Nie lubię Lost Soul ale Dies Irea to potencjał 3/4 składu Vader uwolniony z jarzma tyranii lidera, każda płyta Dies Irea niszczy wydaną równolegle płytę Vadera, myślałem że to oczywiste i mamy to dawno za sobą.
AZARATH
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- hcpig
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 11068
- Rejestracja: 06-07-2008, 13:23
Re: AZARATH
I am Cell Dorado and I respect NO ONE but Gohan Blanco
- tomekw48
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1287
- Rejestracja: 30-10-2018, 23:45
Re: AZARATH
Słucham Azarath od początku. Pamiętam, jak po strzale w postaci Litany zagościł w moim odtwarzaczu Demon Seed... To była miazga na tym samym poziomie. Później czekałem i na nowego Vadera i Azarath... Viader trochę spuścił z tonu i powoli zacząłem na nich klnąć. Za to Azarath zawsze trzymał poziom. Kocham wszystkie ich płyty i każda ma to coś... Ciekawe jak będzie tym razem, bo akurat ten singiel średnio zachęca do płyty.
Ale i tak ją kupię.
Nie mogę się doczekać grudniowej trasy, tylko szkoda, że zagrają na samym początku każdego wieczoru. Będzie trzeba z pracy urwać się szybciej, aby zdążyć. Spokojnie mogliby zagrać zamiast Rotting Christ w roli headlinera, a Rotting (te popłuczyny dla małolatów) Christ na początku.
Ale i tak ją kupię.
Nie mogę się doczekać grudniowej trasy, tylko szkoda, że zagrają na samym początku każdego wieczoru. Będzie trzeba z pracy urwać się szybciej, aby zdążyć. Spokojnie mogliby zagrać zamiast Rotting Christ w roli headlinera, a Rotting (te popłuczyny dla małolatów) Christ na początku.
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
- Rumburak
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2045
- Rejestracja: 22-12-2016, 20:43
Re: AZARATH
Nie żebym był jakimś Die Hardem Vadera i Generała, ale przypomnij mi proszę, co to 3/4 składu uwolnionego spod jarzma tyranii lidera osiągnęło i gdzie znajduje się aktualnie? No i jeżeli którakolwiek z tych generycznych płyt Dies Irae wg. Ciebie niszczy Litany to ta dyskusja jest bezcelowa
- Anzhelmoo
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1632
- Rejestracja: 19-03-2017, 08:51
Re: AZARATH
Ale przeczytajmy ze zrozumieniem. Ja nigdzie nie napisałem, że Azarath to jest najlepszy zespół i lepszy niż wyżej wymienione. Zaznaczyłem jedynie, że ich dyskografia jest wysokiej jakości jak na standardy gatunku i nie ma wtop, od których nie uchroniły się czołowe kapele. Czy Azarath w swoich najlepszych momentach był lepszy, niż Morbid, Suffo i Obi w najlepszych momentach? Oczywiście, że nie. Natomiast w kategorii "passa godnych albumów bez hańby" są zdecydowanie w czołówce - i tylko to miałem na myśli mówiąc o solidności. Azarath ma reputację takiej kapeli, której widząc logo można w ciemno odpalać i jest gwarancja braku rozczarowania - bez znaczenia kto tam jest teraz w składzie oraz czy album czarno-biały, czy kolorowy. Ich siłą nie jest innowacja, rewolucja, tylko konsekwencja, rzetelność i jakość. W NAJGORSZYM wypadku jak ktoś za nimi nie przepada, uzna, że to jest po prostu poprawne. To zespół, który nie wymyśli koła na nowo, ale nie wzbudzi też zażenowania i nawet na gorszych albumach dostarczy wspaniałe riffy, co wcale nie jest tak oczywiste jak na hermetyczne ramy estetyki. Pod tym kątem potwierdzam, że kojarzą mi się z Immolation. Poza tym też, co warto pamiętać - żaden album Azarath się nie zestarzał. Też nie każda kapela z takim stażem ma przywilej zrobić coś, co 2/3 dekady później będzie słuchane nie tylko z sentymentu.
A poza tym trudno jest zestawiać Azarath z klasykami z jednego powodu - kapele, do których są porównywani, tworzyły gatunek od zera po omacku, a Azarath w pewnym sensie przyszedł na gotowe. Widział co się sprawdza, widział jak kapele upadały, jak trendy się nie zmieniały, a do tego sam nie wydaje rzeczy zbyt często. Więc siłą rzeczy im jest trochę łatwiej te wszystkie jakościowe rzeczy zebrać u siebie trochę post-factum.
Prywatnie bliżej mi do Vadera i to Generała jako całość uważam za lepszy zespół. Ale nie ma co się oszukiwać - Vader miał albumy, które były wyraźnie gorsze od reszty (Empire, Necropolis, Beast), nie jest to tak równy poziom - choć passa od debiutu do Revelations dla mnie również jest jednym z najlepszych streaków w całym death metalu.


Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
-
Pelson
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2525
- Rejestracja: 08-09-2007, 00:55
- Lokalizacja: Jeteborie
Re: AZARATH
Zastanawiam się głosno dlaczemu w przypadku Azarath tylko 1-3 to te "bezdyskusyjne" albumy, a Praise the Beast jest traktowana po macoszemu?
Piękny pomost pomiędzy pierwszym, bardziej chaotycznym i nieokiełznanym okresem, a "kolorową" i kontrolowaną druga połową + dużo Immo, co zawsze punktuje dodatnio.
Dyskograficznie bardzo równa płytoteka, bez większych mielizn, które, jeśli już trzeba te komanda zestawiać ze sobą- pojawiły się w przypadku Vadera.
Historycznie natomiast patrząc, szczyt Vadera i okres 1995-1997 i te 3 płyty wydane wtedy (włączając niedocenione Future of the Past) to, z racji pierwszeństwa i momentu dziejowego- kamienie milowe nie tylko polskiego metalu, ale też europejskiego i coś, co się obecnie nazywa klasykiem. Z tego względu nigdy Azarath nie będzie miał tej aury jaką ma Vader. Nawet jeśli Peter od 2000 roku zjadł i wydalił swój ogon już ze 3 razy.
E: Widze, że mam podobne zdanie do kol. Anzhelmoo piętro wyżej.
Piękny pomost pomiędzy pierwszym, bardziej chaotycznym i nieokiełznanym okresem, a "kolorową" i kontrolowaną druga połową + dużo Immo, co zawsze punktuje dodatnio.
Dyskograficznie bardzo równa płytoteka, bez większych mielizn, które, jeśli już trzeba te komanda zestawiać ze sobą- pojawiły się w przypadku Vadera.
Historycznie natomiast patrząc, szczyt Vadera i okres 1995-1997 i te 3 płyty wydane wtedy (włączając niedocenione Future of the Past) to, z racji pierwszeństwa i momentu dziejowego- kamienie milowe nie tylko polskiego metalu, ale też europejskiego i coś, co się obecnie nazywa klasykiem. Z tego względu nigdy Azarath nie będzie miał tej aury jaką ma Vader. Nawet jeśli Peter od 2000 roku zjadł i wydalił swój ogon już ze 3 razy.
E: Widze, że mam podobne zdanie do kol. Anzhelmoo piętro wyżej.
- Bolt
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1819
- Rejestracja: 25-12-2010, 18:32
Re: AZARATH
Problemem, o ile to dobre słowo jest to, że to materiał zapatrzony tak bardzo w Immo, że gubi się trochę pierwiastek tego, co decydowało o sile poprzednich materiałów, które choć oczywiście zbudowane na wiadomych fundamentach, to były w tej dziczy zdecydowanie "swoje". Choć to oczywiście godna uwagi pozycja, ale sam odczułem w stosunku do niej ten typ rozczarowania, co do trójki Phrenelith, gdzie po świetnej Chimerze są "tylko" niezłe wariacje na temat Immo.Pelson pisze: ↑27-09-2026, 13:09Zastanawiam się głosno dlaczemu w przypadku Azarath tylko 1-3 to te "bezdyskusyjne" albumy, a Praise the Beast jest traktowana po macoszemu?
Piękny pomost pomiędzy pierwszym, bardziej chaotycznym i nieokiełznanym okresem, a "kolorową" i kontrolowaną druga połową + dużo Immo, co zawsze punktuje dodatnio.
I was born in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
Live here my whole life
Probably come to die in this town
Live here my whole life
Never anything to do in this town
- Asia Tuchaj-Bejowicz
- w mackach Zła
- Posty: 668
- Rejestracja: 19-02-2018, 08:52
Re: AZARATH
Jestem generalnie tego samego zdania, z tym że najnowszy kawałek podoba mi się przezajebiście.tomekw48 pisze: ↑27-09-2026, 11:09Słucham Azarath od początku. Pamiętam, jak po strzale w postaci Litany zagościł w moim odtwarzaczu Demon Seed... To była miazga na tym samym poziomie. Później czekałem i na nowego Vadera i Azarath... Viader trochę spuścił z tonu i powoli zacząłem na nich klnąć. Za to Azarath zawsze trzymał poziom. Kocham wszystkie ich płyty i każda ma to coś... Ciekawe jak będzie tym razem, bo akurat ten singiel średnio zachęca do płyty.
Ale i tak ją kupię.
Nie mogę się doczekać grudniowej trasy, tylko szkoda, że zagrają na samym początku każdego wieczoru. Będzie trzeba z pracy urwać się szybciej, aby zdążyć. Spokojnie mogliby zagrać zamiast Rotting Christ w roli headlinera, a Rotting (te popłuczyny dla małolatów) Christ na początku.



