
KAT
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
-
olgims
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2538
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: KAT
Generalnie ten "kat" jest skrojony pod fanów zjazdów motocyklowych, kierowców ciężarówek i miłośników filmów ze stefanem onucą sigalem.
"Hostis Dei, pietatis, et misericordiae"
-Werner von Urslingen
I laugh as I cast the first stones at Christ
-Werner von Urslingen
I laugh as I cast the first stones at Christ
- Żwirek i Muchomorek
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1429
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
- Lokalizacja: Cosmic Coincidence Control Center
Re: KAT
Tak - i ma poważne problemy z głową.
Numer jak numer - całkowicie nijaki heavy metal dla gerontozaurów z przerostem prostaty - ale to video to jezu święty
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie
- empir
- zahartowany metalizator
- Posty: 6243
- Rejestracja: 31-08-2008, 23:17
- Lokalizacja: silesia
Re: KAT
Przy całym moim braku sympatii do Luczyka, gitarki spoko. Nic odkrywczego ale spoko. Tylko tyle i aż tyle.
Gdyby te rify polać prawdziwym katowskim sosem z wokalami i tekstami Romana to byłby pewnie spust.
Gdyby te rify polać prawdziwym katowskim sosem z wokalami i tekstami Romana to byłby pewnie spust.
-
helpme
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1260
- Rejestracja: 30-04-2019, 07:55
Re: KAT
Takiego zestawienia może nikt się nie spodziewał, ale sytuacja z Katem przypomina mi "odzyskanie" Cro-Mags, w efekcie którego też powstają nic niewnoszące płyty. Z tym wyjątkiem, że tam akurat oryginalny gitarzysta był jedyny normalny. "Death is not enough", w rzeczy samej (btw tytuł chyba nieprzypadkowy, sic).


