13-08-2026, 19:19
Ludzi pod korek. Chciałem pójść w weekend, pierwszy wolny termin to ten dzisiaj o 14 tej. Poważnie mam samochodem 5 minut, z buta 20 minut, bywam względnie regularnie w IMAX ale tylu ludzi to ja nie widział. Starzy ale też w opór młodych. Nawet nie wiem czy młodych nie więcej. Mam wrażenie, ze ludziom się te implozywne, impresyjne widowisko bardzo podobało.
Moje emocje. Nie wiem dlaczego, ale mnie ten film dociął. Szedłem na spektakl, jednak znalazłem tyle wspólnego z moimi obecnymi odczuciami w jakim kurwa syfie przyjdzie mi zdychać, że było mi opresyjne niemiło. Nie lubię takiego kina ostatnio. Miało być rozrywkowo, a wyszło hujowo. W sensie, że hujowo momentami mnie na emocjach film docinał. Młoda jako fanka mitologii się awanturowała się, na ulubionej pizzy koło knarr-a naszego forumowego, że film niekanoniczny, a dla mnie po prostu uniwersalny. Dla tego co zna na wylot mity i dla takiego co szuka nie tylko odwzorowania lektury. Zresztą wątek syren - konsumpcjonizm. Wątek pacyfistyczny, taki ogólny, a może bardziej, oceny ludzkiej hujowej natury. Wątek empatii wobec zwierząt. Wątek miłości, tej nie sprowadzającej się do wymiany płynów ustrojowych. Sporo tego tam dla mnie było. Wątek lojalności, wątek polityczny też. A może kulturowy bardziej to chyba przede wszystkim. Mam w głowie przecież za kogo się tak ogólnie uważam, w umiejscowieniu polityczno-geopolityczny, Trochę też o tym było, choć w warstwach niedostrzegalnych niemalże. Bo i film jest nienachalny w mesydżu, może poza watkami "wojennymi".
Reasumując bo mógłbym tak jeszcze z godzinę, kino miało być rozrywkowe, a było mnie uderzające po łbie na innej płaszczyźnie. Ok, wizualnie może nie tryskało ekstremalnie wodotryskami ale było na bogato i na głośno. Powtórzę się, myślałem, że się do tego to sprowadzi a tu pozytywne i nie pozytywne zarazem zaskoczenie.
No i wikiński w pewnym sensie też był.
08.07.2026