Wątek wakacyjny - czyli chwalimy się gdzie wybywamy na urlop
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Wątek wakacyjny - czyli chwalimy się gdzie wybywamy na urlop
Piękny ten Polanczyk. Piekne będzie chodzone po górach.
- 987654321k
- w mackach Zła
- Posty: 775
- Rejestracja: 12-12-2018, 19:43
-
piotraz
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2435
- Rejestracja: 01-04-2011, 11:14
Re: Wątek wakacyjny - czyli chwalimy się gdzie wybywamy na urlop
Plus za czujność, Stilo, Sasino, Osetnik.... Tu jest już trochę gorzej bo Obajtek z Morawieckim utwardzili drogę i meleksy jeżdżą, ale przejdziesz 100 m i masz hajlajf.Olo pisze: ↑09-08-2025, 12:33Stillo, czy Stilo?
w niedzielę wyjeżdząm na tydzień do położonej tuż obok Ulinii. Doskonałe miejsce. Prawie zerowa infrastruktura turystyczna. Do plaży trzeba zaiwaniać jakieś 2,5 km przez Mierzeję Sarbską co skutecznie odsiewa parawanowo-wózkowe karawany. Plaża puściutka.
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Wątek wakacyjny - czyli chwalimy się gdzie wybywamy na urlop
Jezioro Solińskie, góry dookoła, bardzo czysto, zadbanie. Świetna lokalizacja.987654321k pisze: ↑09-08-2025, 21:41A co tam takiego pięknego ujrzałeś? Bez złośliwości poważnie pytam.
Z hotelu widok na wybrzeże jeziora. Mogę gapić się tak godzinami.
Pogoda zajebista. W końcu słońce.
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 3062
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: Wątek wakacyjny - czyli chwalimy się gdzie wybywamy na urlop
Kończąc wątek wojaży skandynawskich to jeszcze udało się zaliczyćDST pisze: ↑07-08-2025, 19:01Kilka uwag w odpowiedzi do Ciebie i estaPelson pisze: ↑07-08-2025, 11:46Kolega est mnie ubiegł z pytaniami. Rozwiniesz trochę wątek- co Ci się podoba?DST pisze: ↑07-08-2025, 10:27Obecnie jesteśmy w Kopenhadze, następnie Szwecja (rejony Halmstad i Gotheborga).
Kopenhaga wypierdala z butów, miasto 2.0 po prostu. Ostre szoke. Jeśli jakieś miasto jest lepsze od tego to tylko ze względu na klimat i lokalizację (Lizbona np).
Pierwszy raz w Skandynawii w życiu.
A jak będziecie w okolicach Gtb i będziecie chcieli jakieś pomocy lub rad to priv.
- wzięliśmy ze sobą rowery na pakę i infrastruktura rowerowa jest na poziomie jakiego nie widziałem wcześniej; pas w jedną stronę jest szerokości pasa na auto, jest osobna sygnalizacja świetlna, osobne pasy do skrętu w prawo i w lewo; działa to na tyle dobrze, że w tym mieście nie ma zbyt dużego ruchu aut, korków itd. Zwiedzałem kiedyś rowerowo Berlin i przechadzaliśmy się po Amsterdamie i Rotterdamie i Kopenhaga to zupełnie inny kaliber organizacji;
- architektura to piękne połączenie starych kamienic w stonowanych kolorach z nowoczesnymi, często brutalistycznymi (tak mi się zdaję, bo się gówno znam) dziwactwami; dużo kantów, ciemnych ale także momentamj pastelowych kolorów (Nyhavn np); znów podobnie do Rotterdamu tylko lepiej i jakaś taka designerska klasa bije z tych budynków
- bardzo duża czystość jak na tak duże miasto
- wszędzie jest zielono i co chwilę mija się jakiś park, wyjątkowo mało betonozy
- park Tivoli, czyli park rozrywki gdzie i dzieciaki i dorośli znajdą coś dla siebie; bajkowe restauracje, ładne oświetlenie, bogata roślinność, pawie, scena z baletem przedstawiającym baśnie Andersena (trafiliśmy na "Kopciuszka") i wszystkie możliwe gry, ale w takim starym zapomnianym stylu, jak cyrk z XIX wieku; no i główna atrakcja czyli wszelkiego rodzaju kolejki itp; piękna sprawa, choć niczym się nie przejechałem, bo jestem pizdeuszem i bym się obrzygał/obsrał (niepotrzebne skreślić)
- wolne miasto Christiania, czyli hipisowsko/anarchistyczny skrawek Kopenhagi, który był (jest?) niezależny prawnie od reszty Danii; kolorowy, pomazany graffiti teren z domkami zrobionymi z czego popadnie i dzikimi ogrodami; pogadałem z lokalsem, który nalewał mi browarka i chłop mówił, że pięknie było w latach 90. gdzie wszyscy się znali i tworzyli zwartą społeczność, ale później na terytorium weszły gangi i stało się trochę strefą wojny; teraz jest już zakaz handlu narkotykami (znane z tego Pusher Street zostało przekształcone w stragan z ciuchami) i policja wpada undercover i puszczają psy do wąchania
To tyle na szybko.
LOUISIANA MUSEUM OF MODERN ART (DANIA)
Miejsce oblężone wręcz przez odwiedzających - może sprzyjała temu znakomita, słoneczna pogoda. Dość duże (całe szczęśnie nie za duże) muzeum w formie tworzących okrąg korytarzy. Główną atrakcją była dość obsesyjna i niepokojąca wystawa Kaari Upson ("The Larry Project") składająca się z obrazów, instalacji, filmów itd będących próbą odwzorowania życia nieznajomego jej człowieka, którego pamiętnik znalazła w spalonym domu po drugiej stronie ulicy. Nie będę wchodził w szczegóły, ale podobało mi się.
Ponadto serie abstrakcyjnych obrazów posegregowanych w bardzo atrakcyjny, tematyczny sposób tj. studium kreski, obraz plus tekst itp. pokazujące różne podejścia do danej materii. Znowu dla mnie bardzo interesująca, a dla mojej lubej bazgroły, które zrobi każdy i potem jarają się takie wyniosłe, snobistyczne chujki jak ja
Na zewnątrz piękny ogród nad morzem i set DJ-ski w słoneczku dla zwiedzających (glitch/ambient). Piękne doświadczenie i KLASA.




A później była Szwecja - Haverdal, Halmstad, Gotheborg (gdzie na szwedzkiej ziemi została ucięta pogawędka na ławeczce i zbita piona z kolegą Pelsonem) oraz Malmo, które było zaskakująco imponujące z wielu względów.
Chyba znalazłem nowy kierunek na podróże.
-
SamborWilk
- w mackach Zła
- Posty: 946
- Rejestracja: 02-09-2015, 12:00
Re: Wątek wakacyjny - czyli chwalimy się gdzie wybywamy na urlop
W tym roku Lago di Garda, do potestowania jak się auto sprawuje.
W drodze do celu przystanek w Czechach, następnie jazda przez Solden, by zaliczyć Ötztal Glacier Road, potem na Włochy przez Passo del Rombo (Timmelsjoch).
Przy Lago di Garda kwaterunek w Malcesine, widoki nieziemskie. Trasy wokół jeziora przez wydrążone w górach tunele kosmos. No i oczywiście góry wokół jeziora też objeżdżone, Monte Baldo zdobyte.
Niestety nie udało się zrealizować całego planu. Miała być jeszcze przełęcz Stelvio, która poszła w zapomnienie przez nadmiar atrakcji wokół jeziora, to samo tyczy się trasy przez Dolomity. Na powrocie miała być jeszcze trasa Grossglockner Hochalpenstrasse, niestety pogoda nie rozpieszczała więc szkoda zachodu.
Podczas tras wokół jeziora i w górach było sporo momentów z adrenaliną, np. mijanki w wąskich tunelach z ciężarówkami na milimetry.
Pełno przygód drogowych we Włoszech, fałszywe fotoradary (wtf), tubylcy wymuszający pierwszeństwo, jazda bez kierunków to norma w tym kraju. Wszędzie pełno Austriaków i Niemców, zresztą co się dziwić, cały Tyrol ma niemieckojęzyczne nazwy miejscowości.
I włoska pizza jest przereklamowana, wolę naszą domową.
Podsumowując: wakacje sztos, auto nie zawiodło, niecały tydzień ale dzięki codziennym długim trasom czuję jakbym tam z miesiąc siedział. Rodzinka zadowolona, ponad 600 zdjęć i filmów zrobione więc na pewno powstanie nowy album ze zdjęciami.
Inspiracja na wakacje wzięła się z tego:
W drodze do celu przystanek w Czechach, następnie jazda przez Solden, by zaliczyć Ötztal Glacier Road, potem na Włochy przez Passo del Rombo (Timmelsjoch).
Przy Lago di Garda kwaterunek w Malcesine, widoki nieziemskie. Trasy wokół jeziora przez wydrążone w górach tunele kosmos. No i oczywiście góry wokół jeziora też objeżdżone, Monte Baldo zdobyte.
Niestety nie udało się zrealizować całego planu. Miała być jeszcze przełęcz Stelvio, która poszła w zapomnienie przez nadmiar atrakcji wokół jeziora, to samo tyczy się trasy przez Dolomity. Na powrocie miała być jeszcze trasa Grossglockner Hochalpenstrasse, niestety pogoda nie rozpieszczała więc szkoda zachodu.
Podczas tras wokół jeziora i w górach było sporo momentów z adrenaliną, np. mijanki w wąskich tunelach z ciężarówkami na milimetry.
Pełno przygód drogowych we Włoszech, fałszywe fotoradary (wtf), tubylcy wymuszający pierwszeństwo, jazda bez kierunków to norma w tym kraju. Wszędzie pełno Austriaków i Niemców, zresztą co się dziwić, cały Tyrol ma niemieckojęzyczne nazwy miejscowości.
I włoska pizza jest przereklamowana, wolę naszą domową.
Podsumowując: wakacje sztos, auto nie zawiodło, niecały tydzień ale dzięki codziennym długim trasom czuję jakbym tam z miesiąc siedział. Rodzinka zadowolona, ponad 600 zdjęć i filmów zrobione więc na pewno powstanie nowy album ze zdjęciami.
Inspiracja na wakacje wzięła się z tego:
-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Wątek wakacyjny - czyli chwalimy się gdzie wybywamy na urlop
Majorka zajebista. Byle do grudnia na kolejny wylot w ciepłe rejony. Wypożyczyłem na tydzień Tiguana to pozwiedzaliśmy wyspę. Tydzień zwiedzania , pięć dni typowego januszowego plażingu z dużą ilością pływania.





Z młodym na plecach głównie prześliśmy 120 km i sporo spacerowaliśmy.



Zobaczymy gdzie nas poniesie w grudniu. Byleby było ciepełko.
To sławetna droga węża. Młody mi niestety zażygał samochód z wypożyczalni.







Z młodym na plecach głównie prześliśmy 120 km i sporo spacerowaliśmy.



Zobaczymy gdzie nas poniesie w grudniu. Byleby było ciepełko.
To sławetna droga węża. Młody mi niestety zażygał samochód z wypożyczalni.


-
tomaszm
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10882
- Rejestracja: 26-12-2010, 12:33
- Lokalizacja: Doliny
Re: Wątek wakacyjny - czyli chwalimy się gdzie wybywamy na urlop
W tym roku wakacje w Grecji. Udało się kupić nieruchomość. Cześć do przebudowy to duży dom ale własny. Lecę w tym roku przypilnować Greków chuji leniwych żeby no wyszło to zajebiscie dobrze. Co swoje to swoje. Trwa tam remont więc plany są na maj żeby lecieć na 2 tygodnie i kopnac Greków w dupe. Gdzie nie zdradzę dopoty nie polecę i nie wkleję zdjęć. To w sumie największą rekompensata dla lubej za ten ciężki okres co ze mną przeżyła. Że nie musimy szukać ofert po biurach podróży tylko chciałbym remont skończyć za 2 lata całego domu. Dlaczego Grecja? Kurwa w moim przypadku to bez sensu pytanie. Kocham Grecję dosłowne. W sumie się Jej zdradziłem bo to wspólna inicjatywa z Ojcem ja chciałem coś mniejszego ale bez znaczenia.
Przede wszystkim blisko 3 godziny samolotem i myk na miejscu.
To też była wspólna koncepcja z Ojcem jak się dogadaliśmy.
Blisko kurwa a nie jakiś cuda. Mój syn niepełna 3 letni wytrwa taki lot. I. My wytrwamy.
Coś wspólnego, nie inwestycyjne jak masz na Teneryfie. Rodzinny dom. Ale blisko.
W końcu zbieżny język.
Ty, masz 60 lat ja kończę 40. Piękny dom w Grecji własny nie w kategoriach wynajęcia. Nie kurwa własna ostoja. Dom rodzinny.
No i tak Ojca przekonywałem że przyznał mi rację. Nie chciałbyś po ludzku mieć własnego kata w Grecji? Dls siebie? Jak wszytko jebnie żeby się ewakuować? Zróbmy to razem na zicher.
I perspektywa spędzenia co najmniej miesiąca czasu w Grecji mnie nie trapi.
Inaczej kawał domu 360 m2 ale własnej przestrzeni. Wejście do morza, taras na widok panoramy, blisko na wieś raptem 2,5 km ktoś powie daleko - ja mam 6 km do najbliższego sklepu a Ojciec w Polsce to pewnie z 15. Im dalej od ludzi tym lepiej.
Ludzie - a na co to potrzebne a po co? Cytując klasyka
Przede wszystkim blisko 3 godziny samolotem i myk na miejscu.
To też była wspólna koncepcja z Ojcem jak się dogadaliśmy.
Blisko kurwa a nie jakiś cuda. Mój syn niepełna 3 letni wytrwa taki lot. I. My wytrwamy.
Coś wspólnego, nie inwestycyjne jak masz na Teneryfie. Rodzinny dom. Ale blisko.
W końcu zbieżny język.
Ty, masz 60 lat ja kończę 40. Piękny dom w Grecji własny nie w kategoriach wynajęcia. Nie kurwa własna ostoja. Dom rodzinny.
No i tak Ojca przekonywałem że przyznał mi rację. Nie chciałbyś po ludzku mieć własnego kata w Grecji? Dls siebie? Jak wszytko jebnie żeby się ewakuować? Zróbmy to razem na zicher.
I perspektywa spędzenia co najmniej miesiąca czasu w Grecji mnie nie trapi.
Inaczej kawał domu 360 m2 ale własnej przestrzeni. Wejście do morza, taras na widok panoramy, blisko na wieś raptem 2,5 km ktoś powie daleko - ja mam 6 km do najbliższego sklepu a Ojciec w Polsce to pewnie z 15. Im dalej od ludzi tym lepiej.
Ludzie - a na co to potrzebne a po co? Cytując klasyka

