:*
POlitykowanie
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir
Regulamin forum
"Ludzie, którzy nie potrafią kontrolować własnych emocji, próbują kontrolować zachowania innych ludzi" - John Cleese
"Ludzie, którzy nie potrafią kontrolować własnych emocji, próbują kontrolować zachowania innych ludzi" - John Cleese
-
olgims
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2185
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: POlitykowanie
Seein' me is def not repeated or done twice
I laugh as I cast the first stones at Christ
I laugh as I cast the first stones at Christ
- Rejwan
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2043
- Rejestracja: 17-08-2013, 22:06
- Lokalizacja: WWA
Re: POlitykowanie
haha gnije w chuj z tego ze smiglo pomylil cie z kims innym tylko dlatego, ze masz nick mental xD psychiatryk na pełnej ahahahah
To make a mistake is human but to really fuck things up you need a computer.
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2199
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
Re: POlitykowanie
nie da się ukryć że odklejka stronę wstecz nastąpiła konkretna nawet nie raz, pomimo tego że przyleciał inny oszolom rozjemca xd
fun times
fun times

- Ascetic
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17480
- Rejestracja: 10-01-2015, 15:54
Re: POlitykowanie
Już przygłupie nie musisz się tak spinać na skłócanie ludzi. Każdy widzi jak od 5 rano (xD takiego chyba nie było, żeby pobudzony, pewnie naćpany o 2 giej 5 tej i kolejne rano dymił) prujesz dupę w jednym celu. W niemalże każdym dziale z tym samym edżi jak 12 latek darciem pizdy, kontrą dla samej kontry.
Wiadomo, że stąd wylecisz na zbity pysk. Kwestia czasu. Od 5 rano do 24 jak widać po aktywności aktywnie na to pracujesz.
Standardowy post trolla zadymiarza

Który zapewne nawet nie przesłuchał kawałka, a 24 h na dobę produkuje swoje gówboburzowe zlewy z pustego łba i wysrywy z dupy .
Podsumowując kolejny zaburzony, pobudzony (choć tutaj hiperaktywność sugeruje duże problemy emocjonalne, pik problemów) jak byrth, ozobov, pacjentov czy ten od morsowania. ZIEW i kolejny w cyklu
Wiadomo, że stąd wylecisz na zbity pysk. Kwestia czasu. Od 5 rano do 24 jak widać po aktywności aktywnie na to pracujesz.
Standardowy post trolla zadymiarza

Który zapewne nawet nie przesłuchał kawałka, a 24 h na dobę produkuje swoje gówboburzowe zlewy z pustego łba i wysrywy z dupy .
Podsumowując kolejny zaburzony, pobudzony (choć tutaj hiperaktywność sugeruje duże problemy emocjonalne, pik problemów) jak byrth, ozobov, pacjentov czy ten od morsowania. ZIEW i kolejny w cyklu
Ostatnio zmieniony 20-03-2026, 15:12 przez Ascetic, łącznie zmieniany 1 raz.
lys på slutten av lys
dra til helvete
dra til helvete
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2199
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
Re: POlitykowanie
ale ja musze wzbudzac w tobie silne emocje, robisz screena z kazdego mego posta niezaleznie na jaki temat <dumny>

- Ascetic
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17480
- Rejestracja: 10-01-2015, 15:54
Re: POlitykowanie
Do tego przygłup któremu się wydaje, że poza beką wzbudza jakiekolwiek emocje. Jeszcze narcyz z mentalem nastolatka. Najgorzej.
lys på slutten av lys
dra til helvete
dra til helvete
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2199
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
Re: POlitykowanie
powiedzial dorosly typ z dziecmi ktory z kazdego mego posta robi screena i cos sapie do ekranu bo mu sie nie podoba ze mi sie kawalek dt nie podoba (i polowie forume tak na oko) xddd ahh, ciezkie przypadki, to chyba ten alkoholizm. wszystko bedzie dobrze synek <glaszcze>

- Ascetic
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17480
- Rejestracja: 10-01-2015, 15:54
Re: POlitykowanie
Pajacu. Jak rozumiem masz bardzo dużą potrzebę atencji, intencją jest prowokować i wciągać kolejne osoby w swoją gierkę. Jak się nauczysz komunikować jak normalny człowiek to możesz wrócić. Póki co to wiesz co robić.
Aczkolwiek u trolla i z trollem to płonne nadzieje.
Aczkolwiek u trolla i z trollem to płonne nadzieje.
lys på slutten av lys
dra til helvete
dra til helvete
- zekke
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2199
- Rejestracja: 03-08-2006, 16:01
Re: POlitykowanie
staaaary, ty i ten drugi oszolom zaczynacie od wyzywania od kurew pedalow ruskow i co tam jeszcze wymyslicie, ty jak widac z kazdego mego posta robisz screena, jestes doroslym typem z dzieckiem czy tam dziecmi a plujesz sie bo nie podoba ci sie ze mi sie nie podoba kawalek dt (ja pierdole xddd), klepiesz jakies swoje smutne projekcje o bezrobociu czy tam inne wysrywy z spranej glowy, jeszcze masz tupet cos mi mowic o komunikowaniu sie xdd odpisalbym ci w twoim stylu ale po co mam sie zniżać do poziomu zaplutego gimbusa. dostarczasz mi rozrywki ale szybko tez sie nudze wiec tam elo rap mordo. "za moich czasow" nikt tu w taki sposob nie pisal a ludzie cisneli sobie merytorycznie ale jak widac czasy sa jakie sa. nie wiem jakie masz tam slady na psychice po tym alkoholizmie ale tez niewiele mnie to w sumie interesuje. przezabawny jestes, ale juz idz nie wiem, zaloz temat "zekke" tam przeklejaj kazdy moj post bo szkoda offtopowac.
raczy pan łaskawy wybaczyc ze obrazilem pana uczucia piszac ze nowy kawalek darkthrone jest meh xddd obiecuje sie poprawic, nastepnym razem jak napisze co mysle o danym bandzie to wysle ci pm`a i skonsultuje abys nie poczul sie urazony. ad absurdum. generalnie jak tobie jako doroslemu dzieciatemu facetowi daje to jakas ulge to mozesz i tak klepac, mi to tam lata kolo palki bo juz sie znudzilem i wracasz na ignore. twoje wysrywy i projekcje swiadcza o tobie, tak to dziala. analize psychologiczna twego zachowania juz wklejalem w inny temat. trzymaj sie cieplo moj ty samozwanczy szeryfie zapomnianego przez wszystkich forume, buziaczki <glaszcze>
raczy pan łaskawy wybaczyc ze obrazilem pana uczucia piszac ze nowy kawalek darkthrone jest meh xddd obiecuje sie poprawic, nastepnym razem jak napisze co mysle o danym bandzie to wysle ci pm`a i skonsultuje abys nie poczul sie urazony. ad absurdum. generalnie jak tobie jako doroslemu dzieciatemu facetowi daje to jakas ulge to mozesz i tak klepac, mi to tam lata kolo palki bo juz sie znudzilem i wracasz na ignore. twoje wysrywy i projekcje swiadcza o tobie, tak to dziala. analize psychologiczna twego zachowania juz wklejalem w inny temat. trzymaj sie cieplo moj ty samozwanczy szeryfie zapomnianego przez wszystkich forume, buziaczki <glaszcze>

-
olgims
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2185
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: POlitykowanie
Pani profesor w artykule dla money.pl wyjaśnia pomysł jastrzębia i batyra.
Pismatoły i konfederuski i tak nic z tego nie zrozumieją bo maja niski intelekt i brak wykształcenia.
Czy Narodowy Bank Polski mógłby "aktywnie" zarządzać rezerwami złota, zrealizować zyski i w efekcie zasilić budżet państwa? Taka opowieść upraszcza rzeczywistość do poziomu, na którym przestaje mieć jakikolwiek styk z rzeczywistością. Nie ma żadnego "dodatkowego pieniądza", który pojawia się znikąd – pisze prof. Joanna Tyrowicz w opinii dla money.pl.
Elementarna intuicja wystarczy, żeby wiedzieć, że w żadnym miejscu naszego państwa 200 mld zł nie pałęta się jakoś luzem, do dowolnego zagospodarowania akurat w początkach marca 2026 roku.
Zacznijmy od rezerw. Rezerwy NBP to jeden rachunek. Znajdują się w nich różne aktywa, w tym złoto. Jeżeli złoto drożeje, znajduje to odzwierciedlenie w wartości kapitałów banku centralnego. Jeżeli bank ma stratę, znajduje to odzwierciedlenie w tym samym miejscu.
Zgodnie z opublikowanymi danymi, wzrost całego zasobu złota pomiędzy grudniem 2023 a grudniem 2024 roku (ostatnie publicznie dostępne dane) wyniósł 61 mld zł. Ta kwota uwzględnia łącznie nowo zakupione złoto, jak i wzrost wartości złota w aktywach NBP.
Na nadmiar transparentności NBP w tej sprawie narzekać nie możemy, ale według danych ze sprawozdania finansowego (sprzecznych skądinąd z banerami oklejającymi bank i reklamami w mediach) w ciągu 2024 roku NBP nabyło ok. 76 ton złota. Cena tych zakupów nie została opublikowana, ale przyjmując średnioroczną cenę za tonę oraz średnioroczny kurs dolara, takie zakupy to ok. 25 mld zł, co sugerowałoby, że z grubsza 36 z pierwotnych 61 mld zł to wzrost wartości w tym okresie.
W tym samym czasie NBP w kapitały odpisał 13 mld zł strat za 2024 rok (NBP nie pokazał tej straty bezpośrednio w wyniku, lecz rozliczył ją w kapitałach własnych, czyli pomniejszył swoją "poduszkę finansową" - przyp. red.). A łącznie od momentu ostatniej wypłaty z zysku, NBP poniósł około 150 mld zł strat, z czego 50 mld zł pokryto z wyczyszczonej do zera, budowanej przez lata, rezerwy na zmianę wyceny wartości instrumentów w rezerwach NBP, a 100 mld zł pomniejszyło kapitały NBP.
W konsekwencji, o ile korzyści na zmianie wyceny złota (wzrost wartości złota w bilansie NBP - przyp. red.) nie przekroczyły 100 mld zł, jakiekolwiek transakcje na nim będą pomniejszać kapitały NBP. To nie są jakieś niezależne strumienie pieniędzy.
A co z zyskiem? Jeżeli zarząd NBP sprzeda jakieś aktywa drożej niż wynosi księgowa wartość punktu odniesienia, to ten zysk pojawia się w rachunku wyników. Tu pojawiają się dwie następne trudności. Pierwsza jest dość trywialna. Co roku, w kapitałach, NBP prowadzi przeszacowania wartości aktywów. To operacja księgowa, służy stworzeniu punktu odniesienia dla następnego roku finansowego. Czyli jeśli w kapitałach uwzględnimy fakt, że złoto podrożało w jakimś roku, to na przyszły rok punkt odniesienia dla zysku lub straty stanowi ta wyższa cena.
Przykład. W 2022 roku zarząd NBP zainwestował w jakiegoś "dżynksa" po 100. Cena "dżynksa" podrożała do 200 w 2023 roku. W kapitałach na koniec tego roku znajduje się wartość 200 i to ona stanowi punkt odniesienia do ewentualnego zysku lub straty, gdyby zarząd NBP chciał to sprzedać w 2024.
Cena 100 zniknęła z tego rachunku, bo nie można mieć dwóch rzeczy na raz: wyższych kapitałów i zysku ze sprzedaży. Dlatego nie ma znaczenia, po ile zarząd NBP kupił dowolne aktywa – w tym złoto – w minionych latach. Punktem odniesienia dla oszacowania ewentualnego przyszłego zysku jest wycena księgowa na koniec 2025 roku, a nie jakiekolwiek minione lata.
Druga trudność jest jeszcze bardziej trywialna: jeśli NBP sprzeda złoto i odkupi je po obecnej cenie rynkowej, to nowym punktem odniesienia stanie się właśnie ta nowa cena zakupu. Jeśli ilość złota w rezerwach ma dalej rosnąć – jak komunikuje zarząd NBP – trzeba bardzo wierzyć w to, że jego cena będzie rosła jeszcze bardziej. Inaczej kapitały będą automatycznie spadać.
"Nie da się mieć dwóch rzeczy jednocześnie w pełnej skali: realizacja ewentualnego zysku oznacza rezygnację z dalszego wzrostu kapitału wynikającego z wyceny tego samego aktywa. To też nie są niezależne strumienie pieniędzy, tylko dwa różne momenty ujęcia tej samej wartości."
Podsumujmy te podstawy. Jeśli były jakieś transakcje, to wchodzi to do wyniku zysków lub strat. Jeśli nie było transakcji, to i tak zmiany znajdują swoje odzwierciedlenie w kapitałach. Myśl, że można "wyjąć" same zyski ze złota, ignorując pozostałe elementy bilansu, i przeznaczyć je na jakikolwiek cel, w tym na wypłatę do budżetu, jest po prostu iluzją. Jeśli przyjmiemy za punkt startu, że kapitały NBP nie powinny ulec uszczupleniu, trzeba uwzględnić fakt, że w ostatnich latach NBP poniósł straty na działalności podstawowej i operacjach finansowych, które już obniżyły kapitał naszego banku centralnego.
"Jeśli celem ma być przekazanie 180 mld zł na jakikolwiek cel, NBP musiałoby na transakcjach na złocie "zyskać" przynajmniej 280 mld zł, żeby pokryć stratę, albo 330 mld zł, by pokryć stratę i odbudować rezerwę. A w rezerwach całego złota jest niewiele ponad 300 mld zł."
To prawdopodobnie tłumaczy, dlaczego tak członkowie zarządu NBP, jak i prezes Adam Glapiński pokazują piękne wykresy z 197 mld zł, ale gdy przychodzi do określania kwoty wypłat, są znacznie mniej konkretni. W praktyce nie ma żadnego "dodatkowego pieniądza", który pojawia się znikąd, tylko praktyczny, maksymalny, warunkowy efekt określonych operacji w możliwie sprzyjającym otoczeniu rynkowym.
A kiedy w ogóle można wypłacić ewentualne pieniądze? Odpowiedź jest mało spektakularna. Zysk banku centralnego musi powstać w konkretnym roku obrotowym. Nie można go "dopisać" wstecz. W 2025 r. zysku nie ma, więc nie będzie wypłaty w 2026 r. Pierwszy potencjalny moment wypłaty to rok 2027, o ile bank w 2026 roku odnotuje zysk. Możliwe jest to wyłącznie na podstawie decyzji Rady Polityki Pieniężnej.
Co gorsza, jeśli zmiana wymaga modyfikacji polityki rachunkowości (pominę już pewne męczące formalności), wszystko przesuwa się jeszcze o rok, bo zmiana tego dokumentu również wymaga zgody RPP i może być dokonana tylko na nowy rok księgowy. To oznacza wypłatę najwcześniej w maju 2028 roku. A to oznacza nowy skład zarządu i w znacznej części nowy skład RPP.
Co po wypłacie? Pewien istotny element jest w tej dyskusji systematycznie pomijany: koszty prowadzenia polityki pieniężnej. Mówiąc w skrócie: żeby na rynku była taka równowaga, jak RPP uważa za stosowne dla zachowania stabilności cen, NBP musi zebrać cały nadmiar gotówki od banków, bo inaczej kreacja pieniądza będzie zbyt duża. NBP płaci za ten nadmiar odsetki (bo inaczej pieniądz zostałby w gospodarce). Nazywa się to sterylizacją i to właśnie są główne koszty prowadzenia działalności przez NBP. Przy obecnym poziomie stóp procentowych ten koszt to 3,75 proc.
Gdyby cała wypłata z zysku NBP trafiła poza Polskę (np. na zakup jakichś "cyngwajsów" z zupełnie innej galaktyki), konieczności sterylizacji nie będzie. Ale jeśli choć jedna złotówka ze zrealizowanych wypłat ze złota zostanie wydana w naszej gospodarce, to zwiększy płynność i trzeba będzie ją za 3,75 proc. wysterylizować.
Tym różnią się środki krajowe od środków z SAFE: te drugie co prawda kosztują 3 proc., ale już nie trzeba ich sterylizować, bo nie są to środki z NBP, tylko zewnętrzne. Jakakolwiek teza o tym, że wypłata z zysku NBP jest darmowym pieniądzem ignoruje koszty sterylizacji, które wynoszą z grubsza tyle, ile wynosi stopa procentowa NBP.
Szerszy kontekst? Bank centralny nie jest od maksymalizacji zysku ani od finansowania budżetu. Jego mandatem jest stabilność cen. W tym kontekście prezes i członkowie zarządu NBP wykraczają poza mandat, snując publicznie scenariusze na temat możliwości generowania dochodu dla budżetu. Nawet jeśli traktować je jako kolejne hipotetyczne bajki w oderwaniu od faktów, to przesuwają one punkt ciężkości z polityki pieniężnej na inne wątki.
Te bajki prezes i członkowie zarządu NBP opowiadają w okresie wyjątkowego niepokoju z powodu agresji USA i Izraela na Iran, znacznego wzrostu oczekiwań inflacyjnych wśród rodzin w Polsce i przy realnej niepewności tak co do cen, jak i koniunktury.
Spodziewam się, że z powodu upolitycznienia tego dyskursu przez prezesa NBP, pod niniejszym tekstem znajdzie się sporo komentarzy w mniejszym lub większym stopniu obraźliwych.
Nie zmienia to jednak faktu, że nie trzeba być ani profesorem ekonomii ani członkinią RPP, żeby wiedzieć, że w żadnym miejscu naszego państwa 200 mld zł nie pałęta się jakoś luzem, do dowolnego zagospodarowania akurat w początkach marca 2026 roku.
Wszyscy – niezależnie od poglądów na świat – intuicyjnie wiedzą, że koszty i korzyści z transakcji finansowych i tak spotykają się w jednym bilansie. Nie ma obowiązku znać szczegółów ani zawiłości rachunkowości i nie trzeba konstruować własnej oceny rozmaitych scenariuszy, żeby wiedzieć, że wszystkich obowiązuje ta sama elementarna arytmetyka.
Autorem opinii jest prof. Joanna Tyrowicz, nauczycielka akademicka, współzałożycielka i zarządzająca think-tanku GRAPE, członkini Rady Polityki Pieniężnej.
Pismatoły i konfederuski i tak nic z tego nie zrozumieją bo maja niski intelekt i brak wykształcenia.
Czy Narodowy Bank Polski mógłby "aktywnie" zarządzać rezerwami złota, zrealizować zyski i w efekcie zasilić budżet państwa? Taka opowieść upraszcza rzeczywistość do poziomu, na którym przestaje mieć jakikolwiek styk z rzeczywistością. Nie ma żadnego "dodatkowego pieniądza", który pojawia się znikąd – pisze prof. Joanna Tyrowicz w opinii dla money.pl.
Elementarna intuicja wystarczy, żeby wiedzieć, że w żadnym miejscu naszego państwa 200 mld zł nie pałęta się jakoś luzem, do dowolnego zagospodarowania akurat w początkach marca 2026 roku.
Zacznijmy od rezerw. Rezerwy NBP to jeden rachunek. Znajdują się w nich różne aktywa, w tym złoto. Jeżeli złoto drożeje, znajduje to odzwierciedlenie w wartości kapitałów banku centralnego. Jeżeli bank ma stratę, znajduje to odzwierciedlenie w tym samym miejscu.
Zgodnie z opublikowanymi danymi, wzrost całego zasobu złota pomiędzy grudniem 2023 a grudniem 2024 roku (ostatnie publicznie dostępne dane) wyniósł 61 mld zł. Ta kwota uwzględnia łącznie nowo zakupione złoto, jak i wzrost wartości złota w aktywach NBP.
Na nadmiar transparentności NBP w tej sprawie narzekać nie możemy, ale według danych ze sprawozdania finansowego (sprzecznych skądinąd z banerami oklejającymi bank i reklamami w mediach) w ciągu 2024 roku NBP nabyło ok. 76 ton złota. Cena tych zakupów nie została opublikowana, ale przyjmując średnioroczną cenę za tonę oraz średnioroczny kurs dolara, takie zakupy to ok. 25 mld zł, co sugerowałoby, że z grubsza 36 z pierwotnych 61 mld zł to wzrost wartości w tym okresie.
W tym samym czasie NBP w kapitały odpisał 13 mld zł strat za 2024 rok (NBP nie pokazał tej straty bezpośrednio w wyniku, lecz rozliczył ją w kapitałach własnych, czyli pomniejszył swoją "poduszkę finansową" - przyp. red.). A łącznie od momentu ostatniej wypłaty z zysku, NBP poniósł około 150 mld zł strat, z czego 50 mld zł pokryto z wyczyszczonej do zera, budowanej przez lata, rezerwy na zmianę wyceny wartości instrumentów w rezerwach NBP, a 100 mld zł pomniejszyło kapitały NBP.
W konsekwencji, o ile korzyści na zmianie wyceny złota (wzrost wartości złota w bilansie NBP - przyp. red.) nie przekroczyły 100 mld zł, jakiekolwiek transakcje na nim będą pomniejszać kapitały NBP. To nie są jakieś niezależne strumienie pieniędzy.
A co z zyskiem? Jeżeli zarząd NBP sprzeda jakieś aktywa drożej niż wynosi księgowa wartość punktu odniesienia, to ten zysk pojawia się w rachunku wyników. Tu pojawiają się dwie następne trudności. Pierwsza jest dość trywialna. Co roku, w kapitałach, NBP prowadzi przeszacowania wartości aktywów. To operacja księgowa, służy stworzeniu punktu odniesienia dla następnego roku finansowego. Czyli jeśli w kapitałach uwzględnimy fakt, że złoto podrożało w jakimś roku, to na przyszły rok punkt odniesienia dla zysku lub straty stanowi ta wyższa cena.
Przykład. W 2022 roku zarząd NBP zainwestował w jakiegoś "dżynksa" po 100. Cena "dżynksa" podrożała do 200 w 2023 roku. W kapitałach na koniec tego roku znajduje się wartość 200 i to ona stanowi punkt odniesienia do ewentualnego zysku lub straty, gdyby zarząd NBP chciał to sprzedać w 2024.
Cena 100 zniknęła z tego rachunku, bo nie można mieć dwóch rzeczy na raz: wyższych kapitałów i zysku ze sprzedaży. Dlatego nie ma znaczenia, po ile zarząd NBP kupił dowolne aktywa – w tym złoto – w minionych latach. Punktem odniesienia dla oszacowania ewentualnego przyszłego zysku jest wycena księgowa na koniec 2025 roku, a nie jakiekolwiek minione lata.
Druga trudność jest jeszcze bardziej trywialna: jeśli NBP sprzeda złoto i odkupi je po obecnej cenie rynkowej, to nowym punktem odniesienia stanie się właśnie ta nowa cena zakupu. Jeśli ilość złota w rezerwach ma dalej rosnąć – jak komunikuje zarząd NBP – trzeba bardzo wierzyć w to, że jego cena będzie rosła jeszcze bardziej. Inaczej kapitały będą automatycznie spadać.
"Nie da się mieć dwóch rzeczy jednocześnie w pełnej skali: realizacja ewentualnego zysku oznacza rezygnację z dalszego wzrostu kapitału wynikającego z wyceny tego samego aktywa. To też nie są niezależne strumienie pieniędzy, tylko dwa różne momenty ujęcia tej samej wartości."
Podsumujmy te podstawy. Jeśli były jakieś transakcje, to wchodzi to do wyniku zysków lub strat. Jeśli nie było transakcji, to i tak zmiany znajdują swoje odzwierciedlenie w kapitałach. Myśl, że można "wyjąć" same zyski ze złota, ignorując pozostałe elementy bilansu, i przeznaczyć je na jakikolwiek cel, w tym na wypłatę do budżetu, jest po prostu iluzją. Jeśli przyjmiemy za punkt startu, że kapitały NBP nie powinny ulec uszczupleniu, trzeba uwzględnić fakt, że w ostatnich latach NBP poniósł straty na działalności podstawowej i operacjach finansowych, które już obniżyły kapitał naszego banku centralnego.
"Jeśli celem ma być przekazanie 180 mld zł na jakikolwiek cel, NBP musiałoby na transakcjach na złocie "zyskać" przynajmniej 280 mld zł, żeby pokryć stratę, albo 330 mld zł, by pokryć stratę i odbudować rezerwę. A w rezerwach całego złota jest niewiele ponad 300 mld zł."
To prawdopodobnie tłumaczy, dlaczego tak członkowie zarządu NBP, jak i prezes Adam Glapiński pokazują piękne wykresy z 197 mld zł, ale gdy przychodzi do określania kwoty wypłat, są znacznie mniej konkretni. W praktyce nie ma żadnego "dodatkowego pieniądza", który pojawia się znikąd, tylko praktyczny, maksymalny, warunkowy efekt określonych operacji w możliwie sprzyjającym otoczeniu rynkowym.
A kiedy w ogóle można wypłacić ewentualne pieniądze? Odpowiedź jest mało spektakularna. Zysk banku centralnego musi powstać w konkretnym roku obrotowym. Nie można go "dopisać" wstecz. W 2025 r. zysku nie ma, więc nie będzie wypłaty w 2026 r. Pierwszy potencjalny moment wypłaty to rok 2027, o ile bank w 2026 roku odnotuje zysk. Możliwe jest to wyłącznie na podstawie decyzji Rady Polityki Pieniężnej.
Co gorsza, jeśli zmiana wymaga modyfikacji polityki rachunkowości (pominę już pewne męczące formalności), wszystko przesuwa się jeszcze o rok, bo zmiana tego dokumentu również wymaga zgody RPP i może być dokonana tylko na nowy rok księgowy. To oznacza wypłatę najwcześniej w maju 2028 roku. A to oznacza nowy skład zarządu i w znacznej części nowy skład RPP.
Co po wypłacie? Pewien istotny element jest w tej dyskusji systematycznie pomijany: koszty prowadzenia polityki pieniężnej. Mówiąc w skrócie: żeby na rynku była taka równowaga, jak RPP uważa za stosowne dla zachowania stabilności cen, NBP musi zebrać cały nadmiar gotówki od banków, bo inaczej kreacja pieniądza będzie zbyt duża. NBP płaci za ten nadmiar odsetki (bo inaczej pieniądz zostałby w gospodarce). Nazywa się to sterylizacją i to właśnie są główne koszty prowadzenia działalności przez NBP. Przy obecnym poziomie stóp procentowych ten koszt to 3,75 proc.
Gdyby cała wypłata z zysku NBP trafiła poza Polskę (np. na zakup jakichś "cyngwajsów" z zupełnie innej galaktyki), konieczności sterylizacji nie będzie. Ale jeśli choć jedna złotówka ze zrealizowanych wypłat ze złota zostanie wydana w naszej gospodarce, to zwiększy płynność i trzeba będzie ją za 3,75 proc. wysterylizować.
Tym różnią się środki krajowe od środków z SAFE: te drugie co prawda kosztują 3 proc., ale już nie trzeba ich sterylizować, bo nie są to środki z NBP, tylko zewnętrzne. Jakakolwiek teza o tym, że wypłata z zysku NBP jest darmowym pieniądzem ignoruje koszty sterylizacji, które wynoszą z grubsza tyle, ile wynosi stopa procentowa NBP.
Szerszy kontekst? Bank centralny nie jest od maksymalizacji zysku ani od finansowania budżetu. Jego mandatem jest stabilność cen. W tym kontekście prezes i członkowie zarządu NBP wykraczają poza mandat, snując publicznie scenariusze na temat możliwości generowania dochodu dla budżetu. Nawet jeśli traktować je jako kolejne hipotetyczne bajki w oderwaniu od faktów, to przesuwają one punkt ciężkości z polityki pieniężnej na inne wątki.
Te bajki prezes i członkowie zarządu NBP opowiadają w okresie wyjątkowego niepokoju z powodu agresji USA i Izraela na Iran, znacznego wzrostu oczekiwań inflacyjnych wśród rodzin w Polsce i przy realnej niepewności tak co do cen, jak i koniunktury.
Spodziewam się, że z powodu upolitycznienia tego dyskursu przez prezesa NBP, pod niniejszym tekstem znajdzie się sporo komentarzy w mniejszym lub większym stopniu obraźliwych.
Nie zmienia to jednak faktu, że nie trzeba być ani profesorem ekonomii ani członkinią RPP, żeby wiedzieć, że w żadnym miejscu naszego państwa 200 mld zł nie pałęta się jakoś luzem, do dowolnego zagospodarowania akurat w początkach marca 2026 roku.
Wszyscy – niezależnie od poglądów na świat – intuicyjnie wiedzą, że koszty i korzyści z transakcji finansowych i tak spotykają się w jednym bilansie. Nie ma obowiązku znać szczegółów ani zawiłości rachunkowości i nie trzeba konstruować własnej oceny rozmaitych scenariuszy, żeby wiedzieć, że wszystkich obowiązuje ta sama elementarna arytmetyka.
Autorem opinii jest prof. Joanna Tyrowicz, nauczycielka akademicka, współzałożycielka i zarządzająca think-tanku GRAPE, członkini Rady Polityki Pieniężnej.
Seein' me is def not repeated or done twice
I laugh as I cast the first stones at Christ
I laugh as I cast the first stones at Christ
- Ascetic
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 17480
- Rejestracja: 10-01-2015, 15:54
Re: POlitykowanie
Wincyj kurwa kacapstwa, jak pamięć krótka, do szkoły na lekcje historii się nie chodziło, starzy to systemowcy albo jest się zwyczajnym debilem jakich tutaj na pęczki
Ku pamięci:

Buzi na okoliczność

Ku pamięci:

Buzi na okoliczność

lys på slutten av lys
dra til helvete
dra til helvete


