Pamietam dzień jak bracki odpalił kasetę (MG rec. a jakże !) Deicide Legion - mialem wtedy 9 lat

Autentycznie balem się tego i mialem ciarki słuchając intro.
Szkoda ze nie można się mentalnie cofnąć do takich czasów i poczuć cos w ten deseń raz jeszcze.
Dziś totalnie przypadkowo odpaliłem sobie ostatni album tej kapeli (Revenge)- wszystko totalnie na swoim miejscu - jest poprawnie(sic!) , momentami bardzo dobrze ale podziwiam gości ze im się chce
Mimo wszystko fajnie spędzony czas na łonie natury

biegając złapałem się na tym ze ta muza spowodowała uśmiech na mojej gębie.
