego, pierwotnego sznytu. Do tego dodajmy ekspresyjny, bardzo uduchowiony lot Gustaffsona - nie znałem go z tej strony, brzmiał bardziej jak Pharoah Sanders czy Albert Ayler niż jak on sam - oraz świetne duety obu panów, w których nieomal gadali ze sobą za pomocą instrumentów i otrzymamy ekstatyczny, transowy, naładowany po brzegi zwierzęcą energią dronowo-noise'owo-folkowo-jazzowy wyziew - a może nawet WYRZYG - od którego paliły się głośniki i pękały bębenki w uszach. Koncert był totalnie odklejony i dziwaczny, do n niczego w ogóle niepodobny, ale zarazem ekstremalnie wciągający i po prostu od początku do końca zajebisty - znakomite zamknięcie imprezy :ok: W rankingu występów daje im miejsce tuż za FURIĄ i BACKENGRILLEN, przy czym różnice między tymi występami są takie o ułamek włosa.

Obrazek
DST pisze:
06-07-2026, 22:09
. Niemniej, nie rozumiałem co on nawija i umykał mi przez to przekaz, który u nich jest istotny. Po drugie, lubię w rapie (w metalu nie uważam tego za konieczne) jakiś fajny hook, punkt zaczepienia, powtórzenia itp komercyjne zabiegi a u nich tego zbyt wiele nie ma. Taka forma, co szanuję, ale była różnica jak zagrali taki bardziej bangerowy kawałek, od razu pobujałem się mocniej.
Pełna zgoda, było to po prostu jednostajne i monotonne. Dało się w to wczuć - mi się udawało nawet - ale nie jestem pewien czy wynikało to z samej muzyki, czy po prostu ze zmęczenia i faktu, że lecą jakieś bujające beaty.
Ostatnio zmieniony 06-07-2026, 23:28 przez Żwirek i Muchomorek, łącznie zmieniany 4 razy.
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
Awatar użytkownika
DST
zahartowany metalizator
Posty: 3352
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: Inne Brzmienia / Lublin 2-5.07.26

06-07-2026, 23:22

nagrobek pisze:
06-07-2026, 22:52
DST pisze:
06-07-2026, 22:09
DÄLEK - trochę mi się podobało, a trochę nie. Ja ogólnie lubię takie twarde, zimne gówno ze wschodniego wybrzeża, a u nich słychać tą około-nowojorską tradycję pomimo tych wszystkich pozarapowych wpływów. Nastawienie na przekaz, tradycyjny MC a nie pajacowanie i duża powaga ogólnie. Brzmieli unikalnie przez te plamy dźwięku, wizuale wwiercały się w banię i repetytywność tych prostych beatów była dość hipnotyczna. Niemniej, nie rozumiałem co on nawija i umykał mi przez to przekaz, który u nich jest istotny. Po drugie, lubię w rapie (w metalu nie uważam tego za konieczne) jakiś fajny hook, punkt zaczepienia, powtórzenia itp komercyjne zabiegi a u nich tego zbyt wiele nie ma. Taka forma, co szanuję, ale była różnica jak zagrali taki bardziej bangerowy kawałek, od razu pobujałem się mocniej. Myślę, że dla ich fanów był to zapewne udany koncert (może nie wszystkim przeszkadzał niewyraźny wokal, a może stałem w złym miejscu). Było warto, ale zabrakło paru elementów.
pewnie ten? :think:
Tak, to chyba był ten.
ODPOWIEDZ