Imperium w kwitnącej formie
ROZPOCZNIE SIĘ EFEKT KASKADOWY”. W Rosji biją na alarm. KRYZYS JUŻ SIĘ ROZPOCZĄŁ.
Rosyjska gospodarka wchodzi w 2026 rok z bagażem strukturalnych problemów, które z fazy teoretycznych rozważań przeszły w fazę bolesnej weryfikacji przez rzeczywistość. Zapaść infrastrukturalna, rekordowe zadłużenie obywateli i firm oraz fikcyjny wzrost PKB oparty wyłącznie na zbrojeniówce to obraz, który wyłania się z danych za ostatnie kwartały.
Sytuacja makroekonomiczna Federacji Rosyjskiej przypomina obecnie rozpędzony pociąg, w którym wysiadły hamulce, a maszynista dokłada do pieca banknotami z dodruku. Mamy do czynienia z klasycznym efektem kuli śnieżnej – problemy w jednym sektorze natychmiast uderzają w kolejne. Szczególnie jaskrawym przykładem jest sytuacja Kolei Rosyjskich (RŻD), które wpadły w podręcznikową "spiralę śmierci". Nieprzemyślane, woluntarystyczne podwyżki taryf doprowadziły do odpływu klientów do transportu drogowego, co z kolei wymusza kolejne podwyżki, by pokryć koszty stałe. To patologiczny mechanizm, który w warunkach monopolu państwowego kończy się zazwyczaj koniecznością gigantycznych dotacji z budżetu, który i tak trzeszczy w szwach przez wydatki na SWO.
Oficjalne wskaźniki wzrostu gospodarczego są w dużej mierze iluzoryczne, napędzane przez WPK (kompleks wojskowo-przemysłowy). Produkcja czołgów i amunicji podbija statystyki PKB, ale nie tworzy żadnej wartości dodanej dla rynku cywilnego – to kapitał, który dosłownie idzie z dymem na froncie. Tymczasem realna gospodarka, ta, która powinna generować dobrobyt, szoruje po dnie. Sektor motoryzacyjny notuje spadki rzędu 38%, a branża budowlana i metalurgiczna dławią się pod ciężarem stóp procentowych i braku popytu. Mamy więc do czynienia z recesją w cywilnym sektorze gospodarki, maskowaną jedynie przez gorączkową produkcję na potrzeby wojny.
Kolejnym elementem tej układanki jest katastrofa budżetów regionalnych. Regiony takie jak obwód kemerowski czy irkucki, tradycyjne zaplecza surowcowe, wpadają w deficyty. Zatory płatnicze w biznesie osiągają astronomiczne kwoty (ponad 3 biliony rubli zaległości podatkowych), a banki szykują się na falę niespłacanych kredytów. System finansowy, dotychczas pudrowany zyskami z eksportu surowców, zaczyna odczuwać skutki utraty rynków zachodnich i konieczności sprzedaży ropy z dyskontem do Azji. To nie jest już tylko "trudny okres", to systemowa degradacja, której skutki będą odczuwalne przez dekady.









