COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

ogólne rozmowy o tym i owym... tylko metal prosimy....

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
uglak
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 10343
Rejestracja: 15-06-2012, 12:03
Lokalizacja: ארץ ישראל

COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

22-06-2026, 23:46

Patrząc po dyskusji w https://masterful-magazine.com/forum/vi ... =8&t=19380 i kilku innych tematach może przydałby nam się zbiorczy wątek o kowerbendach. Wiem, że sam postulowałem WiP, ale z drugiej strony czy mielibyśmy wtedy takie komedie?
https://kvlt.pl/newsy/kradziez-nazwy-blood-fire-death-oskarza-gwiazdorski-tribute-band-bathory-o-wywolywanie-chaosu/ pisze:Kradzież nazwy? BLOOD FIRE DEATH oskarża gwiazdorski tribute band BATHORY o wywoływanie chaosu

W środowisku skupionym wokół twórczości Bathory narasta konflikt dotyczący nazwy Blood Fire Death. Niemiecki tribute band działający pod tym szyldem od 2010 roku opublikował oficjalne oświadczenie, w którym zarzuca znacznie młodszemu, gwiazdorskiemu projektowi wykorzystującemu tę samą nazwę wywoływanie chaosu i zamieszania wśród fanów, promotorów oraz mediów.
„Budujemy tę nazwę od 15 lat”

Zespół Blood Fire Death – A Tribute to Bathory z niemieckiego Bruchsal działa pod swoją nazwą nieprzerwanie od 2010 roku. Przez ponad piętnaście lat grupa wypracowała własną pozycję na europejskiej scenie tribute metalowej, występując na festiwalach i koncertach poświęconych spuściźnie Quorthona.

Według muzyków problem pojawił się pod koniec 2024 roku, kiedy działalność rozpoczął drugi projekt funkcjonujący pod identyczną nazwą. Chodzi o szeroko promowany skład tworzony przez muzyków związanych między innymi z Watain, Enslaved, Aura Noir, Mayhem czy Emperor. Projekt ten pojawił się na dużych festiwalach i szybko zyskał międzynarodową rozpoznawalność.
Coraz więcej pomyłek i nieporozumień

W opublikowanym stanowisku niemiecki zespół twierdzi, że od miesięcy zmaga się z konsekwencjami funkcjonowania dwóch projektów pod tą samą nazwą.

Wśród przytoczonych przykładów znajdują się między innymi zapytania od mediów dotyczące występów, których grupa nigdy nie zagrała, wiadomości trafiające do niewłaściwych bookingów czy nawet wykorzystanie zdjęć niemieckiego Blood Fire Death do promocji koncertu organizowanego przez amerykańskiego promotora.

Muzycy twierdzą również, że dochodziło do publicznych pomyłek w mediach społecznościowych, gdzie osoby związane ze sceną metalową oznaczały niewłaściwy zespół przy okazji wydarzeń organizowanych przez norweski projekt.
Kim jest drugi Blood Fire Death?

Drugi projekt funkcjonujący pod nazwą Blood Fire Death – A Tribute to Quorthon and the Music of Bathory został reaktywowany w 2024 roku z okazji 20. rocznicy śmierci Quorthona. Jego trzon tworzą między innymi Erik Danielsson (Watain), Ivar Bjørnson (Enslaved), Blasphemer, Apollyon oraz Faust. W kolejnych występach uczestniczyli również zaproszeni goście związani z Bathory, Enslaved, Gorgoroth czy Mayhem i Behemoth.

Projekt zyskał dużą popularność po występie podczas Beyond The Gates 2024 w Bergen, a następnie zaczął pojawiać się na kolejnych prestiżowych festiwalach oraz trasach koncertowych.
„Nie zamierzamy oddawać nazwy”

Stanowisko niemieckiego zespołu jest jednoznaczne. Muzycy podkreślają, że dysponują dokumentacją potwierdzającą używanie nazwy Blood Fire Death od 2010 roku i nie zamierzają rezygnować z marki budowanej przez ponad dekadę.

Jak twierdzą, wielokrotnie próbowali rozwiązać sprawę prywatnie. Według ich relacji odpowiedź ze strony drugiego projektu sprowadzała się do argumentu, że oba zespoły korzystają z różnych logotypów, co miałoby wykluczać możliwość pomyłek. Zdaniem niemieckiej grupy rzeczywistość pokazuje jednak coś zupełnie innego.

Muzycy podkreślają, że publikacja oświadczenia jest ostatecznością i ma zwrócić uwagę całej społeczności metalowej na problem, który ich zdaniem narasta od wielu miesięcy.
Czy konflikt znajdzie finał?

Na ten moment nie wiadomo, czy sprawa zakończy się porozumieniem między obiema stronami, czy też konflikt przeniesie się na drogę formalną. Jedno jest jednak pewne – sytuacja pokazuje, że nawet w świecie tribute bandów nazwa zespołu pozostaje jednym z najcenniejszych elementów jego tożsamości.

Do czasu publikacji tego materiału projekt Blood Fire Death tworzony przez muzyków Watain, Enslaved, Aura Noir, Mayhem i Emperor nie wydał publicznego oświadczenia odnoszącego się do zarzutów przedstawionych przez niemiecki zespół.
Guilty of being right
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1094
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

23-06-2026, 08:35

Widły i piec, i pal licho czy mówimy o coverbandach BATHORY, czy PINK FLOYD, czy czegokolwiek innego.

Zgaduję jednak, że jest i będzie zapotrzebowanie na takie rzeczy, bo baza fanów się starzeje, a wraz z wiekiem rośnie nostalgia i potrzeba powrotu do czasów dawno minionej młodości - choćby za pośrednictwem jakiegoś symulakrum, jeżeli nie da się inaczej. O ile jestem w stanie zrozumieć, że ktoś świadomie nawiązuje do muzyki innych kapel i ją przepisuje na swój język, a ktoś inny tego słucha (dużo takich zespołów jest, w ogóle mam wrażenie, że na tym forum głównie takie cieszą się estymą) - to wykładanie pieniędzy na coverbandy BATHTORY, DISSECTION, PINK FLOYD albo na hologram DIO zdaje mi się być grubą przesadą. Ale co tam kto lubi.
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
Pelson
rasowy masterfulowicz
Posty: 2479
Rejestracja: 08-09-2007, 00:55
Lokalizacja: Jeteborie

Re: COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

23-06-2026, 10:44

Żwirek i Muchomorek pisze:
23-06-2026, 08:35
Widły i piec, i pal licho czy mówimy o coverbandach BATHORY, czy PINK FLOYD, czy czegokolwiek innego.

Zgaduję jednak, że jest i będzie zapotrzebowanie na takie rzeczy, bo baza fanów się starzeje, a wraz z wiekiem rośnie nostalgia i potrzeba powrotu do czasów dawno minionej młodości - choćby za pośrednictwem jakiegoś symulakrum, jeżeli nie da się inaczej. O ile jestem w stanie zrozumieć, że ktoś świadomie nawiązuje do muzyki innych kapel i ją przepisuje na swój język, a ktoś inny tego słucha (dużo takich zespołów jest, w ogóle mam wrażenie, że na tym forum głównie takie cieszą się estymą) - to wykładanie pieniędzy na coverbandy BATHTORY, DISSECTION, PINK FLOYD albo na hologram DIO zdaje mi się być grubą przesadą. Ale co tam kto lubi.
Widły i jeszcze więcej pieca. Potem dół i wapno.
Coverbandy są jedną z niewielu autentycznie krindżowych rzeczy, ktore powodują, że przez mój kręgosłup przechodzi z góry na dół impuls elektryczny powodujący jednoczesny szczęko- i dupościsk.
Nie rozumiem idei, udawania kogoś kim się nie jest, sztuczności, przyjmowania pozy danego muzyka, ktorym się nie jest, a wszystko to w imię forsy. Jest to dla mnie zaprzeczenie idei sztuki, a zamiast tego stania się czystym, wyfiltrowanym z własnej osobowości i kreatywności produktem. W osobistej hierarchii nawet popowe boysbandy, składane z klocków niczym lego, stoją wyżej, bo grają własną* muzykę i mają własny* image.

*własny- stworzony przez producentów pod potrzeby widowni, ale ciągle nie 100% odtwórczy.
Rejwan pisze:
29-05-2025, 22:19
polecam poczytać Rothbarda
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 12523
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

23-06-2026, 10:59

Pelson pisze:
23-06-2026, 10:44
Nie rozumiem idei, udawania kogoś kim się nie jest, sztuczności
To musisz chyba gardzic aktorami?
Find your flow
Pelson
rasowy masterfulowicz
Posty: 2479
Rejestracja: 08-09-2007, 00:55
Lokalizacja: Jeteborie

Re: COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

23-06-2026, 11:07

ŚWIAT BEZ KOŃCA pisze:
23-06-2026, 10:59
Pelson pisze:
23-06-2026, 10:44
Nie rozumiem idei, udawania kogoś kim się nie jest, sztuczności
To musisz chyba gardzic aktorami?
Wyjaśnij mi proszę skąd ten pomysł?
Rejwan pisze:
29-05-2025, 22:19
polecam poczytać Rothbarda
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1094
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31

Re: COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

23-06-2026, 11:09

To zupełnie nie to samo, ani przez moment. Aktor nie udaje czegoś 1:1. Właściwie w ogóle niczego i nikogo nie udaje - po prostu wytwarza iluzję, że jest kimś innym niż jest. I jeśli jest dobry, to zrobi to tak, że trudno uwierzyć, że w rzeczywistości nie jest tym, kogo udaje. Dobrze też widać różnice jak się porówna kilku aktorów w tej samej roli. Nie ma dwóch takich samych Hamletów, chociaż jedni bywają podobni do innych i bywają też lepsi/gorsi. Zdarza się, że aktor udaje jakiegoś prawdziwego człowieka - niektórzy robią to doskonale - ale tu i tak jest różnica. Kryszak udający Wałęsę nie odtwarza czegoś, co jest dziełem Wałęsy. Osobowość Wałęsy jest faktem, nie dziełem sztuki. Natomiast Kryszak naśladujący Wałęsę już się jakoś tam do sztuki przybliża, bo coś faktycznie tworzy (trochę na takiej zasadzie jak malarz malujący martwą naturę - martwa natura z Wałęsą).

Teoretycznie można wyciągnąć tu argument z muzyki klasycznej/poważnej, że wykonawca to jedno a kompozytor drugie - co sprawia, że wielkim artystą byli Bach komponujący swoje fugi i Glenn Gould, który tylko utwory Bacha odgrywał. Analogicznie, pewnie są lepsze coverbandy PINK FLOYD i gorsze, ale różnica jest taka, że w muzyce rockowej/metalowej granica między kompozytorem i wykonawcą jest całkowicie zatarta, a na pierwszy plan wysunięty jest indywidualizm muzyka. Nawet covery cudzych utworów zwykle są lepsze/lepiej oceniane, gdy nie brzmią jak pierwowzory. Tymczasem idea coverbandów jest taka, żeby możliwie jak najdokładniej odtworzyć sceniczną prezencję cudzego zespołu po to, żeby słuchacze mieli namiastkę kontaktu z oryginałem (a muzycy profit). Wydaje mi się, że można z tego zrobić sztukę samą w sobie, ale mimo wszystko jest to tak obce mojemu systemowi wartości estetycznych przyłożonych do rocka/metalu, że mówię temu procederowi wypierdalać.

edit: Jedyny argument za, taki na poważnie, jaki widzę to ten, że muzyki pewnych kapel nie da się już doświadczyć na żywo, więc wycieczka na koncert coverbandu jest jakoś tam uzasadniona. Przy czym znowu - dla mnie idea wykonawcy i kompozytora w takiej akurat muzyce jest tak zrośnięta w jedno, że nie wydałbym pieniędzy na tribute band BATHORY czy czegokolwiek innego. Dysonans poznawczy byłby zbyt duży. Słuchając Bacha mam to w trąbie. Słuchając, nie wiem, LED ZEPPELIN jednak ma znaczenie czy gra to faktycznie Jimmy Page czy autystyczny dwunastoletni Chińczyk, którego po zamknięciu oczu nawet Page nie odróżniłby od samego siebie.
Why can't we all just walk away?

***

Baton w krainie kangurów
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 12523
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

23-06-2026, 11:52

Pelson pisze:
23-06-2026, 11:07
Wyjaśnij mi proszę skąd ten pomysł?
Cala istota bycia aktorem jest udawanie kogos, kim sie nie jest
Find your flow
Awatar użytkownika
ŚWIAT BEZ KOŃCA
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 12523
Rejestracja: 27-08-2018, 10:24

Re: COVERBANDY, TRIBUTEBANDY i inni udawacze

23-06-2026, 12:02

Tribute band tez ma na celu stworzenie iluzji, ze jest tak naprawde tym innym zespolem, zeby mozna bylo sie poczuc, jakby to moglo byc, gdyby to naprawde gralo Bathory, i jesli jest dobry, to zrobi to tak, ze trudno uwierzyc, ze w rzeczywistosci to nie jest Bathory. To taka sama magia. Tutaj tak samo sa dwa coverbandy i mozna porownac kilku ,,aktorow" w tej samej roli. I nie bedzie dwoch takich samych "Quortonow", i jedni beda lepsi a inni gorsi. Reszta tego akapitu OK, sa roznice, oczywiscie, ale nie az tak kategoryczne, jak przedstawiasz. To bardziej niuanse i przesuwanie suwaka po spektrum, niz cos zupelnie innego. Poza tym jest masa zespolow, ktore graja na dokladnie tych samych patentach i imidzu co, dajmy na to, Darkthrone (zbyt wiele, by wymienic), Bathory (Ereb Altor), Mgla (Uada) itp.

W sumie to w tym przypadku it's in the eye of the beholder - tego, w jaki sposob dany zespol dokladnie udaje Bathory - czy przyjmuje tez wizerunek, maniere itd - czy tez tylko odgrywa muzyke. W roznych sytuacjach mozna wysunac rozne argumenty, na podstawie tego rowniez, jak podchodzi do tego indywidualny sluchacz - czy potrafi chociaz na chwile zapomniec, ze to nie jest to prawdziwe Bathory, i po prostu dac sie poniesc muzyce.

Troche podobnie jest z zespolami, w ktorych jest juz tylko 1 oryginalny czlonek, ale muzyka grana jest juz troche inna - patrz Venom, ktore poszlo w strone jaskiniowego lupania na nowych plytach, ale graja kawalki bardziej wymyslne ze starych plyt.
Find your flow
ODPOWIEDZ