z 3m od sceny immolation brzmiało totalnie z pizdy, oprócz faktycznie wokali, basu i bebnow jako tako. gitary asluchalna kakofonia w 80%. nie słucham immolation ale live to frontman miał charyzmy mniej niż moja stara. najlepiej o tym świadczącą ludzie gadający o perfumach czy typ odpalający Heroes 3 na telefonie lolz.
marduk z trzy oczka wyżej chociaż też jak ktoś wyżej wspominał nie moja setlista trochę. tak czy srak dali radę, immolaton przy tym mieli prezencje sceniczna kurwa przedszkolaków.
mayhem urwanie dupy, weep czy life is a corpse wchodzilo jak zloto, podobnie realms czy whore lub inne kawali z ery rune. ghul casulowo odpalajacy sobie wejpa, w ogóle krystaliczne solówki obu gutarzystow. atilla w każdej z kilku jego odslon to jebany master performer i wokalnie złoto.
pozdrawiam wszystkich dracych morde jak i z 3/4 wapniaków którzy nie wiem po co szli pod sama scenę
