Po prostu JAZZ!

nie tylko metalem człowiek żyje :)

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

ODPOWIEDZ
RippingHeadache
weteran forumowych bitew
Posty: 1446
Rejestracja: 30-12-2011, 16:30

Re: Po prostu JAZZ!

27-10-2026, 22:51

Zaczęło się dobrze, potem trochę siadło, ale od połowy do końca było znakomicie. Odnoszę wrażenie, że nagłośnienie Żaka wymaga jakiejś modernizacji, bo zwłaszcza kiedy (dla mnie) klimat siadł, to potrafię sobie wyobrazić, że przy lepszym brzmieniu ta część koncertu wypadłaby znacznie lepiej. Mógłbym podejrzewać akustyka zespołu o ukręcenie dość suchego soundu, ale na ostatnich koncertach w tej sali było podobnie, a kiedyś lepiej.
Reszta wrażeń taka sama i cholernie mi się podobało, że było tak ciemno. Zwłaszcza, że nie doczytałem o wizualizacjach więc nie mogłem ich brakiem być rozczarowany. ;)

Wracając do krzesełek, bywając rzadko bo rzadko na większych koncertach nigdy nie wybierałem miejsc na trybunach. Zawsze i wszędzie na stojąco. ;) Ale na wymagających większego skupienia i subtelniejszych koncertach jak ten właśnie krzesełka są całkiem ok. ;)
Awatar użytkownika
Lukass
zahartowany metalizator
Posty: 5481
Rejestracja: 13-08-2015, 23:28
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Po prostu JAZZ!

27-10-2026, 23:11

No zastanawiam się, bo w sumie rzeczywiście miałem wrażenie, że w trakcie coś się stało, ale trwało dość krótko. Nie powiązałem tego z nagłośnieniem, raczej z konstrukcją setlisty. Nie mam materiału porównawczego, żeby ocenić, czy to kwestia Żaka. Ja ogólnie byłem z nagłośnienia zadowolony. A jak już gdzieś tam w 2/3 koncertu złapało za gardło, to nie puściło do końca. Lubię takie koncerty. A wokalistka jest absolutną perłą. Naprawdę, pięknie to wyszło.

Siedziało się wygodnie, więc nie narzekam. Nie mam żadnego doświadczenia z taką sceną, raczej zerkam na tę samą otchłań z innej perspektywy, gościnnie. Jeśli już mam na coś narzekać, to na pielgrzymki do kibla. No naprawdę. Ja już niemłody, prostata nie ta, co kiedyś. Ale potrafię usiedzieć te 90 minut bez lania i bez chlania. Siedziałem dość blisko drzwi, trochę przeszkadzały te ciągłe wycieczki.

A wcześniej sobie siedziałem z piwkiem w kawiarni. Cały zespół tam stołował i też nie tak znowu mało pił. Fajnie, nikt im nie przeszkadzał, choć pewnie prawie każdy wiedział, kto akurat spożywa.
Where did we go wrong?
How did we go wrong?
RippingHeadache
weteran forumowych bitew
Posty: 1446
Rejestracja: 30-12-2011, 16:30

Re: Po prostu JAZZ!

29-10-2026, 23:47

To nagłośnienie było dość suche, pozbawione soczystości i przestrzeni, czasem brakowało basu i ogólnie powinno być potężniej. Mimo wszystko sound do przyjęcia, ale mogłoby być lepiej.

Siedzenie od strony wejścia to poważny błąd, ludzie tam zawsze łażą. Najlepiej siedzieć w rzędach 1-3 do przodu od konsolety, w miarę w centrum. Najlepiej słychać i praktycznie nikt się nie szlaja.

W Żaku na jazzowych koncertach normą jest, że artyści przed i po występach mieszają się z publicznością, Często też sami sprzedają merch lub w naturalny sposób pojawiają się przy stoiskach. Zero zadzierania nosa, publiczność też jest spoko więc lubię ten klimat. No i w końcu pozwolono wnosić napoje na salę, bo przez lata był z tym problem i trzeba było je przemycać w kieszeni. :twisted:

Z tego co wiem część programu na edycje w 2027 jest już gotowa, a booking sięga 2028. Polecam sprawdzać artystów, bo pojawiają się naprawdę fajne koncerty. Organizator jest kumaty, nie boi się eksperymentów a program zawsze jest różnorodny. Przychodzą ludzie z różnych scen. ;)
Awatar użytkownika
Żwirek i Muchomorek
weteran forumowych bitew
Posty: 1464
Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Lokalizacja: Cosmic Coincidence Control Center

Re: Po prostu JAZZ!

30-10-2026, 08:53

RippingHeadache pisze: ↑
29-10-2026, 23:47
W Żaku na jazzowych koncertach normą jest, że artyści przed i po występach mieszają się z publicznością
To w ogóle jest raczej standard, może pomijając jakieś absolutnie największe eventy. Jazz ma małą publikę generalnie, nie ma w nim "gwiazd" w takim sensie jak na przykład w metalu co skutkowałoby koniecznością odgradzania się artystów od napalonych słuchaczy. Dużo zależy też od osobowości artysty, no ale statystycznie łatwiej wpaść na muzyka jazzowego i móc z nim pogadać niż na metalowego. Ciekawy temat na swój sposób, ale to już duży offtop.

Jeżeli chodzi o Kilimanjaro - zazdrość trochę, nie żebym za nimi bardzo szalał, ale na żywo bym oglądał - to mam podchwytliwe pytanie. Jaki materiał grali i czy/jak bardzo na nim improwizowali?
Are you shivering? Are you cold?

***

Baton u źródeł Amazonki
ODPOWIEDZ