
Co teraz czytacie? v.2
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Sgt. Barnes
- zahartowany metalizator
- Posty: 6626
- Rejestracja: 13-07-2012, 07:37
Re: Co teraz czytacie? v.2

Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
- Sgt. Barnes
- zahartowany metalizator
- Posty: 6626
- Rejestracja: 13-07-2012, 07:37
Re: Co teraz czytacie? v.2

Prawdziwy mężczyzna powinien być...ogolony i ciut, ciut pijany.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
Bolesław Wieniawa-Długoszowski.
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 961
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Co teraz czytacie? v.2

Zajebiste. Jak na ogół westerny mi nie leżą, to to jest kosa - chociaż to raczej antywestern niż western, bo wszystko jest tu w poprzek konwencji. Rzecz jest o wielkomiejskim gówniarzu z grubym portfelem i głową nabitą romantycznymi ideałami o życiu na łonie natury, który przyjeżdża na Dziki Zachód gdzieś tam w połowie XIX wieku i wykłada kasę na wyprawę myśliwską, w której sam chce wziąć udział - bo mu się wydaje, że to zajebista sprawa mieć wiatr we włosach, wpierdalać fasolę przy ognisku i strzelać do bizonów z dala od wszelkiej cywilizacji. Takiego wała
Czuć mocno vibe a'la Cormac McMarthy, chociaż chyba należałoby powiedzieć, że odwrotnie, to w McCarthym czuć Williamsa, bo Butchers Crossing to rzecz z 1960 roku. Różnica jest też taka, że Williams pisze chłodno, klinicznie, z bardzo sugestywnymi, zczegółowymi, ale też zwięzłymi opisami. Fenomenalnie się to czyta - to jest kurwa OPOWIEŚĆ, a nie jakieś pierdolety. Solidny, rzetelny, prostestancki realizm - twardy i trzeszczący jak skórzane siodło pod lśniącą od potu kowbojską dupą. Na plus notuję też doskonałe tłumaczenie, widać że tłumacz umie mówić po polsku i ma większy zasób słownictwa niż zazwyczaj. Słowem - siepolecasie
It's a Kafka high. You feel like a bug.
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
- Hatefire
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11874
- Rejestracja: 21-12-2010, 12:19
- Lokalizacja: Katowice - miasto wielkich wydarzeń ;)
Re: Co teraz czytacie? v.2
O strzelaniu do bizonów, traceniu złudzeń i układaniu się w dupieŻwirek i Muchomorek pisze: ↑20-05-2026, 11:55
Zajebiste. Jak na ogół westerny mi nie leżą, to to jest kosa - chociaż to raczej antywestern niż western, bo wszystko jest tu w poprzek konwencji. Rzecz jest o wielkomiejskim gówniarzu z grubym portfelem i głową nabitą romantycznymi ideałami o życiu na łonie natury, który przyjeżdża na Dziki Zachód gdzieś tam w połowie XIX wieku i wykłada kasę na wyprawę myśliwską, w której sam chce wziąć udział - bo mu się wydaje, że to zajebista sprawa mieć wiatr we włosach, wpierdalać fasolę przy ognisku i strzelać do bizonów z dala od wszelkiej cywilizacji. Takiego wałaTo kultura nas uczłowiecza, natomiast z powrotu do natury, który tak się roi różnym pięknoduchom, wynika tyle, że człowiek staje się taki jak ona - dziki, pozbawiony zasad i kierowany instynktami. O ile wcześniej go to nie zabije.
Czuć mocno vibe a'la Cormac McMarthy, chociaż chyba należałoby powiedzieć, że odwrotnie, to w McCarthym czuć Williamsa, bo Butchers Crossing to rzecz z 1960 roku. Różnica jest też taka, że Williams pisze chłodno, klinicznie, z bardzo sugestywnymi, zczegółowymi, ale też zwięzłymi opisami. Fenomenalnie się to czyta - to jest kurwa OPOWIEŚĆ, a nie jakieś pierdolety. Solidny, rzetelny, prostestancki realizm - twardy i trzeszczący jak skórzane siodło pod lśniącą od potu kowbojską dupą. Na plus notuję też doskonałe tłumaczenie, widać że tłumacz umie mówić po polsku i ma większy zasób słownictwa niż zazwyczaj. Słowem - siepolecasie![]()
![]()
![]()
Wywiad z tłumaczem tej powieści, jakbyś był ciekawy. Ja sobie po jego przeczytaniu zapisałem to jako rzecz do ogarnięcia.
Od braci dla braci
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
Od dobrych dla dobrych
Kacapskiej kurwie
Zawsze chuj do mordy
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 961
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Co teraz czytacie? v.2
A tak, czytałem ten wywiad - jest bdb. Stroiński to w ogóle jest ciekawy gośc, lubię go czytac i chętnie to robię jak się nadarza okazja - niezbyt często niestety - ale to poza działką literacką już.
It's a Kafka high. You feel like a bug.
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 961
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Co teraz czytacie? v.2
Już mam i zacząłem:

Szczegółowo to mało powiedziane. Podoba mi się dobór kapel, bo jest od prawa do lewa, bez oglądania się na afiliacje polityczne, estetyczne i jakiekolwiek inne. Zresztą na początku jest cały rozdział z zakresu tzw. politycznej poprawności który tłumaczy, że owszem, w bm się czasem robi brzydkie rzeczy i to nie jest fajne, ale jeszcze nie znaczy że nie należy z tego powodu pomijać takich kapel jak GRAND BELIALS KEY czy inne INQUISITION
Zdjęć jest dużo, a autor większość miejsca poświęcił wypowiedziom muzyków, od siebie dopisując tylko ogólną ramę narracyjną. To raczej portret USBM jako zjawiska, a nie broń Boże jakaś kulturoznawcza analiza i uważam to za bardzo pożyteczne. Kapel jest opisanych od groma, nic tylko czytać i słuchać. No i napisane jest z jakimś minimalnym polotem; profesjonalnie, ale bez spinania dupy, widać że to robota dziennikarza muzycznego - takiego, który zna się na rzeczy, ale nie pozuje na eksperta i nie wiadomo kogo.
Polskie wydanie jest bardzo ładne, porządne, do niczego się nie przyczepię; nie ma tylko kolorowych zdjęć, ale bez przesady, jak black metal to black metal, tylko czerń i biel z kserokopiarki is krieg. Cena okładkowa zabija, ale na Bonito można wyrwać za czterdzieści złotych mniej (jeno 68 pln).
It's a Kafka high. You feel like a bug.
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
- ŚWIAT BEZ KOŃCA
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12246
- Rejestracja: 27-08-2018, 10:24
- Jimmy Boyle
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2673
- Rejestracja: 21-12-2010, 21:06
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 961
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Co teraz czytacie? v.2
Żona gdzieś ją kupiła, bo pomyślała - IMO słusznie - że drugiej okazji do nabycia kapibary-albinosa w stroju ananasa może nie być. Teraz kapibara pilnuje mi płyt przed innymi członkami rodziny.
It's a Kafka high. You feel like a bug.
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
***
Przygody Batona na czarnym lądzie
- ŚWIAT BEZ KOŃCA
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12246
- Rejestracja: 27-08-2018, 10:24
Re: Co teraz czytacie? v.2
Doskonala jestŻwirek i Muchomorek pisze: ↑22-05-2026, 12:52Żona gdzieś ją kupiła, bo pomyślała - IMO słusznie - że drugiej okazji do nabycia kapibary-albinosa w stroju ananasa może nie być. Teraz kapibara pilnuje mi płyt przed innymi członkami rodziny.
Find your flow
- Oki
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1663
- Rejestracja: 16-09-2012, 00:30
- ŚWIAT BEZ KOŃCA
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12246
- Rejestracja: 27-08-2018, 10:24
Re: Co teraz czytacie? v.2
Będąc jakiś czas temu w Londynie, pogrzebalem w antykwariatach, i moją uwagę przyciągnęła ta oto książeczka za symboliczne 3 funty. Lubię kupować wartościowe rzeczy za bezcen. Ta była tak tania przez to, że ma oberwany bok, ale całość trzyma się nieźle. "A Journey to Florence in 1817", bo taki ma tytuł, chwyciło mnie, bo po pierwsze - to stare wydanie z 1952, a po drugie, miałem zamiar wybrać się do Florencji i poczytać sobie po drodze dla klimatu. O książce zapomniałem, do Florencji pojechałem i wróciłem, a ostatnio, wystawiając książki na sprzedaż, spotkałem się z nią ponownie. Okazuje się to być nadzwyczaj ciekawym opisem podróży z Anglii to Włoch napisanym w pamiętniku przez, uwaga, 14-latkę. Oczywiście z arystokratycznej rodziny, a cała podróż trwała na oko, bagatela, prawie rok, od lipca do kwietnia, a przynajmniej tak daleko sięga dziennik.
Póki co zdaje mi się, że wówczas właściwie była tylko jedna, główna droga, pomiędzy tymi krajami, którymi podróżowali arystokratyczni Anglicy. Podróżowało się oczywiście w karocy, co samo w sobie jest ciekawe. Ot, tak sobie stawali na 5 dni w Lausanne, na tydzień w Amiens itd., i tak to sobie trwało przez rok. Chciałbym kiedyś czegoś takiego doświadczyć, chociaż raczej nie jest mi to pisane.

Póki co zdaje mi się, że wówczas właściwie była tylko jedna, główna droga, pomiędzy tymi krajami, którymi podróżowali arystokratyczni Anglicy. Podróżowało się oczywiście w karocy, co samo w sobie jest ciekawe. Ot, tak sobie stawali na 5 dni w Lausanne, na tydzień w Amiens itd., i tak to sobie trwało przez rok. Chciałbym kiedyś czegoś takiego doświadczyć, chociaż raczej nie jest mi to pisane.

Find your flow
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 3233
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Co teraz czytacie? v.2
Fenomenalna rzecz. Zachęcił mnie do lektury podcast "Filozofia tak bardzo" na którym był wywiad z autorem i zachciało mi się trochę zgłębić temat. Nie chce mi się wchodzić w szczegóły, bo jest baaardzo dużo treści jak na te około 200 stron, ale zrobię lekkie podsumowanie.
Pierwszą część, gdzie opisane jest przejście od przednowoczesności do nowoczesności i później do ponowoczesności polecam w sumie każdemu, kto chce zebrać do kupy swoje poglądy na temat pierdolnika, w którym obecnie żyjemy i nabrać jakiejś perspektywy i kontekstu. Jest tam wyszczególniony aspekt społeczno-kulturowy w szczególności. Nowoczesność (od około XIX wieku do gdzieś lat 70. XX wieku) to era fordyzmu, kapitalizmu węgla i stali, gdzie nastąpiło przejście ze wsi do miast, rozpad wspólnoty powiedzmy wiejskiej i nacisk na funkcję zamiast rolę społeczną, indywidualizm zamiast kolektywizmu i parcelowanie czasu na coraz mniejsze jednostki (część zegarów średniowiecznych nie miała nawet rzekomo wskazówki minutowej). Praca to wynajęcie się pracodawcy na określoną liczbę godzin, ale też wiara w swoją funkcję i użyteczność swojej pracy. Wszystko w atmosferze powszechnej wiary w boską sprawczość postępu technologicznego. Ponowoczesność to zaburzenie kontraktu między pracodawcą a pracownikiem (np. dotyczącej stabilności zatrudnienia) i wydanie go na pastwę neoliberalnej zmienności rynkowej (obecna klasa tzw. prekariatu), upadek wiary w wielkie projekty społeczno-polityczne (pokłosie II WŚ), ale dalej niezachwiana, naiwna wiara w to, że postęp technologiczny przyczyni się do dobrobytu. Relacje międzyludzkie, sztuka, subkultury zostają utowarowione a wartość człowieka jest mierzona jego użytecznością w zmiennym rynku. Nowe czasy to bezustanny wybór kolejnych tożsamości i niekończące stawanie się. To wszystko to oczywiście olbrzymi skrót.
Sztuka postmodernizmu zatem to sztuka bezustannej rewolucji, ślepego pędu za nowością i przełamywaniem kolejnych barier w najbardziej absurdalny sposób, a w literaturze zabawa poprzednimi konwencjami, zestawianie tych samych klocków w nieznane wcześniej połączenia i podważanie obiektywności narracji. To także (o czym wspominał Aspa w tym wywiadzie w Musick Magazine) pastisz, ironia i żonglowanie środkami wyrazu od dawna obecnymi w kulturze poprzez eklektyzm gatunkowy (Szahaj wspominał tu o filmach braci Cohen, Tarantino czy Lynchu; myślę, że komediowo idealnym zobrazowaniem tego byłoby Tim and Eric Awesome Show Great Job! np). Filozofia to natomiast podważenie jakichkolwiek prawd obiektywnych (przez duże P), w tym nauki, sugerując że są one zawsze definiowane a priori przez kulturę i okoliczności historyczne, z których się wywodzą i nigdy nie mogą być oglądane z lotu ptaka, bo to iluzja. Zamiast odkopywania gdzieś ukrytych, obiektywnych podwalin rzeczywistości (w które wierzył jeszcze modernizm) mamy napięcie pomiędzy różnymi punktami widzenia i mikronarracjami.
Nie było to obiektywne, bo widać że Szahaj to człowiek modernizmu, ale bardzo, bardzo dobre i porządkujące u mnie wiele rzeczy.
Poletzam.
- ŚWIAT BEZ KOŃCA
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 12246
- Rejestracja: 27-08-2018, 10:24
Re: Co teraz czytacie? v.2
Taki dodatek ode mnie - w sredniowieczu zegary nie byly szczegolnie popularne, potrzebowaly kilka wiekow, by sie upowszechnic na wiezach ratuszowych, co mialo miejsce dopiero w XVI wieku. Co ciekawe, Kosciol Katolicki aktywnie z nimi walczyl, poniewaz do pewnego momentu panowala umowa rodzaju teologicznego, ze dzien i noc zawsze maja po 12 godzin, a rozwiazane zostalo to w ten sposob, ze jak dzien jest dluzszy, to znaczy, ze te godziny dzienne sa dluzsze, a nocne sa krotsze, ale wciaz jest to po 12 godzin. Glupie, ale prawdziwe. Wiec jak pojawil sie mechanizm mowiacy w sposobu przewidywalny, jaka jest godzina, i tego godziny byly zawsze rowne, to nie bylo to KK na reke. Swoja droga - z teoria heliocentryczna Jezuici walczyli az do XVIII wieku, nauczajac w swoich szkolach wciaz geocentrycznej. A zegar stal sie potrzebny dopiero wraz z rozwojem handlu.
Find your flow






