Najlepsze płyty 2025 roku
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10608
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
U mnie się wszystko poprzestawiało bo wjechał Martrod i mnie zgwałcił emocjonalnie. Ależ płyta na koniec roku.
-
Wojna
- postuje jak opętany!
- Posty: 619
- Rejestracja: 19-02-2018, 09:19
- Lokalizacja: Rzeka Bóbr .
- Stoigniew
- zahartowany metalizator
- Posty: 4190
- Rejestracja: 09-01-2012, 18:20
Re: Najlepsze płyty 2025 roku

jak co roku przyłączam się do zabawy,
10 płyt z 2025 które fizycznie mam na półce i które najczęściej się kręciły w odtwarzaczu.
Black Witchcraft, Der Sturmer, Kaevum - zdecydowanie pierwsza trójka, najczęściej chodziły, dalej mam na nie ochotę i słuchanie ich sprawia mi mnóstwo frajdy
Helloween - druga płyt po reunion, zdecydowanie lepsza od poprzedniczki, no i ten październikowy cudowny koncert ... klasa
Muvitium - Mr Swartadauþuz ciągle w formie, jak on to robi to nie wiem, ale ten projekt w 2025 cholernie mi się spodobał
Clairvoyance, Chao Abyssi - krajanie w natarciu, świetny, zagrany bez kompleksów death metal i black metal najwyższej próby. co do Chao Abyssi to pozwoliłem sobie dać tutaj ich dwa materiały wydane w 2025 - dużą płytę i mini) bo są tego warte
Oppressive Descent, Cenotaphe, Azathoth's Dream - mniej znane, bardziej podziemne rzeczy, ale z dużym potencjałem. Oppressive juz znałem wcześniej, ucieszyłem sią jak zobaczyłem że jest nowa płyta, weszła od razu i została, Cenotaphe podobnie, a Azathoth's to dla mnie nowość, która wziąłem od tak jako dodatek "do koszyka". I wyszło z tego baaardzo pozytywne zaskoczenie
Ogólnie 2025 rok uważam za bardzo udany, w mojej subiektywnej opinii nie było może takiego strzała który by zmoczył bieliznę i zdmuchnął tupecik z głowy, ale było całe mnóstwo bardzo dobrej i solidnej muzy. Od lat w tej forumowej zabawie przyjmuję założenie że wybieram pierwszą dziesiątkę, ale w tym wyjątkowym roku spokojnie można by zrobić jeszcze jedna lub nawet dwie dziesiątki. serio.
Obowiązkowo nie wolno zapomnieć o takich płytach jak ostatnie: Clandestine Blaze, Desaster, Warmoon Lord, White Rune. Azazel, Toughness, Diabolical Fullmoon, Isceald, Darkenhold, Cradle of Filth, Eternal Darkness, Osgraef, Havukruunu, Acherontas, Chist Agony czy Grimcult. A z lżejszych, progrockowych brzmień wyróżniłbym Dream Theater, Mostly Autumn i IQ.
Zajebiście dobry rok.
2026 nie musi być lepszy, wystarczy że nie będzie gorszy.
Hailsa !
- winterforest
- postuje jak opętany!
- Posty: 524
- Rejestracja: 18-10-2009, 10:54
- Lvcyferiusz
- starszy świeżak
- Posty: 24
- Rejestracja: 12-10-2025, 10:44
- wonsz
- zahartowany metalizator
- Posty: 3532
- Rejestracja: 18-02-2018, 14:59
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
tego głównie słuchałem/zrobiło na mnie największe wrażenie jeżeli chodzi o tegoroczne materiały. kolejność dowolna, sporo jeszcze czeka na lepsze zapoznanie.
Metal:
Caustic Wound
Corpus Offal
Morbific
Ossuary
Sewer Haul
Terror Corpse EP
Vacuous
Rap:
Amine
Clipse
Danny Brown
Skepta / Fred Again
Żyto
Hardcore, punk etc:
Catharsis
Combust
Escalation of Force
Haywire
Iron Lung
Jad
Lambrini Girls
Scowl
xWeaponx
Inne:
Ciśnienie
Metal:
Caustic Wound
Corpus Offal
Morbific
Ossuary
Sewer Haul
Terror Corpse EP
Vacuous
Rap:
Amine
Clipse
Danny Brown
Skepta / Fred Again
Żyto
Hardcore, punk etc:
Catharsis
Combust
Escalation of Force
Haywire
Iron Lung
Jad
Lambrini Girls
Scowl
xWeaponx
Inne:
Ciśnienie
rzułf
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10608
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
winterforest pisze: ↑28-12-2025, 11:34To też wrzucę. Najważniejsze i najczęściej słuchane w tym roku. Za dwie ostatnie mógłbym spokojnie wrzucić coś innego. Bardzo dobry rok. Jest w czym wybierać.
![]()
Pawle co to jest w dolnym prawym rogu?
- winterforest
- postuje jak opętany!
- Posty: 524
- Rejestracja: 18-10-2009, 10:54
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
Azzagrat
-
olgims
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1857
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
W tym roku, co mnie bardzo cieszy zakupiłem raptem 2 nowości na LP a trzecia jeszcze muszę dokupić i wydaje mi się, że to by było na tyle.
1. Teitanblood
2. Destruction ritual "providence"
3. Sodality "bene P2"
4. Gnostics "revelation"
-------------
Dobre ale na półce już mi niepotrzebne:
Psych-war
Serpentes
Martrod
Pollomaagi
Warloghe
Svartsyn
Christian Necromancy
Christ Agony
Malefic throne
Eternal darkness
Clandestine blaze
coś tam by się jeszcze pewnie znalazło, cała reszta przesłuchanych rzeczy a było tego w chuj (lista zrobiona) jak dla mnie może nie istnieć. Z każdym rokiem wychodzi coraz mniej interesującej mnie muzyki, co akurat bardzo mnie cieszy.
1. Teitanblood
2. Destruction ritual "providence"
3. Sodality "bene P2"
4. Gnostics "revelation"
-------------
Dobre ale na półce już mi niepotrzebne:
Psych-war
Serpentes
Martrod
Pollomaagi
Warloghe
Svartsyn
Christian Necromancy
Christ Agony
Malefic throne
Eternal darkness
Clandestine blaze
coś tam by się jeszcze pewnie znalazło, cała reszta przesłuchanych rzeczy a było tego w chuj (lista zrobiona) jak dla mnie może nie istnieć. Z każdym rokiem wychodzi coraz mniej interesującej mnie muzyki, co akurat bardzo mnie cieszy.
Seein' me is def not repeated or done twice
I laugh as I cast the first stones at Christ
I laugh as I cast the first stones at Christ
- hcpig
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10529
- Rejestracja: 06-07-2008, 13:23
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
Czy możesz wyjaśnić przyczynę zadowolenia z tego powodu?
I am Cell Dorado and I respect NO ONE but Gohan Blanco
-
Maruder
- w mackach Zła
- Posty: 793
- Rejestracja: 02-01-2011, 22:21
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
1. Swans - Birthing
2. Suede - Antidepressants
3. Deftones - Private Music
4. Blut aus Nord - Ethereal Horizons
Tyle slyszalem. Wszystkie przyjemne, dwie pierwsze pozycje wrecz znakomite - slucham inch namietnie, regularnie.
2. Suede - Antidepressants
3. Deftones - Private Music
4. Blut aus Nord - Ethereal Horizons
Tyle slyszalem. Wszystkie przyjemne, dwie pierwsze pozycje wrecz znakomite - slucham inch namietnie, regularnie.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10608
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
To prawie jak u mnie. Gdzieś około 250 płyt z tego roku:)
Ciężko mi ten rok podsumować bo było tego tak dużo.
Ciężko mi ten rok podsumować bo było tego tak dużo.
-
olgims
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1857
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
to bardzo proste - kasety, CD, winyle, ostatnio zacząłem zerkać w stronę taśm szpulowych (sprzęt + w chuj czystych zakupione) - gdzie trzymać cały ten szrot?
Seein' me is def not repeated or done twice
I laugh as I cast the first stones at Christ
I laugh as I cast the first stones at Christ
-
Maruder
- w mackach Zła
- Posty: 793
- Rejestracja: 02-01-2011, 22:21
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
Zapomnialem o FACS - piste miejsce. Bardzo przyjemna plytka jak zwykle, choc nie moge sue oprzec wrazeniu ze wszystko juz bylo powiedziane wczesniej w tym projekcie.
-
backslifer
- postuje jak opętany!
- Posty: 527
- Rejestracja: 08-10-2018, 15:08
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
Ja z kolei poznalem ich od tej plyty i cofajac sie w dyskografii mam wrazenie, ze nigdy do tego poziomu wczesniej nie dotarli (nie osluchalem dobrze Disappears). No ale moze to magia bycia pierwsza.
- SATYROS
- w mackach Zła
- Posty: 815
- Rejestracja: 19-12-2014, 22:59
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
Ja bym jeszcze dodał HETEROPSY.
Często wracam. Momentami słychać stary Entombed z Clandestine, fajne.
- Żułek
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 16533
- Rejestracja: 10-07-2013, 15:43
- Lokalizacja: from hell
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
Mocarne knury w butach biegają po lesie z połówkami melona na głowach wykrzykując pod adresem maciory jestem chomikiem z azbestu.
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
memberlist.php?mode=&sk=d&sd=d#memberlist
-
Panopticon
- w mackach Zła
- Posty: 883
- Rejestracja: 25-06-2009, 21:33
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2834
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
Tak mało goniłem za nowościami w tym roku i tak jestem tutaj w tyle za większością, że nie wiedziałem czy coś pisać. Ale że mi się nudziło, to zebrałem parę rzeczy do kupy.
Muzycznie w 2025 odkryciem nr. 1 jest u mnie pierwsze pięć albumów Black Sabbath - absolutny majstersztyk, opętał mnie ten zespół na parę ładnych miesięcy. Bardzo miło eksplorowało się klasyków jazzu takich jak Ayler, Ornette Coleman, ale też z nowszych Brotzmann, przez co Spotify wyliczył mój wiek muzyczny na 84 lata
We łbie zrobił mi też totalne spustoszenie drugi materiał Christ Agony, fenomenalna płyta i długo musiałem czekać na to oświecenie. Największą walką jest dla mnie obecnie "szacunek" do muzyki i wyrobienie takich nawyków, żeby jak najefektywniej filtrować te dziesiątki albumów wyławiając to co warte przesłuchania i zapamiętania. Do tego dochodzi też robienie kroków w tył i odkrywanie wspaniałych rzeczy z przeszłości jak ten wspomniany Black Sabbath chociażby i buszowanie w inny gatunkach. Ciężki żywot, ale zauważyłem że zwolnienie i nabranie oddechu w kwestii konsumpcji muzyki przyniosło mi więcej radości potem z słuchania.
Kończąc to smęcenie - tylko trzy kategorie, kolejność wewnątrz przypadkowa.
BARDZO SIĘ PODOBAŁO
CLIPSE - Let God Sort 'Em Out
RAP z samych dużych liter. Dwóch już dość dojrzałych kolesi, którzy mają to we krwi. Każda linijka jest jak liść w mordę a każdy bit to czyste złoto. Wszyscy się chyba tym jarali i dobrze że wrócił trochę oldschool, bo w obecnym mainstreamie chyba już nic się zupełnie nie dzieje.
FREDDIE GIBBS/ALCHEMIST - Alfredo 2
Freddie jak kameleon świetnie brzmi z każdym producentem, ale to duo jest po prostu dla siebie stworzone. Mroczny, gangsta rap, który byłby idealnym soundtrackiem do jechania przez oświetlone neonami amerykańskie miasto w nocy z 9mm w schowku i kilogramem towaru w bagażniku. Najczęściej słuchany wg streamingu album przeze mnie w 2025.
MALEFIC THRONE - The Conquering Darkness
Palubicki był dla mnie zawsze kolesiem z unikalnym stylem, a nie jedynie kopistą Azagthotha. Oczywiście wszyscy wiemy, że tam jest źródło, ale ten charakterystyczny ultra agresywny, jadowity pełzający styl riffowania ma już w tym punkcie swoją własną tożsamość i ciężko Palubickiego paluchy pomylić z kimś innym. Post "The Inexorable" jego twórczość często cierpiała z powodu kiepskiej produkcji albo średnich muzyków. Tutaj jednak, w tym trio, wszystko jest tak jak trzeba albo i lepiej. Echa "F", "G" i "H" Morbid Angel pobrzmiewają bezustannie, ale jest to jeszcze bardziej brutalne (dziękuję panie Longstreth) i pełne zawiłych struktur, skrętów i zwrotów akcji a, przede wszystkim, radości grania.
CLANDESTINE BLAZE - Consecration of the Blood
Piękna płyta, która jest po prostu syntezą wszystkich aspektów tego projektu, ale zrobioną jeszcze lepiej niż wcześniej. Jest przebojowo ("Grin of the Skull"), melancholijnie ("Innocence and Crime") i brutalnie/Darkthrone'owo ("Insatiable Shadow") a "Illuminated by the Deadly Light" i płynący riff w finale tego numeru to jeden z najlepszych momentów w jego dyskografii. Wszystko okraszone antyhumanistycznym przekazem tekstowym - cywilizacja i moralność chrześcijańska to pomyłka a najbardziej naturalne dla człowieka jest prawo siły i mordu.
MUTIILATION - Pandemonium of Egregores
Nigdy bym się nie spodziewał, że będę tak przychylnie nastawiony do tego projektu. Jako duży fan francuskiego BM szanuję oczywiście pozycję MUTIILATION na scenie, ale stare albumy są dla mnie kompletnie asłuchalne. Drugi już raz się mocno zaskoczyłem. Załapałem ze spóźnionym zapłonem tym razem - "Black Metal Cult" był bardziej bezpośredni a tutaj więcej miarowego kroczenia i ponuractwa. Meynach fałszuje i zawodzi jakby rozkładał się żywcem, riffy są jak zdeformowany soundtrack do koszmaru sennego a "Fifty Winters" brzmi jak wskrzeszony duch Vickernesa przed byciem youtube'owym influencerem opowiadającym 80. raz tę samą historię.
PODOBAŁO SIĘ
DORMANT ORDEAL "Tooth and Nail" - technicznie i wirtuozersko, ale z wyraźną myślą przewodnią i bez utonięcia w ekwilibrystyce
OFERMOD "Drakosophia" - trochę jak z generatora i trochę na pół gwizdka, ale to riffowanie i melodie dalej nie mają sobie równych
TERROR CORPSE "Systems of the Apocalypse" - wpierdol niemalże jak za czasów INSECT WARFARE, debiut niestety pogrzebał nadzieje na powrót tego klimatu
DANNY BROWN "Stardust" - nie wszystko mi się tu podoba; odniesienia do starego techno budzą miłą nostalgię, popowe śpiewanki lekko irytują, ale na tym albumie Danny Brown to koleś wciąż eksperymentujący i nieprzewidywalny
END IT "Wrong Side of Heaven" - zdecydowanie na dole w tej kategorii; dużo słuchałem, świetnie to brzmi, ale trochę jakby zeszło powietrze w porównaniu do EP, która wybiła mi zęby
ZAWIODŁO, CZYLI MIAŁEM OCZEKIWANIA I SIĘ ZESRAŁO
STARA RZEKA "Wynoś się z mojego domu" - nie jest obiektywnie źle, jest ciekawie i inaczej niż na poprzednich płytach, ale dla mnie nie ma tu mroku za który pokochałem ten projekt
ANNA VON HAUSSWOLFF "Iconoclasts" - ten album stał się dla mnie tym Atlasem, z którym się mierzyłem jak w tytule jednego z utworów; niestety poległem, słuchałem dużo, częściowo mi się podoba, ale nie będę do tego wracał, choć nawet nie wiem co można obiektywnie tej płycie zarzucić
DESTRUCTION RITUAL "Providence" - EP rozbudziła nadzieje, ale pełniak je niemal całkowicie przygasił; DR to zaledwie cień tego czym był przepotężny AOSOTH - nie ten fanatyzm i nie ta spójność wizji
SWANS "Birthing" - idealny tytuł, bo ten album jest chyba jak powolny i bolesny poród; SWANS grający SWANS grający SWANS - nie wiem po chuj?
TEITANBLOOD "From the Visceral Abyss" - król jest nagi; słuchałem tego wiele razy i nic tu nie ma jednak; są jakieś przebłyski w postaci wyższych melodii gdzieniegdzie i ciekawych pomysłów, ale czystsze brzmienie było chyba strzałem w stopę, bo pokazało ile ten zespół traci po odarciu go z charakterystycznego brzmienia, mistyki i tej tajemnicy skrywającej się za mgłą; słuchałem tego chodząc po lesie w samotności w pobliżu gór, słuchałem tego srając, słuchałem myjąc naczynia i koniec końców zapomniałem, że ta płyta w ogóle się ukazała;
Muzycznie w 2025 odkryciem nr. 1 jest u mnie pierwsze pięć albumów Black Sabbath - absolutny majstersztyk, opętał mnie ten zespół na parę ładnych miesięcy. Bardzo miło eksplorowało się klasyków jazzu takich jak Ayler, Ornette Coleman, ale też z nowszych Brotzmann, przez co Spotify wyliczył mój wiek muzyczny na 84 lata
Kończąc to smęcenie - tylko trzy kategorie, kolejność wewnątrz przypadkowa.
BARDZO SIĘ PODOBAŁO
CLIPSE - Let God Sort 'Em Out
RAP z samych dużych liter. Dwóch już dość dojrzałych kolesi, którzy mają to we krwi. Każda linijka jest jak liść w mordę a każdy bit to czyste złoto. Wszyscy się chyba tym jarali i dobrze że wrócił trochę oldschool, bo w obecnym mainstreamie chyba już nic się zupełnie nie dzieje.
FREDDIE GIBBS/ALCHEMIST - Alfredo 2
Freddie jak kameleon świetnie brzmi z każdym producentem, ale to duo jest po prostu dla siebie stworzone. Mroczny, gangsta rap, który byłby idealnym soundtrackiem do jechania przez oświetlone neonami amerykańskie miasto w nocy z 9mm w schowku i kilogramem towaru w bagażniku. Najczęściej słuchany wg streamingu album przeze mnie w 2025.
MALEFIC THRONE - The Conquering Darkness
Palubicki był dla mnie zawsze kolesiem z unikalnym stylem, a nie jedynie kopistą Azagthotha. Oczywiście wszyscy wiemy, że tam jest źródło, ale ten charakterystyczny ultra agresywny, jadowity pełzający styl riffowania ma już w tym punkcie swoją własną tożsamość i ciężko Palubickiego paluchy pomylić z kimś innym. Post "The Inexorable" jego twórczość często cierpiała z powodu kiepskiej produkcji albo średnich muzyków. Tutaj jednak, w tym trio, wszystko jest tak jak trzeba albo i lepiej. Echa "F", "G" i "H" Morbid Angel pobrzmiewają bezustannie, ale jest to jeszcze bardziej brutalne (dziękuję panie Longstreth) i pełne zawiłych struktur, skrętów i zwrotów akcji a, przede wszystkim, radości grania.
CLANDESTINE BLAZE - Consecration of the Blood
Piękna płyta, która jest po prostu syntezą wszystkich aspektów tego projektu, ale zrobioną jeszcze lepiej niż wcześniej. Jest przebojowo ("Grin of the Skull"), melancholijnie ("Innocence and Crime") i brutalnie/Darkthrone'owo ("Insatiable Shadow") a "Illuminated by the Deadly Light" i płynący riff w finale tego numeru to jeden z najlepszych momentów w jego dyskografii. Wszystko okraszone antyhumanistycznym przekazem tekstowym - cywilizacja i moralność chrześcijańska to pomyłka a najbardziej naturalne dla człowieka jest prawo siły i mordu.
MUTIILATION - Pandemonium of Egregores
Nigdy bym się nie spodziewał, że będę tak przychylnie nastawiony do tego projektu. Jako duży fan francuskiego BM szanuję oczywiście pozycję MUTIILATION na scenie, ale stare albumy są dla mnie kompletnie asłuchalne. Drugi już raz się mocno zaskoczyłem. Załapałem ze spóźnionym zapłonem tym razem - "Black Metal Cult" był bardziej bezpośredni a tutaj więcej miarowego kroczenia i ponuractwa. Meynach fałszuje i zawodzi jakby rozkładał się żywcem, riffy są jak zdeformowany soundtrack do koszmaru sennego a "Fifty Winters" brzmi jak wskrzeszony duch Vickernesa przed byciem youtube'owym influencerem opowiadającym 80. raz tę samą historię.
PODOBAŁO SIĘ
DORMANT ORDEAL "Tooth and Nail" - technicznie i wirtuozersko, ale z wyraźną myślą przewodnią i bez utonięcia w ekwilibrystyce
OFERMOD "Drakosophia" - trochę jak z generatora i trochę na pół gwizdka, ale to riffowanie i melodie dalej nie mają sobie równych
TERROR CORPSE "Systems of the Apocalypse" - wpierdol niemalże jak za czasów INSECT WARFARE, debiut niestety pogrzebał nadzieje na powrót tego klimatu
DANNY BROWN "Stardust" - nie wszystko mi się tu podoba; odniesienia do starego techno budzą miłą nostalgię, popowe śpiewanki lekko irytują, ale na tym albumie Danny Brown to koleś wciąż eksperymentujący i nieprzewidywalny
END IT "Wrong Side of Heaven" - zdecydowanie na dole w tej kategorii; dużo słuchałem, świetnie to brzmi, ale trochę jakby zeszło powietrze w porównaniu do EP, która wybiła mi zęby
ZAWIODŁO, CZYLI MIAŁEM OCZEKIWANIA I SIĘ ZESRAŁO
STARA RZEKA "Wynoś się z mojego domu" - nie jest obiektywnie źle, jest ciekawie i inaczej niż na poprzednich płytach, ale dla mnie nie ma tu mroku za który pokochałem ten projekt
ANNA VON HAUSSWOLFF "Iconoclasts" - ten album stał się dla mnie tym Atlasem, z którym się mierzyłem jak w tytule jednego z utworów; niestety poległem, słuchałem dużo, częściowo mi się podoba, ale nie będę do tego wracał, choć nawet nie wiem co można obiektywnie tej płycie zarzucić
DESTRUCTION RITUAL "Providence" - EP rozbudziła nadzieje, ale pełniak je niemal całkowicie przygasił; DR to zaledwie cień tego czym był przepotężny AOSOTH - nie ten fanatyzm i nie ta spójność wizji
SWANS "Birthing" - idealny tytuł, bo ten album jest chyba jak powolny i bolesny poród; SWANS grający SWANS grający SWANS - nie wiem po chuj?
TEITANBLOOD "From the Visceral Abyss" - król jest nagi; słuchałem tego wiele razy i nic tu nie ma jednak; są jakieś przebłyski w postaci wyższych melodii gdzieniegdzie i ciekawych pomysłów, ale czystsze brzmienie było chyba strzałem w stopę, bo pokazało ile ten zespół traci po odarciu go z charakterystycznego brzmienia, mistyki i tej tajemnicy skrywającej się za mgłą; słuchałem tego chodząc po lesie w samotności w pobliżu gór, słuchałem tego srając, słuchałem myjąc naczynia i koniec końców zapomniałem, że ta płyta w ogóle się ukazała;
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10608
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Najlepsze płyty 2025 roku
Zobacz jak można różnie muzykę odbierac. W moim przekonaniu nic w tym roku nawet przez moment nie zbliżyło się poziomem dla mnie do Taitenblood a rok mam naprawdę dobrze osłuchany. Wszystko co najwyżej jest bardzo dobre, dobre ale w kategorii płyta na lata, wybitna, do której będę regularnie wracać patrząc z perspektywy trzycyfrowej ilości już odsłuchów nie ma sobie równych.
Zresztą ja mam swoją teorie co do tej muzyki, że żeby w pełni się z nią skomunikować trzeba mieć odpowiednio popalone receptory w głowie stąd też trafia później w swoim szaleństwie na właściwy grunt chorobowego umysłu.
Zresztą ja mam swoją teorie co do tej muzyki, że żeby w pełni się z nią skomunikować trzeba mieć odpowiednio popalone receptory w głowie stąd też trafia później w swoim szaleństwie na właściwy grunt chorobowego umysłu.








