A co pozmieniali coś w tym klasyku? Muszę odświeżyć starą wersję bo nie pamiętam.
Co teraz czytacie? v.2
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Kilgore
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2866
- Rejestracja: 21-12-2010, 20:34
Re: Co teraz czytacie? v.2
Wyobraź sobie że zawsze masz czas
- WaszJudasz
- zahartowany metalizator
- Posty: 3610
- Rejestracja: 16-11-2010, 13:18
Re: Co teraz czytacie? v.2
U mnie na warsztacie rzecz ostatnio w kraju rzadka, czyli nowalijka od Philipa K.Dicka.


Jak widać na załączonych obrazkach, to zdecydowanie nie jest to samo, co wyszło u nas jako "Paszcza Wieloryba". Lies, INC to Unteleported Man z dodanymi (czy raczej przywróconymi?) scenami halucynopochodnego rozpadu świata naszego protagonisty, a Dick daje tutaj do wiwatu, czemu przyklaskują pączkujący w paraświatach technoneonaziści. Dużo ciekawsze niż wersja okrojona, ale jednak język przekładu był w "Paszczy" jędrniejszy. Tutaj jest Królicki, czyli powinno być bardzo dobrze, ale jest tak jakoś lekko nie do końca.
Ach, no i wreszcie skończyłem Peanatemę, absolutne



Jak widać na załączonych obrazkach, to zdecydowanie nie jest to samo, co wyszło u nas jako "Paszcza Wieloryba". Lies, INC to Unteleported Man z dodanymi (czy raczej przywróconymi?) scenami halucynopochodnego rozpadu świata naszego protagonisty, a Dick daje tutaj do wiwatu, czemu przyklaskują pączkujący w paraświatach technoneonaziści. Dużo ciekawsze niż wersja okrojona, ale jednak język przekładu był w "Paszczy" jędrniejszy. Tutaj jest Królicki, czyli powinno być bardzo dobrze, ale jest tak jakoś lekko nie do końca.
Ach, no i wreszcie skończyłem Peanatemę, absolutne
Mózg powiększa się w czaszce, kiedy wody w rzece wzbierają. Wtenczas błony czerepu się wznoszą, przybliżając do czaszki.
- Kilgore
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2866
- Rejestracja: 21-12-2010, 20:34
Re: Co teraz czytacie? v.2
Faktycznie w 83 były tylko dwa rozdziały w fantastyce, kończyło się pustym silosem. Tutaj mocno rozbudowana wersja, praktycznie zrobił nowele z tego opowiadania.
Wyobraź sobie że zawsze masz czas
- Bolt
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1842
- Rejestracja: 25-12-2010, 18:32
Re: Co teraz czytacie? v.2

Pierwszy kontakt z ulubieńcem wyznawców Proroka.
I was born in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
- TheDude
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 8148
- Rejestracja: 23-03-2011, 00:43
Re: Co teraz czytacie? v.2

Przed chwilą znalazłem ebook i sprawdzę czy warto się zagłębiać.
- DST
- zahartowany metalizator
- Posty: 3534
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
- Maro
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1079
- Rejestracja: 30-05-2013, 20:16
- Sgt. Barnes
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 6935
- Rejestracja: 13-07-2012, 07:37
Re: Co teraz czytacie? v.2

Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
- Żwirek i Muchomorek
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1437
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
- Lokalizacja: Cosmic Coincidence Control Center
Re: Co teraz czytacie? v.2
W czasach gdy kręciłem się w fandomie - dawno, dawno temu - ktoś mi opowiedział plotę, że za dość swobodne interpretacje dziejów Rzplitej w tej powieści ujebano Komudzie przewód doktorski. Nie wiem czy to prawda, natomiast faktem jest, że go ostatecznie nie obronił i wydał po latach jako pracę o Kozakach Zaporoskich. A sama powieść była nawet spoko, mam gdzieś na półce, chociaż póki go jeszcze śledziłem to najlepiej mi robił "Diabeł stadnicki". Teraz trochę się boję do niego wracać. Tzn. do Komudy. Bo teraz to ja jestę intelektualistę i nie czytam jakiegoś Komudy, tylko cisnę nową Tokarczuk.

Jestem w połowie, no i już wiem, że to na pewno nie jest jej najlepsza powieść. Myślę, że lokuje się gdzieś w połowie stawki. Podoba mi się język, jak zawsze u niej, plus podoba mi się dość plastyczne oddanie realiów Dolnego Śląska zaraz po wojnie, w latach 1945-1947 mniej więcej. To w ogóle były bardzo ciekawe czasy, a literacko są słabo wyeksploatowane - więc tym fajniej się to czyta.
No ale to co najbardziej zwraca uwagę to fakt, że pani Nobliwa Noblistka, wbrew wszelkim narodowo-konserwatywnym krzykaczom, popełniła ewidentnie swoją najbardziej polską powieść wpisującą sie w starą, dobrą tradycję POKRZEPIANIA SERC
No i teraz weźcie takiego typowego czytelnika Wyborczej, np. kolegę trupa - ładuje mu się do głowy non stop przekaz, że faszyzm już tu jest, że Kamraci, że Kaczyński, że wojna na Ukrainie i Rosja kontratakuje dezinformacją, a do tego jeszcze ten kurwa Trump, no musimy być silni razie, ale nie jest łatwo, nie jest łatwo! Jak już w końcu oderwie się od kompa i siądzie poczytać, to weźmie se taką nową Tokarczuk i od razu mu się lżej na sercu zrobi, jak poczyta o tym, że kiedyś już istniał taki świat jak teraz i wcale się to nie skończyło AŻ TAK źle.
Ironizuję oczywiście, a do tego szydze i wcale nie jestem uczciwy - bo moge i h00j. To nie jest AŻ TAK naiwne czy glupie, to literstura na wysokim poziomie. Ale mimo wszystko jest to naiwne - czuć, że ta książka powstałą po to, żeby Zająć Stanowisko W Wielkim Sporze, że to rzecz będąca Głosem, a może nawet Wyrazem Oburzenia. Nie lubię takich rzeczy - źle się starzeją, zwykle dość szybko. Jest jednak tak sprawnie napisana książka, że można na te wszystkie naciągnięcia przymknąć oko i skupić się na warstwie opisowej. Tokarczuk jest zbyt sprawną pisarką, żeby popełnić ewidentnego KLOCA i wie, że nie mówi się wszystkiego wprost. Więc jak się przymknie oko na jej postnoblowskie poczucie misji, pięknie wrażone w blurbie na tylnej okładce, to wychodzi z tego niezła lektura. Czyta się bardzo przyjemnie, w sobotę strzeliłem 200 stron w dwóch sesjach, rano i wieczorem. Obstawiam, że całość zamknie się w ocenie 5,75/10.
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie





