Scena Windmill

nie tylko metalem człowiek żyje :)

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

ODPOWIEDZ
Panopticon
w mackach Zła
Posty: 921
Rejestracja: 25-06-2009, 21:33

Scena Windmill

17-08-2026, 19:31

Ciężko to zdefiniować, ale ogólnie to scena skupiona wokół londyńskiego klubu Windmill znajdującego się w Brixton.
Znacie, lubicie?

Kilka przykładów:











C//A
w mackach Zła
Posty: 945
Rejestracja: 14-01-2024, 14:45

Re: Scena Windmill

17-08-2026, 20:32

Nie mam teraz możliwości obsłuchać materiałów, które zaliczyłeś. Napisz coś więcej o tym zjawisku. Wygląda ciekawie.
Panopticon
w mackach Zła
Posty: 921
Rejestracja: 25-06-2009, 21:33

Re: Scena Windmill

17-08-2026, 20:44

C//A pisze:
17-08-2026, 20:32
Nie mam teraz możliwości obsłuchać materiałów, które zaliczyłeś. Napisz coś więcej o tym zjawisku. Wygląda ciekawie.
A przekleję to co mi Gemini wypluł, bo nie mam od siebie nic do dodania:

Scena The Windmill w Brixton (południowy Londyn) to zjawisko muzyczne, które ukształtowało się w drugiej połowie lat 2010. Ten niewielki, niezależny pub stał się epicentrum nowej fali brytyjskiego post-punka i muzyki alternatywnej.

Oto najważniejsze cechy tej sceny:

Brzmienie: Mieszanka surowego post-punka, noise rocka oraz awangardowego jazzu i math-rocka. Muzyka jest często oparta na połamanych rytmach i "kanciastych" riffach gitarowych.

Wokal (Sprechgesang): Zamiast tradycyjnego śpiewu dominuje melodeklamacja. Wokaliści rytmicznie wyrzucają z siebie teksty, które są pełne ironii, niepokoju, czarnego humoru i trafnych obserwacji społecznych.

Nietypowe instrumenty: Obok klasycznego, rockowego instrumentarium, w wielu zespołach kluczową rolę odgrywają saksofony, trąbki czy skrzypce, wprowadzając silny, jazzowy lub folkowy klimat.

Społeczność i etos DIY: Scenę tworzy zwarta, wspierająca się grupa muzyków. Zespoły często wymieniają się członkami, grają wspólne trasy i dzielą się sprzętem. Panuje tam silny duch punkowej autentyczności.

Kluczowe zespoły związane ze sceną Windmill:

Black Midi
Black Country, New Road
Squid
Shame
Fat White Family
Goat Girl
Dry Cleaning

To środowisko jest obecnie uważane za jeden z najciekawszych i najbardziej wpływowych ruchów we współczesnej muzyce gitarowej.
Awatar użytkownika
DST
zahartowany metalizator
Posty: 3403
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: Scena Windmill

17-08-2026, 20:47

Panopticon pisze:
17-08-2026, 20:44
C//A pisze:
17-08-2026, 20:32
Nie mam teraz możliwości obsłuchać materiałów, które zaliczyłeś. Napisz coś więcej o tym zjawisku. Wygląda ciekawie.
A przekleję to co mi Gemini wypluł, bo nie mam od siebie nic do dodania:

Scena The Windmill w Brixton (południowy Londyn) to zjawisko muzyczne, które ukształtowało się w drugiej połowie lat 2010. Ten niewielki, niezależny pub stał się epicentrum nowej fali brytyjskiego post-punka i muzyki alternatywnej.

Oto najważniejsze cechy tej sceny:

Brzmienie: Mieszanka surowego post-punka, noise rocka oraz awangardowego jazzu i math-rocka. Muzyka jest często oparta na połamanych rytmach i "kanciastych" riffach gitarowych.

Wokal (Sprechgesang): Zamiast tradycyjnego śpiewu dominuje melodeklamacja. Wokaliści rytmicznie wyrzucają z siebie teksty, które są pełne ironii, niepokoju, czarnego humoru i trafnych obserwacji społecznych.

Nietypowe instrumenty: Obok klasycznego, rockowego instrumentarium, w wielu zespołach kluczową rolę odgrywają saksofony, trąbki czy skrzypce, wprowadzając silny, jazzowy lub folkowy klimat.

Społeczność i etos DIY: Scenę tworzy zwarta, wspierająca się grupa muzyków. Zespoły często wymieniają się członkami, grają wspólne trasy i dzielą się sprzętem. Panuje tam silny duch punkowej autentyczności.

Kluczowe zespoły związane ze sceną Windmill:

Black Midi
Black Country, New Road
Squid
Shame
Fat White Family
Goat Girl
Dry Cleaning

To środowisko jest obecnie uważane za jeden z najciekawszych i najbardziej wpływowych ruchów we współczesnej muzyce gitarowej.
Shame "Drunk Tank Pink" to fantastyczny album, najlepszy z tych co słyszałem z tej sceny, ale nie mam w niej wielkiego obycia. Harlequin by na pewno dodał więcej.
C//A
w mackach Zła
Posty: 945
Rejestracja: 14-01-2024, 14:45

Re: Scena Windmill

18-08-2026, 08:48

Będzie badane! Dzięki Panowie!
Awatar użytkownika
Harlequin
mistrz forumowej ceremonii
Posty: 9556
Rejestracja: 12-03-2010, 13:38
Lokalizacja: Koko City

Re: Scena Windmill

18-08-2026, 11:17

Bardzo lubię, bardzo ciekawe zjawisko, które umiera szybciej niż zdąży się wykształcić, a zespołu ewoluują/deewoluują szybciej niż nadążają wydawać płyty. Takie są moje refleksje. Niby dużo braj=ne jet tu z postpunka, ale też dużo nawiązań do progrocka lat 70. - King Crimson (Black Midi), Gentle Giant (Black Country New Road) czy Yes (Squid). I te 3 wspomniane zespoły chyba wydają się tworzyć najbardziej rozbudowaną m (lub tworzyły) najbardziej zaawansowaną muzykę jesli chodzi o tą scenę, jeśli przyjmiemy dośc klasyczne ujęcie muzyki. Da mnie "Cavalcade" od Black Midi to szyczytowe osiągnięcie tej sceny i chyba mój ulubiony album tego 10-lecia zaraz po debiucie Chat Pile (a może i bardziej go lubie). Co do BCNR - rzwijali się sukcesywnie, ale najciekawiej było na początku. Podobnie ze Squid.

W mniej klasycznym ujęciuna pewno warto zwrócić uwagę na Maruja, która mocno flirtowała z dronami i experymentami na małych wydalnictwach, by finalnie wydac fajny, ale troche zachowawczy debiut. Jeszcze jest mniej znane The Cool Greenhouse, bardzo eksperymentalne, moim zdaniem nie zasze trzymające się kupy, ale warto spróbowac. Warto teżwspomnieć o Lice - prostsze formy, ale też dużo eksperymentują + dużo niestadardowych, zbudowanych przez siebie instrumentów. Polecam debiut.

Dry Cleaning - zjawisko, które po świetnych minialbumach złapało zadyszke na pełniakach, zwłaszcza na drugim albumie. Tegoroczny pełniak to już jednak złoto pełne faktur i tekstur, dużo davida Bowie, Talking Heads i Briana Eno w krajobrazach. Do tego syntezator mowy Iwona zamikrofonem - ciekawe zjawisko, warto warto. W podobnym klimacie Drahla - oba albumy zbliżone stylistycznie, ale saksofon robi tu robote. Mniej Eno i Bowiego, więcej klasycznego post-punku u nowej fali. Ale ten saksofon. Dla mnie bomba. Akurat Drahla nie jest związana z Windmill, bo pochodzą spod Leeds, ale stylistycznie by pasowali.

Z bardziej klasycznie postpunkowo osadzonych rzeczy to na pewno Shame, na czele z drugim albumem "Drunk Tank Pink - nerwowy, rozedrgany, klaustrofobiczny. Szkoda, że pozostałe materiały takie nie są. W podobnym klimacie The Lounge Society - dosc zwarte, osadzone w piosenkowych formach,ale tez ma nerwa. I tu i tu są ukłony w stronę brytyjskiego indie ostatnich 20 lat.

Co jeszcze? The Folly Group - bardzo techniczne, onanistyczne, ze skłnnościami do elektroniki, funkui rapowanek. Troche hit or miss, ale kiedy zachwyca to zachwyca.

Opus Kink - kocham bezgraniczne małe materiały. Dance-punk z dęciakami, przemycający coś z muzyki cygańskiej. Frontman charyzmatyczny jak ten z idles, ale całosciowo mocniej mi robiniż Idles. Dużo bezczelnosi w tych dźwiękach, za wokalem idzie muzyka (w przciwienstwie do Idles). Szkda, że tegorocznypełniak wygłaskany, pozbawiony surowości i pazura.

Fat White Family - niby fajne, ale niczym ni zwrócili mojej uwagi.

English Teacher - było wokół nich trochę szumy, dużo subtlnosi tam jest i nawiązań do prog rocka i arto rocka. DLa mnie troche zbyt delikatne, za mało tam punkowego sznytu.

The Last Dinner Party - niby wpada w ucho, ale jakieś to nieszczere, ja tego nie kupuje. Panna za mikrofonem, troche kojarzy mi się z kapelami pokroju jefferson airplane tyle że wersji dla ubogich, ukiernkowanej na jakiś target. obitka spiewa tu,

Goat Girl - bardzo proste, wręcz amatorskie granie na pogranicznu rocka psychodelicznego sprzed 55 lat. Ale piosenki spoko.

Fat Dog - nigdy nie słuchałem

Jockstrap - nigdy nie słuchałem

Letter.head - właśnie sie zorientowałem, że wydali pełniaka wzeszłym roku. musze nadrobić, bo mini było wyborne.

Tegoroczne Man/Woman/Chainsaw - fajne, piosenkowe, czerpiące gars iami z różnych źródeł inspiracji. Dobre. Tylko tyle i az tyle.

Legss - fajne. Niby indie, le gdzies mocniej odwołujące się do noise rocka i klasycznego post-punku. Powoli odkrywa swoje atuty. Do wybitnosci brakuje, ale warto posłuchać ubiegłorocznej płyty. Z pokrewnych klimatów na pewno TV Priest też warto obczaić.

deathcrash - bardziej slowcorowe. jak kos lubi tospoko. ja nie lubie.

I jakoś tak chyba tyle mi na mysl przychodzi
ODPOWIEDZ