Odpalajac się na słońcu na słuchawkach Antihuman Industries. Bajka. Syn ma towarzystwo ciotek i kuzynów więc można się zregenerować bo po 7 tygodniach przerwy alko i blanty zrobiły zawieruche.
Czytam też ten dział czy coś mnie ominęło z muzycznych nowości.
Znałem tylko ostatnią płytę, którą rok temu polecał tu Triceps, ale nie znałem nic innego, a widzę, że to duży błąd. Post-punkowo-kjurowo-chameleonsowo-jakietamjeszcze smęcenie, łykam bez popity.
Śpiewające panie w muzyce metalowej kojarzą mi się zwykle z przesadnym machaniem rękami i czymś co wzbudza uczucie zażenowania. Nie potrafię tego do końca wytłumaczyć , ale chodzi o takie nieporadne udawanie chłopa okraszone artystowskim przeegzaltowaniem. Mniejsza o to. Wolvennest to jeden z wyjątków. Kupili mnie od pierwszego razu. W przypadku tego koncertu miejsce też sprzyjało odpowiedniemu odbiorowi.