Tak.
Tylko, że w tej piwnicy nie jesteś sam.
To znaczy już jesteś.
Młotek położyłeś na taborecie.
GODFLESH
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
-
Alter Ego
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1322
- Rejestracja: 07-02-2026, 12:51
Re: GODFLESH
Przy okazji wróciłem do "Hymns". Industrialna poezja.
- Chal-Chenet
- postuje jak opętany!
- Posty: 310
- Rejestracja: 22-05-2012, 11:46
Re: GODFLESH
Nowy album to pierwszy od nich jaki poznałem. Zgniótł mnie i stąd pytanie - czy starsze rzeczy są równie dobre? Które szczególnie? Czy może po prostu lecieć chronologicznie?
- Harlequin
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 9607
- Rejestracja: 12-03-2010, 13:38
- Lokalizacja: Koko City
Re: GODFLESH
Jako nieszalikowiec Godflesh powiem, że "Streetcleaner" i "Hymns" koniecznie, ale wszystkie płyty przed reaktywacją warto obczaić, a nawet pre-godfleshowe rzeczy jak Fall of Because, Head Of David czy postgodfleshowe GreymachineChal-Chenet pisze: ↑01-10-2026, 11:49Nowy album to pierwszy od nich jaki poznałem. Zgniótł mnie i stąd pytanie - czy starsze rzeczy są równie dobre? Które szczególnie? Czy może po prostu lecieć chronologicznie?
Natomaist poreaktywacyjny Godflesh troche mnie męczył i zostawiłbym to sobie na później. Nowa płyta w zasadzie wybitna, dla mnie chyba najlepsza zaraz po "Streetcleaner"
- Żwirek i Muchomorek
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1383
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: GODFLESH
Tak, a niektóre - Streetcleaner! - są nawet lepsze. Ale to nie są wielkie różnice IMO. Decay ma spore szanse ulokować się na topie dyskografii, co jest niebywałe jeśli wziąć pod uwagę staż kapeli i ogólny dorobek.
Wrzuć sobie debiut koniecznie, a potem leć chronologicznie. Moja ulubiona to Messiah, ale dyskografia Godflesh jest dość zróżnicowana (mimo trzymania się jednej formuły) - jednemu podejdą jedne płyty, innemu inne.
Tak, chociaż te płyty sa w większości też udane, może z wyjątkiem Purge, bo to chyba najsłabszy Godflesh w ogóle - najsłabszy, bo jakiś taki nijaki, generyczny. Broadrick zawsze miał jakiś pomysl na te płyty, raz taki raz owaki, ale w każdym przypadku jakiś. A tu coś nie pykło.
Post Self jest natomiast całkiem okej (a tytułowy numer jest znakomity), taka bardziej atmosferyczna/elektroniczna (w wywiadzie dla Noise Broadrick mówi, że zrobił ją w całości metodą samplowania i sklejania własnych partii, i że nie ma tam niczego zagranego "organicznie" od początku do końca - ciekawe podejście), ale miejscami niestety trochę przynudza. A World Lit Only By Fire daje radę chyba najbardziej, to taki bezpośredni, pozbawiony ozdobników, kwadratowy wpierdol betonowym blokiem - prymitywna, chamska, bardzo wściekła płyta, najchętniej do niej wracam z tych nowych. No ale Decay zostawia je wszystkie daleko, daleko w tyle
Jeszcze jedynka JK FLESH, zanim ten projekt zmutował z post-godfleshowego wpierdolu w industrialne techno. Późniejsze dżejkejflesze też są bardzo udane, no ale muzycznie to już wiele wspólnego z BÓGCIELSKIEM nie ma.
długopisyyyyy pisze:]odezwał się największy black metalowiec. Miastowy krawaciarz co chodzi na 8 godzin do budynku z rurami i rozmawia w przerwach z grubymi dziewczynami na papierosa i sie tam hihoczą wszyscy do ziebie jakby kartofla mieli w dupie
-
olgims
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2503
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: GODFLESH
pierwsza EP-ka + streetcleaner + pure + purge + a world lit...Chal-Chenet pisze: ↑01-10-2026, 11:49Nowy album to pierwszy od nich jaki poznałem. Zgniótł mnie i stąd pytanie - czy starsze rzeczy są równie dobre? Które szczególnie? Czy może po prostu lecieć chronologicznie?
oczywiscie godflesh i streetcleaner z tego zestawu najlepsze.
"Hostis Dei, pietatis, et misericordiae"
-Werner von Urslingen
I laugh as I cast the first stones at Christ
-Werner von Urslingen
I laugh as I cast the first stones at Christ
-
Pelson
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2529
- Rejestracja: 08-09-2007, 00:55
- Lokalizacja: Jeteborie
Re: GODFLESH
Czasami, z roku na rok coraz rzadziej, wychodzą płyty, które idealnie oddają klimat współczesnego świata. Są w tym względzie, w mojej prywatnej ocenie, trochę metafizyczne i ponadczasowe. Przez ostatnich kilka lat nie udało mi się natrafić na żadną, którą mógłbym tak zaszufladkować.
Aż tu przychodzi 2026 i dostałem dwa strzały, gdzie przymierzam się do wystawienia takiej łatki.
Jeden to Chat Pile, ale tu za mało chwytam realia zgnilizny i rozkładu korpo USA AnnoTrumpo. To co słyszę do mnie przemawia, ale za mało tkwię w tym mikrokosmosie, więc część ładunku tej płyty trafia obok mnie.
Drugi bohater wali po twarzy uniwersalnie(j), bo mniej tu liryków, acz równie rozpaczliwie i smutno. Nie potrafię opisać Decay inaczej niż przez pryzmat emocji, jakie we mnie wywołuje i jakie mam z tą muzyką skojarzenia. Kontakt z tym albumem jest jak dotknięcie ręki boga syfu i brudu. Wiesz, że się ujebiesz po łokcie, że Cię to doznanie wyssie z życiowej energii i przemieli, ale i tak wejdziesz w tę czarną dziurę kolejny raz, ciągle tak samo zafascynowany.
Mieli mnie ta płyta na drobne. Po raz pierwszy w życiu mam tak, że słuchając muzyki chcę ją słownie opisać tak samo jak jej autor.
Decay.
Aż tu przychodzi 2026 i dostałem dwa strzały, gdzie przymierzam się do wystawienia takiej łatki.
Jeden to Chat Pile, ale tu za mało chwytam realia zgnilizny i rozkładu korpo USA AnnoTrumpo. To co słyszę do mnie przemawia, ale za mało tkwię w tym mikrokosmosie, więc część ładunku tej płyty trafia obok mnie.
Drugi bohater wali po twarzy uniwersalnie(j), bo mniej tu liryków, acz równie rozpaczliwie i smutno. Nie potrafię opisać Decay inaczej niż przez pryzmat emocji, jakie we mnie wywołuje i jakie mam z tą muzyką skojarzenia. Kontakt z tym albumem jest jak dotknięcie ręki boga syfu i brudu. Wiesz, że się ujebiesz po łokcie, że Cię to doznanie wyssie z życiowej energii i przemieli, ale i tak wejdziesz w tę czarną dziurę kolejny raz, ciągle tak samo zafascynowany.
Mieli mnie ta płyta na drobne. Po raz pierwszy w życiu mam tak, że słuchając muzyki chcę ją słownie opisać tak samo jak jej autor.
Decay.
- DST
- zahartowany metalizator
- Posty: 3501
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: GODFLESH
Posłuchałem sobie tego i chyba się polubimy, choć nie wpłynie to dobrze na moje samopoczucie i spojrzenie na świat.
- Chal-Chenet
- postuje jak opętany!
- Posty: 310
- Rejestracja: 22-05-2012, 11:46
Re: GODFLESH
Bardzo dziękuję za drogowskazy. Będzie badane.
- trup
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 18329
- Rejestracja: 26-11-2009, 14:38
Re: GODFLESH
Pierwsza płyta o jakiej pomyślałem, odruchowo, nieco starsza niż "ostatnie kilka lat"
Paradise ...
You should kill yourself
Paradise around - our katharsis
You should kill your children
Paradise around - our katharsis
Absolute destruction of your world
Is one and only solution
Paradise around - our katharsis
Your children are on the path
to destroy your mighty masterpiece.
Paradise around - our katharsis
This planet needs your violence
To become better and purer
This world needs our sacrifice
To become the worst - the worst
Paradise ...
Paradise ...
Six billion years is enogh
Six billion years is enogh for such paradise
It’s our katharsis
Paradise destroyed - our katharsis
The end ...
hO Aster Tor Pente - "Give Light and The People Will Follow."
„Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart” (logion 57)
„Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart” (logion 57)



