Rumburak pisze: ↑25-08-2026, 22:28
NoGodsNoMasters pisze: ↑25-08-2026, 14:49
Ja z kolei kieruję się chłodną kalkulacją oraz interesem społecznym. Jest bezpieczniej i koszty mniejsze.
Bezpieczniej? Był Jankes za chwilę będzie jakiś inny wódz Komanczów na jego miejsce, była Wisła Sharks , Miśki i inne skrzaty, teraz jest Młoda Frajernia, pewnie pod wieloma względami będzie to jeszcze gorszy rak niż ich poprzednicy. Gdyby to było takie proste, to te głąby już dawno nawzajem by się zutylizowały. Mniejsza o większość. Najważniejsze, że chłopaki lubią wycierać sobie gębę patriotyzmem, w przerwach pomiędzy dilowaniem, rozbojami, wymuszeniami czy handlem żywym towarem pójdą na pielgrzymkę do Częstochowy a potem zrobią ściepe na jakiś dom dziecka. Tyle wystarczy, żeby ta hołota, była przez część społeczeństwa uznawana za ostoję prawicowych wartości i przyszłych obrońców udręczonej ojczyzny. To właśnie ta hołota ustala zasady na stadionach przy poklasku i akceptacji większości tam obecnych i przymykaniem oka przez właścicieli klubów.Stadiony w tym kraju to inkubatory patologi.
Możesz mi wierzyć na słowo, że w mojej szeroko pojętej okolicy jest po takich akcjach mimo wszystko bezpieczniej. Oczywiście wojna trwa i trwać będzie tu wątpliwości nie ma. Natomiast z mojego doświadczenia wynika, że poziom bezpieczeństwa w tej dziedzinie zależy głównie od..., tu możesz być zaskoczony, aktywności organów ścigania. Nie przesadzajmy z kolei w drugą stronę. Policja też zrobiła przez dziesięciolecia postępy w tej dziedzinie. Pytanie tylko, czy "jej się chce" mniej, czy bardziej tym zajmować. Co do brutalizacji. Tak. Jest brutalniej, bo jest większa kasa do podniesienia, a nawet większa potrzeba, by ją podnieść (stąd zapewne sinusoida w działaniach organów

) ale nie jest tak, że ludzie boją się opuszczać apartamenty po zmroku, a tak przecież bywało. Inną kwestią jest moda na gangsterkę , podsycana serią głupkowatych programów. W sieci jest tego pełno. Te żenujące opowieści o "bohaterach" z przeszłości, którzy w dużej części byli przechlanymi i przećpanymi niedorozwojami nie mogącymi sobie poradzić ze swoimi emocjami w normalnym życiu. Legendy robią z nich wojowników, a prawda jest taka, że kiedyś zrzuconoby ich do przepaści zaraz po urodzeniu. Do tego ten "murzyński" styl. Im wszystkim się wydaje, że są w Nowym Jorku.

Jak w tych łepetynach powstaje postać człowieka złapanego w siatkę skrzyżowanego z husarzem spod Wiednia na podbudowie piłki kopanej? Doprawdy nie wiem. Ostatnim smaczkiem jest miłość do rodziny. Tam niemal zawsze jest wątek synka lub córeczki, albo chociaż zakochanej po uszy lampucery. Zawsze mnie to bawi. Dobry chłopak był. No wie pan. Jak to chłopaki dzisiaj. Reasumując. Mniej znaczy bezpiecziej. Nawet z czysto matematycznego punktu widzenia oraz (chwilowego?) policyjnego wzmożenia.