To jest taki emocjonalny wpierdol, że się można zupełnie posypać przy lekturze. 10/10. Musze w końcu kupić i postawić na półce bo z jakiegoś powodu ciągle nie mam.
Zmieliłem przez święta trzy tomy Hyperionu Simmonsa i wymiękłem. Pierwsza część jest fenomenalna i pod każdym względem wspaniała, druga... druga jest tylko dobra (a na tle pierwszej rozczarowująca na maksa) a trzecia... też nie jest źle, ale nie mam czasu i ochoty babrać się w drugoligowych (jeśli nie trzecioligowych wręcz) spacoperach o ile nie mają czegoś naprawdę wyjątkowego co przykuwa uwagę (jak w Diunie czy w pierwszym Hyperionie własnie). Więc czwartą sobie daruję, może kiedyś z kronikarskiego obowiązku przeczytam, ale pewnie nie.
Na odtrutkę wrzucam więc trylogię "Rifters" Wattsa, którą niby znam, ale tak słabo pamiętam, że jakbym nie pamiętał - ostatni raz czytałem to w 2011. Więc odświeżam i jestem urzeczony. JEST KURWA ZAJEBIŚCIE OK? "Rozgwiazda" jest wspaniała, Wir nieco słabszy, ale wszystko trzyma się kupy. Teraz zaczynam ostatni tom:
A jak skończę to chyba będę cisnął Wattsa dalej, w końcu są jeszcze dwie powieści, zbiór opowiadań i jakies rozproszone rzeczy po sieci i czasopismach. Szybka lektura, a jaka satysfakcjonująca!