Ja generalnie nie mam cierpliwości do niczego chyba że coś mnie pochłania jak np Europa universalis ostatnio. Mam bardzo wąskie zainteresowania które mnie pożerają. Muzykę metalowa ta niszowa też za taką uważam. Oddaje się jej niestety czasem zbyt mocno

W pracy zawodowej też tak mam hehe
Chociaż tyle że mi sensownie za to płacą. W sensie ze konstruuje rzeczy które nie rozumie 99% pełnomocnikow i maja problem.
To jedna z niewielu zalet z łonym w głowie.
A ze jest tu paru prawników na forume to może wrzucę jakas swoją twórczość do odpowiedniego wątku jakby sami się odnieśli.
W sumie więcej tam matematyki jak samego prawa. Dosłownie.
Sam nie potrafię dobrze wyjść z tematu prawa pracy przy zwolnieniu pracownika i angażuje Kancelarie zewnętrzna a jakimiś metodami wyliczeń znanej garstce ludzi wyliczam pożar hali produkcyjnej za kilkanaście mln złotych. Welcome Asperger.
Z lego to samo tylko technic!
Only death and black metal is real!
Nie słucham heavy metalu, thrash metalu tu z wyjątkami malyni bo nic nie znajduje dla siebie. Czyli znów nisza w niszy.
Ale jak już coś mnie chwyci to muszę mieć maksymalne rozeznanie.
Jakby metal składałby się z heavy metalu to na pewno by mnie tu nie było. Krypty, stechlizna, nihilizm, wysokie rezonowania, niekontrolowana agresja to są moje poszukiwania i skupienie w segmencie.
Wspaniale że muzyka metalowa ma te odłamy ekstremum bo skrajnych doświadczeń człowiek potrzebuje.
Nie mam może wielu płyt bo gdzieś w granicy 3 tys ale ja nie posiadam 80% klasyk bo po co mi one jak mnie nie interesują. Znać znam ale szkoda mi miejsca jak i tak w odtwarzaczu gościć nie będą.
Na siłę się przekonywać? Bez sensu. To tak jak z klockami Lego które poza technic są dla mnie nudne do porzygania.
Jednocześnie rozumiem że ktoś czerpie z tego pasję - każdemu jego porno.
Każdy z nas wydaje pieniążki na to co go uszczęśliwia.
Zresztą ja mam w tej kwestii mam bardzo osobliwe podejście - brzydzę się ludźmi tu np w kwestii muzyki że kiedyś się słuchało ale trzeba wyrosnąć. Jak kurwa wyrosnąć - tzn ze nigdy tego nie czułeś, żaden z ciebie pasjonat ot produkt chwili. Z takich rzeczy się nie wyrasta. To tożsamość.
To właśnie powód do schlebiania sobie. Mam pasję, interesuje się, słucham, poszukuje, wyrażam opinie. Ale coś mam- nie ten pusty odbiornik na wieczór kiedy większość obywateli obzera się czipssmi przed pudlem zwanym telewizorem tylko żywe zainteresowanie. Które z fascynacja sledze. I tęgo nikt ci nie zabierze. Pasji.
Na te wspaniała okoliczność włączam do snu Cabinet.