O, dziękówka. Będzie badane.
Tymczasem za dwa tygodnie w Pardonie ROYBER TRIO (Trzaska/Walicki/Moretti). Bardzo dawno Trzaski nie widziałem, więc stwierdziłem, że chuj, jadę. Mam ostre ciśnienie na dżezy.
Dobrze będzie, a przynajmniej taką mam nadzieję. Morettiego niedawno widziałem w formacji JAVVA i był w doskonałej formie.
Po prostu JAZZ!
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 838
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: Po prostu JAZZ!
Przygody Batona na czarnym lądzie
- Harlequin
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9355
- Rejestracja: 12-03-2010, 13:38
- Lokalizacja: Koko City
Re: Po prostu JAZZ!
Całość. Dopiero włączyłem, ale próbki mówiły, że to poważny kandydat do AOTY.
- Harlequin
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9355
- Rejestracja: 12-03-2010, 13:38
- Lokalizacja: Koko City
Re: Po prostu JAZZ!
Jakby CIę interesowało, to Paweł znalazł wydawcę z Kanady i wypuścił Hajstre na nośniku. Możiwe, że ma jakieś sztuki fizycznie na chacie (albobdzie mial), wiec zawsze taniej:Żwirek i Muchomorek pisze: ↑29-03-2026, 21:36Wysypało mi w mieście jazzowych i okołojazzowych eventów, więc polazłem se na kilka z nich. Najlepszy był ten, z wczoraj:
HAJSTRA TRIO (Trilla/Doskocz/Ilnicka). W zasadzie trudno to nazwać jazzem sensu stricto, bo to free improv i to bardzo daleki od jazzowego korzenia, ale nie wiem gdzie indziej można o tym napisać, zresztą na forume i tak gówno to kogokolwiek obchodzi, więc napisze tu. No więc powyższa ekipa dała bdb występ, generując bardzo złożone, improwizowane tkaniny dźwięku bazującego na wszelakich możliwych szumach, trzaskach, chrobotach, skrobaniach, szmerach, bździąganiach, suwaniach i łoskotach. Vasco Trilla to jest przechuj muzyk, facet generuje jakieś zupełnie niebywałe rzeczy z bębnów. Plus ma dobre guściowo, bo, jak może widać na focie, paradował w tshircie INCANTATION. Znaczy - swój chłop. Wszystko odbyło się oczywiście stuprocentowo akustycznie, z elektryką ograniczoną do mikrofonów zbierających odgłosy. Po zamknięciu oczu nie dało się stwierdzić ani w jaki sposób te dźwięki były generowane, ani z ilu źródeł pochodziły. Wyobrażam sobie, że podobne rzeczy słyszą mrówki w mrowisku albo żuczki tuptające w leśnej ściółce; pomimo ogólnej abstrakcyjności brzmień (nie czarujmy się - taka muzyka to dźwiękowy odpowiednik malarstwa abstrakcyjnego i to takiego bardziej hardkorowego, że się chlapie farbą i się ją rozmazuje po płótnie różnymi kończynami) były w tym jakies narracje. Ogólnie - dobra impreza, tylko trochę krótko grali, bo pół godziny + bis. Propsuję.


