Żwirek i Muchomorek pisze: ↑04-06-2026, 20:49
Kilgore pisze: ↑04-06-2026, 20:05
Ksenocyd był świetny dużo lepszy niż zapamiętałem. Pora na ciąg dalszy
Kurde, czytałem to sto milionów lat temu, ale w ogóle jak to sobie teraz próbuje przypomnieć, to ta trylogia sequeli (Mówca umarłych, Ksenocyd, Dzieci umysłu) była sto razy lepsza i ciekawsza niż oryginalna Gra Endera. Pomysł na kosmitów (tych drugich, nie pequeninos) był dość oryginalny i w ogóle miało to świetny klimat. Dżungla, obce planety, jakieś lekko mistycyzujące odloty, zderzenia kultur... wypisz wymaluj lektura pod "Mar da Deriva" VAURUVA. Muszę to sobie odświeżyć, może w lecie znajdzie się czas.
Dla mnie Orson Scott Card i jego klasyki to w ogóle osobisty przekult i w dupie mam utyskiwania na wszelkie niedostatki i przesady jego prozy, które przeważnie sam też zresztą dostrzegam, tyle że mi nie wadzą.
Klasyczna tetralogia Endera jest zajebista - i tak, od Mówcy w górę to jest już coś innego, i moim zdaniem też lepszego. Pięciologia Cienia też jest spoko, choć co niektóre rozwiązania fabularne i rozważania moralne mogą męczyc, niemniej bardzo ciekawie powrócić do wydarzeń z
Gry Endera widzianych teraz z perspektywy Groszka.
Pierwsze spotkania w świcie Endera są zdecydowanie warte uwagi,
Ender na wygnaniu mniej zdecydowanie.
Prequele to już wiadomo, pańszczyna, acz pamiętam, że mi Pierwsza wojna z Formidami (
W przededniu/Pożoga/Przesilenie) weszła przyjemnie, choć raczej do tego nie wrócę. Wrócę natomiast na 100% do Alvina i mam nadzieję, że tym razem nie zabije mnie wylewająca się z tego baśniowa dobroć oraz do Pamięci Ziemi (cały cykl przeczytany w krzemie i zakupiony w papierze). Z łanszotów bardzo podobał mi się
Mistrz Pieśni i tamto o Kolumbie, zapomniałem tytułu. Ubolewam głęboko, że z cyklu
Lovelock wyszedł tylko pierwszy tom.
Opowiadania, te pięć tomów z Amberu - prawie sam miód. Najbardziej zaskakujące bywa tam to, że momentami ten w dobroć i cnotę opływający mormon okazuje się godnym dziedzictwa najbardziej drapieżnych autorów łapiącej za trzewia grozy.
A i tak wiadomo, że najlepsze ze wszystkiego są
Glizdawce.
Mózg powiększa się w czaszce, kiedy wody w rzece wzbierają. Wtenczas błony czerepu się wznoszą, przybliżając do czaszki.