Ból istnienia czyli codzienna chujnia

Tematy niekoniecznie związane z metalem i muzyką...

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ŚWIADECTWA_JEZUSA
postuje jak opętany!
Posty: 408
Rejestracja: 25-10-2025, 16:05

Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 06:05

RObota sklep dom internet muzyka. Szara chujowa egzystencja mimo tego ze nie mam na co narzekać.

Może zacząć ostro chlać? są ludzie którzy potrafią, odważą się i np rzucą wszystko i wyjadą do Meksyku.

Ja się pytam kto żyje na serio a kto żyje bo się urodził i musi. Niby żyjemy w rozwijającym się państwie ale i tak nie jest różowo- polityka kościół dług publiczny służba zdrowia itd.
Jest jakieś tam zadowolenie że jest spokój a nie trzeci świat i wojny na ulicach jak UK Niemcy czy Francja ale to inny temat. Można też było urodzić się na jakiejś Białorusi czy innej Korei Płn.

Pytanie brzmi co zmienić w życiu? a jest jedno i spierdala bardzo szybko. Trzeba było zostać takim piłkarzem czy innym śpiewakiem i mieć miliony ale człowiek źle może wybrał drogę :kurde:

Jak oceniasz swoje życie w skali 1 do 10 jeśli chodzi o zadowolenie a nie tylko zaspokojenie potrzeb.

(taki oto pomysł na temat zrodził się w tę bezsenną noc)
POLSKA zawsze KATOLICKA
Awatar użytkownika
Believer
weteran forumowych bitew
Posty: 1566
Rejestracja: 08-06-2013, 11:27
Lokalizacja: cipsko twojego starego

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 14:43

ŚWIADECTWA_JEZUSA pisze: ↑
07-11-2026, 06:05
RObota sklep dom internet muzyka. Szara chujowa egzystencja mimo tego ze nie mam na co narzekać.

Może zacząć ostro chlać? są ludzie którzy potrafią, odważą się i np rzucą wszystko i wyjadą do Meksyku.

Ja się pytam kto żyje na serio a kto żyje bo się urodził i musi. Niby żyjemy w rozwijającym się państwie ale i tak nie jest różowo- polityka kościół dług publiczny służba zdrowia itd.
Jest jakieś tam zadowolenie że jest spokój a nie trzeci świat i wojny na ulicach jak UK Niemcy czy Francja ale to inny temat. Można też było urodzić się na jakiejś Białorusi czy innej Korei Płn.

Pytanie brzmi co zmienić w życiu? a jest jedno i spierdala bardzo szybko. Trzeba było zostać takim piłkarzem czy innym śpiewakiem i mieć miliony ale człowiek źle może wybrał drogę :kurde:

Jak oceniasz swoje życie w skali 1 do 10 jeśli chodzi o zadowolenie a nie tylko zaspokojenie potrzeb.

(taki oto pomysł na temat zrodził się w tę bezsenną noc)
Siłownia. Jak oceniam hmm myśle, że takie 6/10 czyli zwykła codziennośc i jednak więcej plusów niż minusów.
mistrzsardu
zahartowany metalizator
Posty: 3780
Rejestracja: 10-05-2005, 23:03
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 15:46

Cieszę się codziennością, która tak jak kolega powyżej napisał ma więcej plusów niż monusów. Nie mam też nierealistycznych oczekiwań. 9/10.
Celem życia nie jest przeżycie.
Awatar użytkownika
tomekw48
weteran forumowych bitew
Posty: 1337
Rejestracja: 30-10-2018, 23:45

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 16:21

A ja jestem szczęśliwym człowiekiem pomimo 43 lat na karku.

Co sprawia że tak jest?

Całkowicie odpuszczam sobie całą otaczającą mnie rzeczywistość. Wszystko samo się dzieje, a ja pomimo uczestniczenia aktywnie w życiu tak naprawdę jestem tylko obserwatorem życia. Świadomość, że wolna wola nie istnieje działa na mnie mega odprężająco. no i chyba świat mi sprzyja w tym mniemaniu, bo nie mam na co narzekać. Mam bardzo dobry okres od 2-3 lat.

Medytacja, grzybki psylobicynowe, medyczna marihuana, dobra muza, piękna żona i cudowny dzieciak.

Z żoną ostatnio zaczęliśmy eksperymentować z seksem po marihuanie - to też jest pozytywny bodziec, bo to mega są doznania.

Dobra literatura - fajnie jest poczytać coś dobrze napisanego, a nie tylko te chłamy w internetach...

Jeśli chodzi o seks, to kusi mnie aby z żonką poruszyć na poważnie temat anala. Kiedyś mi żonka powiedziała, że zgodzi się na dupala, jak ja dam sobie palucha wsadzić w dupsko. Byłem wtedy młody i nieopierzony... Jak wyczuję dobry moment to odkurzę ten temat :) na początek niby żart, ale będzie trochę na poważnie... może się zgodzić. dotychczas pieścimy się po odbytach i obydwoje to lubimy, ale nie wsadzamy sobie nic do środka, a to mogłoby być fajne.

W sumie to czuję się cały czas na 18 lat. Kutas cały czas mi stoi na moje zawołanie, więc źle nie jest.
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.

Triceratops pisze: ↑
12-02-2025, 13:57
A czy Biblia jest spojna....Stary Testament jak najbardziej.
piotraz
rasowy masterfulowicz
Posty: 2728
Rejestracja: 01-04-2011, 11:14

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 16:45

A ja spełniłem wczoraj swoje marzenie, a mianowicie zagrałem koncert z zespołem na który od 94 roku jeździłem na koncerty. Zjedliśmy obiad, pogadaliśmy, zagraliśmy koncerty było bardzo miło... Fajne są takie światełka w zyciu :darksidepepe:
Awatar użytkownika
wonsz
zahartowany metalizator
Posty: 3957
Rejestracja: 18-02-2018, 14:59

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 17:23

piotraz pisze: ↑
07-11-2026, 16:45
A ja spełniłem wczoraj swoje marzenie, a mianowicie zagrałem koncert z zespołem na który od 94 roku jeździłem na koncerty. Zjedliśmy obiad, pogadaliśmy, zagraliśmy koncerty było bardzo miło... Fajne są takie światełka w zyciu :darksidepepe:
kawałek Waszego setu złapałem, bdb. ostatnio chyba widziałem w 2011 na nieszczęsnym Katowickim gigu Providence. LOA sztos, Hatebreed festyn z balonami.
rzułf
Awatar użytkownika
vicotnick
rasowy masterfulowicz
Posty: 2700
Rejestracja: 25-08-2006, 22:15

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 18:22

A ja się cieszę, że marioosh jest znowu z nami, co raz bardziej chlopina się otwiera, tak czymać :yes:
Awatar użytkownika
Ascetic
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 18397
Rejestracja: 10-01-2015, 15:54

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 18:54

Wiele razy złapałem się na tym, że oceniam siebie jako osobę spełnioną. Ten rok w związku z sukcesem domowym, gdzie pracowaliśmy na to cały okres edukacji dopełnił obrazu. Jako osoba która chyba czuje życie, wiem, że popierdala ono sinusoidą a chwalenie dnia przed zachodem słońca jest zdradliwe. Tym bardziej i dlatego, na tu i teraz: szczęśliwy, kochany mąż, ojciec. Na tyle majacy materialnie, że wszystko więcej to zbytek. To, że moje potrzeby realizuje z piramidy Maslova już tylko te z góry, czerpie i realizuje swoje pasje i hobby, tylko dodaje posmaczku tego, że musiałbym być pazerny aby chcieć więcej. Jest kilka oczywistych niedogodności, ale wiek i funkcjonowanie zgodnie z zasadą maxxingu (jak to w słowie roku określa młodzież) musiało jak widać zrobić swoje. Grunt, że jest to w momemncie gdzie wielu rzeczy już nie trzeba a można tylko chcieć.

Reasumując jakbym jutro jebnąl to można by mi na płycie wyryć, że miałem bogate, szczęśliwe życie, choć się na to jakoś specjalnie nie zanosiło. Tym lepiej ono mi smakuje bo większość zapisuje jako swój prywatny sukces.

Jak jebne za rok, pięć, dziesięć, to h-wie co tam byłbym skłonny wygrawerować. Tak jak wcześniej. Moja jedna z dewiz -kiedy nie ma kasy na rachunku, nie ma dila-. Tak mam z życiem. Bez podjarki czekam na to co jest za winklem. Przed nim droga wydaje się fajna i bezpieczna, a co za nim, za tym winklem?

Na dzisiaj lepiej bym tego sobie nie wyśnił w swoim norweskim śnie. Jutro? Będzie jak ma być. Ze spokojem czekam na każdy kolejny dzień, który jest właściwie jak dla mnie , swoistego rodzaju przygodą. Gówna, które jak do każdego się przyklejają, odbieram jako wyzwania. W innym wypadku jako samozadowolny, spełniony, upasiony dobrocią wszelaką kocur, pewnie bym zdziadział i zgnuśniał. A tak jest fun. Czasem mniej funniasty, czasem przy odpadnięciu życiowego gówna bardziej funniasty. To chyba też oznaka tego, że jest na tyle dobrze, że zagrożeń jest jakby coraz mniej, a te co są, to są i środki i pomysły i skillsy aby je rozprowadzić. Krytycznych zagrożeń wydaje się, że jest coraz mniej. To najprawdopodobniej sprowadza się do tego, że jest tak jak by się chciało aby było, jest spokój, zimna głowa i brak tego nachalnego „muszę” - które jak jest się na musiku życiowym, wywołuje skutki które są niezamierzone, niepożądane.
Ostatnio zmieniony 07-11-2026, 19:19 przez Ascetic, łącznie zmieniany 1 raz.
01.11.2026
piotraz
rasowy masterfulowicz
Posty: 2728
Rejestracja: 01-04-2011, 11:14

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 19:19

wonsz pisze: ↑
07-11-2026, 17:23
piotraz pisze: ↑
07-11-2026, 16:45
A ja spełniłem wczoraj swoje marzenie, a mianowicie zagrałem koncert z zespołem na który od 94 roku jeździłem na koncerty. Zjedliśmy obiad, pogadaliśmy, zagraliśmy koncerty było bardzo miło... Fajne są takie światełka w zyciu :darksidepepe:
kawałek Waszego setu złapałem, bdb. ostatnio chyba widziałem w 2011 na nieszczęsnym Katowickim gigu Providence. LOA sztos, Hatebreed festyn z balonami.
Zgadzam się, plus lalusie tak długo przeciągnęli próbę, mieliśmy na wszystko 30 min. Z całą wymianą sprzętu to jakby nic. Mam nadzieję że po nowej epce szybciej wpadniesz na gig i zbijemy 5, bo kolejnych 15 lat nie mamy zamiaru grać :kurde:
Plus LOA jest bardziej DIY niż więcej zespołów na scenie:) ( czy mogę się z wami wymienić koszulką bo mi się podoba...)
Awatar użytkownika
wonsz
zahartowany metalizator
Posty: 3957
Rejestracja: 18-02-2018, 14:59

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 19:28

jak najbardziej, byłeś dusza towarzystwa przy merchu to się nie chciałem wpierdalać w dyskusje :D
rzułf
piotraz
rasowy masterfulowicz
Posty: 2728
Rejestracja: 01-04-2011, 11:14

Re: Ból istnienia czyli codzienna chujnia

07-11-2026, 19:30

wonsz pisze: ↑
07-11-2026, 19:28
jak najbardziej, byłeś dusza towarzystwa przy merchu to się nie chciałem wpierdalać w dyskusje :D
Trzeba wbijać, bo ja mam tak zawsze a wczoraj to był jakiś szał... Amerykance ino paczylinze jak Local support może tak działać na merchu :youcan:
ODPOWIEDZ