Są takie zdarzenie, które z perspektywy czasu nabierają waloru kamieni milowych, pozostaje jednak pytanie - co jeżeli zdarzenie X by nastąpiło lub nie nastąpiło? To pytanie zadają sobie również fani muzyki w tym metalu więc proponuję popuścić wodzą fantazji i wskazać te linie czasowe, w których rozwój wydarzeń nastąpił w sposób niekoniecznie lepszy ale na pewno interesujący. Pierwszy mokry sen mas jest oczywisty więc miejmy to za sobą:
1. Cliff Burton nie ginie w wypadku. Popularna jest opinia, że szalony basista nie pozwoliłby na zmiękczenie zespołu ale czy naprawdę? Bodajże Kirk wskazywał, że czwarta płyta Mety z Cliffem byłaby znacznie bardziej melodyjna od Mastera więc czy byłaby to napewno lepsza aleternatywna dla ponurej, technicznej AJFA? Oczywiście o ile gdybanie Kirka jest oparte na uzasadnionych przesłankach.
2. Dead nie zabija się, nagrywa wokale na DMDS a po śmierci Euronymousa (do której mogłoby nie dojść - efekt motyla) cemantuje band na tyle, że ten mimo ciosu idzie nomen omen za ciosem i Maniac nie wraca. Co zawierałby odpowiednik WLA?
3. Varg nie zabija Euronymousa, Mayhem nie przerywa nawet na chwilę działalności, nie dochodzi Blasphemer, brak w linii czasowej WLA/GDOW zamiast tego jeszcze bardziej posępny ale też złożony (3 napisane później utwory i cover Thorns są bardziej zaawansowane niż FF/FM/PF/BBT&B),
4. Darkthrone jest konsekwentny i w 1992 wydaje dokończonego Goatlorda i wiem, dwójka to nie był jedyny czy pierwszy black metal ale jaki skutek dla sceny miałby brak tak wielkiego katalizatora jak ABITNS?
5. Quorthon nie umiera - ostanią płytą Batlorda byłby Nordland V czy Nordland XII?
6. Slayer wpuszcza trochę powietrza i bierze na pokład Proscriptora albo w ostateczności Kevina Talleya i raz że do zespołu wbijaja ludzie wywodzący się z innej muzyki, dwa - nie możesz już się reklamować wielkim powrotem Lombardo więc nie masz też ciśnienia, by wypuścić płytę tak zachowawczą jak ta która wyszła.
7. Chuck S. wygrywa z chorobą - czy jest szansa że na fali retro czy czegośtam wróciłby do pięknych początków zespołu?
8. Sindrome wydaje dużą płytę.
9. Krzychu nie porzuca Kanibali - wymazanie z tego timeline'u Six Feet Under (brrrr...)
10. Max zostaje z Sepą - tu jestem pewien że do końca trendu 2-3 płyty Sepultury to byłyby sequele 'Root's ale bardziej złożone niż pierwsze płyty Soulfly z oryginalnej linii czasowej. Sam Soulfly oczywiście nigdy nie powstaje.
11. Płyta Dodo Resurrection / Baphomet nie zostaje wydana i wszyscy po usłyszeniu 'Nostradamus' spuszczają całe dyko King Crimson w kiblu.
WHAT IF SCENARIO CZYLI MUZYCZNY MULTIVERSE
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- hcpig
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10623
- Rejestracja: 06-07-2008, 13:23
WHAT IF SCENARIO CZYLI MUZYCZNY MULTIVERSE
I am Cell Dorado and I respect NO ONE but Gohan Blanco
- nagrobek
- zahartowany metalizator
- Posty: 4017
- Rejestracja: 15-10-2014, 11:08
Re: WHAT IF SCENARIO CZYLI MUZYCZNY MULTIVERSE
srogie piguły milordzie
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2981
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: WHAT IF SCENARIO CZYLI MUZYCZNY MULTIVERSE
Nie udzielę się, bo nie lubię wróżyć z fusów, ale chłopina dobry temat założył i ciekawe rzeczy mogą z tego wyjść. Pomimo SZEROKIEJ PALETY NIEZGODNOŚCI MUZYCZNYCH pomiędzy mną a użytkownikiem doceniam zapał i oryginalność.
-
tabaluga
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1401
- Rejestracja: 07-08-2017, 16:05
Re: WHAT IF SCENARIO CZYLI MUZYCZNY MULTIVERSE
gdyby tak cały skład sepy zginął w wypadku zaraz po wydaniu arise , ile haniebnej gównianej muzyki by to zaoszczędziło.
MAGA // FAFO
-
piotraz
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2385
- Rejestracja: 01-04-2011, 11:14
- Alkoholokaust
- postuje jak opętany!
- Posty: 651
- Rejestracja: 09-01-2007, 13:49
- Lokalizacja: delirium
- Kontakt:
Re: WHAT IF SCENARIO CZYLI MUZYCZNY MULTIVERSE
1. Podejrzewam, że niewiele by się zmieniło, z tym że płyty z alt.rzecz. z Cliffem byłyby bardziej progresywne i "kwieciste". Inny też pewnie byłby dobór kowerów na Garage Inc. Ogarnąłby resztę hołoty i skomponował lwią część materiału na St.Anger w czasie niemocy twórczej reszty kolegów.
2. Dead zawiedziony stagnacja zespołu w owym czasie wróciłby do Szwecji co zresztą miał w planach i skończył tamtejszy odpowiednik ASP. Pewnie bazgrałby okładki dla hordes z lepszym czy gorszym skutkiem i cieszył się estymą jak Timo Ketola.
Gdyby nagrał wokale na dmds to brzmiałoby wszystko tak samo jak na Freezing Moon z kompilacji "Projections…" Attila pozbawiony trampoliny do sukcesu w postaci "de mysteris" skończyłby się na demówkach Tormentor i kilku swoich odjechanych elektro-pojebanych projektach.
3. Euro słuchał sporo elektroniki i innych rzeczy spoza metalowej bańki, a krótko przed śmiercią jego fascynacje muzyczne zdawały się rozszerzać. Follow-up po dmds brzmiałby pewnie inaczej niż ktokolwiek się go spodziewa. Co prawda Euro wybitnym muzykiem nie był, ale wizję miał i mógł sklecić nowy skład Mayhem z zupełnie nieszablonowych, norweskich grajków.
4. Mam lepsze, Zephyrous nie popada w alkoholizm i po dziś dzień jest członkiem zespołu. Pewnie upierdoliłby 90 % heavy punkowych pomysłów Fenriza i kazał mu z tym spierdalać do Isengardu.
5. Jeszcze jeden Nordland, potem kolejne ulepiołki w stylu Destroyer of Worlds. Ciekawe jakby się odnalazł w dzisiejszej rzeczywistości, gdzie utarg z płyt jest znikomy i jednak żeby się utrzymać trzeba czasem pojeździć po festynach. Pewnie skleciłby jakiś Bathory of Death i w piątek jebał old-school set, w sobotę viking-set. Muzgiem operacji i live-musicanem niskorosły z Watain.
6. Bez przesady, garowy miałby żaden wpływ na muzykę, a na powrót do korzennego grania na Christ Illusion złożyło się więcej czynników niż powrót Dave'a. Między innymi revival thrashu.
7. Wątpie, na pewno nie zrobiłby z tego Death to All. Jego zespół miał taką pozycję, że mógł nagrywać swobodnie co chce a i tak by dobrze się sprzedawał. Dalej miałby też wysokie sloty na festiwalach.
8. Zespół zyskuje na tyle dużą renomę i rozgłos, że nie powstaje Hellslaughter
9. Krąży gdzieś bootleg z jego wokalami z płyty Vile - osobiście nie słyszałem. SFU by pewnie robił na boku tak czy srak.
2. Dead zawiedziony stagnacja zespołu w owym czasie wróciłby do Szwecji co zresztą miał w planach i skończył tamtejszy odpowiednik ASP. Pewnie bazgrałby okładki dla hordes z lepszym czy gorszym skutkiem i cieszył się estymą jak Timo Ketola.
Gdyby nagrał wokale na dmds to brzmiałoby wszystko tak samo jak na Freezing Moon z kompilacji "Projections…" Attila pozbawiony trampoliny do sukcesu w postaci "de mysteris" skończyłby się na demówkach Tormentor i kilku swoich odjechanych elektro-pojebanych projektach.
3. Euro słuchał sporo elektroniki i innych rzeczy spoza metalowej bańki, a krótko przed śmiercią jego fascynacje muzyczne zdawały się rozszerzać. Follow-up po dmds brzmiałby pewnie inaczej niż ktokolwiek się go spodziewa. Co prawda Euro wybitnym muzykiem nie był, ale wizję miał i mógł sklecić nowy skład Mayhem z zupełnie nieszablonowych, norweskich grajków.
4. Mam lepsze, Zephyrous nie popada w alkoholizm i po dziś dzień jest członkiem zespołu. Pewnie upierdoliłby 90 % heavy punkowych pomysłów Fenriza i kazał mu z tym spierdalać do Isengardu.
5. Jeszcze jeden Nordland, potem kolejne ulepiołki w stylu Destroyer of Worlds. Ciekawe jakby się odnalazł w dzisiejszej rzeczywistości, gdzie utarg z płyt jest znikomy i jednak żeby się utrzymać trzeba czasem pojeździć po festynach. Pewnie skleciłby jakiś Bathory of Death i w piątek jebał old-school set, w sobotę viking-set. Muzgiem operacji i live-musicanem niskorosły z Watain.
6. Bez przesady, garowy miałby żaden wpływ na muzykę, a na powrót do korzennego grania na Christ Illusion złożyło się więcej czynników niż powrót Dave'a. Między innymi revival thrashu.
7. Wątpie, na pewno nie zrobiłby z tego Death to All. Jego zespół miał taką pozycję, że mógł nagrywać swobodnie co chce a i tak by dobrze się sprzedawał. Dalej miałby też wysokie sloty na festiwalach.
8. Zespół zyskuje na tyle dużą renomę i rozgłos, że nie powstaje Hellslaughter
9. Krąży gdzieś bootleg z jego wokalami z płyty Vile - osobiście nie słyszałem. SFU by pewnie robił na boku tak czy srak.
hare hare supermarket
nsbm.pl
nsbm.pl
- TheDude
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 7507
- Rejestracja: 23-03-2011, 00:43
- hcpig
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10623
- Rejestracja: 06-07-2008, 13:23
Re: WHAT IF SCENARIO CZYLI MUZYCZNY MULTIVERSE
Chodzi o to demko 'Creater to Kill':Alkoholokaust pisze: ↑19-02-2026, 23:039. Krąży gdzieś bootleg z jego wokalami z płyty Vile - osobiście nie słyszałem. SFU by pewnie robił na boku tak czy srak.
Wiem, że jest to zespół zamordystyczny ale właśnie brak Lombardo mógłby odebrać jego ośrodkom decyzyjnym jeden argument (nie wyłaczny) za pójściem tą ścieżką, zwłaszcza że zespół grający w tej (własnej) lidze nie oglądałby się na to, że zkurat parę głośnych zespołów wciąż mniejszej skali reaktywowało się / powróciło do thrash a obecność lub jej brak Lombardo jest mocniejszym rynkowo czynnikiem niż przemiany w ekosferze.Alkoholokaust pisze: ↑19-02-2026, 23:036. Bez przesady, garowy miałby żaden wpływ na muzykę, a na powrót do korzennego grania na Christ Illusion złożyło się więcej czynników niż powrót Dave'a. Między innymi revival thrashu.
O, zapomniałem oczywiście o linii, w której Jon nie popełnia zbrodni, nie idzie siedzieć i zapewnie ciągłość wydawniczą przez co Dissection ewoluuje ale wciąż gra jak DISSECTION a nie nagle, po dekadzie wyskakuje z klonem In Flames.
I am Cell Dorado and I respect NO ONE but Gohan Blanco




