Anzhelmoo pisze: ↑29-06-2026, 00:02
I jak było? Z ciekawości wszedłem na FB na komentarze pod rozpiską godzinową i nie pozostawiono suchej nitki na organizatorach, a wszystkie negatywne obawy ponoć się potwierdziły.
Warunki były dość ciężkie. Klimatyzacji żadnej, ludzi najebane po sufit, jedyne co zrobiono to zamontowano wentylatory na ścianach po lewe i prawej stronie. Były nieruchome, no i nie dowiewały do środka sali (trudno żeby miały, bo to takie typowe cyrkulatory ogarnięte skądś na szybko, mam podobny w domu, chociaż chyba trochę mniejszy). Powiedzmy, że tak w pasie o szerokości około metra, w odległości pięciu metrów od jednej albo drugiej ściany, gdzie czuło się nawiew, tam dało się od biedy wytrzymać - ale też nie wszędzie

Poza tymi strefami był kurwa armagedon, sauna, dżungla, nazwijcie to jak chcecie. Przeżyłem tylko dlatego, że dopchałem się do baru po piwo, co zajęło mi raptem 35 minut (facepalm). Koncertu trzeba było słuchać z zatkanym nosem, bo w tych warunkach było czuć absolutnie każdego człowieka, który zapomniał użyć dezodorantu albo używa jakiejś słabej taniochy
Koncert bardzo dobry. 70 minut, forma znakomita, wpierdol elegancki. Po Maksie widać, że zaczyna już być dziarskim dziadkiem, ale wciąż nie przekłada się to na spadki w energii i zaangażowanu, więc git. Wokalnie okej, a miejscami nawet... lepiej niż studyjnie. Myślę o "The Hunt", które odśpiewał bez specjalnego silenia się na growl, krzyk czy cokolwiek i w rezultacie wyszło to bdb. Inna rzecz, że uważam ten cover za generalnie słaby, więc nawet to mu specjalnie nie pomogło, ale to temat na zupełnie inną dyskusję. Przyjęcie mieli znakomite - cała sala śpiewa z nami - i trudno się dziwić, z uwagi na status Sepultury w Polsce, samą muzykę, no i to jak to zostało zagrane. Ogólnie: udany koncert, ale kiepska impreza. Dałoby się to lepiej zrobić. Chociażby dzień albo dwa wcześniej dać znać, że można wejść z własną wodą, a nie tak na ostatnią chwilę. Ja się o tym dowiedziałem dopiero
po koncercie.
